Dmuchane czołgi i armie widmo. Jak Hitler oszukał Stalina, a Churchill Hitlera

Dmuchane czołgi i armie widmo. Jak Hitler oszukał Stalina, a Churchill Hitlera

Wyładunek sprzętu na plaży Omaha w Normandii, czerwiec 1944 r.
Wyładunek sprzętu na plaży Omaha w Normandii, czerwiec 1944 r. / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano 2
Dezinformacja to kluczowa metoda wywiadu. Podczas II wojny stosowano ją na olbrzymią skalę.

Tadeusz A. Kisielewski

Zanim doszło do wielkich bitew i zanim mogły one przeważyć szalę zwycięstwa podczas II wojny światowej, w cieniu pracowało wielu ludzi, którzy zawczasu starali się na swój sposób tę szalę przeważyć. Kierowały nimi dwa dążenia: zaskoczyć przeciwnika wyborem czasu i miejsca ataku, a tym samym zminimalizować nieuniknione straty własne. Wywiad agenturalny szukał informacji na terenie przeciwnika, radiowywiad – wydatnie wspomagany przez sekcje dekryptażu – przechwytywał krążące w eterze decyzje polityczne i rozkazy operacyjne. Wywiad, radiowywiad i siły zbrojne łączyły wysiłki i kierowały je na dezinformowanie przeciwnika.

„Barbarossa”

Związek Sowiecki był głównym celem Hitlera, ofensywa na Zachodzie stanowiła zaś tylko atak prewencyjny, mający w przyszłości uchronić Niemcy od walki na dwa fronty. Przed niemieckim sztabem generalnym stanęło zadanie zamaskowania ostatniej fazy przygotowań, gdyż blitzkrieg mógł się powieść tylko dzięki zaskoczeniu Sowietów. W czerwcu 1941 r. na linii ciągnącej się od Bałtyku do granicy rumuńskiej znalazło się 3 mln niemieckich żołnierzy, ponad 3,5 tys. czołgów, ponad 7 tys. dział, 700 tys. koni.

Cała ta masa ukrywała się w lasach, ale od początku było oczywiste, że nie ujdzie ona oczu wrogich wywiadów. 18 lutego 1941 r. została więc wydana tajna dyrektywa, mówiąca o tym, że „rozwijanie sił przeciwko Rosji ma być przedstawione jako największy w historii wojen manewr wprowadzający w błąd nieprzyjaciela, służący odwróceniu uwagi od ostatnich przygotowań do inwazji na Anglię”. W realizowanie tej dyrektywy zaangażował się sam Hitler, pisząc dwa osobiste listy do Józefa Stalina, w których tłumaczył koncentrację niemieckich sił zbrojnych w pobliżu sowieckiej granicy dążeniem do usunięcia ich z zasięgu działania brytyjskiego lotnictwa.

Churchill, pomimo dostarczanych mu przez polski wywiad dokładnych informacji o dyslokacji dywizji Wehrmachtu, długo nie był pewien niemieckich zamiarów. Wreszcie otrzymał wiadomość, która wedle jego słów była „jak błyskawica w mroku”: dwie niemieckie dywizje pancerne, wysłane w kwietniu na Bałkany, nie wracały do swoich miejsc postoju, lecz skierowały się w stronę granicy sowieckiej. Z kolei Stalin – chociaż główni sowieccy agenci pracowali doskonale – był karmiony przez swoje otoczenie tylko takimi meldunkami, które potwierdzały jego przekonanie, że Hitler nie zaatakuje Sowietów.

Czy zatem niemiecka mistyfikacja się udała? Trudno o jednoznaczną odpowiedź, czy bardziej zaskoczyło Sowietów to, że Hitler w ogóle ich zaatakował, czy też to, że zdołał uprzedzić ich atak? Trudno dziś negować tezę – wysuniętą przez Wiktora Suworowa, a następnie udowodnioną m.in. przez Borysa Sokołowa, Władimira Niewieżyna, Walerija Daniłowa i Marka Sołonina – że Hitler jedynie o tydzień lub dwa uprzedził sowiecki atak na Niemcy. Stalin rzeczywiście dobrze wykorzystał prawie dwuletni okres „przyjaźni” z III Rzeszą i Armia Czerwona w niczym już nie przypominała tej gromady obszarpańców, która w 1939 r. zalała polskie Kresy Wschodnie. Była doskonale uzbrojona i szkolona wyłącznie do ataku. W pierwszym okresie poniosła straszliwe klęski, gdyż jej główne siły zostały wysunięte na samą granicę, a poziom kadry dowódczej był – na skutek wcześniejszych czystek – równie niski jak w 1939 r. Gdyby jednak Niemcy zaatakowali, jak mieli to pierwotnie w planie, 15 maja, gdy Armia Czerwona nie była jeszcze wystawiona na bezpośrednie uderzenie, które tym samym poszłoby w próżnię strategiczną, jej opór byłby silniejszy i niemieckie zabiegi maskujące przygotowania do inwazji na niewiele by się zapewne zdały.

„Husky”

Alianckie działania dezinformacyjne były o wiele bardziej wyszukane od niemieckich i przyniosły niekwestionowane sukcesy. Kiedy pod koniec 1942 r. Afryka Północna została opanowana przez wojska angloamerykańskie, dla wszystkich stały się oczywiste dwie rzeczy: kolejnym krokiem będzie Europa kontynentalna, a pomostem do niej Sycylia. Pozostało przekonać Niemców, że wbrew tej oczywistości alianci wybiorą inny pomost.

Rankiem 30 kwietnia 1943 r., u ujścia rzeki Huelva do Atlantyku, hiszpański rybak dostrzegł unoszące się na wodzie ciało. Topielec był odziany w mundur Royal Marines z naszywkami majora, miał przy sobie aktówkę przypiętą do przegubu łańcuchem przeciągniętym przez rękaw. Tak się przewozi tylko bardzo ważne dokumenty. Rybak przekazał ciało mjr. Williama Martina ludziom z hiszpańskiej marynarki wojennej. Ci zlecili obdukcję zwłok, która wykazała, że zmarły był w wodzie pięć lub sześć dni. Następnie zwłoki i dokumenty osobiste zostały wydane brytyjskiemu konsulowi, który zorganizował pogrzeb – na nagrobku z Huelvie wyryto datę śmierci 24 kwietnia 1943 r…. Natomiast wbrew naleganiom brytyjskiego ambasadora szef sztabu hiszpańskiej marynarki wojennej odmówił natychmiastowego oddania aktówki z zawartością, oznajmiając, że najpierw Hiszpanie muszą sprawdzić, co w niej jest. A było sporo:

– prywatny list zastępcy szefa brytyjskiego sztabu generalnego sir Archibalda Nye’a do gen. sir Harolda Aleksandra, dowodzącego w Afryce Północnej. W liście znajdowały się zrozumiałe dla adresata aluzje, że Sycylia to tylko maskarada mająca przykryć operację „Brimstone”, czyli lądowanie na Sardynii i w Grecji, z tym że Sardynia będzie odskocznią do późniejszego lądowania na zachodnim wybrzeżu Sycylii;

– oficjalny list szefa Sztabu Operacji Połączonych Rodzajów Wojsk lorda Louisa Mountbattena do adm. sir Andrew Cunninghama, dowódcy floty śródziemnomorskiej. W tym liście znalazła się też żartobliwa uwaga, że adresat „może mógłby wziąć ze sobą kilka sardynek, bo tutaj kupujemy je tylko na kartki”;

– prywatny list Mountbattena do gen. Dwighta Eisenhowera z prośbą o napisanie przedmowy do mającego się ukazać nowego wydania książki amerykańskiego autora Hilary’ego Sainta-George’a Saundersa „Combined Operations”;

– egzemplarz poprzedniego wydania tej książki;

– dwa listy miłosne od narzeczonej Pam, stenotypistki w ministerstwie wojny, do Martina, oraz jej zdjęcie.

Hiszpanie zawiadomili ambasadę III Rzeszy o zawartości aktówki i wypożyczyli ją Niemcom. Ci otworzyli listy, skopiowali je, a kopie wysłali do Berlina. Następnie zakleili listy, na których zostały jednak odciski uchwytów do błon fotograficznych, oddali je Hiszpanom, a ci Brytyjczykom.

Tymczasem w Berlinie badano autentyczność listów przede wszystkim przez porównywanie dat. Wszystko się zgadzało: określona przez autopsję data zgonu wypadała kilka dni po dacie 22 kwietnia, widniejącej na biletach do teatru znalezionych w kieszeni Martina; Pam rzeczywiście musiała być narzeczoną Martina, skoro zaświadczały o tym rachunek za pierścionek z brylantem i monit z Lloyds Bank, informujący o znacznym debecie na koncie Martina; w „The Times” ukazały się rutynowe notki o śmierci Martina oraz o zaginięciu latającej łodzi „Catalina”. Ostatecznie w piśmie do Hitlera Abwehra napisała, że dokumenty są autentyczne, co było zgodne z prawdą, gdyż każdy został napisany osobiście przez nadawcę lub jego sekretarza. Zaznaczono jedynie, że istnieje pewna obawa, iż Brytyjczycy odkryją, że Niemcy znają treść listów, co mogłoby ich skłonić do zmiany planów inwazyjnych.


W Berlinie nie podzielono tych obaw. Już 15 maja wydano rozkaz przeniesienia 1. Dywizji Pancernej z południowej Francji na Peloponez, wzmocnienie obrony wybrzeża tego półwyspu i zaminowanie morskich podejść do niego. Następnie feldmarszałek Wilhelm Keitel rozkazał translokację sił pancernych na Korsykę, wzmocnienie obrony Sardynii i przesunięcie oddziałów niemieckich z południowego wybrzeża Sycylii na zachodnie.

11 lipca 1943 r. oddziały angloamerykańskie wylądowały na południowym wybrzeżu Sycylii (operacja „Husky”), do którego dostępu nie broniły nawet ścigacze torpedowe, a 25 lipca feldmarszałek Erwin Rommel rozpoczął nadzorowanie umacniania obrony Grecji przed inwazją. W Berlinie wciąż dopuszczano, że lądowanie na Sycylii albo jest akcją pozorowaną, albo – co bardziej prawdopodobne – że Brytyjczycy odkryli, iż Niemcy poznali ich plany, w wyniku czego zmienili cel z Sardynii na Sycylię. Co jednak nie wyklucza, że desant na Grecję pozostawał aktualny…

Dla osób z wywiadu admiralicji, które wymyśliły i przeprowadziły operację „Mincemeat” („Legumina”) z udziałem „majora Martina”, największym problemem było znalezienie odpowiednich zwłok. Musiały one nosić ślady utonięcia, czyli mieć płyn w płucach (zwykła sekcja zwłok, nieuzupełniona analizą biochemiczną, nie wykazałaby różnicy między płynem ustrojowym a morską wodą). Wreszcie znaleziono mężczyznę, który zmarł na zapalenie płuc. Rodzina zgodziła się na wykorzystanie jego ciała „w celu patriotycznym”, pod warunkiem że będzie miał chrześcijański pogrzeb i że jego nazwisko nigdy nie zostanie ujawnione.

Czytaj także:
Prosto we wrota piekieł. Brytyjscy komandosi kontra „bestia Hitlera”

Autentyczne były wszystkie listy i dokumenty oprócz osobistych dokumentów „majora Martina” i jego zdjęcia – do jego wykonania posłużył wyszukany sobowtór, a do uwiarygodnienia Pam i jej listy. Na koniec zwłoki umieszczono w specjalnie wyprodukowanym, hermetycznym pojemniku wypełnionym suchym lodem, przewieziono okrętem podwodnym do ujścia rzeki Huelva i tam wydano falom. Reszta poszła zgodnie z planem.

Można by nawet rzec, że „major Martin” miał dwa pogrzeby, bo zanim ten drugi wyprawił mu brytyjski konsul, przed opuszczeniem zwłok do morza oficerowie (tylko im w ostatniej chwili zdradził tajemnicę dowódca okrętu) zgodnie z morskim obyczajem odmówili krótką modlitwę.

„Overlord”

Operacja „Husky” była wstępem do odbicia Europy Zachodniej z rąk Niemców, a operacja „Overlord” finałem. Również on był poprzedzony dezinformacyjną operacją maskującą, której nadano kryptonim Fortitude.

Formowanie pierwszej brytyjskiej jednostki komandosów rozpoczęło się z początkiem czerwca 1940 r., a już w nocy 25 czerwca dokonała ona zwiadu koło Boulogne-sur-Mer, położonego naprzeciw Dover, czyli w najwęższym miejscu kanału La Manche. 19 sierpnia 1942 r. 5 tys. Brytyjczyków i Kanadyjczyków dokonało rajdu na Dieppe, port położony na południe od Hastings, gdzie kanał jest wprawdzie trzy razy szerszy niż w Cieśninie Kaletańskiej, niemniej wciąż stosunkowo wąski. Rajd zakończył się krwawą klęską (4360 żołnierzy, w tym ponad 1100 zabitych, pozostało na francuskim brzegu), jednak dostarczył bezcennych doświadczeń. Co ważniejsze, oba te wypady wywołały i utwierdziły Niemców w przekonaniu, że przyszła inwazja wojsk angloamerykańskich we Francji zostanie przeprowadzona właśnie w okolicach Cieśniny Kaletańskiej.

Czytaj także:
Lepsi niż komandosi. Polscy grenadierzy mogli uczyć „specjalsów” z US Army

Budowa Wału Atlantyckiego, czyli nadbrzeżnych umocnień od Przylądka Północnego w Norwegii do granicy hiszpańskiej, nakazana przez Hitlera we wrześniu 1942 r., najbardziej intensywnie rozwijała się na odcinku francuskim, ale i tam deficyt cementu i siły roboczej nie pozwolił na utworzenie ciągłego pasa umocnień, sięgającego Bordeaux. Ostatecznie rzeczywiście wartościowe fortyfikacje zbudowano w departamencie Pas-de-Calais nad najwęższym odcinkiem kanału La Manche…

Tymczasem już w sierpniu 1942 r. dokonano wyboru rzeczywistego miejsca lądowania – zostały nim normandzkie plaże położone 200 km na zachód od Calais. Cieśnina Kaletańska została zdyskwalifikowana m.in. z racji silnych prądów oraz bliskości lotnisk Luftwaffe i baz Wehrmachtu. Pozostało utajnić ten wybór i umocnić Niemców w mylnym przeświadczeniu, że desant zostanie wysadzony w rejonie Calais.

Tymczasem Niemcy uznali, że budowane w brytyjskich dokach elementy sztucznych portów to tylko pływające mola, przeznaczone do użycia w kontynentalnych portach, które Anglosasi zamierzają zdobyć, a które zostały zamienione w twierdze niemal nie do zdobycia, takie jak np. Antwerpia. Z kolei pływające lotnisko wyraźnie wskazywało, że inwazja nastąpi w rejonie Calais; właśnie tam nie było lotnisk, które mogłyby być wykorzystane przez aliantów. Wyraźnie wzrosła też aktywność połączeń radiowych między grupami Résistance w tym rejonie a Londynem.

Kolejną zmyłką była próba eksploatacyjna dziwacznego pojazdu przeznaczonego do robienia wyłomów w żelbetowych umocnieniach. Pojazd ten składał się tylko z dwóch stalowych kół o średnicy 3 metrów i łączącej je osi w kształcie bębna, wypełnionej materiałem wybuchowym. Napęd stanowiły niewielkie rakiety na krawędziach kół. Mniej ważne, że próba nie była zbyt udana, ponieważ pojazd ów – nazwany „Panjandrum” – przewrócił się na plaży. Istotne i zaskakujące były dwie rzeczy: po pierwsze – próbę przeprowadzono publicznie, w obecności mnóstwa postronnych cywili, akurat spacerujących po plaży, i po drugie – że w tak jawną demonstrację formalnie ściśle tajnej broni Niemcy uwierzyli.

Także oni podejmowali jednak działania dezinformacyjne. Wiedząc o działalności wywiadowczej Résistance i stałym meldowaniu przez SOE (Special Operations Executive) o jej wynikach, zakładali liczne pola minowe, składające się wyłącznie z ogrodzenia z drutu kolczastego i tablic ostrzegających miejscową ludność. Mapy obrazujące położenie tych „pól” były też podrzucane alianckim agentom w Szwajcarii i Hiszpanii. Miało to zapewne świadczyć o tym, że Niemcy wiedzą o nadchodzącej inwazji i wszechstronnie się do niej przygotowują, co mogło skłonić Anglosasów do zaniechania planów. Wehrmacht przystąpił też do tworzenia fikcyjnych dywizji na terytorium Francji. Metody były najprostsze: rozkazywano francuskim władzom lokalnym przygotować karty kwaterunkowe, władzom kolejowym zgłaszano transporty wojskowe, a nawet przeprowadzano ćwiczenia takich dywizji, złożonych z innych rzeczywiście istniejących jednostek.

Wreszcie także Anglosasi włączyli do dezinformacji siły zbrojne. Z 1. Grupy Armii Stanów Zjednoczonych, dowodzonej przez gen. Omara Bradleya, wyłączono wszystkie dywizje i mianowano je 12. Grupą Armii. Z 1. GA zostało niewiele więcej niż jej nowy dowódca gen. George Patton, który dał się we znaki Wehrmachtowi podczas kampanii włoskiej, oraz spora ekipa radiotelegrafistów. 12. GA pod dowództwem Bradleya została przesunięta na zachód, a tereny jej zgrupowania zostały odcięte od samolotów zwiadowczych Luftwaffe. 1. GA pozostała w hrabstwie Kent, skąd najbliżej do Francji, i wyposażono ją w niezliczone gumowe makiety czołgów oraz tekturowe samolotów i szybowców. To zgrupowanie widmo było obficie fotografowane przez Luftwaffe, a niemieckie stacje nasłuchowe przechwytywały wzmożoną korespondencję 1. GA z naczelnym dowództwem. Na zakończenie londyński aktor kpr. rez. Clifton James, łudząco podobny do Montgomery’ego, został z wielkim szumem wysłany do Afryki Północnej i... formował tam armię do inwazji na południową Francję.

Operacja „Fortitude South” udała się tak dobrze, że broniąca Normandii niemiecka 7. Grupa Armii B nie otrzymała wsparcia od 15. Armii stojącej na straży Pas-de-Calais. Hitler długo był przekonany, że celem desantu w Normandii jest wyłącznie odwrócenie uwagi od lądowania koło Calais.

Na pomocniczym kierunku realizowano operację „Fortitude North”. Polegała ona na stworzeniu wrażenia, że stacjonująca w Szkocji 4. Armia uderzy na Norwegię albo – być może – naruszając neutralność Szwecji, wysadzi desant nad Bałtykiem, bezpośrednio zagrażając terytorium Rzeszy. Również ta operacja była tak sugestywna, że Niemcy nie zdecydowali się przerzucić posiłków z Norwegii do Francji lub Holandii.

Dwa dni po rozpoczęciu inwazji w ręce Niemców dostały się autentyczne dokumenty, znalezione przy zabitym amerykańskim oficerze, zawierające najtajniejsze plany dwóch amerykańskich korpusów i jednego brytyjskiego na pierwsze kilka tygodni inwazji. Hitler uznał, że jest to powtórka tricku z „majorem Martinem”, rozkazał kontynuację strzeżenia rejonu Calais i zakazał przerzucenia posiłków do Normandii.

25 sierpnia Paryż został wyzwolony.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 1/2016
Artykuł został opublikowany w 1/2016 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 2
  • Aniaa IP
    Poszukuje mężczyzny na potajemne spotkania. Liczę 22 lat, zdjęcia i kontakt na tym portalu: http://gg.gg/ania22 i poszukaj moich fotek po loginie: xaniax
    Dodaj odpowiedź 0 3
      Odpowiedzi: 0
    • historyk niezależny IP
      Autor niech się zdecyduje czy Armia Czerwona w 1941 była nieprzygotowana i miała słabą kadrę dowódczą, czy też była super przygotowana do ataku na III Rzeszę tylko Hitler ich uprzedził. Większość historyków,socjologów,politologów nie potwierdza hipotez o prewencyjnym ataku Stalina. min.S. Kuzmin,G.V Osipov,L.E Razgon,SV Milovanov,B. Zhutovsky wskazują na absurdalność wielu tez min tezy o ataku ACz.
      Dodaj odpowiedź 9 4
        Odpowiedzi: 0