Zapomniana agresja Litwy

Zapomniana agresja Litwy

Port w Kłajpedzie
Port w Kłajpedzie / Źródło: Wikimedia Commons / NAC
Dodano 3
W 1923 r. Litwini zajęli zbrojnie Kłajpedę. Miasto zamieszkałe wówczas głównie przez Niemców.
W historiografii litewskiej „bunt Żeligowskiego” uznawany jest za koronny dowód wiarołomstwa i brutalności polityki Polski wobec Litwy w okresie tuż po zakończeniu I wojny światowej. Warto jednak przypomnieć niezwykle podobną operację litewską z niemal tego samego czasu. To ubrana w kostium spontanicznego powstania litewska operacja zbrojnego zajęcia okręgu Kłajpedy dokonana niemal trzy miesiące po zajęciu Wilna przez polskiego generała.

Dla litewskich „budzicieli” tożsamości narodowej, którzy od lat 90. XIX w. podjęli się zadania stworzenia odrębnego od związków z Polską litewskiego ruchu narodowego, tereny kraju Kłajpedy – po niemiecku Memelland – miały specjalne znaczenie. Nieco przypominało to stosunek XIX-wiecznych Polaków do Górnego Śląska. Litewscy narodowcy nazywali te ziemie „Małą Litwą”. Ziemie te zostały w XIII w. podbite przez zakon krzyżacki i wyrwane spod władzy pogańskiej Litwy, ale akurat w tej części Prus zachowało się najwięcej ludności mówiącej po litewsku. To w znajdującej się niedaleko od Memellandu miejscowości Tolminkiejmy działał pionier świeckiej literatury w języku litewskim, pastor Kristijonas Donelaitis.

Nic więc dziwnego, że w Kłajpedzie, Tylży i stolicy Prus Wschodnich – Królewcu – wyłoniły się w I połowie XIX w. środowiska litewskiej inteligencji, które zaczęły drukować książki po litewsku. Od „Wielkiej Litwy”, w większości katolickiej, odróżniała ich wiara luterańska.

Byli to spadkobiercy tradycji Martynasa Mažvydasa – po polsku Marcina Mażwida – który jako zapalony zwolennik reformacji pod opieką ks. Albrechta Hohenzollerna przetłumaczył Biblię na język litewski. Jednak plany protestantyzacji całej Litwy się nie powiodły. Na „Wielkiej Litwie” nauki Lutra i Kalwina rozprzestrzeniły się szerokim, ale płytkim nurtem i od końca XVI w. katolicyzm znów tam dominuje. Zwyciężył na „Małej Litwie”, gdzie za protestantyzmem stał patronat państwa pruskiego.

Kluczową rolę dla odrodzenia kultury litewskiej odegrała „Mała Litwa” w latach 80. i 90. XIX w. Po stłumieniu powstania styczniowego w 1863 r. władze carskie nakazały druki po litewsku tyko rosyjską czcionką. To spowodowało boom na litewskie książki drukowane w Kłajpedzie, Tylży i Ragnecie, które szmuglowano przez graniczny Niemen i które przyczyniły się do renesansu litewskości. Władze pruskie – ufne w siłę swego państwa – patrzyły na to pobłażliwie, a litewskość wschodniopruską traktowały jako lokalny folklor. W Istenburgu (dziś Czerniachowsk) stacjonował nawet regiment pruskich „ułanów litewskich”. Na pewno nikomu nie przychodziło do głowy, że taka nazwa stanowi potwierdzenie jakichkolwiek praw Litwinów do Memellandu.

Marzenie o morzu

Wszystko nagle zaczęło się zmieniać wraz z klęską Niemiec w 1918 r. Już 16 lutego 1918 r. w Wilnie powstała Rada Litewska (Taryba), która za cichą zgodą Berlina ogłosiła powstanie niepodległego państwa litewskiego. Niemcy akceptowali takie plany, ale w ich rozumieniu miał być to element imperialnych planów stworzenia Mitteleuropy – powołania szeregu państewek zależnych od cesarstwa i rządzonych przez władców z niemieckich rodów panujących. Akurat podległa Berlinowi Litwa z władcą z rodu Wittelsbachów miała szachować Polskę.

Czytaj także:
Ponary - ludzka rzeźnia

Plany te wcielono w życie. 4 lipca 1918 r. Taryba ogłosiła Wilhelma księcia Uracha królem Litwy pod imieniem Mendog II. Gdy cesarstwo upadło, Taryba ogłosiła powstanie republiki, ale Reichswehra nadal ochraniała rząd litewski z nową siedzibą w Kownie przed bolszewikami i Polską.

Lider Litwy kowieńskiej Antanas Smetona chętnie korzystał z kurateli Niemców, ale po cichu zaczął rozmyślać, jak odzyskać z ich rąk kraj Kłajpedy – po pierwsze jako prastare ziemie litewskie, pod drugie jako port, niezbędny w myśl ówczesnych wyobrażeń dla każdego niepodległego państwa.

Pierwszym sygnałem tworzenia się nowej sytuacji było powstanie 16 listopada 1918 r. Narodowej Rady Litwinów w Prusach na czele z Viliusem Gaigalaitisem, litewskim posłem do pruskiego Landtagu w Berlinie. W cichym porozumieniu ze Smetoną Gaigalaitis wyruszył do Paryża, by żądać od Francuzów przyłączenia do Litwy szerokiego pasa ziem Prus Wschodnich aż do Gołdapi. Gazeta „Prūsų Lietuvių Balsas” rozpoczęła kampanię na rzecz przyłączenia ziem północnopruskich do Litwy jako spadkobiercy dawnych Prusów. Niemcy początkowo lekceważyli roszczenia litewskie: na terenie Memellandu Litwini stanowili góra ok. 20 proc. ludności. Jednak już w lutym 1919 r. rząd Litwy powołał się na roszczenia Rady Gaigalaitisa i zażądał od aliantów akceptacji korekty granic. Pozycja Litwinów z Kowna w Paryżu była jednak słaba. Polacy zwalczali jej dyplomatów, ale licząc na zajęcie całej Litwy i przyłączenie do Polski Kłajpedy, poparli tymczasowe objęcie tych ziemi okupacją pod nadzorem ententy, a potem Ligi Narodów.

W lutym 1920 r. Kłajpedę i okręg kłajpedzki z Szyłokarczmą, Wiłkiszkami i Mierzeją Kurońską zajęły oddziały francuskie pod wodzą gen. Dominique'a Odry.

Okupacja pod patronatem Ligi Narodów potrwała długie cztery lata, w trakcie których Paryż i Londyn wciąż wahały się, co zrobić ze spornym kawałkiem byłych Niemiec. Miejscowi Niemcy proponowali stworzenie Wolnego Państwa Memla na wzór Wolnego Miasta Gdańska. A Litwini, wciąż pełni obaw, czy Kłajpeda nie zostanie oddana jakimś cudem Polsce, zaczęli po cichu namawiać Francuzów, aby przymknęli oko na aneksję tych ziem do Litwy. O sympatie propolskie oskarżany był wysoki komisarz Ligi Narodów Jean Gabriel Petisné.

Kolejne narady na temat przyszłości kraju kłajpedzkiego utkwiły w martwym punkcie. W 1922 r. sprawa ta była w czerwcu i listopadzie omawiana bez rezultatów na forum Rady Ambasadorów. Na drugim z tym posiedzeń Polacy i zdominowana przez Niemców reprezentacja Kłajpedy wypowiedzieli się za utworzeniem wolnego miasta, podczas gdy Litwini domagali się otrzymania portu. Polscy dyplomaci, wiedząc już, że nie ma szans na włączenie Litwy kowieńskiej do Polski, zaczęli popierać Litwę, licząc na to, że osłabi to obsesję Kowna na punkcie odzyskania Wilna. Z kolei Niemcy kłajpedzcy zakładali, że wolny kraj to rozwiązanie tymczasowe, aż do momentu gdy Rzesza wzmocni się i upomni o „Memeldeutschen”. Wobec klinczu w negocjacjach wysłannicy Kowna demonstracyjnie opuścili obrady.


W Kownie zaczęto snuć plany odgórnie przyszykowanego powstania Litwinów kłajpedzkich, które miało dać pretekst wojskom prezydenta Aleksandrasa Stulginskisa do „wyzwolenia braci zza Niemna”.

Styczniowe uderzenie

Dyplomacja litewska zaczęła przygotowania do inwazji od cichych negocjacji z Berlinem i Moskwą. Najważniejsze było oczywiście zielone światło znad Szprewy. Niemcy uznali, że Litwa jest na tyle uzależniona politycznie od Niemiec, iż przejęcie Memellandu przez rząd z Kowna nie jest najgorszym rozwiązaniem. Tak samo myśleli Sowieci, którzy uznawali Litwę za wygodne państwo buforowe w rejonie bałtyckim.

Co ciekawe, zarówno Berlin, jak i Moskwa – dając zgodę Kownu na akcję zbrojną - wciąż nie były pewne, czy Kłajpeda nie trafi wskutek presji Paryża pod władzę znienawidzonej Polski. Z dzisiejszej perspektywy wizja stworzenia polskiej enklawy na terenach ze znikomą liczbą ludności polskiej jawi się dość fantastycznie, ale casus Gdańska pobudzał wyobraźnię dyplomatów Rzeszy.

Tak jak każdą tego typu akcję operację w kraju kłajpedzkim Litwini zaczęli od powołania komitetu powstańczego. Ogłosił on swe istnienie 9 stycznia 1923 r. w Szyłokarczmie. W manifeście powstańczym ogłoszono, że Litwini kraju kłajpedzkiego uznają się za jedyną prawowitą władzę w całym okręgu i chcą zjednoczenia z Litwą. Siły powstańcze liczyły początkowo 500 powstańców. Dzień później, 10 stycznia 1923 r., po wejściu na teren Memellandu doborowej jednostki litewskiej, wzrosły one do 1,5 tys. osób.

Berlin rozkazał zakonspirowanym niemieckim organizacjom paramilitarnym zaniechanie oporu, więc siły litewskie bez trudu zajęły kłajpedzką prowincję. Nieliczne garnizony francuskie z mniejszych miejscowości wycofały się do Kłajpedy. Wysoki komisarz Gabriel Petisné uznał atak litewski za agresję, w spontaniczność powstania słusznie nie uwierzył i rozkazał żołnierzom francuskim podjąć walkę z Litwinami.
Pech jednak chciał, że krótko przed akcją litewską, w grudniu 1922 r., liczebność garnizonu francuskiego zmniejszono do stanu 200 osób, a na dodatek żołnierze nie palili się do walki w tym zupełnie obcym dla nich zakątku Europy. Siły litewskie zaczęły więc przenikać od Kłajpedy i podejmować walkę z siłami okupacyjnymi. Niemcy nienawidzący francuskich żołnierzy z radością kibicowali walce z „okupantami”. Londyn i Paryż zachowywały się niezdecydowanie. Najpierw wezwano Kowno do zakończenia interwencji, a potem bez pomysłu na konkretną akcję czekano na reakcje władz Litwy.

15 stycznia siły litewskie otoczyły punkty oporu Francuzów. Unikano jednak eskalacji walk. W końcu Paryż nakazał ich wstrzymanie i zabarykadowanie się w koszarach. Było to faktyczne zwycięstwo Litwinów, którzy przejęli najważniejsze gmachy w mieście. Niemcy kłajpedzcy obserwowali zajścia z dystansem, ani nie okazując radości, ani nie przeszkadzając siłom podległym Kownu. Wysłane z Francji okręty wojenne stanęły w porcie, ale nie zdecydowano się na odbicie miasta.

19 stycznia w Szyłokarczmie Litewski Komitet Wyzwolenia ogłosił zjednoczenie z Litwą, jednocześnie wykonując gest wobec Niemców w postaci zapowiedzi daleko idącej autonomii, m.in. z zasadą dwujęzyczności na zdobytych terenach.

Chwilowy depozyt


Francuzi pogodzili się z faktami dokonanymi. Okręty odpłynęły, wojska zaczęły się szykować do powrotu. 17 lutego Paryż i Londyn uznały aneksję. Dwa dni potem, 19 lutego, francuskie wojska zapakowano na przysłane do Kłajpedy transportowce. Ostateczne uznanie zmiany granic nastąpiło 8 maja 1924 r., gdy w Paryżu podpisano konwencję kłajpedzką, w której uznano jurysdykcję Kowna nad nowymi ziemiami, ale i potwierdzono autonomię dla ludności Memellandu.

Dla Polski miało to pewną korzyść. Wobec agresji litewskiej Rada Ambasadorów uznała włączenie Wileńszczyzny do Polski. Był to prztyczek w nos dla Litwinów - kara za samowolną wojenkę.

Okres lat 1923-1938 to próby lituanizacji regionu, które jednak nie przyniosły większych efektów. Tak idealizowani w Kownie rodacy z „Małej Litwy” głosowali w większości na niemieckie partie i często wybierali w spisach ludności status „Klaipediškiai”, czyli „tutejszych”.

W 1939 r. okazało się, że otrzymanie przez Litwę od Niemców Kłajpedy „na tacy” po latach się zemściło. W marcu 1939 r. III Rzesza – równolegle z aneksją Czech – zażądała od Litwy oddania Memellandu, grożąc zbombardowaniem Kowna. 23 marca 1939 r. Hitler wjechał do Kłajpedy witany przez rozhisteryzowane tłumy.


Litwini podkreślają, że aneksja portowego miasta opłaciła się po II wojnie światowej. W 1945 r. miasto włączono na nowo do Litewskiej Republiki Socjalistycznej. Gdyby przed wojną port był wolnym krajem, a potem znów trafił do Niemiec, z pewnością wszedłby w skład obwodu kaliningradzkiego, podległego Rosyjskiej Federacyjnej Republice Sowieckiej. Polakom sprawa Kłajpedy przypomina, że w pierwszych latach po I wojnie światowej wszyscy grali brutalnie o ziemie, które uważali za swoje. Warto to naszym litewskim braciom grzecznie, ale stanowczo przypominać.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 8/2017
Artykuł został opublikowany w 8/2017 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 3
  • aras39@tlen.pl IP
    Panie Semka - trzymam Pana za słowo.
    Wszyscy grali brutalnie w międzywojniu. Polacy też.
    Zostaliśmy mocno poturbowani, wręcz okaleczeni, przez działania II wojny światowej i wydarzenia z nią związane.
    Powoduje to ( niestety) iż mamy olbrzymi problem przyjąć do wiadomości, że inne nacje ucierpiały z naszej ręki w tamtym okresie. Że mogą mieć rację.
    I to też nie wszystko.
    Zabory oraz danina krwi w II WŚ , spowodowały, że widzimy się w roli ofiar, narodu zdradzonego, opuszczonego.
    WYŁĄCZNIE !!!
    Dodaj odpowiedź 5 27
      Odpowiedzi: 1