Święte sprawy Zofii Kossak. Pisarka, która była natchnieniem Polskiego Państwa Podziemnego

Święte sprawy Zofii Kossak. Pisarka, która była natchnieniem Polskiego Państwa Podziemnego

Zofia Kossak-Szczucka, zdjęcie wykonane przed II wojną światową.
Zofia Kossak-Szczucka, zdjęcie wykonane przed II wojną światową. / Źródło: NAC, Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji
Dodano 5
Jan Karski mówił o niej jako o natchnieniu Polskiego Państwa Podziemnego, Irena Sendlerowa wspominała ją najcieplej jak to tylko możliwe, wielki szacunek okazywał jej Jan Nowak-Jeziorański, a Władysław Bartoszewski akcentował, że znajomość z nią zmieniła całe jego życie.

Dzisiaj wszyscy wymienieni są postaciami pomnikowymi, o niej pamiętają zaś tylko historycy literatury i najstarsi z czytelników, bo młodzi nie znają „Krzyżowców”, „Bez oręża” ani „Przymierza”. I pytają, czy Zofia Kossak była z „tych” Kossaków i czy Kossak-Szczucka oraz Kossak-Szatkowska to były różne pisarki, czy może jedna i ta sama. I czy to aby nie ta sławna antysemitka.

Trochę przesadzam, ale tylko trochę. Iście filmowy życiorys Zofii Kossak poddawany był w minionych dziesięcioleciach najróżniejszym manipulacjom, a jej imponujący dorobek literacki – z rekordową, porównywaną z Sienkiewiczem, liczbą tłumaczeń i z kandydowaniem do Nobla – regularnie deprecjonowano.

Urodziła się w sierpniu roku 1889. Była córką Tadeusza Kossaka i Anny z Kisielnickich, wnuczką przodka sławnego rodu malarzy batalistów Juliusza Kossaka i bratanicą Wojciecha Kossaka. Równie mocne były jej rodzinne związki literackie, ze spokrewnionymi z nią Marią Pawlikowską-Jasnorzewską i Magdaleną Samozwaniec. Do jej familii należał też Witkacy.

Miała być, tak jak dziadek i stryj, malarką, studiowała sztuki piękne w Warszawie i Genewie. Finansowe problemy rodziny (ojca) zmusiły familię do przeprowadzki z Lubelszczyzny na Wołyń, następnie były zaś: małżeństwo przyszłej pisarki z administratorem dóbr Nowosielica, Stefanem Szczuckim, a w końcu to, co najważniejsze – rewolucja roku 1917, gdy „ziemia – czytamy w opowieści biograficznej Joanny Jurgały-Jureczki »Zofia Kossak« – która była domeną Zofii Kossak, stanie się świadkiem coraz tragiczniejszych wydarzeń. Wkrótce przetoczą się przez nią wojska rosyjskie, niemieckie, austriackie; pułki bolszewickie, petlurowcy i bandy zrewolucjonizowanego chłopstwa”.

Przeżycia swoje z lat 1917–1919 spisała Zofia Kossak w „Pożodze”, która ukazała się w 1922 r. i do 1939 r. miała sześć wydań krajowych, a przełożona została na języki angielski i japoński. To ta powieść zadecydowała o rezygnacji Zofii Kossak z malarstwa i poświęceniu się pracy pisarskiej. Czytelnicy z miejsca zaakceptowali obrazowy, barwny styl pisarski debiutantki, dostrzegli jej epicki pazur i umiłowanie historii ojczystej. A niektóre sceny książki trafiły do skarbnicy głośnych cytatów literatury polskiej, choćby ten o śmierci pawia w pałacowej oranżerii w Antoninach, w której pisarka postrzegła symboliczną zapowiedź nadchodzących wydarzeń:

„Pawia, zwanego »starym hrabią«, zjadły świnie. Dla niepojętej przyczyny, zamiast na zwykłym swym miejscu, na starym modrzewiu, obojętny jak zawsze, zapatrzony w słońce usiadł na parkanie w obrębie chlewów i budynków gospodarskich. Chodzące w zagrodzeniu świnie schwyciły go znienacka za ogon, zwieszający się jak snop najcudniejszych kwiatów, ściągnęły w gnojówkę i zagryzły, zanim zdołano nadbiec na ratunek”.

Wojna z Bogiem

„Potężna fala rewolucji rosyjskiej nie od razu odbiła się o brzegi naszego kresowego życia – wspominała pisarka. – Przez dłuższy czas odległe tylko kręgi, nieznaczne przypływy, zdradzały jej bliskość i wielkość. Gdy pierwsze pozbawione cenzury gazety przyniosły Wielką Wiadomość, wrażenie, jakie ona wywarła, było tylko zewnętrznie intelektualne. Rzecz dziwna i dziwna ślepota: inteligencja, ta sama, której rewolucja napisała w następstwie straszny wyrok śmierci – przyjęła przewrót z entuzjazmem i radośnie; chłopi, którym otworzyć miała nową erę – nieufnie i pogardliwie. Świadomie i z pełnym przeczuciem tego, co miało nastąpić, cieszyli się jedynie Żydzi”.

W „Pożodze”, ukazującej kres ziemiaństwa polskiego na Wołyniu, pisarka nie politykowała ani nie wdawała się w analizy społeczne. Relacjonowała to, co widziała. Akcentując jednak jakże istotny fakt, że to wtedy „marzenia o niepodległej Ukrainie, do niedawna świtające tylko w głowach kilku marzycieli i kilkunastu ambitnych karierowiczów, zaczęły przyoblekać się w ciało i przybierać obmyślaną dla nich w Berlinie formę”. Dla wszelkich form polskości na tych ziemiach miało to fatalny skutek. Rewolucja społeczna wymierzona w „panów” tutaj za cel swoich ataków obrała „Lachów”, a więc i drobną szlachtę, i służbę polskiego pochodzenia, wreszcie – katolików. Siczowych strzelców galicyjskich z ich antypolską propagandą przepędzić miała jednak nieznana wcześniej, a budząca grozę siła: krasnoarmiejcy, w których przeobrazili się początkowo nieco lekceważeni bolszewicy.

Z czasem zaczęli budzić grozę. Ich zarządzenia wprawiały ludność nie tylko w zadziwienie („socjalizacja” kobiet, „sprawiedliwy” rozdział dzieci), lecz także w przerażenie. Nowa władza bowiem „ogołacała wszystkich ze wszystkiego”, wrogów widząc wszędzie, z największą zajadłością wszakże zwalczając najpotężniejszego, niewidzialnego nieprzyjaciela – Boga.

„Nie różnice klasowe chcieli wytępić – pisała Zofia Kossak-Szczucka – lecz wiarę. Nie kontrrewolucja ich oburzała, ale nieśmiertelność duszy. »B o g a u s u n ą ć z e ś w i a t a« było ich celem, hasłem i dążeniem. »Naród wybrany« – wybrany dla straszliwej, haniebnej roli Judasza – ukrzyżowawszy raz Boga, pragnął za wszelką cenę uczynić to po raz wtóry, aby zaś nie mógł zmartwychwstać, pragnął jednocześnie zabić Go we wszystkich sercach. Naród wybrany szedł ku przeznaczeniu temu konsekwentnie”.

Młodzi ludzie pytają często, co właściwie rozumiano przed laty, tak często rozprawiając o żydokomunie. „Pożoga” daje odpowiedź na to pytanie.

W roku swojego debiutu książkowego autorka przenosi się – z rodzicami – na Śląsk, do Górek Wielkich pod Skoczowem. Jest wdową, na nieuleczalną chorobę, prawdopodobnie akromegalię, umiera bowiem jej mąż. Trzy lata później po raz drugi wychodzi za mąż, za oficera Wojska Polskiego Zygmunta Szatkowskiego, który zmienił wyznanie z protestanckiego na katolickie, by móc wziąć z Zofią ślub kościelny. Mieć będą dwoje dzieci (z pierwszym mężem Zofia Kossak miała dwóch synów), mąż przeżyje ją o osiem lat i zorganizuje w Górkach muzeum jej poświęcone, będzie też współautorem „Dziedzictwa”, ostatniej z ważnych książek pisarki, i kilku innych utworów.

W sumie napisała Zofia Kossak ponad 40 tomów wydanych w trzymilionowym nakładzie, a przetłumaczonych na 18 języków. Po wspomnieniowej „Pożodze” jej „Beatum scelus” (1924) dotyczyć będzie porwania z Watykanu obrazu Matki Boskiej Kodeńskiej, popularni „Szaleńcy Boży” (1929) traktować będą o świętych, a „Legnickie pole” (1930) o tatarskim najeździe z XIII w.

Czytaj także:
Obrońca polskich dworów. Wielka krucjata Feliksa Jaworskiego

W jednym z wywiadów Zofia Kossak przyznała się: „Historię kocham atawistycznie, od dziecka”. Wytrwale przedstawiała dzieje ojczyste, podkreślając momenty, z których możemy być jako naród szczególnie dumni. A jednak swoim najważniejszym dziełem wyszła poza polskie granice, tworząc wielotomowy cykl o krucjatach „Krzyżowcy” (1935), kontynuowany następnie w „Królu trędowatym” i „Bez oręża” (1937). Ta ostatnia powieść odniosła ogromny sukces w Stanach Zjednoczonych, gdzie w roku 1944 wydana została w nakładzie 750 tys. egzemplarzy. W tym samym roku książka ukazała się ponadto w kieszonkowym formacie. Niestety, zaprzepaszczona została rysująca się szansa zekranizowania „Blessed Are the Meek”, bo pod takim tytułem zaistniało w USA „Bez oręża”.

„Krzyżowcy”, niewątpliwie jedna z najlepszych powieści historycznych polskiego autora, uhonorowani zostali w 1937 r. Nagrodą „Wiadomości Literackich”, co opowieści o antysemityzmie pisarki każe włożyć między bajki i baśnie. Przed wojną została jeszcze Zofia Kossak wyróżniona Złotym Wawrzynem Polskiej Akademii Literatury, odznaczono ją również Złotym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Kawalerskim Polonia Restituta oraz w roku 1937 hiszpańskim Krzyżem Zasługi Zakonu Rycerskiego św. Łazarza I klasy.

Dekalog Polaka

We wrześniu 1939 r., za radą męża, pisarka usiłowała uciec z Warszawy. W wojennym chaosie próżno szukała miejsca dla siebie i w końcu, po wiadomości o kapitulacji Warszawy, wróciła do stolicy, której bronił jej syn – Tadeusz. Z kolei mjr Zygmunt Szatkowski brał udział w kampanii, m.in. walcząc w bitwie pod Tomaszowem Lubelskim. Większość wojny spędził w oflagu w Murnau.


Zofia Kossak w Warszawie ukrywała się pod różnymi pseudonimami, używała fałszywych nazwisk. Musiała ukrywać tożsamość ze względu na pisane przed wojną książki o polskości Śląska. Restrykcje objęły jednak wszystkie jej dzieła, których w Generalnej Guberni nie wolno było ani sprzedawać, ani wypożyczać. Pisarka rozpoczęła działalność w warszawskich konspiracyjnych organizacjach, kontaktując się z Kierownictwem Walki Cywilnej i z Delegaturą Rządu na Kraj. To w jej mieszkaniu na Powiślu powielony został pierwszy numer „Biuletynu Informacyjnego”, do którego to tytułu Zofia Kossak napisała kilka artykułów. Publikowała też w piśmie Komendy Obrońców Polski „Polska Żyje” do wsypy tejże w 1941 r., kiedy to aresztowany został, a następnie rozstrzelany, Witold Hulewicz. To w „Kalendarzyku KOP-u” na 1941 r. wydrukowany został piękny „Dekalog Polaka” pióra autorki „Pożogi”. Oto on.

Jam jest Polska, ojczyzna twoja, ziemia Ojców, z której wzrosłeś. Wszystko, czymś jest, po Bogu mnie zawdzięczasz.

  1. Nie będziesz miał ukochania ziemskiego nade mnie.
  2. Nie będziesz wzywał imienia Polski dla własnej chwały, kariery albo nagrody.
  3. Pamiętaj, abyś Polsce oddał bez wahania majątek, szczęście osobiste i życie.
  4. Czcij Polskę, ojczyznę twoją, jak matkę rodzoną.
  5. Z wrogami Polski walcz wytrwale do ostatniego tchu, do ostatniej kropli krwi w żyłach twoich.
  6. Walcz z własnym wygodnictwem i tchórzostwem. Pamiętaj, że tchórz nie może być Polakiem.
  7. Bądź bez litości dla zdrajców imienia polskiego.
  8. Zawsze i wszędzie śmiało stwierdzaj, że jesteś Polakiem.
  9. Nie dopuść, by wątpiono w Polskę.
  10. Nie pozwól, by ubliżano Polsce, poniżając Jej wielkość i Jej zasługi, Jej Dorobek i Majestat.

Będziesz miłował Polskę pierwszą po Bogu miłością.

Będziesz Ją miłował więcej niż siebie samego”.

W 1941 r. była współzałożycielką katolickiego Frontu Odrodzenia Polski, który firmował jej ulotkę ze słynnym później „Protestem”:

„Wobec zbrodni nie wolno pozostawać biernym. Kto milczy w obliczu mordu – staje się wspólnikiem mordercy. Kto nie potępia – ten przyzwala. Zabieramy przeto głos my, katolicy – Polacy. Uczucia nasze względem Żydów nie uległy zmianie. Nie przestajemy uważać ich za politycznych, gospodarczych i ideowych wrogów Polski. Co więcej, zdajemy sobie sprawę z tego, że nienawidzą nas oni więcej niż Niemców, że czynią nas odpowiedzialnymi za swoje nieszczęście. Dlaczego, na jakiej podstawie – to pozostaje tajemnicą duszy żydowskiej, niemniej jest faktem nieustannie potwierdzalnym. Świadomość tych uczuć jednak nie zwalnia nas z o b o w i ą z k u p o t ę p i e n i a z b r o d n i”.

Czytaj także:
Wojna prewencyjna 1920. Dlaczego Polacy uderzyli jako pierwsi?

Ulotka z „Protestem” ukazała się w sierpniu 1942 r., a pisarka – jak pisał Jan Karski w „Tajnym Państwie” – „pozostawała natchnieniem Polski Podziemnej. Spod jej pióra wychodziła rzeka odezw, apeli, artykułów. Czytali je wszyscy”.

W tym samym roku wspólnie z Wandą Krahelską-Filipowiczową zainicjowała utworzenie Żegoty, Komitetu Pomocy Żydom, późniejszej Rady Pomocy Żydom. Ratując śmiertelnie zagrożonych współobywateli żydowskiego pochodzenia, narażała siebie i swoją rodzinę. Po latach, w 1963 r. odznaczona została za to Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Medal Sprawiedliwy wśród Narodów Świata izraelski instytut Yad Vashem przyznał jej dopiero pośmiertnie, w 1985 r.

We wrześniu 1943 r. Zofia Kossak została, jak się zdaje przypadkowo, aresztowana na ulicy przez niemiecki patrol. Hitlerowcy nie wiedzieli, kto naprawdę wpadł im w ręce, ale pisarka miała w koszyku konspiracyjną „Prawdę”, a na domiar złego zapomniała swoich danych osobowych z fałszywej kenkarty. Została pobita, na skutek czego już do końca życia źle słyszała na prawe ucho, straciła też zęby. 3 października 1943 r. w transporcie ponad 200 kobiet przewieziono ją do Auschwitz-Birkenau. Otrzymała numer 64491.

W obozie, który zawsze nazywała Auschwitz, nigdy Oświęcim, cudem przeżyła tyfus. Nie wiedziała, że w tym samym miejscu więziono jej syna Tadeusza, który tam zmarł. Prawdy o jego śmierci nigdy nie poznała, akt zgonu w obozowym archiwum odnaleziono dopiero w 2001 r. Ona sama przebywała w Auschwitz do 12 kwietnia 1944 r., gdy nieoczekiwanie przewieziono ją do Warszawy. Niemcy znali już jej prawdziwe nazwisko, ale – według wspomnień córki – otrzymała propozycję uwolnienia w zamian za współpracę antysowiecką. Pisarka miała odmówić, skazano ją więc na śmierć. 28 lipca 1944 r. została wyprowadzona wraz z innymi osobami na dziedziniec Pawiaka i tam, decyzją sprawdzającego nazwiska Niemca, odłączono ją od grupy przeznaczonych do egzekucji i… wyprowadzono za bramę. Taki był efekt starań podjętych przez władze Polskiego Państwa Podziemnego.

W powstaniu warszawskim pisała do „Biuletynu Informacyjnego”, wznowiła pismo „Prawda”, współpracowała również z powstańczym radiem. Wypędzona, tak jak inni, ze stolicy, schroniła się w Krakowie, a następnie w Częstochowie. Tam, choć wciąż używała fałszywego nazwiska, znalazł ją list od… Jakuba Bermana, jak widać dobrze poinformowanego o sytuacji Zofii Kossak. Wezwał ją do Warszawy, gdzie zasugerował pisarce wyjazd z kraju, zapewniając paszporty dla niej i dla córki w zamian za uratowanie dzieci żydowskich podczas okupacji. 15 sierpnia 1945 r. odleciały obie z Warszawy do Sztokholmu.

To, co najsłuszniejsze

Na emigracji Zofia Kossak przebywała do 1957 r. Nie był to dla niej czas łatwy, choć udało się jej połączyć z mężem i synem Witoldem, którzy znaleźli się w armii Andersa. „Polski Londyn” przywitał za to pisarkę jak najgorzej. Pod artykułem pomieszczonym w „Dzienniku Polskim i Dzienniku Żołnierza” wydrukowano przypis o tym, że była osobistą sekretarką Bolesława Bieruta. Zofia Kossak nie prostowała tego kłamstwa, ufając, że nikt o zdrowych zmysłach w nie nie uwierzy. Myliła się. Pomówienie to wracało do niej jak bumerang, zrażając do środowiska emigracyjnego. Ponieważ dzięki zagranicznym edycjom jej książek otrzymała dużą, jak na tamte warunki, sumę pieniędzy, wraz z mężem weszli do spółki, która zakupiła w Kornwalii farmę hodowlaną Trossel Cottage. Sami zamieszkali tam, ciężko pracując fizycznie. Po latach czytelnikom „Dziennika Polskiego” opowie: „Oporządzałam świnie, mąż doił krowy”. W 1951 r. wspólnicy wycofali się z interesu; Szatkowscy zmuszeni zostali do sprzedaży większej części farmy, gospodarując odtąd na 40 akrach i pracując po 16 godzin dziennie. Z najwyższą trudnością Zofia Kossak znajdowała czas, by pisać artykuły do londyńskiego tygodnika religijno-kulturalnego „Życie” oraz słuchowiska i pogadanki dla Radia Wolna Europa.

Czytaj także:
Tajemnica zamachu na Bieruta. Kogo naprawdę zabił fałszywy enkawudzista?

W kraju tymczasem z furią zaatakował jej wspomnienia z Auschwitz („Z otchłani”) Tadeusz Borowski, twierdząc, że zafałszowała rzeczywistość obozową, a to dlatego, że za drutami należała do uprzywilejowanej kasty. A po tym, gdy odmówiła zmiany swoich zeznań na temat więźnia Auschwitz, lekarza Władysława Deringa, oskarżonego o współpracę z Niemcami, pozbawiono ją praw obywatelskich. A jej książki, jak za hitlerowskiej okupacji, znów wycofano z księgarń i bibliotek. I pomyśleć, że w październiku 1945 r. Polska Akademia Umiejętności w Krakowie przygotowywała wniosek o wysunięcie kandydatury Zofii Kossak do Literackiej Nagrody Nobla.

Pisarka zachowała głęboki żal do emigracji, niektóre z jej poczynań uważając za głęboko niesłuszne, choćby uchwałę Związku Polskich Pisarzy na Obczyźnie zalecającą żyjącym na uchodźstwie ludziom pióra nieogłaszanie w krajowych wydawnictwach swoich utworów, dawnych i nowych. Bardzo tęskniła do Polski, ale oburzały ją działania władz komunistycznych, szczególnie represje wobec hierarchów Kościoła i w ogóle ludzi wierzących.

Niemniej po Październiku ’56 odliczali już Szatkowscy dni do wyjazdu; jeszcze tylko sprzedali ziemię, inwentarz, pożegnali się z pozostającymi za granicą krewnymi oraz znajomymi i z radością powrócili do kraju... gdzie 21 lutego 1957 r. już na początek zetknęli się z murem. Oto udzielając na lotnisku pierwszego wywiadu dla Polskiego Radia, wzruszona Zofia Kossak zwróciła się do słuchaczy „z tysiącletnim polskim pozdrowieniem: Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”. Zdanie to zostało wycięte przez cenzurę.

Reemigranci postanowili zamieszkać w rodzinnym gnieździe, w Górkach. Zofia Kossak wydawała książki w PAX, głównie wznawiając dawne tytuły. Miała wiernych przyjaciół, sama też dochowywała im wierności, tak jak niezmienne było jej przywiązanie do wybranych księży, biskupów, a i prymasa Wyszyńskiego, którego uważała za idealnego na ciężkie dla Polski czasy.

Kiedy uważała to za istotne, zabierała głos w sprawach publicznych. Zażądała sprostowania podanej przez PAX-owską prasę kłamliwej informacji o rzekomym poparciu przez nią polityki PZPR. Toczyła regularne boje z cenzurą, kwestionującą całe fragmenty jej utworów. Kwestie wolności słowa i nieskrępowanego rozwoju kultury były jej szczególnie bliskie, nic też dziwnego, że w 1964 r. podpis jej znalazł się pod listem sygnowanym przez 34 najwybitniejszych pisarzy i naukowców.

Dwa lata po Liście 34 otrzymała wiadomość o przyznaniu jej, z okazji święta 22 Lipca, Nagrody Państwowej I stopnia „za wybitne osiągnięcia w dziedzinie powieści historycznej”. Pisarka odmówiła jej przyjęcia, w swoim wyjaśnieniu pisząc: „Nie mogę przyjąć nagrody od Władz Państwowych, wprawdzie własnych i prawowitych, lecz odnoszących się wrogo do spraw dla mnie świętych”. Komuniści toczyli akurat wojnę z Kościołem, „aresztując” pielgrzymującą po kraju kopię obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej i organizując konkurencyjne wobec kościelnych uroczystości tysiąclecia państwowości polskiej. „Przy okazji” obrzucano obelgami biskupów i prymasa Wyszyńskiego, odsądzając Episkopat Polski za list do biskupów niemieckich ze słynnym sformułowaniem „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. Władze za karę nie wydały jej paszportu na wyjazd do Rzymu, a czytelnicy byli z niej, po prostu, dumni, wiedząc poza wszystkim innym, że znacząca kwota łącząca się z Nagrodą Państwową pozwoliłaby Szatkowskim na odbudowę góreckiego dworu.

W sierpniu 1967 r. Zofia Kossak uczestniczyła w uroczystościach odbywających się na terenie obozu w Auschwitz. Zasłabła tam, a po powrocie do domu przeszła poważny atak serca. Od tego czasu będzie oswajać się z tym, co nieuchronne i ostateczne. W sierpniu 1968 r. miała skończyć 79 lat. Umrze wcześniej, 9 kwietnia w szpitalu w Bielsku-Białej.

Pogrzeb Zofii Kossak odbył się na góreckim cmentarzu w Wielki Czwartek 1968 r. Po poświęceniu trumny i odmówieniu modlitwy przez biskupa katowickiego Herberta Bednorza w imieniu pisarzy zabrał głos Wojciech Żukrowski, zaczynając od pytania: „Ludzie, czy wiecie, kogo żegnamy?”.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 6/2017
Artykuł został opublikowany w 6/2017 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 5
  • xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx IP
    Z tekstu protestu wynika że miała poglądy klasycznie antysemickie a nie rasistowsko antysemickie, pierwsi zazwyczaj chcieli usunięcia Żydów z Europy drudzy ich eksterminacji, stąd w śród tych pierwszych były osoby pomagające.

    Co do Żegoty to wielką rolę w jej tworzeniu odegrali socjaliści, zapomniana postać, niezwykła, to ona jako bojowiec Organizacji Bojowej Polskiej Partii Socjalistycznej była uczestniczką zamachu na carskiego generał-gubernatora Skałona, odznaczona Krzyżem Niepodległości z Mieczami oto Wanda Krahelska
    Dodaj odpowiedź 4 0
      Odpowiedzi: 0
    • Szacki IP
      Jak to możliwe, żeby nie znać twórczości Zofii Kossak - Szczuckiej? "Krzyżowcy", "Pożoga", czy choćby zbiór opowiadań "Bursztyny, to klasyki. Te pozycje są podstawą literatury polskiej. Tylko umysłowy tępak tego nie zna.
      Dodaj odpowiedź 2 2
        Odpowiedzi: 1
      • obserwator IP
        Bardzo polecam wszystkim przeczytanie powieści "Pożoga". Jest to niezwykle cenny dokument burzliwej historii Kresów od roku 1917 po pózne lata dwudzieste, oraz tragedii Polakow, którzy tam wówczas mieszkali. To cud, że pisarce udało się ujsc z życiem w tym pogromie. Jest to również bardzo dobrze napisane dzielo, biorac pod uwage fakt, ze był to debiut literacki pisarki. Czyta się jednym tchem. Mysle, ze powinna to być obowiązkowa lektura, i to właśnie na dzisiejsze czasy i spory polityczne.
        Dodaj odpowiedź 7 1
          Odpowiedzi: 0
        • stasiu IP
          Czytam wreszcie ostatnią część trylogii, "Bez oręża". Dziękuję za przypominanie tej wspaniałej postaci.
          Dodaj odpowiedź 5 0
            Odpowiedzi: 0