Sowieci wygrali dzięki przewadze liczebnej? Jeden z największych mitów II wojny

Sowieci wygrali dzięki przewadze liczebnej? Jeden z największych mitów II wojny

Sowieccy żołnierze w zajętym przez Armię Czerwoną Połocku, 4 lipca 1944 r.
Sowieccy żołnierze w zajętym przez Armię Czerwoną Połocku, 4 lipca 1944 r. / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano 34
Trzeba było klęsk przez prawie cały 1942 rok, aby w końcu Stalin zgodził się, naciskany przez swoich generałów, przyjąć realistyczną strategię. Na czym polegała prawdziwa przewaga Związku Sowieckiego?

Poniższy tekst jest fragmentem książki Jeana Lopeza i Oliviera Wieviorki „Mity II wojny światowej. Część 2” (Wydawnictwo Poznańskie. Tłum. Jerzy Janik)

O ile niektórzy teoretycy wojskowości utrzymywali, że mała, dobrze uzbrojona i wyszkolona armia była w stanie pokonać o wiele liczniejszą armię wroga, to trudno mówić w tym przypadku o wojnie ze Związkiem Sowieckim. Istotnie, opinia o Armii Czerwonej opierała się na stwierdzeniu przypisywanym Leninowi, że „ilość jest już sama w sobie jakością”. Jeden z głównych budowniczych młodej Armii Czerwonej, armii ludzi pracy i chłopów, Michaił Wasiljewicz Frunze pisał w 1924 roku, że „manewr jest możliwy tylko wtedy, gdy zasoby ludzkie i techniczne konieczne do prowadzenia wojny zostały rozmieszczone z talentem w celu uzyskania koncentracji wojsk zadających uderzenia jak taran na decydującej osi i w decydujących momentach”. Rzeczywiście, koncentracja wielkich mas wojsk zdolnych zadać przeciwnikowi decydujący cios od samego początku była jedną z charakterystycznych cech sowieckiej sztuki wojennej.


Niemniej jednak, nie oznacza to, że sowieckie armie wygrywały z Niemcami II wojnę światową dzięki przewadze liczebnej. Niezmienna opinia Wehrmachtu o sowieckiej armii porównywanej do niezliczonych hord rosyjskiego „walca” — porównania wymyślonego przez francuską propagandę przed 1914 rokiem, by w ten ironiczny sposób wychwalać zalety sojuszu wojskowego z carską Rosją — była rozpowszechniana tak samo jak inne kłamstwa niemieckich pamiętnikarzy z czasów wojny sowiecko-niemieckiej. Armia Czerwona pokonała Wehrmacht nie z powodu wyłącznie swojej liczebności, ale dzięki zdeklasowaniu go pod każdym względem: oczywiście liczebnym, ale przede wszystkim strategicznym i logistycznym, poza tym lepiej kierowała wielkimi operacjami wojskowymi w drugiej części wojny.

U źródeł mitu

Z pewnością stosunek sił teoretycznie przemawiał na korzyść Sowietów. Wehrmacht w momentach, gdy miał przewagę liczebną nad Armią Czerwoną, nigdy w pełni jej nie wykorzystał. W rzeczywistości, z militarnego punktu widzenia, liczył się stosunek sił „na decydującej osi i w decydujących momentach”, przytaczając słowa Frunzego. A porównanie stosunku sił w całym teatrze niemiecko-sowieckich działań wojennych pokazuje, że Armii Czerwonej trudno było uzyskać tę przewagę. W momencie rozpoczęcia się operacji Barbarossa 22 czerwca 1941 roku Wehrmacht dysponował 3 117 000 żołnierzy, natomiast sowieckie armie liczyły 5 500 000 żołnierzy, a więc teoretycznie stosunek sił wynosił jeden koma siedem do jednego na korzyść Armii Czerwonej. Ale sowieckie wojska były bardzo rozproszone i dlatego Armia Czerwona w rzeczywistości dysponowała 2 680 000 żołnierzy gotowych natychmiast stawić czoło niemieckiej inwazji, tak więc rzeczywisty stosunek sił wynosił jeden koma szesnaście do jednego na korzyść Niemców.

Porównanie sprzętu wojskowego w momencie rozpoczęcia się operacji Barbarossa jest również mylące. Z pewnością sowieckie lotnictwo wojskowe, teoretycznie posiadające 19 533 samoloty, rozmieściło na zachodzie Związku Sowieckiego 7133 maszyny. W porównaniu z tym 2770 samolotów przeznaczonych przez Luftwaffe do działań na froncie wschodnim może wydawać się liczbą niewielką. Ale tak jak i reszta Armii Czerwonej, lotnictwo wojskowe było wówczas w okresie transformacji: samoloty o bardzo wielu zaletach, takie jak groźny Iliuszyn II-2 Szturmowik, przeznaczony do zwalczania celów naziemnych, właśnie miały wejść do służby, ale nie przeszkolono jeszcze lotników, którzy mieli nimi latać, ani mechaników do ich serwisowania. Te braki w przeszkoleniu i katastrofalnie niska dyspozycyjność powodowały, że przewaga liczebna stawała się czysto teoretyczna.

To samo dotyczyło jednostek lądowych, w których czołgi w nadmiernej liczbie były w znacznej części przestarzałe i brakowało do nich wyszkolonych załóg; szwankowała również logistyka. Sowieckie dywizje, które teoretycznie wytrzymywały porównanie z niemieckimi siłami, były w rzeczywistości jak muszle w połowie puste, z niekompletnym wyposażeniem i często niewyszkolonymi żołnierzami. Ta dramatyczna sytuacja materialna i rozciągnięcie Armii Czerwonej doprowadziły Niemców do przekonania, że Sowieci, prowadząc działania wojenne, opierają się wyłącznie na masach ludzkich. Marnie dowodzone, źle koordynowane, niekompetentne, z brakami w sprzęcie wojskowym, zwłaszcza w łączności niezbędnej do prowadzenia walk przez połączone siły zbrojne, sowieckie działania wojenne od momentu pierwszych starć szybko przerodziły się w serię szturmów, w których uderzenia w zwartych szeregach zastępowały inteligentną taktykę. Sytuacja ta miała miejsce przez cały czas trwania niemieckiego marszu na Moskwę, Sowieci gromadzili zgrupowanie za zgrupowaniem na wielu poziomach strategicznych w celu stworzenia pozorów frontu. Powtarzała się jeszcze wiosną 1942 roku, gdy Armia Czerwona usiłowała zapobiec niemieckiej ofensywie na Stalingrad i Kaukaz. Wówczas 5 313 000 sowieckich żołnierzy stawiło czoło 2 690 000 żołnierzy niemieckich, do których jednak należy doliczyć ponad milion żołnierzy państw Osi: Rumunów, Węgrów, Włochów, a więc stosunek sił wynosił jeden do jeden koma cztery na korzyść Sowietów. Ale sowieckie armie poniosły w bitwie o Kijów upokarzającą klęskę


W wyniku tego w świadomości Niemców powstał obraz Armii Czerwonej ciągle ponoszącej klęski, ale niepokonanej, dzięki niewyczerpywalnym zasobom ludzkim i w mniejszym stopniu dzięki dużej ilości sprzętu wojskowego. Widoczna pogarda weteranów Wehrmachtu dla wrogów, których nadal traktowali jak zbieraninę „podludzi”, niezdolnych indywidualnie dorównać waleczności żołnierzy III Rzeszy, zrobiła resztę. Gdy dla Niemców nadszedł czas klęsk na froncie wschodnim, pod Moskwą w grudniu 1941 roku, a następnie rok później pod Stalingradem i aż do samego Berlina, ich wyjaśnienie było proste: zalety wojenne Wehrmachtu zostały skruszone wyłącznie z powodu przewagi liczebnej wroga. Odniosło to taki skutek, że Armia Czerwona, która posiadała najwięcej żołnierzy w lecie 1943 roku — 6 700 000, zaczęła szybko ich tracić, a od 1944 roku przeżywała coraz bardziej dotkliwy kryzys związany z zasobami ludzkimi. Prawdą jest, że nawet armia licząca 6 400 000 żołnierzy w kwietniu 1945 roku i tak była znacznie większa niż armia Wehrmachtu, którego siły stopniały: z 3 483 000 żołnierzy walczących na froncie wschodnim w lipcu 1943 roku (czyli stosunek sił wynosił jeden do jeden koma siedem na korzyść Sowietów, uwzględniając jednak siły niemieckich sojuszników w liczbie 500 000 ludzi), w kwietniu 1945 roku pozostało tylko 1 960 000 żołnierzy prawie pozbawionych wsparcia sojuszniczych wojsk (a więc końcowy stosunek sił wynosił jeden do trzy koma dwa na korzyść Armii Czerwonej, czyli był najwyższy w ciągu całej wojny. Ale przyczyną sowieckiego zwycięstwa nie była tylko ta końcowa przewaga liczebna. Armia sowiecka wygrała wojnę przede wszystkim dzięki lepszej strategii.

Strategia najważniejszym kluczem do sowieckiego zwycięstwa

Strategia ta była jednak wypracowywana z dużym trudem. Operacja Barbarossa miała niszczycielski wpływ na sowieckie dowództwo strategiczne — samego Stalina, a od strony wojskowej na Stawkę, czyli sztab generalny Armii Czerwonej. Podczas pierwszych sześciu miesięcy wojny sowiecka strategia polegała na desperackich próbach utworzenia stabilnej linii frontu. Stawka, której daleko było do narzucenia własnego rytmu wojny, prowadząc działania przeciwko niemieckiej ofensywie, musiała podporządkować się często arbitralnym i nierozważnym decyzjom zdesperowanego Stalina. Jednak w tych ponurych miesiącach sowieckie dowództwo strategiczne okazało się bardziej rozważne niż Wehrmacht, ratując w ten sposób in extremis Związek Sowiecki przed klęską.

Gdy Niemcom nie udało się stworzyć jednej spójnej strategii, bo wahali się, jakie są ich priorytetowe cele: Moskwa, Leningrad czy Ukraina, i nie sporządzili realistycznego planu działań wojennych, tak bardzo byli przekonani o szybkim zwycięstwie, Stalin i Stawka porozumieli się w jednej zasadniczej kwestii: jeśli chcieli przeżyć, to musieli szybko odnowić siły, które byłyby zdolne do odebrania wrogowi inicjatywy. Ta główna linia sowieckiej strategii wojennej zakładała swobodę działań Armii Czerwonej. Niemcom nigdy nie udało się całkowicie uniemożliwić ich przeprowadzania.

Natychmiastowym wynikiem była kontrofensywa pod Moskwą w grudniu 1941 roku, a następnie chwilowe zatrzymanie się frontu. Niemniej jednak, trzeba było klęsk przez prawie cały 1942 rok, aby w końcu Stalin zgodził się, naciskany przez swoich generałów, przyjąć realistyczną strategię. Wcześniej, w maju, w katastrofalnej ofensywie pod Charkowem, stracił swoje strategiczne rezerwy odbudowane z takim trudem. Sowiecki dyktator zgodził się w końcu, ale tym razem świadomie, a nie zmuszony sytuacją, na grę na czas i oszczędzanie sił przeznaczonych do obrony kraju tak, aby móc odbudować rezerwy. Natychmiastowym wynikiem tych działań było okrążenie i kapitulacja niemieckiej 6. Armii pod Stalingradem w lutym 1943 roku, co odebrało Niemcom inicjatywę strategiczną. Ta cierpliwość znalazła swoje potwierdzenie w oczekiwaniu na Niemców pod Kurskiem w lipcu 1943 roku, gdzie miała miejsce ostatnia wielka ofensywa Wehrmachtu na froncie wschodnim, przegrana przez III Rzeszę. Sowieci, mistrzowie strategicznych inicjatyw, postanowili oddać na jakiś czas inicjatywę Niemcom, nigdy nie rezygnując jednak ze swobody działań własnych armii. Ta swoboda pozwoliła im posuwać się w dwóch strategicznych kierunkach: na linii Moskwa–Berlin przez Białoruś i Polskę oraz na południu ze Stalingradu przez Ukrainę, Europę Środkową aż do Wiednia.

Od tego czasu sowieckie porażki były chwilowe i odzwierciedlały przede wszystkim niedociągnięcia taktyczne i powolne wypracowywanie umiejętności kierowania wielkimi operacjami wojskowymi przez Armię Czerwoną. Jedną z tych najpoważniejszych porażek było niepowodzenie operacji Mars, przeprowadzonej zimą 1942/1943 roku, której celem było powtórzenie takiego samego okrążenia Niemców jak pod Stalingradem i zniszczenie najmocniejszej części dwóch niemieckich armii, które znajdowały się w wystającej części frontu w Rjewie, prawdziwej odskoczni do Moskwy, odskoczni będącej nadal w rękach Wehrmachtu. W operacji Mars Sowieci stracili 335 000 żołnierzy (w tym jedną trzecią stanowili zabici), nie uzyskawszy większych korzyści. Ale nawet porażka w takiej skali nie zmieniła sytuacji strategicznej. Co najwyżej Sowieci byli zmuszeni tymczasowo „zamrozić” działania na tym odcinku frontu tak, aby skoncentrować się na kierunku południowym. I żadne niemieckie zwycięstwo, jak na przykład to z kwietnia 1944 roku w Rumunii, kiedy to Wehrmacht zniweczył pierwszą sowiecką próbę wdarcia się do Europy Centralnej, nie miało wpływu na sytuację strategiczną.

Ostatnie niemieckie ofensywy, jak na przykład ta na Węgrzech w marcu 1945 roku, nie były w stanie zmienić w znaczący sposób sowieckich planów operacyjnych: walki wokół jeziora Balaton na zachód od Budapesztu dwóch niemieckich armii, w tym 6. Armii Pancernej, ostatniej strategicznej rezerwy III Rzeszy, ściągniętej z Ardenów (i wysyłanej na Węgry, podczas gdy w tym samym czasie Armia Czerwona stała u wrót Berlina), doprowadziły po dwóch tygodniach do zatrzymania sowieckiej ofensywy na Wiedeń, które trwało... zaledwie dwadzieścia cztery godziny.

Podczas gdy Niemcy od czerwca 1941 roku do maja roku 1945 cały czas stosowali dyletancką strategię, zmieniając linie działania lub cele strategiczne i rozpraszając w ten sposób swoje siły — chlubnym wyjątkiem jest tu lato 1943 roku, kiedy to bez wątpienia niemiecka strategia na froncie wschodnim była najbardziej spójna — Sowieci mieli nad nimi przewagę, ponieważ lepiej niż ich wróg umieli zachować rozsądną koncepcję walki. Po błędach osiemnastu pierwszych miesięcy wojny sowiecka armia nie była już rozproszona, a stratedzy potrafili cierpliwie czekać, tak jak w Kursku, by w końcu odnosić wielkie zwycięstwa nad armią niemiecką: na Ukrainie w latach 1943–1944, na Białorusi w lecie 1944 roku podczas operacji Bagration, na Węgrzech jesienią 1944 roku, nad Odrą w styczniu i lutym 1945 roku. Tyle zwycięstw Armii Czerwonej, które nie wynikały z przewagi liczebnej, ale z umiejętności Stawki pozbawiania Wehrmachtu możliwości riposty. Z pewnością radzieckie dowództwo wykorzystywało korzystny stosunek sił, ale przede wszystkim potrafiło określać decydujące osie natarcia i na nich koncentrować swoje siły, aż wresz-cie pokazało, że znaczniej lepiej niż niemieccy generałowie panuje nad polem bitwy.

(…)

Całość rozdziału o prawdziwych przyczynach zwycięstwa ZSRS nad III Rzeszą w książce „Mity II wojny światowej. Część 2”

Czytaj także

 34
  • Porucznik Borewitch IP
    Sanchez np. Bitwa stalingradzka gdzie liczebność obu armii był a zbliżona a nawet niemiecką był a liczniejsze. Co do Żukowa pełna zgoda był delikatnie mówiąc niekompetentny ale miał inne zalety 🤣🤣🤣🤣potrafił wprowadzić żelazną dyscyplinę
    Dodaj odpowiedź 6 2
      Odpowiedzi: 0
    • sanchez1971 IP
      Szkoda czasu. Stek bzdur,Każde zdanie, przeczy następnemu. Tak tylko zapytam: Jeśli nie wygrali przewagą liczebną, tylko powiedzmy manewrem, taktyką itd, prosze wskazać opoerację ACz. przprowadzoną mniejszymi siłami niź siły przeciwnika i zakończoną sukcesem.Podsumowaniem ich genialnej taktyki niech będzie odpowiedz Żukowa na pytanie - Jak tak szybko przeszliście przez pola minowe wokół Berlina? - Posłaliśmy tam piechotę...
      Dodaj odpowiedź 13 5
        Odpowiedzi: 0
      • taktak IP
        Mit o tym że Stalin szykował się do wojny już dawno obalili poważni historycy. Zresztą ten mit zaczęli budować sami Niemcy, ich propaganda głosiła że to atak prewencyjny.
        Dodaj odpowiedź 6 17
          Odpowiedzi: 2
        • Porucznik Borewitch IP
          Po prostu Stalin szykujac się do winy zgromadził na granicy z Niemcami 300 dywizji I rzutu strategicznego około 500 kilometrów na wschód były kolejne 300 dywizji II rzutu strategicznego jeszcze dalej był formowany kolejny rzut strategiczny a kolejny był już w planach. Doktryna wojenną AC polegała na tym iż walczymy na terenie wroga innymi słowy atakujemy i wchodzimy na terytorium wroga. Z tego wynikało to że w akademiach wojskowych i na szkoleniach od szeregowych do marszałków uczono ataku nikt nie uczył się jak prowadzić obronę. Kiedy Niemcy zaatakowali to AC reagowala tak jak ich szkołom i, czyli kontratakowala co w tej sytuacji było najgorsza możliwą taktyka. Należy też dodać iż Sztaby AC dysponowały mapami tylko Polski Niemiec Bałkanów, nie mieli map ZSRR , to było tak jak walczyć na ringu z związanymi oczami. W tamtym czasie mapy wojskowe wykonywano na podstawie zdjęć lotniczych robionych przez samoloty szpiegowskie. Kto był w wojsku ten wiem czym różni się mapa wojskową od mapy zwykłej. Takie mapy trzeba aktualizować co roku. Kiedy walki odbywały się na terytorium ZSRR To dopóki lotnictw o nie przygotowało map terenu walk wojska były ślepe. Poza tym zainteresowani mogą przeczytać moje wcześniejsze wpisy
          Dodaj odpowiedź 18 4
            Odpowiedzi: 0
          • takjest IP
            Antykomunizm powoduje że logiczne myślenie zastępują utarte mity. W 1941 większość nowego sprzętu była albo w fazie wprowadzania, albo było go w śladowych ilościach. Prawdą jest że mimo wszystkich błędów Stalin poluzował więzy najbardziej utalentowanym generałom i przyszłym marszałkom, oczywiście w ich sztabach byli nadal przedstawiciele partii i bezpieczeństwa ale jednocześnie w sprawach operacyjnych dawał im więcej swobody, w tym czasie Hitler szedł w odwrotnym kierunku przekonany o swoim militarnym sojuszu. Zwycięstwo ZSRR to również zasługa ogromnego wysiłku zaplecza, przemysł ciężki który w normalnych warunkach był zbiurokratyzowanym obciążeniem w czasie wojny okazał się bardzo użyteczny. W tym czasie niemieccy przemysłowcy i ich koncerny konkurowały ze sobą, często marnując ograniczone zasoby surowcowe. Na całe szczęście Niemcy hitlerowskie przegrały i chyba nikt poaza neofaszystami tego nie żałuje.
            Dodaj odpowiedź 21 8
              Odpowiedzi: 2