W czasach PRL byli namiastką wolnej Polski. Prawda o nich daleka jest jednak od sielanki

W czasach PRL byli namiastką wolnej Polski. Prawda o nich daleka jest jednak od sielanki

Rząd premiera Tomasza Arciszewskiego (działał w l. 1944-47)
Rząd premiera Tomasza Arciszewskiego (działał w l. 1944-47) / Źródło: Wikimedia Commons / Eugeniusz Duraczyński, "Polski rząd na uchodźstwie"
Dodano 3
Polską emigracją polityczną wstrząsały ostre spory, które skrzętnie wykorzystywała propaganda PRL.

Piotr Włoczyk

W latach 60. polskie władze na uchodźstwie uznawane były już tylko przez dwa państwa: Hiszpanię i Watykan. Generał Franco wycofał swoje uznanie dla „rządu londyńskiego” dopiero w 1969 r., blisko ćwierć wieku po faktycznej marginalizacji tego ośrodka władzy, nawiązując równocześnie stosunki z PRL. Watykan poszedł tą samą drogą trzy lata później. Tym samym rola władz polskich na uchodźstwie stała się do reszty czysto symboliczna – cały świat uznał, że to władze PRL reprezentują Polaków na arenie międzynarodowej.

Hiszpania, rządzona przez nieprzejednanego antykomunistę, i Watykan były siłą rzeczy przypadkami wyjątkowymi. Najważniejsze państwa świata już bowiem blisko ćwierć wieku wcześniej przestały uznawać polski rząd w Londynie: od 5 lipca 1945 r. Francja, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone ustanowiły stosunki z hybrydowym Tymczasowym Rządem Jedności Narodowej. Przez następne 45 lat rola polskich władz na uchodźstwie była symboliczno-ceremonialna, choć prawno-konstytucjonalnych podstaw do reprezentowania II RP nikt nie mógł im odmówić.

Insygnia Mościckiego

22 grudnia 1990 r. ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski przekazał podczas podniosłej ceremonii na Zamku Królewskim insygnia władzy II RP na ręce pierwszego demokratycznie wybranego prezydenta III RP Lecha Wałęsy. Na ozdobnych poduszkach leżały używane jeszcze przez Ignacego Mościckiego pieczęcie prezydenckie, chorągiew Rzeczypospolitej, Order Orła Białego, Order Odrodzenia Polski oraz najważniejsza „relikwia” po II RP – oryginał konstytucji kwietniowej z 1935 r.

Na mocy artykułu 24 tej kontytucji prezydent Kazimierz Sabbat wyznaczył 25 stycznia 1988 r. Ryszarda Kaczorowskiego na „następcę Prezydenta Rzeczypospolitej na wypadek opróżnienia się urzędu Prezydenta Rzeczypospolitej przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości”. Gdy Kazimierz Sabbat zmarł na zawał 19 lipca 1989 r., nie było więc wątpliwości, kto będzie symbolicznie reprezentował wolną Rzeczpospolitą. W ten sam sposób władzę przekazywali swoim następcom poprzednicy Kazimierza Sabbata: Ignacy Mościcki, Władysław Raczkiewicz, August Zaleski, Stanisław Ostrowski i Edward Bernard Raczyński.

Musimy przy tym pamiętać, że władza prezydentów rezydujących w Londynie była skromniejsza od tej przysługującej Ignacemu Mościckiemu – na mocy tzw. umowy paryskiej prezydent RP na uchodźstwie podzielił się swoimi szerokimi przedwojennymi uprawnieniami z szefem rządu.

Mocno podzielony politycznie „polski Londyn” do umocowania i roli władz na uchodźstwie podchodził bardzo pryncypialnie, choć mało kto się łudził, że emigracyjne władze mogą odgrywać rolę inną niż symboliczną. Jak ujął to Adam Pragier, jeden z ministrów rządu emigracyjnego po 1945 r. i współpracownik prezydenta Augusta Zaleskiego: „Emigracja polityczna nie żyje mitem II Rzeczypospolitej, która już nie istnieje. Zachowuje symbole jej nieprzerwanej ciągłości, ale tylko w sensie nieustającego protestu przeciwko porządkowi pojałtańskiemu. Emigracja polityczna nie może pozwolić wprowadzić się na tor mitu III Rzeczypospolitej – która także nie istnieje. [...] Emigracja polityczna nie stanowi opozycji wobec władz rządzących krajem, ale odmawia tym władzom prawowitości”.

Czytaj także:
Wojna o trumnę Piłsudskiego. Abp Sapieha swoim oporem rozwścieczył rząd II RP

Prezydent vs Rada Trzech

Śmierć prezydenta Władysława Raczkiewicza (w czerwcu 1947 r.) była początkiem głębokiego kryzysu, który obniżył prestiż tego symbolu kontynuacji II RP. Prezydent desygnował na swojego następcę Augusta Zaleskiego, choć wedle wcześniejszych ustaleń poczynionych w gronie emigracji, prezydentem miał zostać ówczesny premier rządu na uchodźstwie Tomasz Arciszewski z PPS. Decyzja ta doprowadziła do wyjścia PPS z koalicji rządowej.


August Zaleski, wieloletni dyplomata, szef MSZ w latach 1926–1932 i 1939–1941, nie poprzestał na jednej siedmioletniej kadencji. W 1954 r. przedłużył bezterminowo swoje rządy, co doprowadziło do głębokiego pęknięcia w obozie władz emigracyjnych. Prezydent cieszył się poparciem mniejszości, większość natomiast wspierała Radę Trzech, kolegialny niekonstytucyjny ośrodek władzy konkurencyjny wobec prezydenckiego, w którego skład wchodzili: Władysław Anders, Tomasz Arciszewski i Edward Raczyński.

Prezydentura Augusta Zaleskiego to cała era w rządach emigracyjnych – sprawował on tę funkcję przez 25 lat aż do swojej śmierci w 1972 r. Po jego śmierci Rada Trzech zakończyła swoją działalność, uznając za prezydenta wskazanego przez Augusta Zaleskiego na swojego następcę Stanisława Ostrowskiego.

Trwający blisko dwie dekady konflikt dwóch głów państwa dał świetną pożywkę dla propagandy PRL, do samego końca ostro atakującej władze emigracyjne.

W walce z rządem na uchodźstwie niewątpliwie największym zwycięstwem PRL był doskonale nagłośniony powrót do kraju słynnego konserwatywnego pisarza i publicysty Stanisława Cata-Mackiewicza, do którego doszło w czerwcu 1956 r. Mackiewicz był niezwykle cenną zdobyczą dla polskich komunistów – do niedawna pełnił przecież funkcję premiera Rzeczypospolitej Polskiej na Uchodźstwie.

Czytaj także:
„Ostatni z niekoronowanych królów Polski”. II RP była jego dzieckiem

Jednym z powodów stojących za tą decyzją była nędza, w jakiej żył Mackiewicz. Nie było to zresztą nic niezwykłego w tamtych warunkach – Mackiewiczowi, tak jak wielu innym emigrantom z Polski, trudno było się odnaleźć w emigracyjnej rzeczywistości. Od 1949 r. zaczął sondować u władz PRL, na jakich warunkach mógłby wrócić do kraju. „[...] stopień desperacji i nędzy materialnej Mackiewicza jest wielki, a jego chęć powrotu do kraju poważna” – w ten sposób scharakteryzowany został Mackiewicz w 1949 r. w notatce londyńskiej rezydentury wywiadu Polski Ludowej. Jego ostatni artykuł opublikowany na emigracji nosi wszystko mówiący tytuł: „Tu nie ma nadziei”.

W oświadczeniu napisanym trzy dni przed wyjazdem słynny konserwatysta przekonywał czytelników: „Dziś nie możemy liczyć na chęć państw zachodnich wyłączenia kraju polskiego z systemu państw prosowieckich. [...] Nie możemy narażać bytu narodu polskiego dla polityki mirażowej. Chcę także wierzyć, że zapowiadana w Kraju liberalizacja stosunków będzie trwała i przyniesie naszemu krajowi ulgę, o ile nie będzie zerwana przez jakąś nieobliczalną prowokację. W tych warunkach zdecydowałem się na powrót do Kraju”.

Jego powrót był z punktu widzenia władz PRL trudny do przecenienia. Były premier emigracyjnego rządu w niedługim czasie wydał książkę „Londyniszcze”, w której przedstawił niezwykle krytyczny obraz „polskiego Londynu”. Władze emigracyjne uznały kontakty Mackiewicza z PRL i jego powrót do kraju za zdradę interesów Polski.

Mimo głośnych, często wręcz gorszących sporów, jakie targały przez lata polskimi władzami emigracyjnymi, ten pomost między II a III RP nie stracił w pamięci zbiorowej Polaków swojego prestiżu. Najlepiej świadczą o tym uroczyste kolejne rocznice przekazania insygniów władzy II RP.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 9/2016
Artykuł został opublikowany w 9/2016 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 3
  • hamond IP
    Dokładnie tak jest !! Rząd Londyński pozostał ostatnią LEGALNĄ władzą R.P !!
    Dodaj odpowiedź 2 0
      Odpowiedzi: 0
    • la spezia IP
      Rząd Wolnej Polski w Londynie po drugiej wojnie światowej zdradzony przez wschodnich i  zachodnich bandytów jest nadal de facto i de jure jedynym legalnym Rządem II R.P !!!!!!!!!!!! Komuszo-korporacyjno-demoliberalno-okrągłostołowe "władze" agentury PZPR=UD nigdy nie były i nie są nadal żadnymi legalnymi władzami Polski....a konstytucja kwietniowa 1935 jest ostatnią Legalną konstytucją R.P !!
      Dodaj odpowiedź 1 0
        Odpowiedzi: 0
      • SpokoGostek IP
        Powiedzmy sobie szczere: w PRL nikt się tymi "władzami" nie przejmował a już najmniej społeczeństwo. Cały "dorobek legislacyjny" tych "władz" trafił tam gdzie jego miejsce-do muzeum. Tylko pan Kaczorowski załapał się na emeryturę prezydencką bo w odpowiednim czasie przekazał Lechowi kilka muzealnych fantów. Jego konkurent pan Nowina-Sokolniki tyle szczęścia nie miał choć w swoim czasie nadawał "odznaczenia" i "ordery" min ministrem został prałat Jankowski.
        Dodaj odpowiedź 8 3
          Odpowiedzi: 0