Polacy wygumkowani z Monte Cassino. Jak nasz „sojusznik” widzi II wojnę

Polacy wygumkowani z Monte Cassino. Jak nasz „sojusznik” widzi II wojnę

Polscy żołnierze dostarczają amunicję na pozycje pod Monte Cassino
Polscy żołnierze dostarczają amunicję na pozycje pod Monte Cassino / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano 107
W tej wersji historii II wojny światowej Polacy odgrywają marginalną rolę. Na pierwszy plan wychodzi zaś państwo, które samo nie potrafi sobie poradzić z czarnymi kartami własnej historii...

Maciej Rosalak

Kto zatknął zwycięską chorągiew na szczycie Monte Cassino? Francuzi, naturellement! Tak wynika z sugestywnego obrazu w dokumentalnym filmie pokazywanym ostatnio na kanale National Geographic. Zrealizowano go we francuskiej telewizji publicznej France 2, trwa niemal trzy godziny, a nosi tytuł „Apokalipsa. II wojna światowa”. Z niego właśnie dowiadujemy się, że klasztor zdobyły oddziały francuskie „przy udziale polskich”. Widzimy przy tym jakiś szczyt z ruinami, nad którymi powiewa flaga francuska, a ponieważ słyszymy o klasztorze, skojarzenie jest proste: nikomu innemu nie udało się zająć słynnego opactwa benedyktynów tylko Francuskiemu Korpusowi Ekspedycyjnemu właśnie. Tymczasem sztandar ponad wszelką wątpliwość zatknęli Polacy z 2. Korpusu gen. Władysława Andersa i jeszcze odegrali tam w samo południe 18 maja 1944 r. hejnał mariacki.

W sierpniu tegoż roku alianci ostatecznie rozgromili Niemców w zachodniej Francji, a decydujące znaczenie miała bitwa pod Falaise i 1. Dywizja Pancerna gen. Stanisława Maczka odgrywająca tam rolę korka od butelki, w której zamknięto wrogie dywizje. Wszystkich widzimy na mapie – Amerykanów, Brytyjczyków, Kanadyjczyków, Francuzów (a jakże!), tylko nie Polaków.

Nadal sierpień. Oglądamy wielkie, zacięte, krwawe powstanie. W Warszawie? Ależ skąd! W Paryżu oczywiście, gdzie niemiecki komendant nie wykonał rozkazu Hitlera i nie spalił miasta, ale poddał się na widok pierwszego amerykańskiego czołgu. A dlaczego czołgi innego sojusznika nie wjechały do polskiej stolicy? Dzięki France 2 tego się nie dowiemy. Usłyszymy tylko, że „Sowieci zatrzymali się nad Wisłą”. A walczono nad Sekwaną...

Nad Wisłą, Bugiem i Niemnem w czasie wojny panował – jak się wydaje – spokój. Nie ma powodu mówić o jakimś Państwie Podziemnym i Armii Krajowej, o przejęciu tajemnic V1 i V2, o dywersji i partyzantce, o „Burzy” i tragedii Żołnierzy Wyklętych. Z okupantem walczyła Resistance. Podobnie u boku aliantów walczyli Wolni Francuzi z gen. Charles'em de Gaulle'em, nie zaś polscy żołnierze, lotnicy i marynarze. Dodajmy, że w momencie zakończenia wojny w Europie polskie siły zbrojne (na wschodzie i na zachodzie) zajmowały czwarte miejsce (po USA, ZSRS i Wielkiej Brytanii, a przed Francją!) pod względem liczby żołnierzy.

Wreszcie mamy kapitulację III Rzeszy. Przyjmują ją od feldmarszałka Wilhelma Keitla, wysokiej rangi dowódcy armii sowieckiej, amerykańskiej, brytyjskiej i... francuskiej. Generał Bernard de Lattre de Tassigny dostąpił owego zaskakującego zaszczytu, co Keitel skwitował złośliwym pytaniem: – A pan tu przyjmuje czy składa kapitulację? Twórcy filmu jakoś tę celną anegdotę pominęli. A oddaje ona hańbę pozostawienia Polski przez Francję w samotnym boju Września '39, tchórzliwego poddania się w roku następnym, kolaboracji w okresie Vichy. Polska z okresu II wojny światowej – walcząca, choć przegrana, opuszczona i zdradzona – siłą rzeczy stanowi dla Francuzów, ale nie tylko dla nich, dość wstydliwy punkt odniesienia. Lepiej go pominąć, bo jeszcze ktoś pomyśli o honorze.

Czytaj także

 107
  • Marek Uszak IP
    National Geographic cd.
    To samo dotyczy przdstawiania następujących tematów:
    1) ruch oporu. Tylko Francuzi "masowo" brali udział w ruchu oporu.
    2) czasu trwania obrony w czasie napaści Niemców - narracja jest taka: Polacy już po trzech tygodniach zostali pokonania a Fracuzi bronili się aż sześć tygodni.
    3) nie używamy słowa słowianie .Brak opisu różnic między okupacją zachodu a okupacją Polski,Rosji,Ukrainy,Białorusi itd.
    Oprócz tematyki II WŚ są inne tematy przedstawiane co najmniej tendencyjnie przez National Geographic np: Historia Europy
    Komentarze do II WŚ w filmach dokumentalych zmieniają się ale dalej niewystarczająco.
    Widocznie nie ma kto "popychać" tego tematu?
    Dodaj odpowiedź 3 0
      Odpowiedzi: 0
    • Gregor IP
      Nie to żebym był złośliwy, ale niech powie mnichom z Monte Casino, żeby przestali się dop... Polaków (tyle lat po wojnie), że niepotrzebnie zniszczyli ich klasztor. Niech swoje pretensje kierują do Francuzów. Nie znają historii?
      Dodaj odpowiedź 10 5
        Odpowiedzi: 1
      • J2323 IP
        Zdaje się że od przypominania o naszym udziele jest Polska Fundacja Narodowa. Robią coś w ogóle?
        Dodaj odpowiedź 21 2
          Odpowiedzi: 2
        • ASX1812 IP
          Lepiej było walczyć u boku Niemców, a nie przeciwko nim.
          Dodaj odpowiedź 14 17
            Odpowiedzi: 0
          • Jorgen IP
            Nikt nie powinien przypisywać sobie głównej roli w walkach o Monte Cassino i przełamanie linii Gustawa. W tej batalii, która była największą bitwą II W.Św. na froncie zachodnim udział brało wiele narodowości ponosząc olbrzymie ofiary. Zdobycie Monte Cassino nie byłoby możliwe bez współdziałania wielu różnych formacji, różnych narodowości, na różnych kierunkach natarcia. Polacy po ciężkich walkach mogli zająć ruiny klasztoru rankiem 18 maja 1944 r. tylko dlatego, bo spadochroniarze niemieccy opuścili je nocą z 17 na 18 maja na rozkaz swojego dowództwa, które zorientowało się, że grozi im okrążenie przez Francuski Korpus Ekspedycyjny składający się z Marokańczyków i Algierczyków i XIII Korpus brytyjski. Tak więc nasi żołnierze byli tymi, którzy pierwsi weszli w ruiny klasztoru i zatknęli polską flagę, ale nie można traktować tego jako wyłącznie polskiego zwycięstwa. Tak, jak Francuzi czy Brytyjczycy nie mają prawa przypisywać sobie wyłączności na to zwycięstwo. Ale nie to jest najważniejsze. Po prostu obecnie historycy zachodni zgodnie źle oceniają kampanię włoską, a do bitwy o Monte Cassino odnoszą się szczególnie nieprzychylnie. J.F.C. Fuller w swym dziele Druga wojna światowa nazywa ją kampanią, która ze względu na brak sensu strategicznego i wyobraźni taktycznej jest czymś wyjątkowym w historii wojskowości, a John Ellis pisze o niewiele wartym zwycięstwie okupionym ogromnymi stratami, między innymi cytując taki dialog:

            Młody amerykański strażnik zapytał niemieckiego jeńca: Jeśli jesteś taki twardy, to dlaczego ty jesteś w niewoli, a ja cię pilnuję? Niemiec opowiedział, jak dowodził sześcioma 88-milimetrowymi działami, strzelającymi do nadciągających amerykańskich czołgów. Amerykanie ciągle wysyłali drogą kolejne czołgi, a Niemcy nadal je unieszkodliwiali. W końcu – wyjaśnił Niemiec – nam zabrakło amunicji, a Amerykanom nie zabrakło czołgów.

            W polskiej historiografii bitwa ta przedstawiana jest w sposób zupełnie odmienny, głównie dzięki pisarstwu generała Andersa i Melchiora Wańkowicza, podkreślającemu straty, zaangażowanie i ofiarność polskiego żołnierza. I raczej trudno liczyć na to, że historycy zachodni przyjmą nasz punkt widzenia. Natomiast mamy prawo domagać się obiektywizmu i nie pomniejszania naszego udziału w kampanii włoskiej. Zwłaszcza, że większość ofiar (nie tylko naszych) była niepotrzebnie spowodowana nieudolnością dowództwa amerykańsko-brytyjskiego. Brytyjski korespondent wojenny kpt. Alan Whicker napisał, że „gdyby dowódca wojsk amerykańskich generał Clark służył w armii niemieckiej, Hitler kazał by go rozstrzelać
            Dodaj odpowiedź 44 3
              Odpowiedzi: 1