Niedoszły „polski Stalin” . Zabili go koledzy z partii

Niedoszły „polski Stalin” . Zabili go koledzy z partii

Rys. Krzysztof Wyrzykowski
Rys. Krzysztof Wyrzykowski
Dodano 12
Bolesław Mołojec mógł zostać przywódcą komunistycznej Polski. W ramach wewnętrznej dintojry w PPR został jednak zamordowany na warszawskiej ulicy.

Dąbrowszczacy, o których pisano obszernie w poprzednim numerze „Historii Do Rzeczy”, to trochę zapomniany złowieszczy symbol polskiego komunizmu w jego najstraszniejszej stalinowskiej odsłonie. Tzw. polscy ochotnicy w wojnie domowej w Hiszpanii po stronie lewicowego rządu stworzyli poza granicami II Rzeczypospolitej minipaństewko komunistyczne, działające według podstawowych zasad totalitaryzmu stalinowskiego. Gdyby dąbrowszczakom udało się zwyciężyć w wewnętrznej wojnie komunistycznej i stanąć na czele procesu komunizacji Polski, prawdopodobnie system PRL byłby o wiele bardziej okrutny i bezwzględny w porównaniu z tzw. komunizmem gomułkowskim. Niezaprzeczalnym symbolem twardszego kursu sowietyzacji Polski mógł być ostatni dowódca dąbrowszczaków – Bolesław Mołojec, człowiek, któremu Stalin powierzył stworzenie na nowo komunistycznej partii w Polsce.

„Banda szpiegów i prowokatorów – czytamy w zredagowanym przez Stalina osobiście dokumencie – usadowiona w kierownictwie kompartii Polski jednocześnie kierowała swą agenturę do podstawowych organizacji partyjnych w terenie, systematycznie zdradzała wrogowi klasowemu najlepszych synów klasy robotniczej i rok po roku za pomocą wsypów niszczyła organizacje partyjne zarówno w Polsce rdzennej, jak i na Białorusi Zachodniej i Ukrainie Zachodniej. Nieustannie wypaczała linię polityczną partii w taki sposób, aby komunizm tracił swe wpływy wśród mas, aby partia coraz bardziej stawała się wroga i obca Międzynarodówce Komunistycznej (MK). Faszyzm polski w swej pracy destrukcyjnej na szeroką skalę posługiwał się wyrodkami trockistowsko-bucharyńskimi, którzy bądź już wcześniej byli agentami polskiej defensywy, bądź chętnie stawali się nimi ze względu na wspólną z faszyzmem platformę polityczną”. Ten wycinek z postanowienia Kominternu o rozwiązaniu Komunistycznej Partii Polski (KPP) nie zostawia złudzeń: Stalin zdecydował się całkowicie wytępić polski ruch komunistyczny.

Rozwiązanie KPP w 1938 r., kiedy wojna w Hiszpanii była jeszcze daleka od zakończenia, i fizyczne zniszczenie jej członków było sprawą bezprecedensową, wyróżniającą się nawet na tle całokształtu wielkiego terroru i w historii światowego komunizmu. Gwoli sprawiedliwości odnotujmy, że komuniści polscy stanowili jedynie niewielki procent ogólnej liczby ofiar antypolskiego terroru, mającego wszystkie cechy ludobójstwa na tle etnicznym. Zniszczenie KPP, mimo całej swej unikalności, logicznie wynikało z powszechnej atmosfery terroru panującej w Związku Sowieckim w przededniu II wojny światowej i unikatowego prześladowania całej zbiorowości polskiej w ZSRS w ramach tzw. operacji polskiej. W kraju panowała atmosfera podejrzliwości, strachu i nietolerancji wobec każdego Polaka. Donosicielstwo było zjawiskiem na tyle powszechnym, że bardzo często mąż donosił na żonę, brat na brata, syn na ojca itp. W partii donosicielstwo było wręcz obowiązkowe. Również działacze KPP chętnie posługiwali się donosami na swych towarzyszy partyjnych, bezpodstawnie ich oczerniając.

W okresie wielkiego terroru przeżycie polskiego komunisty, który wcześniej znalazł schronienie na terenie Związku Sowieckiego, graniczyło z cudem. Cudem raczej było nie samo przeżycie, lecz otrzymanie wyroku 10 lub 15 lat lagru. Sowiecki obóz koncentracyjny i polskie więzienie paradoksalnie stały się dla wiernych zwolenników Stalina swoistymi oazami przeżycia. Strach przed wzmocnieniem Trockiego, głównego rywala Stalina w międzynarodowym ruchu komunistycznym, wywoływał u sowieckiego przywódcy paranoidalną fobię podejrzliwości i żądzę totalnego wyczyszczenia szeregów MK zarówno jeżeli chodzi o rzeczywistych sympatyków trockizmu, jak i potencjalnych. Żadnej z partii komunistycznych wchodzących w skład MK nie ominęły represje, jednak los KPP, poddanej totalnym represjom, był unikalny.

Stworzenie od podstaw nowej polskiej partii komunistycznej Stalin postanowił powierzyć grupie swoich sprawdzonych agentów NKWD. Byli to polscy komuniści-stalinowcy zasłużeni w przeprowadzaniu krwawych czystek w brygadach międzynarodowych. Ich celem byli trockiści oraz inni – prawdziwi i domniemani – opozycjoniści w czasie wojny domowej w Hiszpanii. Czołowe miejsce mógł tu zająć słynny „Walter” (Karol Świerczewski), jeden z dowódców tych brygad. Pochodził on z krwawo przetrzebionego w toku operacji polskiej środowiska tzw. Polaków sowieckich i jego związki z polskością po prawie 20-letnim pobycie poza ojczyzną były nieco iluzoryczne. Dlatego na animatora polskiego komunizmu wybrano Bolesława Mołojca, młodego, niespełna 30-letniego byłego działacza nielegalnego polskiego komsomołu, który zrobił niesamowitą karierę wojskową w Hiszpanii.

Na front trafił jako jeden z pierwszych polskich ochotników już w 1936 r. Rozpoczynał jako szeregowy żołnierz w batalionie im. Georgia Dymitrowa w XIII Brygadzie Międzynarodowej im. Jarosława Dąbrowskiego. Jego wykształcenie wojskowe sprowadzało się do skończenia Komunistycznego Uniwersytetu Mniejszości Narodowych Zachoduw Moskwie, gdzie wśród innych przedmiotów wykładano przysposobienie wojskowe. Po kilku miesiącach za wyjątkowe męstwo otrzymał stopień porucznika i został szefem sztabu batalionu. Wkrótce w październiku 1937 r. awansował na kapitana i został dowódcą batalionu im. Adama Mickiewicza. Po walkach w Estremadurze został szefem sztabu w XIII Brygadzie Międzynarodowej im. Jarosława Dąbrowskiego, a trochę później zastępcą dowódcy tej brygady. Latem 1938 r. – kolejny awans. Tym razem otrzymał dowództwo całej Brygady Międzynarodowej im. Jarosława Dąbrowskiego i awans na stopień majora. Za wyjątkowe zasługi jako jedyny z Polaków dostał z rąk premiera Juana Negrína najwyższe odznaczenie bojowe Republiki Hiszpańskiej – „Medal za Dzielność”.

Do Związku Sowieckiego Bolesław Mołojec trafił w „dobrym momencie”, w styczniu 1940 r., w okresie tzw. odwilży Beriowskiej już po zakończeniu operacji polskiej i akurat wtedy, kiedy na Kremlu powoli dojrzewała decyzja o zmianie polityki w kwestii polskiej.

Zmiana ta polegała na próbie wykorzystania ocalałej polskiej kadry komunistycznej w sowietyzacji nowo przyłączonych terytoriów, a także na tworzeniu polskiego komunistycznego centrum wojskowego w celu ewentualnego wykorzystania go w przyszłości przeciwko Niemcom. Stalin na razie nie chciał odtwarzać komunistycznej partii w Polsce, aby nie psuć stosunków sojuszniczych z III Rzeszą. Chciał natomiast mieć w zanadrzu argument w postaci zarodka „Polski komunistycznej”.

Czytaj także:
Zapiski „kata Polski”. Wstrząsające świadectwo sowieckiego zbrodniarza

Wybranie przez Stalina na „czołowego uzdrowiciela polskiego komunizmu” Bolesława Mołojca tylko pozornie wydaje się kuriozalne. Wobec załamywania się sojuszu z Hitlerem i w związku z maniakalną żądzą zemsty na Trockim młody (zaledwie 31-letni) ambitny bohater wojny hiszpańskiej dawał wielkie nadzieje na ściągnięcie pod sztandary nowej „socjalistycznej” Polski wszystkich poszukiwaczy błyskotliwych karier politycznych i tych, dla których słowa „godność” i „uczciwość” nie miały znaczenia. Niemal idealnie nadawał się on na nowego lidera polskich komunistów. NKWD również zapewniło Stalina, że Mołojec nigdy nie miał jakichkolwiek sympatii dla trockizmu. Na dodatek podczas hiszpańskiej wojny domowej zasłużył się swą stanowczością podczas rozpraw z trockistami.

Stalinowi prawdopodobnie również imponowało to, że Mołojec odważył się otwarcie występować z ideą odrodzenia polskiego ruchu komunistycznego, która – wydawało się – była całkowicie skompromitowana w oczach „przywódcy narodów” i kierownictwa MK. Był on wyjątkowo gorliwy w swoim komunistycznym wiernopoddaństwie.


Wysunięciu Bolesława Mołojca i dąbrowszczaków na pierwszy plan odbudowy polskiej partii komunistycznej sprzyjało również to, że absolutna większość przebywających na terenie ZSRS polskich działaczy komunistycznych, zastraszonych krwawymi represjami z lat 1937–1938, pogodziła się z nienaturalną śmiercią polskiego ruchu komunistycznego. Natomiast Mołojec natarczywie domagał się od Stalina wskrzeszenia KPP.

Mołojec po przyjeździe do Związku Sowieckiego na początku 1940 r. spotkał się z Zofią Dzierżyńską, najwyższym autorytetem wśród ocalałych polskich komunistów w Moskwie. Otrzymał od niej informację prywatną, ale jak najbardziej wiarygodną: na razie kierownictwo WKP(b) i Stalin uważają sprawę odbudowy KPP za nieaktualną. Podobna informacja z ust wdowy po „żelaznym Feliksie” na pewno ostudziłaby zapał każdego, ale nie Mołojca. Już wcześniej, działając wśród komunistów-Polaków w Paryżu, poparł on decyzję MK o rozwiązaniu KPP, ale jednocześnie zaczął aktywnie nawoływać do odrodzenia partii polskich komunistów na podstawie nowej, oczyszczonej z wszystkich opozycjonistów platformie, widząc siebie w roli czołowego uzdrowiciela partii.

Podobne działania Mołojca nie były przypadkowe. W opinii kierownictwa MK to właśnie on najbardziej nadawał się do odgrywania roli czołowego egzekutora woli Stalina. Dlatego mianowano go w Paryżu kierownikiem Grupy Inicjatywnej dla spraw polskich przy MK, ale jeszcze przed wybuchem II wojny światowej, w czerwcu 1939 r., Sekretariat MK rozwiązał Grupę Inicjatywną i powołał Tymczasowy Ośrodek Kierowniczy Komunistycznej Partii Polski.

Czytaj także:
Zdrada generała Rómmla. Trzy kompromitacje byłego dowódcy Armii „Łódź”

Uciekinier z obozu internowanych żołnierzy brygad międzynarodowych w Hiszpanii Bolesław Mołojec miał pozostać jego nieformalnym przywódcą. Według planów kierownictwa MK ośrodek ten miał za zadanie umożliwić jak najbardziej bezbolesne rozwiązanie lokalnych kół KPP na terenie Francji i innych państw zachodnich. Mołojec natomiast, wiedząc o tych planach, od samego początku dążył do przekształcenia ośrodka w centrum odbudowy KPP. Prawdopodobnie dobrze wiedział, co może mu grozić za podobne nieposłuszeństwo, jednak zapewne świadomie szedł na konfrontację z Moskwą. Był komunistycznym fanatykiem i jego własny los miał dla niego drugorzędne znaczenie. Uratowała go prawdopodobnie decyzja rządu francuskiego, który zdelegalizował partię komunistyczną i aresztował wielu jej czołowych działaczy. Decyzję tę Francuzi podjęli we wrześniu 1939 r. w odpowiedzi na zdradzieckie działania komunistów, torpedujące wysiłek wojenny Francji w toczącej się wojnie z III Rzeszą.

Los Bolesława Mołojca w tej wyjątkowo trudnej dla polskich komunistów sytuacji przypomina „cudowne ocalenie”. Wydawało się, że w Moskwie mogły go czekać jedynie cela NKWD i niechybna śmierć. Tym bardziej że młody bohater wojny hiszpańskiej nie wyróżniał się specjalną ostrożnością wobec swoich mocodawców w Moskwie.

W stolicy ZSRS Mołojec, mimo zupełnie nowych okoliczności politycznych, nadal dążył do promowania idei „odrodzenia KPP na bazie polskiej niepodległości”. Proroczo uważał pakt Ribbentrop-Mołotow za zjawisko czasowe, a wojnę między ZSRS i III Rzeszą za nieuniknioną. Kolidowało to wyraźnie z koncepcją polityczną Zofii Dzierżyńskiej, która próbowała zjednoczyć ocalałych polskich komunistów wokół idei „17. republiki”. W jednym ze swych listów do KC WKP(b) wdowa Feliksa pisała: „Polacy w swej masie [są] na tyle klerykalni i antysowieccy”, że skomunizować można ich jedynie, włączając Polskę do Związku Sowieckiego jako kolejną republikę związkową.

W Moskwie Mołojec, oprócz listów do Stalina, pisał również memoriały do Georgia Dymitrowa, przewodniczącego Kominternu. Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy te listy zachowały się w archiwach Międzynarodówki. Dostęp do nich, mimo upływu ponad 70 lat, nadal jest ograniczony. Jednak na podstawie danych pośrednich możemy przypuszczać, że zarówno Stalin, jak i Dymitrow byli nieco zaskoczeni „natarczywością” Mołojca. Pisał on o konieczności odbudowy polskiego ruchu komunistycznego, ale na nowej (można ją nazwać „stalinowskiej”) bazie. Nie unikał skomplikowanych pytań, uznając, że sprawa polskiej niepodległości zależeć będzie od stosunków między ZSRS i Niemcami. Walkę z Hitlerem uważał za zadanie nie na dziś, ale na jutro. Był przekonany, że załamanie sojuszu sowiecko-niemieckiego to tylko kwestia czasu.

Czytaj także:
Tajemnica zamachu na Bieruta. Kogo naprawdę zabił fałszywy enkawudzista?

W nowych okolicznościach wiosny–lata 1940 r. (po błyskawicznej porażce Francji) Bolesław Mołojec z punktu widzenia Stalina i jego najbliższego otoczenia okazał się idealnym kandydatem do roli jednego z czołowych budowniczych wskrzeszenia polskiego ruchu komunistycznego. Doskonale rozumiał intencje swych mocodawców na Kremlu, był fanatycznie oddany Stalinowi, a jednocześnie elastyczny i przewidywalny.

Wiosną 1940 r. nic nie zapowiadało tragicznego zakończenia kariery politycznej „bohatera” hiszpańskiej wojny domowej. Latem 1940 r. NKWD, wykonując osobiste polecenie Stalina, rozpoczęło przyspieszone kształcenie Bolesława Mołojca w duchu ortodoksyjnego komunisty. Najpierw skierowano go do szkoły politycznej w Nagornoje niedaleko Moskwy. Wkrótce studiował już w szkole w podmoskiewskim Puszkino, a późną jesienią rozpoczął nowe zajęcia w szkole NKWD w Kusznarenkowie w okolicach Ufy.

W grudniu 1941 r. sowiecki samolot zrzucił go pod Warszawą. Mołojec dostał od Stalina strategicznie ważne zadanie: objęcie dowództwa nad Gwardią Ludową – zbrojnym ramieniem PPR. Gomułka, jego główny rywal, tak go opisywał: „Mołojec był człowiekiem niemal pozbawionym uczucia strachu, a zarazem żołnierzem kochającym wojaczkę”. Taki człowiek niewątpliwie zagrażał politycznym ambicjom innych działaczy komunistycznych.

Mołojec brał udział m.in. w pierwszej akcji GL przeciwko Niemcom, do której doszło 10 czerwca 1942 r. w okolicach Polichna. Wkrótce jednak jego kariera urwała się w dramatycznych okolicznościach. 28 listopada 1942 r. w okolicy Dworca Zachodniego w Warszawie odnalezione zostały zwłoki przywódcy PPR Marcelego Nowotki. Paweł Finder i Małgorzata Fornalska, członkowie KC PPR, wiedzieli, że Nowotko miał się tego dnia spotkać z Mołojcem... Dopiero trzy dni po odnalezieniu ciała Nowotki udało im się do niego dotrzeć.

Mołojec potwierdził wprawdzie, że widział się z Nowotką, ale – jak się zarzekał – nie miał pojęcia, co się z nim stało po ich spotkaniu. Gomułka twierdził potem, że Mołojec podał wkrótce kompletnie inną wersję: ktoś ich napadł podczas spotkania, a Nowotko miał wówczas zginąć od kul. Wierząc, że w ten sposób obejmie przywództwo w PPR, Mołojec skontaktował się z Moskwą. W wysłanej do Dymitrowa depeszy napisał, że Nowotko zginął w zamachu zorganizowanym przez „polski Londyn”. Poinformował też Dymitrowa o przejęciu funkcji I sekretarza PPR.

Reszta kierownictwa PPR (Finder, Fornalska, Jóźwiak i Gomułka) trzymała jednak rękę na pulsie. Zapadła decyzja o eliminacji Mołojca. 29 grudnia 1942 r. człowiek, który chciał przejąć władzę nad PPR, został zastrzelony. Po latach, na III Plenum PZPR w 1949 r., Bierut nazwał go agentem przedwojennej „Dwójki”, a także „prowokatorem”. Konkurent Nowotki zamordowany został w „najlepszym” stalinowskim stylu. Przywódcy ZSRS pozostało jedynie podziwiać swych polskich wyznawców. Gdyby los był dla Mołojca nieco bardziej łaskawy, mógł on śmiało zająć miejsce Bieruta, jako „polski Stalin”.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 10/2018
Artykuł został opublikowany w 10/2018 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 12
  • historyk IP
    A może o innym Dąbrowszczaku, który jest teściem Świecickiego i Balcerowicza, wielce zasłużonym wicepremierze?? I ma się dzisiaj bardzo dobrze? Takie postacie są ważne ,a nie Mołojec, którego nie ma od 80 lat.A jego wnuki co bedą robić?
    Dodaj odpowiedź 6 2
      Odpowiedzi: 0
    • jakala@wp.pl IP
      Proszę zwrócić uwagę na symbol bolszewicków, sierp i młot,hitlerowców sfastycka symbol żydów gwiazda dawida.Czy to nie jedno i to samo???Proszę geometrycznie rozłożyć ramiona gwiazdy dawida da nam sfastykę i sierp i młot!!!!hitlr,gebels,gering,lenin,trocki,stalin czy to nie żydzi.Więc ten caly ruch zwyrodnaołw ,ludobujców to ideologia judaistyczna tak samo jak dziś lgbt to jedne i ta sama doktryna.Teraz dla trroru wypuścili bakerie koronowirusa!!!
      Dodaj odpowiedź 11 5
        Odpowiedzi: 0
      • KS PiS, ul. Nowogrodzka 84/86 02-018 Warszawa IP
        Towarzysze teraz nasza bolszewicka partia PiS pod wodzą TW Balbin / tow. Jarosław/ test zawsze wierna ideom tow. Stalina
        Dodaj odpowiedź 4 32
          Odpowiedzi: 0
        • trebor71 IP
          Kto wymyślił skrót ZSRS? Jeśli tłumaczymy na język polski skrót CCCP (Союз Советских Социалистических Республик) otrzymamy skrót ZSRR (związek socjalistycznych republik radzieckich). Sowiet (совет) to rosyjskie słowo odpowiadające polskiemu słowu "rada".
          Dodaj odpowiedź 15 3
            Odpowiedzi: 1
          • Joser IP
            Proszę o artykuł o działalności Nowotki w Łapach podczas II wojny światowej.
            Dodaj odpowiedź 18 2
              Odpowiedzi: 0