Epidemia zabiła 200 tys. Polaków. Dlaczego kina, teatry i szkoły działały w najlepsze?

Epidemia zabiła 200 tys. Polaków. Dlaczego kina, teatry i szkoły działały w najlepsze?

Chorzy na grypę hiszpankę. Zdjęcie ilustracyjne
Chorzy na grypę hiszpankę. Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Wikipedia / U.S. federal government
Dodano 10
Od chwili odzyskania niepodległości w 1918 roku, przez trzy lata prześladowały Polskę epidemie zabójczych chorób zakaźnych. Największe śmiertelne żniwo zebrała grypa hiszpanka. Zmarło na nią około 200 tysięcy ludzi, a może nawet o 100 tysięcy więcej.

Epidemia grypy hiszpanki, która objęła całą Europę, rozpoczęła się na ziemiach polskich jeszcze przed listopadem 1918 roku, pierwszym miesiącem niepodległości. We wrześniu 1918 roku pierwsze zgony odnotowano we Lwowie. W październiku sytuacja była już poważna. Tylko jednego dnia zmarło 9 osób, w wieku od 13 do 35 lat. Jednak „Kurier Lwowski” apelował, by zamykać szkoły. Ale na posiedzeniu władz Lwowa, lekarz miejski Lwowa dr Legeżyński odradzał takie rozwiązanie gdyż „nie wiadomo jak wygląda właściwy zarazek, jaką drogą zaraża człowieka (domyślamy się tylko, że przez wydech człowieka mówiącego, śliną, całującego), nie wiadomo jak długo trwa niebezpieczeństwo zarażenia otoczenia”.

Szkoły zamykano dopiero wtedy, gdy w klasach, z powodu gryp, brakowało więcej, niż połowy uczniów lub brakowało nauczycieli. Ostatecznie wszystkie szkoły zamknięto, ale tylko na tydzień i uczniowie wrócili po siedmiu dniach do nauki. Ale epidemia rozwijała się w najlepsze. Znów więc szkoły zamknięto na tydzień. Teatry i kina funkcjonowały jednak normalnie, prasa była pełna reklam spektakli.

„Kurier Lwowski” nalegał, by władze miasta zamknęły kina, bo jak pisano, ludzie tłoczą się w nich jak śledzie w beczce i jest duże niebezpieczeństwo zarażenia się. Ale, o dziwo, nie widziano niebezpieczeństwa, jeśli chodzi o teatr. Tam bowiem, zdaniem dziennikarza lwowskiej gazety, widzowie nie mają ze sobą tak bliskiego kontaktu. W ostatnich dniach października radni uchwalili wreszcie wniosek do zarządu miasta, by zarządził zamknięcie kin (co wcześniej zrobiono roztropnie w Rzeszowie) i zabronił zgromadzeń publicznych. Ale 1 listopada Ukraińcy podjęli próbę opanowania miasta. Rozpoczęły się walki we Lwowie i sprawa zwalczania epidemii grypy hiszpanki zeszła na drugi plan.

Tymczasem w Warszawie rosła liczba zachorowań i zgonów z powodu grypy hiszpanki. Kulminacja nastąpiła w drugim tygodniu grudnia 1918 roku. Zmarły wówczas w stolicy 92 osoby.

„Kurier Warszawski” właściwie nie zauważał wysokiej śmiertelności na grypę, nie bił na alarm, natomiast opublikował list czytelniczki, która apelowała: „Powinniśmy zaprzestać i zarzucić wszelkie całowanie jako przynajmniej powitanie i pożegnanie. Wiele osób, zwłaszcza kobiet, nadużywa tego ogromnie, uważając za niedostateczne wyrażenie pozdrowienia np. tylko uprzejmym kiwnięciem głową. Nawet podawanie sobie ręki powinno być uskuteczniane w wyjątkowych tylko przypadkach: objaw wielkiej radości, współczucia, podziękowania itp. Zarzućmy wszelkie całowanie się po rękach. Rzućmy publicznie rękawicę chociaż owym szablonowym, machinalnym pocałunkom i już więcej stanowczo nie obśliniajmy się i nie rozsiewajmy rozsadników wszelkich chorób”.

Osiągnąwszy swój szczyt epidemia hiszpanka zaczęła wyraźnie cofać się w styczniu 1919 roku, ale wtedy, w styczniu 1919 roku ciężko zachorował na hiszpankę i znalazł się na krawędzi śmierci generał Kazimierz Sosnkowski, jeden z najbliższych współpracowników Józefa Piłsudskiego. Miał wówczas 34 lata i znajdował się w grupie najwyższego ryzyka. Zapadali na hiszpankę i najczęściej umierali ludzie w wieku 20-40 lat.

Czy epidemia hiszpanki okupowała pierwsze strony gazet? Bynajmniej! Były to pierwsze tygodnie niepodległości i prasa pisała głównie o polityce, sprawach krajowych i zagranicznych. W „Kurierze Warszawskim” więcej miejsca zajmował strajk piekarzy, kłopoty z zaopatrzeniem stolicy w podstawowe artykuły, walka z lichwą żywnościową oraz zbieranie datków i odzieży dla walczącego z Ukraińcami Lwowa (obrona miasta nie zakończyła się bynajmniej w listopadzie 1918 roku).


A grypa? Owszem gorsza, bardziej śmiertelna, niż w poprzednich latach, ale, cóż, bywa. Tak wówczas zapewne myślano. Poza tym wojna przyniosła na tyle krwawe żniwo, tylu ludzi poległo, tylu zmarło z niedożywienia i chorób z nim związanych, że chyba zbytnio nie robiło wrażenia, że epidemia grypy dodaje do tego bilansu kolejne ofiary.

A o tym, że grasuje „hiszpanka” można było się dowiedzieć z gazetowej reklamy firmy Klawe, która zauważała, że epidemia się dramatycznie szerzy i polecała z przekonaniem, jako jedyny środek zapobiegawczy, swój specyfik – Mentoforin.

Przebieg choroby był gwałtowny i dramatyczny: „Bywało, że ludzie budzili się rześcy, wyspani, a wieczorem kolejnego dnia już nie żyli. Błyskawicznie ujawniały się typowe dla grypy objawy: wysoka gorączka, bóle mięśni, gardła, głowy, dreszcze. Grypa atakowała system nerwowy, wywołując halucynacje, panikę i strach. (…) Po upływie dwóch, trzech dni grypa mogła prowadzić do szybkiego obrzęku i zapalenia płuc, kiedy to jej szczep dosłownie topił swoją ofiarę, napełniając płuca krwią” - pisał prof. Andrzej Chwalba w znakomitej książce 1919. Pierwszy rok wolności.

Grypa hiszpanka zaatakowała raz jeszcze Warszawę, pod koniec 1919 roku, a szczyt zgonów przez nią spowodowanych nastąpił w styczniu 1920 roku. W krytycznym tygodniu zmarło aż 158 osób

Na początku 1919 roku trzy dzielne kobiety ze Lwowa postanowiły odwiedzić w misji humanitarnej polskich żołnierzy, którzy byli w ukraińskich obozach jenieckich. Panowały tam fatalne warunki – jak wszędzie wówczas. Zaraziły się od żołnierzy tyfusem. Jedną z dwóch kobiet, które zmarły, była Maria Dulębianka, malarka, przyjaciółka Marii Konopnickiej, biorąca czynny udział w obronie Lwowa, jako organizatorka pomocy lekarskiej i sanitarnej dla walczących. Była jedną z wielu ofiar tyfusu. W 1919 roku zachorowało na tę chorobę 321 tysięcy ludzi, spośród których 19 tysięcy, czyli niemal 10 proc. zmarło. W pierwszej połowie 1920 roku na terenie byłej Galicji umarło niemal około 17 tysięcy ludzi, najwięcej w marcu – 3681.

W tym czasie Rudolf Weigl, profesor Uniwersytetu Jana Kazimierza pracował nad szczepionką przeciwtyfusową, ogłaszając w 1920 roku w „Przeglądzie Epidemiologicznym” wyniki badań nad wywołującą tyfus bakterią Rickettsia prowazekii i sztucznym zarażaniem wszy, będących następnie materiałem do wytworzenia szczepionki. Weszła ona jednak do powszechnego użytku dopiero dziesięć lat później przynosząc jej twórcy światową sławę. Weigl zasługiwał na Nagrodę Nobla, której nie dostał.

Czytaj także:
Ten Polak uratował miliony ludzi. „W podzięce” ukradli mu Nobla sprzed nosa

Kolejna epidemia, czerwonka, nie zabiła tylu ludzi, jak grypa hiszpanka i tyfus, ale wyróżniała się dużą śmiertelnością. Szczyt zachorowań i zgonów nastąpił w 1920 roku. Spośród 31 tysięcy chorych na czerwonkę zmarło aż 5 tysięcy, czyli ponad 15 proc! Kolumny dezynfekcyjne jeżdżące po kraju pomogły zdusić epidemię. Liczbę zachorowań ograniczyły szczepionki, w tym opracowana przez Odona Bujwida, wybitnego bakteriologa. W latach 1919-1921 zmarło na czerwonkę ponad 11 tysięcy mieszkańców Polski.


Te trzy plagi dotknęły Polskę w pierwszych trzech latach niepodległości. Młode państwo musiało się jednak borykać nie tylko z nimi, ale głodem, szalejącymi bandami rabunkowymi, dźwigało z ruin kraj, toczyło wojny z Ukrainą i Rosją Sowiecką. Można powiedzieć, że to cud, iż państwo się nie załamało pod ciężarem tych trudności, gdyby nie to, że cudu nie było: nie załamali się Polacy.

Czytaj także

 10
  • Smok Wawelski IP
    "zachorowało na tę chorobę 321 tysięcy ludzi, spośród których 19 tysięcy, czyli niemal 10 proc. zmarło". To by było, że 5,92% to niemal 10%. W sumie tylko 4,08% różnicy. Nie ma to jak praktyczna znajomość rachunków z zakresu szkoły powszechnej.
    Dodaj odpowiedź 7 0
      Odpowiedzi: 0
    • ..jola... IP
      Ludzie umierają jak umierali
      Dodaj odpowiedź 5 1
        Odpowiedzi: 0
      • em. inż. IP
        Pan Tomasz bardzo spłycił temat zawężając go do Polski i do roku 1918. Sprawa była znacznie groźniejsza na świecie, ale w roku 1919 do początku 1920. Na pocz. XXI w. na polecenie w pracy zajmowałem się "hiszpanką" - popełniłem opracowanie na ten temat, ale wtedy ze względu na nieciekawy temat nie opublikowane zostało (wtedy ważniejsze było molestowanie przez księży - tak mnie zbyto). W wielu brytyjskich i amerykańskich opracowaniach szacuje się, że zmarło na hiszpankę nawet 100 mln ludzi głównie w wieku 25 - 45 lat!!! Analogia samego "mechanizmu" covid19 i hiszpanki budzi we mnie straszny lęk!
        Dodaj odpowiedź 25 6
          Odpowiedzi: 0
        • TrueMietek(tm) IP
          SARS-COV-2 jest bardziej zaraźliwy niż grypa. Czasami wystarczy z kimś pogadać twarzą w twarz przez 15 minut, żeby się zarazić. Dlatego zamykanie kin i teatrów ma sens. To nie jest grypa, więc pismaki, przestańcie to w końcu porównywać do grypy.
          Dodaj odpowiedź 38 26
            Odpowiedzi: 0
          • Marconi IP
            a obecnie rocznie umiera tyle Polaków na raka i choroby układu krązenia... natomiast kilkadziesiat ofiar niby covid19 (tak, osoby te mają najczesciej choroby towarzyszące) paraliżuje cały kraj. gdzie my jesteśmy? dzis rocznica śmierci Jana Pawła II, oddajmy mu hołd.
            Dodaj odpowiedź 50 32
              Odpowiedzi: 3