Masowe samobójstwo w Masadzie. Jak Hollywood pokazało tragedię Żydów

Masowe samobójstwo w Masadzie. Jak Hollywood pokazało tragedię Żydów

Masada z lotu ptaka
Masada z lotu ptaka / Źródło: Wikimedia Commons / Fot: Andrew Shiva
Dodano 12
Filmowa Masada broniła się prawie pół roku.W rzeczywistości oblężenie nie trwało dłużej niż dwa miesiące.

Jakub Ostromęcki

Choć od zekranizowanych wydarzeń upłynęło tysiące lat, filmy rozgrywające się w starożytności budzą zażarte spory polityczne. Tak było z „300” i z „Aleksandrem” wywołującymi histerię w Iranie i ze „Spartakusem”, którego scenariusz napisany został przez radykalnego komunistę. Współczesne odniesienia, fobie i sentymenty pojawiły się również w przypadku czteroodcinkowego miniserialu „Masada” (Boris Sagal, 1981).

Nie ma co się dziwić. Na samym początku filmu widzimy izraelskich pancerniaków przygotowujących się do złożenia przysięgi na szczycie słynnej góry, a narrator wsadza kij w mrowisko: „Spuścizna Masady uczyniła z izraelskiego żołnierza jednego z bardziej
śmiałych i zaciekłych obrońców wolności na świecie!”. Wizja ta spodobała się oczywiście w Izraelu, gdzie każdy zna od dziecka frazę: „Masada drugi raz nie upadnie!”. W Stanach Zjednoczonych wywołała jednak mieszane reakcje. „The New York Times” przestrzegał przed promocją sekciarskiego męczennictwa i fanatyzmu, przywołując niedawną przecież krwawą masakrę w Jonestown w Gujanie. Niepocieszeni byli również Brytyjczycy, gdy odkryli, że w filmie „dobrzy Żydzi” mówią z akcentem amerykańskim, w roli „złych Rzymian” obsadzono zaś głównie wyspiarzy.

Prolog filmu kończy się, gdy jeden z żołnierzy oczyma wyobraźni widzi sceny rozgrywające się tu prawie tysiąc lat wcześniej. Tak przenosimy się w czasy antyrzymskiego powstania w Judei z lat 66–73, którego ostatnim aktem było oblężenie twierdzy Masada i samobójstwo jej kilkuset obrońców, mających i tak w perspektywie śmierć, niewolę i pohańbienie własnych żon oraz dzieci.

Serial, oparty na powieści Ernesta Ganna, dodaje do wydarzeń historycznych liczne wątki fikcyjne, potrzebne tutaj z racji dość bezosobowego przekazu źródłowego autorstwa Józefa Flawiusza. Filmowe dzieje wojny żydowskiej opisane są z perspektywy dwóch przywódców – legata Flawiusza Silwy i lidera żydowskiej frakcji sykariuszy Eleazara ben Jaira. Rzymianin zmęczony służbą i niekończącymi się masakrami chce zakończyć wojnę w najmniej uciążliwy dla siebie, Rzymu i Żydów sposób. Wierzy przy tym w zbawczą (również dla Żydów) moc pax Romana.

Idealistą jest też Eleazar. Nie chce słyszeć o podporządkowaniu się imperium, o podatkach ani kulcie cesarza. Gromadzi więc ocalałych ze spalonej Jerozolimy sykariuszy, zelotów i organizuje partyzantkę. Silwa, podstępnie schwytawszy Eleazara, próbuje z nim negocjować. Z czasem obaj zaprzysięgli wrogowie zaczynają nabierać do siebie szacunku. Dochodzą do porozumienia: koniec oporu wobec Rzymian w zamian za zwiększenie autonomii Judei i wstrzymanie podatków na rok. Kompromis nie zostaje jednak wcielony w życie. Podczas pobytu Silwy w Rzymie jego trybuni zawiązują spisek i kierowani żądzą zysku zaczynają brutalnie rugować Żydów z ziemi, oddając ją na własność legionistom kończącym służbę i w ten sposób oszczędzając na odprawach. Wojna rozpala się na nowo, co przywodzi zarówno Silwę, jak i Eleazara do Masady. Rozpoczyna się trwające wiele miesięcy oblężenie. Legat myśli, że sama demonstracja potęgi, techniki i zdolności organizacyjnych Rzymian spowoduje kapitulację, i zamierza potraktować obrońców wyrozumiale. W zajętej twierdzy odkrywa jednak tylko martwe ciała.

Żyd i Rzymianin

Silwa i Ben Jair są postaciami historycznymi. O ich usposobieniu i charakterze nie wiemy jednak nic poza tym, że byli charyzmatycznymi przywódcami lubianymi przez swoich podkomendnych. Rzymskiego legata poznajemy jedynie w świetle skutków wydawanych przez niego rozkazów, przytoczonych przez Flawiusza. Chociaż Silwa z pewnością znał rzymską cnotę zwaną clementia, która kazała czasem oszczędzić pokonanych, niepodobna by zdobył się na wspaniałomyślne potraktowanie obrońców skalistej twierdzy po tym, jak jego legioniści całymi tygodniami tkwili pod nią w upale na bezwodnym pustkowiu i skoro jeszcze kilka miesięcy wcześniej wyrzynali dużo mniej bojowo usposobionych mieszkańców Joppy (Jafa) czy Tarichei (Migdal), nie bacząc na wiek ani płeć. Silwa był typowym przedstawicielem rzymskiej elity, a więc mógł niemal z pamięci cytować Ksenofonta, Polibiusza i Liwiusza. A mówili oni wyraźnie: zwycięzca ma prawo zrobić z pokonanymi mieszkańcami miasta, co chce: wyrżnąć, gwałcić, sprzedać w niewolę.

Eleazar ben Jair jest równie skąpo opisany w źródłach. Sagal zrobił z niego szydzącego z rabinów racjonalistę, który w pewnym momencie zaczyna przemawiać w duchu Deklaracji niepodległości. Dopiero miesiące spędzone na szczycie Masady na powrót robią z niego religijnego Żyda. Gdyby Ben Jair rzeczywiście dał się poznać jako agnostyk, uznano by go za wariata i nigdy nie zostałby przywódcą ani zelotów, ani sykariuszy.

Czytaj także:
Polityka i seks Kleopatry. Te mity nijak mają się do rzeczywistości

Jego filmowa mowa, już po „nawróceniu”, w której proponuje masowe samobójstwo, jest jednak bardzo podobna do tej, którą przytoczył Józef Flawiusz. Był to zresztą moment pełen ponurej ironii: Rzymianie apelowali do obrońców, aby się poddali z uwagi na dobro swoich żon i dzieci, Ben Jair nawoływał zaś do zbiorowego samobójstwa dokładnie z tych samych pobudek.

Spiski i soldateska

Trzeba przyznać Gannowi i Sagalowi, że starali się uchwycić dzieje żydowskiej rebelii z wielu perspektyw. Jedna ze scen jest szczególnie pouczająca i przypomina realia wielu wojen partyzanckich XX w. Żydzi Ben Jaira atakują z zasadzki rzymski garnizon. W zemście dowodzący nim centurion każe spalić dobytek mieszkańców, podejrzewając ich o konszachty z napastnikami. Żydowscy wieśniacy zaczynają wówczas przeklinać oddział swoich rodaków, a jeden z nich wypiera się nawet swojego syna będącego członkiem grupy Ben Jaira. Scena ta jest jednocześnie próbą zmycia plam z pomnika żydowskiego przywódcy. Flawiusz opisał bowiem ową napaść zupełnie inaczej. W Engaddi, podczas Paschy, sykariusze napadli na swoich rodaków, zabijając ich aż 700 i zabierając ich dobytek do Masady. Takich rajdów było więcej i w przeciwieństwie do tego, co pokazuje film, ich celem byli nie tylko legioniści, lecz także Żydzi ugodowcy lub tacy, których sykariusze za ugodowców uważali.


Dramatyczne negocjacje Eleazara i Silwy, kompromis między nimi, jego zniweczenie przez chciwych trybunów to produkt wyobraźni Ganna i Sagala. W historii Rzymu zdarzało się oczywiście, że odchodzącym ze służby legionistom nadawano ziemię. W prowincjach naddunajskich czy w Brytanii był to nawet proces masowy. Na Bliskim Wschodzie jednak, z wyjątkiem Bejrutu, bardzo rzadki. Nieprawdopodobne też, aby weteranom nadawano ziemie w tak wrogim środowisku jak Judea.

Sagal podporządkował chronologię wymogom fabuły. Niszczycielskie rajdy sykariuszy rozpoczęły się, gdy Jerozolima nie została jeszcze zdobyta, a wodzem naczelnym armii rzymskiej w Judei był przyszły cesarz Wespazjan. Od upadku miasta (rok 70) do początku oblężenia Masady minęły trzy lata i wojskami rzymskimi w Judei dowodzili kolejno: Tytus, Lucyliusz Bassus i dopiero potem, w 72 r., Silwa. W filmie jednak partyzantka Eleazara zaczyna działać po zdobyciu miasta, gdy Wespazjan jest już cesarzem, a po stronie rzymskiej jedynym dowódcą jest Silwa.

Czytaj także:
Poncjusz Piłat – kim był człowiek, który osądził Jezusa?

Równie dużo fikcji znalazło się w wątku dotyczącym intryg wśród rzymskich senatorów i trybunów wojskowych. Źródła milczą na temat próby pozbawienia Silwy dowództwa przez fikcyjnego Pomponiusza Falco. Silwa nie odbył również podroży do Rzymu w czasie toczącej się kampanii w Judei ani nie mógł spotkać się wówczas z cesarzem. Sam jednak mechanizm intryg czy relacji na linii Wespazjan – senatorowie jest zgodny z wiedzą historyków. Wespazjan tolerował (oczywiście do czasu) to, że dany senator ma inne zdanie. Miał też zdrowe poczucie humoru, co na tle kreatur i degeneratów panujących przed nim było pozytywną odmianą. Sagal uczciwie pokazał owe cechy charakteru.

Wojna po rzymsku i po żydowsku

„Trzeba było całej potęgi Rzymu, aby je stłumić” – głosi na początku filmu narrator o powstaniu w Judei. Jest to zdecydowanie zbyt daleko idące schlebianie żydowskiej sztuce wojennej. Na przełomie lat 60. i 70. dla imperium dużo groźniejszy był bunt legionów w Galii i Germanii, nie mówiąc już o zaangażowaniu sił w walkę o władzę między pretendentami do tronu w „roku czterech cesarzy”. Do zdobycia Jerozolimy potrzebne były cztery legiony. Masadę osaczył jeden.

Epickie oblężenie twierdzy jest oczywiście najważniejszym elementem opowieści. W rzeczywistości nie było jednak tak niezwykłe. Badacz dziejów starożytnego Izraela Kenneth Atkinson wskazuje na brak solidnych fos lub rowów wokół obozów oraz bardzo małą liczbę odkopanych przez archeologów sprzętów kuchennych, narzędzi i lokalnej produkcji naczyń do przechowywania jedzenia. Oznacza to według niego, że Rzymianie nie zamierzali się zadomawiać pod Masadą. Geolog Dan Gil dokładnie przestudiował istniejące do dziś pozostałości gigantycznej rzymskiej rampy-pochylni. Stwierdził, że 2,4 tys. ludzi pracujących w ośmiogodzinnych zmianach po 800 ludzi każda zbudowałoby ową konstrukcję w raptem 16 dni. Biorąc pod uwagę trudny teren, brak wody i konieczność wybudowania obozów, oblężenie trwałoby według Atkinsona góra dwa miesiące. W filmie natomiast Silwa ma kłopoty z wyrobieniem się w sześć miesięcy przed nastaniem morderczych majowych upałów.

Finał filmowego starcia jest dla odmiany żywym cytatem z Józefa Flawiusza. Konstrukcja wieży oblężniczej, wciągnięcie jej na rampę, zburzenie taranem muru i żydowska zapobiegliwość, która kazała zbudować drugi, wewnętrzny, absorbujący uderzenia rzymskiej machiny – wszystko to jest zgodne z prawdą. Tak samo jak ryzykowny, z powodu zmiennych wiatrów, manewr z podpaleniem odsłoniętej drewnianej palisady.

Sagal sporo uwagi poświęcił zwykłym Rzymianom. Narrator mówi o „legionistach zmęczonych długą i wyczerpującą służbą z dala od domu”. Tęsknota owa mogła być bardziej charakterystyczna dla żołnierzy okresu republiki, którzy byli ni mniej, ni więcej, tylko rolnikami zbrojącymi się na własny koszt, regularnie uczącymi się wojaczki i nazbyt często odrywanymi na całe lata od swoich rodzinnych gospodarstw. Żołnierz armii okresu cesarstwa był już inny. Służył za pieniądze wypłacane ze skarbu państwa i jako italski lumpczęsto nie miał do czego wracać. Żołnierza owego Sagal ubrał w lorica segmentata, która była wówczas bardzo często spotykana w armii imperialnej. Pancerze owe na potrzeby filmu wykonano ze skóry lub z jej zamiennika. Armia rzymska owego okresu była jednak na tyle bogata, że mogła sobie pozwolić na odzianie wszystkich żołnierzy w metal. Legionista rzymski był też znakomitym budowlańcem, który w kopaniu umocnień i ciosaniu belek na machiny rywalizował ze swoimi kolegami tak samo ochoczo jak w zabijaniu wrogów – Sagal pokazał ową umiejętność w kilku scenach. Reżyser w miarę sprawnie posługuje się stopniami oficerskimi, z niewiadomych jednak powodów w jednej ze scen zamiast decanusa pojawia się „kapral”.

Starcia Rzymian z Żydami nie odbiegają od przyjętego w kinematografii sposobu polegającego na kręceniu scen indywidualnych pojedynków zamiast walki w mniej lub bardziej luźnym szyku. Mało wiarygodnie wygląda też rąbanie gladiusami. Miecze te niezbyt się do tego nadawały – ich prawdziwym przeznaczeniem było zadawanie pchnięć skutkujących strasznymi ranami.

Sagal nie przepadał za kapłanami. Być może ze względu na swoje pochodzenie z tych żydowskich kpi nieco mniej, ukazując ich zrazu jako jałowe gaduły, które wymigują się od pracy na rzecz wspólnoty. Czcigodni ojcowie dopiero w momencie największego zagrożenia, i to po zwięzłej żołnierskiej reprymendzie, stają na wysokości zadania. Dużo mocniej szyderstwa ze strony reżysera sypią się na kapłanów strony przeciwnej. Najważniejszy z nich przedstawiony jest jako obłudny kabotyn podrygujący w przyciasnej todze. Sagal pomylił przy tym ubiór dwóch różnych rzymskich dostojników. Biała czapka przylegająca do głowy, w którą ubrany był ów kapłan, charakteryzowała flamenów, którzy sprawowali kult bogów. W filmie jednak mąż ten zajmuje się wróżeniem z koziej wątroby, która to czynność zarezerwowana była dla haruspików. Wróżbici owi nosili wieńce, nie zaś białe czapki.

W jednej ze scen filmu Żydzi z oburzeniem oglądają rzymską monetę. Na jej rancie znajduje się napis: „Judea zdobyta”. W środku rewersu siedzi uległa Żydówka, a nad nią w dominującej pozie stoi centurion. Takie monety rzeczywiście wybito za Wespazjana, ale historyczni Żydzi byliby na widok tej monety dużo bardziej wściekli niż ci filmowi. Centurion ów dzierży bowiem oficerską tyczkę w bardzo wymowny i wręcz anatomiczny sposób. Rzymianie w pewnych kwestiach byli dużo mniej pruderyjni od XX-wiecznych wiecznych Amerykanów.

Czytaj także

 12
  • V kolumna IP
    Masowe samobójstwo w Mosadzie? A  co  w terenowych agendach ,jak np ABW, wszystko w porządku ?
    Dodaj odpowiedź 3 5
      Odpowiedzi: 1
    • grom52 IP
      Typowa żydowska hagada . Źdźbło prawdy i snopek kłamstw. Szkoda czasu by to nawet czytać.
      Dodaj odpowiedź 15 0
        Odpowiedzi: 0
      • Salomon Ojczesznam IP
        Oblęzenie masady trwało od jesieni do maja, więc kilka miesięcy. Rzymianie usypali ogromną ziemną rampę by dostać sie do twierdzy. W wikipedii informacja, że robili to jeńcyżyudowscy. Na miejscu mówią, że to legioniści sami sypali tę drogę.
        Dodaj odpowiedź 5 1
          Odpowiedzi: 0
        • Rotor IP
          Treść została usunięta
          Dodaj odpowiedź 5 3
            Odpowiedzi: 1
          • Rysiu IP
            To słowo “zelot” jest już polskie?
            Dodaj odpowiedź 7 1
              Odpowiedzi: 0