Miss Polonia i 10 skazańców z Pawiaka. Filmowa akcja bojowców PPS

Miss Polonia i 10 skazańców z Pawiaka. Filmowa akcja bojowców PPS

Zofia Batycka i Adam Brodzisz
Zofia Batycka i Adam Brodzisz / Źródło: Fot: NAC
Dodano 1
Uwolnienie bez jednego wystrzału dziesięciu skazanych na śmierć więźniów z Pawiaka było jedną z najgłośniejszych akcji bojówki PPS. Czy pomogła w tym łapówka?

Bombonierka zawiera zwykle czekoladki. Ale w filmie „Dziesięciu z Pawiaka” Ryszarda Ordyńskiego z 1931 roku, w bombonierce, przeznaczonej dla rosyjskiego generała Maksimowa była bomba. Antoni Słonimski zauważał w recenzji, że robociarz z bombonierką od Wedla, którą miał rzucić na powóz dygnitarza, zwróciłby od razu podejrzenia nawet mało domyślnego szpicla i zostałby zatrzymany. Ale prawda ekranu nie musi pokrywać się z prawdą czasu. Jeden z głównych bohaterów filmu, niezauważony przez tajniaka, dokonuje zamachu.

Na premierę filmu w warszawskim kinie Atlantic przybył marszałek Józef Piłsudski, były dowódca Organizacji Bojowej PPS, a napisy początkowe informowały, że obraz powstał na podstawie wspomnień Jana Tomasza Jura-Gorzechowskiego, stojącego na czele akcji uwolnienia dziesięciu więźniów z Pawiaka. Ale w istocie dotyczy to końcowych dwudziestu minut filmu, gdy pokazane są przygotowania do akcji odbicia więźniów i jej przebieg.

Rotmistrz Budberg na Pawiaku

Wiosną 1906 roku dziesięciu bojowców: siedmiu z PPS, dwóch z partii III Proletariat i jeden endek, czekało na wykonanie kary śmierci za akty terrorystyczne. Kierownictwo PPS poleciło Organizacji Techniczno-Bojowej PPS uwolnić skazańców. Zastosowano jednak nie siłę, lecz fortel. Zbrojne odbicie więźniów było jeśli nie niemożliwe, to bardzo ryzykowne.

Czytaj także:
Bomby przeciw caratowi

W nocy z 23 na 24 kwietnia 1906 roku w kancelarii więzienia na Pawiaku odebrano telefon. Dzwoniący przedstawił się jako oberpolicmajster warszawski Meyer. W rzeczywistości jego głos naśladował jeden z bojowców. Rzekomy oberpolicmajster informował, że wkrótce przybędzie na Pawiak rotmistrz żandarmerii, von Budberg, by zabrać dziesięciu więźniów i przewieźć ich do cytadeli warszawskiej. Wykonywano tam wyroki śmierci.

W rolę Budberga wcielił się Jan Jur-Gorzechowski. Wymyślił sobie niemieckie nazwisko, by nie dziwiono się, że kaleczy język rosyjski. Swoją drogą Gorzechowski musiał niezbyt pilnie przykładać się w szkole do nauki rosyjskiego.

Pomocnik naczelnika więzienia Maculewicz nie zorientował się, że Budberg, który przybył w towarzystwie sześciu policjantów, przestawił sfałszowany nakaz wydania więźniów. W filmie, dla nadania dramatyzmu scenom oczekiwania na Pawiaku na wydanie więźniów, generał Maksimow dowiaduje się od prowokatora, że ekipa bojowców zamierza właśnie wykraść więźniów. Generał chwyta więc za telefon, by ostrzec naczelnika więzienia. Nie może dodzwonić się, bo rzekomy rotmistrz Budberg, czyli ścigany przez niego konspirator „Jur”, wyrwał kable. Jur-Gorzechowski rzeczywiście zamierzał to zrobić, ale przeszkodziła mu stała obecność kręcących się po kancelarii urzędników i strażników. Na ekranie Maksimow, nie mogąc połączyć się z więzieniem, wysyła swoich ludzi na Pawiak, ale nie zastaną już tam rotmistrza Budberga, ani dziesięciu więźniów...

Zamach na carskiego generała

Filmowy bojowiec Janusz Dunin (zagrał go Adam Brodzisz), był jednym z dziesięciu więźniów Pawiaka, o których uwolnieniu opowiadają ostatnie sceny filmu, będącego połączeniem historii bojowców z historią miłosną. Janusz jest przypadkowym świadkiem egzekucji bojowca. Patrzy przez otwór strzelniczy w murze cytadeli na jego śmierć. Dość to nieprawdopodobne. Ale nie koniec na tym. Pod cytadelą spotyka, co za traf, chłopczyka – brata skazańca i opiekującą się nim dziewczynę Hanię (w tej roli Karolina Lubieńska). Janusz i Hania, należąca do PPS, zakochują się w sobie i tak, z powodu miłości, Janusz deklaruje, że chce zostać bojowcem. Zgłasza się na ochotnika do przeprowadzenia zamachu na generała Maksimowa. Nazwisko podobne do nazwiska autentycznej postaci - generała Konstantina Maksymowicza. Był on w 1905 roku generał-gubernatorem warszawskim i dowódcą warszawskiego okręgu wojskowego.

Próbowano dokonać zamachu na niego, jednak czekający na trasie przejazdu generała bojowiec zginął podczas próby zatrzymania go, detonując bombę. Ta nieudana próba wystarczyła jednak, by Maksymowicz śmiertelnie się przeraził. Wyjechał z Warszawy i zamknął się w twierdzy w Zegrzu. Oczywiście, wkrótce został zdymisjonowany, jako tchórz. Zastąpił go generał Skałon, którego bojówka PPS także usiłowała zgładzić, jednak i ten zamach się nie udał.

Filmowy generał Maksimow (Bogusław Samborski) nie uciekł z Warszawy po zamachu. Usiłował dopaść tajemniczego „Jura” (Juliusz Osterwa) uważanego za szefa bojówki. Jur to pseudonim Jana Gorzechowskiego. W osobie filmowego „Jura”, adwokata Jana Dobrochowskiego (Józef Węgrzyn) połączono postać Gorzechowskiego z jednym z obrońców w procesach politycznych, a najbardziej znanym był wśród nich Stanisław Patek. Spotykał się, interweniując w sprawie bojowców, z generał-gubernatorami warszawskimi. Tak jak filmowy adwokat Dobrochowski, który rozmawia z generałem Maksimowem.


Bojowiec Janusz bierze udział w ochronie wiecu robotniczego. Przemawiający towarzysz mówi o wolności i niepodległości, lecz nie pada ani słowo „socjalizm”. Nic dziwnego, film był kręcony w czasach, gdy starsi piłsudczycy z elity rządzącej, chodzący w glorii bojowców, jednocześnie niezbyt chętnie przyznawali się do „czerwonej” przeszłości. W filmie zresztą nie mówi się nic o Polskiej Partii Socjalistycznej, jest po prostu partia.

Kochankowie w sąsiednich celach

Janusz wpada w tarapaty, jest ścigany przez policjantów. Ratuje się skacząc do przejeżdżającego powozu. A jedzie w nim Olga Michajłowna, kochanka generała Maksimowa. W tej roli wystąpiła Zofia Batycka, Miss Polonia i wicemiss Europy z 1930 roku, co niewątpliwie przyciągało publiczność do kin. Kobieta próbuje protestować, ale nie tracący refleksu bojowiec zamyka jej usta pocałunkiem. Olga zostaje zauroczona. Hania dowiaduje się o Oldze i przeżywa męki zazdrości.

Zanim wszystko dobrze się skończy, musi być źle. Janusz zostaje złapany. Do więzienia trafia także Hania. I co za traf, ich cele sąsiadują ze sobą! Na dodatek oboje znają, oczywiście, alfabet Morse'a, więc się porozumiewają stukaniem. Tymczasem Olga usiłuje interweniować w sprawie ukochanego Janusza. Generał Maksimow namawia ją, by skłoniła bojowca do ujawnienia tożsamości „Jura”. Olga udaje się do więzienia i rozmawia z Januszem. Dość to nieprawdopodobne, że spotykają się w celi, a nie w rozmównicy. Ale inaczej Hania nie dowiedziałaby się, że Janusz kocha ją, a nie Olgę. Scenarzysta kazał bojowcowi wydłubać dziurę w murze łączącym cele, by Hania usłyszała, że nigdy nie kochał Olgi. Rzecz jasna, bojowiec nie zdradza Oldze, kim jest „Jur”.

Tymczasem Jur-Dobrochowski przygotowuje akcję uwolnienia dziesięciu więźniów z Pawiaka. Jak wspominał Gorzechowski „jeden z towarzyszy oficerów” przyniósł mu szynel, kurtkę, szablę i ostrogi, a część szyneli dostarczyli rewolucjoniści z oddziału artylerii. Resztę uszyli zaufani krawcy. Jednym z nich był ojciec premiera Jana Olszewskiego. A pod szynelami towarzyszący Gorzechowskiemu bojowcy nie mieli mundurów, lecz nosili tużurki. Dostarczone przez artylerzystów mundury miały żółte pasy zakładane przez ramię i pierś, podczas gdy policjanci nosili czarne. W ostatniej chwili Gorzechowski zorientował się w tym i bojowcy zasmarowali pasy szuwaksem. Tak to też zostało pokazane w filmie.

Bojowcy mieli wywieźć z Pawiaka także dwóch więźniów-prowokatorów, by się z nimi później policzyć, ale jak wspominał Gorzechowski, zaniechano tego pomysłu. Zgodna ze wspomnieniami Gorzechowskiego jest w filmie próba ucieczki jednego z dziesięciu bojowców, przekonanego, że jadą na śmierć. Koledzy przebrani za policjantów zatrzymali go. Dopiero w karetce więziennej ujawnili, kim są naprawdę. Jeden z przebierańców zrywa perukę i mówi: Jestem „Łysy”. To pseudonim autentycznej postaci – Edwarda Dąbrowskiego. Film kończy się, rzecz jasna sceną, w której uwolniony Janusz i Hania padają sobie w objęcia.

W kilka godzin po akcji na murach Warszawy ukazała się niewielki plakat informujący o brawurowej akcji, podpisany przez Centralny Komitet Robotniczy PPS, W filmie ten plakat jest pokazany, ale z podpisu zostało tylko Centr. Nic dziwnego, skoro film realizowano w czasie, gdy aresztowani przywódcy opozycji, w tym działacze PPS, czekali na postawienie ich przed sądem. Proces brzeski zaczął się miesiąc po premierze „Dziesięciu z Pawiaka”.

Czytaj także:
Józef Piłsudski napada na pociąg. Akcja pod Bezdanami

Wkrótce po akcji uwolnienia dziesięciu z Pawiaka Jan Jur-Gorzechowski spotkał w tramwaju Maculewicza pomocnika naczelnika więzienia, który na Pawiaku wydawał mu więźniów. Gorzechowski wspominał: „Spojrzał na mnie uważnie, jakby sobie coś przypominał, strach i niepewność malowały się na jego twarzy. Patrzyłem na niego spokojnie i obojętnie, tak, że Maculewicz doszedł zapewne do wniosku: nie, nie ten”...

Czy była łapówka?

Film „Dziesięciu z Pawiaka” usankcjonował oficjalną wersję akcji. Istniała jednak inna. Odebranie więźniów z Pawiaka odbyło się rzeczywiście tak, jak to przedstawiał Gorzechowski we wspomnieniach, ale rzecz była ukartowana. Centralny Komitet Robotniczy PPS miał przekupić za sporą sumę naczelnika więzienia. Ten zaś wręczył rzekomy – spreparowany przez partyjną technikę – telefonogram oberpolicmajstra przejmującemu dyżur swemu pomocnikowi Maculewiczowi.

Jeśli za uwolnieniem dziesięciu z Pawiaka rzeczywiście stała łapówka, to nic dziwnego, że Gorzechowski, pisząc wspomnienia przed odzyskaniem niepodległości, w 1912 roku i sam kryjąc się pod pseudonimem z akcji, krył także przekupionego naczelnika więzienia na Pawiaku i dlatego napisał o bojowcu dzwoniącym na Pawiak jako oberpolicmajster Meyer. I tak już pozostało, bardziej bohatersko. Niezależnie jaka była prawda, dziesięciu skazańców, zostało uratowanych przed śmiercią.

Czytaj także

 1
  • Rotor IP
    Ale cyrk Socjaliści z PPS wstydzili się swojej przeszłości. Dlatego nazwali się Sanacja ,a to dalej byli Towarzysze ,którzy swoich kolegów z PPS po marionetkowym procesie Brzeskim zamknęli w Berezie. Tylko dzięki kolejarzom z PPS udał się Polsudskiemu pucz w 1926 ,podziękował im za to w 1931
    Dodaj odpowiedź 4 0
      Odpowiedzi: 0