Zbrodnie Teda Kaczynskiego. To było najdroższe śledztwo w historii FBI

Zbrodnie Teda Kaczynskiego. To było najdroższe śledztwo w historii FBI

Ted Kaczynski na zdjęciu wykonanym przez FBI
Ted Kaczynski na zdjęciu wykonanym przez FBI / Źródło: Wikimedia Commons / FBI
Dodano 20
Poszukiwania zamachowca trwały 18 lat. Przez ten czas genialny matematyk regularnie wysyłał bomby.

Obudź się. Idź do pracy, słuchaj szefa, wróć do domu, zjedz kolację, oglądaj telewizję, idź spać. Powtórz. Cierpimy, bo żyjemy w spełnionej antyutopii, nie zdając sobie z tego sprawy. Technologia, która ma nam służyć i poprawiać jakość życia, przyczynia się do coraz większej kontroli nad wszystkim, co robimy. Z roku na rok w niezauważalny sposób w coraz większym stopniu stajemy się niewolnikami.

„Technologiczna kontrola nad ludzkim zachowaniem prawdopodobnie nie będzie wprowadzana z totalitarnymi intencjami czy nawet poprzez świadome pragnienie ograniczania ludzkiej wolności. Każdy nowy krok w sprawowaniu kontroli nad ludzkim umysłem będzie uznawany za racjonalną odpowiedź na problem, przed którym staje społeczeństwo, taki jak leczenie alkoholizmu, zmniejszenie przestępczości czy skłanianie młodych ludzi do studiów naukowych i technicznych. Wiele przypadków znajdzie humanitarne usprawiedliwienie” – pisał w manifeście zatytułowanym „Społeczeństwo przemysłowe i jego przyszłość” człowiek, którego schwytanie wymagało największego budżetu w historii FBI. Tekst wroga publicznego numer jeden w USA opublikowały największe amerykańskie gazety. Na jego własne żądanie.

Cele zamachowca

47-letni Gilbert Murray, szef organizacji zrzeszającej firmy z przemysłu drzewnego, otrzymał paczkę zaadresowaną do poprzedniego prezesa Williama Dennisona, który odszedł na emeryturę rok wcześniej. Zasłynął z lobbowania na rzecz prawa do wycinki lasów w północnej Kalifornii, należących do rządu USA. Murray, który przejął po nim kierowanie lobbingiem, postanowił otworzyć mały, ale ciężki pakunek. Eksplozja, która nastąpiła przy otwieraniu paczki, wyrwała drzwi z futryn i wybiła szyby w biurze. Murray nie miał szans na przeżycie – został rozerwany przez wybuch.

Zginął 24 kwietnia 1995 r. i był ostatnią ofiarą zamachowca poszukiwanego przez FBI od 17 lat. Pierwszymi celami przesyłek zawierających bomby były uniwersytety i linie lotnicze, dlatego sprawie i zespołowi agentów FBI, którzy nad nią pracowali, nadano kryptonim UNABOM (akronim od „University and Airline Bomber”.

Pierwsze dwie bomby wysłane do Northwestern University w latach 1978 i 1979 okazały się w miarę niegroźne. Szok wywołał dopiero trzeci ładunek, który został zdetonowany w samolocie. Bombę skonstruowano tak, aby wybuchła po tym, jak maszyna wzniesie się na odpowiednią wysokość. Gdyby detonacja nastąpiła zgodnie z planem zamachowca, samolot zostałby zniszczony w powietrzu i zginęliby wszyscy 72 pasażerowie lecący z Chicago do Waszyngtonu. Dym, który wypełnił wnętrze odrzutowca, spowodował jedynie problemy z oddychaniem u 12 osób. Incydent z bombą wystarczył jednak, aby sprawę przejęło FBI.
Celem kolejnego ataku stał się prezes United Airlines Percy Wood, który doznał poważnych obrażeń całego ciała, ale przeżył. Przez pięć kolejnych lat „Unabomber” – jak nazwała go prasa – wysyłał przesyłki z bombami adresowane do kolejnych uniwersytetów oraz do firmy Boeing. Zamachowiec nie pozostawiał po sobie żadnych śladów. Wykonywał ręcznie, z dużą precyzją, nawet takie elementy składające się na bombę, które można było kupić w sklepie, a ofiary poszczególnych zamachów nie były ze sobą w żaden sposób powiązane. Na metalowych elementach odpornych na zniszczenie w eksplozji pozostawiał tylko dwie litery: „FC”.

Przez lata śledczy nie mieli żadnego innego punktu zaczepienia. Uznano, że sprawcą jest mechanik lotniczy, prawdopodobnie już nieaktywny zawodowo. Po kolejnych zamachach zmieniano profil sprawcy, zakładając m.in. jego ponadprzeciętną inteligencję, związki ze światem akademickim i naukami ścisłymi czy neoluddystyczne poglądy. Powstała również teoria, przekazywana przez FBI publicznie, według której „Unabomber” miał obsesję na punkcie drewna, na co wskazywać miały nazwisko jednej z ofiar, precyzyjnie wykonane, niekiedy z kilku rodzajów drewna, cylindryczne obudowy bomb, będące małymi dziełami sztuki, oraz profesja ostatniej z ofiar – Gilberta Murraya.

Czytaj także:
Bomba atomowa nad Sowietami

Z czasem „Unabomber” udoskonalił konstrukcję bomb, co w grudniu 1985 r. doprowadziło do pierwszej ofiary śmiertelnej. Szczególny był zarówno cel – sklep komputerowy – który odróżniał się od poprzednich, jak i sposób podłożenia bomby. Hugh Scrutton, właściciel sklepu, zginął, gdy próbował podnieść pozostawiony na parkingu przed budynkiem, zaadresowany do niego pakunek. Drzazgi i gwoździe powbijane w całe ciało doprowadziły do szybkiego wykrwawienia. Dwa lata później „Unabomber” próbował zabić kolejnego właściciela sklepu komputerowego. Tym razem bomba eksplodowała po tym, jak Gary Wright próbował podnieść pozostawioną przed sklepem kłodę. Lekarze wyjęli z jego ciała kilkaset odłamków drewna i metalu, mężczyzna przeżył. Tym razem „Unabomber” popełnił błąd. Kobieta, która widziała go, gdy zostawiał paczkę, pomogła w sporządzeniu portretu pamięciowego, który pojawił się we wszystkich najważniejszych amerykańskich mediach. Przez pięć kolejnych lat zamachowiec nie wysłał żadnej paczki.

W latach 1993–1995 nastąpiły cztery kolejne ataki, w których zginęły dwie osoby. Zespół ścigający „Unabombera” rozrósł się już do 150 etatowych pracowników. Zamachowiec miał na koncie trzy ofiary śmiertelne, 23 rannych. Mimo zgromadzenia setek śladów żaden nie wskazywał na tożsamość sprawcy. Przez kilkanaście lat FBI nie poczyniło znaczących postępów, „Unabomber” mógł dokonywać bez przeszkód kolejnych ataków.

Sytuacja zmieniła się w 1995 r., gdy grupa przedstawiająca się jako FC (Freedom Club – Klub Wolności) przesłała liczący 35 tys. znaków manifest, domagając się publikacji w największych amerykańskich gazetach. Ultimatum brzmiało: publikujcie albo będziemy zabijać dalej. Gdy Amerykanie przeczytali „Społeczeństwo przemysłowe i jego przyszłość” autorstwa „Unabombera”, do FBI zaczęły spływać donosy na byłych małżonków, sąsiadów, współpracowników, których podejrzewano o wysyłanie bomb. Większość donosów była dla śledczych bezwartościowa. Jedno zgłoszenie zwróciło jednak uwagę FBI.

Ofiara eksperymentu

Theodore Kaczynski był wrażliwym, nieśmiałym i wycofanym dzieckiem. Od siódmego roku życia, gdy urodził się jego młodszy brat Davida i rodzice nie poświęcali mu całej uwagi, zaczął jeszcze bardziej unikać innych ludzi. Prawie się nie uśmiechał. Jego brat wspomina rodzinę jako zupełnie normalną. Ted wręcz przeciwnie.


Evergreen Park to małe miasteczko na przedmieściach Chicago, zbudowane niemal od podstaw w zaledwie 20 lat. Gdy w 1952 r. wprowadzała się tu rodzina Kaczynskich z 10-letnim Tedem, mieszkało tutaj już nieco ponad 10 tys. ludzi, z których większość wprowadziła się w ciągu kilku ostatnich lat (10 lat później w mieście mieszkało już 25 tys. ludzi). W większości byli to imigranci i ich potomkowie pochodzący z Irlandii, Włoch, Czech i Polski (stąd polsko brzmiące nazwisko). W tworzonej od podstaw społeczności z silnym konfliktem na tle rasowym Kaczynscy nie cieszyli się wielkim szacunkiem sąsiadów ze względu na otwarty i przyjazny stosunek do czarnoskórej mniejszości. Miejska infrastruktura dopiero powstawała, więc Ted trafił do nowo otwartej szkoły średniej, w której stworzono od razu klasy dla czterech roczników nastolatków uczęszczających do tej pory do różnych szkół. Niski jak na swój wiek, zaczynający w najmłodszej klasie, aspołeczny Ted Kaczynski żył na uboczu szkolnej społeczności. Gdy testy na inteligencję wykazały, że ma IQ na poziomie 167, przeskoczył jedną klasę. To, co rodzice uznali za wielki sukces, stało się przekleństwem nastolatka. Był nielubiany i uznawany za dziwaka. Wykazywał się za to dużą aktywnością w zajęciach pozalekcyjnych i był ulubieńcem nauczycieli. Jednocześnie rodzice wywierali na niego ogromną presję, krytykując za stopnie niższe niż szóstka. Ted czuł się osaczony. Coraz bardziej zamykał się w sobie.

Czytaj także:
Strzał, który podpalił Amerykę. Zamachowiec stał się najbardziej poszukiwanym człowiekiem na świecie

Gdy otrzymał stypendium i został przyjęty na Harvard wiosną 1958 r., nie miał jeszcze ukończonych 16 lat. Nastoletni, niedojrzały emocjonalnie geniusz znów miał pecha. Na uczelni pracował wówczas Henry Murray, który w czasie wojny wykonywał zadania dla Biura Służb Strategicznych (poprzednik CIA). Opracowywał na jego potrzeby system testów dla kandydatów do służby. Przygotował dla rekrutów wyjątkowo ciężką przeprawę, sprawdzającą m.in. odporność na przesłuchania. Po wojnie na Harvardzie prowadził m.in. badania nad technikami prania mózgu. W ramach jednego z eksperymentów poddawał badanych męczącym przesłuchaniom, które stosowane permanentnie miały prowadzić do rozbicia osobowości. U badanych studentów szukano słabych punktów, najważniejszych przekonań oraz wartości i wyszydzano je, maksymalizując doznawany stres. Jednym z badanych studentów był Ted Kaczynski.

Ubogie życie prywatne łączyło się u niego z wybitnymi osiągnięciami naukowymi. Kaczynski okazał się matematycznym geniuszem. W wieku 25 lat obronił doktorat na University of Michigan. Jego promotor Allen Shields uznał jego doktorat za najlepszy, jaki powstał pod jego kierunkiem, a prof. Maxwell Reade, zasiadający w komisji oceniającej pracę, twierdził, że jest tak zaawansowana, iż w USA zaledwie 10–12 osób jest w stanie ją zrozumieć. Kaczynski wcześniej opublikował też dwa artykuły naukowe stworzone na podstawie dysertacji. Dzięki swoim osiągnięciom naukowym w 1967 r. został najmłodszym wykładowcą matematyki w historii prestiżowego Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley.

Ucieczka w samotność

Był na najlepszej drodze do znakomitej kariery naukowej. Jednak już przed przyjazdem do Kalifornii miał zupełnie inny plan na życie. Marzył o samotnym życiu w lesie, gdzieś na odludziu w Kanadzie. Chciał zaszyć się w leśnej chacie ze strzelbą i żyć w zgodzie z naturą i dzięki temu, co sam zdoła zdobyć. Potrzebował pieniędzy na start, dlatego przyjął posadę na uczelni. Pewnego dnia zrezygnował bez powodu. Naukowcy z jego wydziału nie rozumieli dlaczego. Ted Kaczynski miał jednak precyzyjny plan.

Przeniósł się do rodziców w Illinois, gdzie przygotowywał się do przeprowadzki i samotniczego trybu życia. Poświęcał czas m.in. na naukę survivalu. W 1971 r. zamieszkał w zbudowanej przez siebie małej chatce w lesie, bez prądu i wody, niedaleko Great Falls w stanie Montana.

Nie zerwał kontaktu z rodziną i wrócił do niej siedem lat później. Zatrudnił się w fabryce, w której pracował jego ojciec, a brygadzistą był brat David. Jego nadzorcą była młodsza o siedem lat 29-letnia Ellen Tarmichael. Jedyna kobieta, z którą się spotykał. Po dwóch randkach kobieta powiedziała, że nie chce się już z nim widywać. „Czułam, że poza pracą nic nas nie łączy” – mówiła w rozmowie z „New York Timesem”, zaprzeczała też, że była w związku z Kaczynskim.

Ted zemścił się na kobiecie, pisząc i rozwieszając w fabryce złośliwe limeryki na jej temat. Gdy jego brat poprosił, aby tego nie robił, następnego dnia przypiął kolejny wiersz nad jego biurkiem. David musiał go zwolnić.

Czytaj także:
Reagan kontra Gorbaczow

Miesiąc wcześniej „Unabomber” wysłał swoją pierwszą przesyłkę z bombą. Nie była to więc odpowiedź na nieudaną próbę nawiązania relacji z kobietą. Kilka miesięcy wcześniej odrzucono jego artykuł naukowy, w którym pisał o technologii niszczącej społeczeństwo. Po tych wydarzeniach wyjechał do swojej leśnej chaty i niemal zupełnie zerwał kontakt z rodziną.

Te same tezy wyrażał również w listach pisanych do rodziny. Gdy żona Davida Kaczynskiego przeczytała manifest „Unabombera” opublikowany w „The Washington Post”, od razu powiązała go z listami Teda. Zarówno David, jak i jego matka zdecydowali, że muszą powiadomić FBI o swoich podejrzeniach, iż ich brat i syn Theodor Kaczynski jest „Unabomberem”, który terroryzuje Amerykę.

FBI zatrzymało go w leśnej chacie w Montanie. Znaleziono w niej bombę gotową do odpalenia, materiały wybuchowe i zapalniki. Wbrew obietnicy złożonej rodzinie prokuratura zażądała dla „Unabombera” kary śmierci. Obrońcy przydzieleni z urzędu próbowali forsować linię obrony opierającą się na niepoczytalności Kaczynskiego. Ten jednak odmówił, zrezygnował z obrońców i zdecydował się bronić samodzielnie. Przyznał się do winy, unikając w ten sposób kary śmierci. Otrzymał wyrok dożywotniego więzienia bez możliwości wcześniejszego zwolnienia. Przyznał się jednak nie ze strachu przed śmiercią. Nie chciał, aby jego idee zostały uznane za dzieła szaleńca.

Przytoczone na wstępie tezy możemy z łatwością odnieść do siebie. Mogą się podobać i znaleźć zwolenników. Tak też się stało z manifestem Kaczynskiego. Zza więziennych krat prowadzi korespondencję ze swoimi zwolennikami, napisał też dwie książki: „Technologiczne niewolnictwo” wydane w 2010 r. i „Antytechnologiczna rewolucja: dlaczego i jak” z 2016 r. Kolejne czekają na publikację.

Problem pojawia się, gdy ktoś próbuje znaleźć proste rozwiązanie wskazanych w nich problemów.

Ted Kaczynski ma obecnie 76 lat. Odsiaduje wyrok w więzieniu ADX Florence, przeznaczonym dla najgroźniejszych więźniów w Ameryce. Ze względów bezpieczeństwa każdy z osadzonych ma pojedynczą celę. David Kaczynski odmówił przyjęcia miliona dolarów nagrody za zadenuncjowanie brata.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 11/2018
Artykuł został opublikowany w 11/2018 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 20
  • HENRY H-4 IP
    Do autora tego paszkwila o TED Kaczyński, Marcin Barnicki, ty ch-j komunistyczny, niedorozwinięty umysłowo bolszewiku, synu zdechłej foki i pijanego marynarza, nie pisz debilu propagandy na temat tego BOHATERA US Teda Kaczyński.
    Dodaj odpowiedź 2 5
      Odpowiedzi: 0
    • HENRY H-4 IP
      Do autora tego paszkwila o TED Kaczyński, Marcin Barnicki, ty ch-j komunistyczny, niedorozwinięty umysłowo bolszewiku, synu zdechłej foki i pijanego marynarza, nie pisz debilu propagandy na temat tego BOHATERA US Teda Kaczyński.
      Dodaj odpowiedź 1 3
        Odpowiedzi: 0
      • HENRY H-4 IP
        POczytajcie debile bolszewickiego terroru, kim był TED KACZYŃSKI. Jeżeli nie masz wiedzy na jego temat to zaprzestań pisać debilu propagandę komunistyczna. Dziś tacy zbrodniarze jak Bill GATES, ZABIJAJĄ TYSIĄCE DZIECI w Afryce, dziś tren sam devil Bill Gates, chce po przez szczepionki wybić tysiące niewinnych ludzi pod pretekstem koronawirus. Jak by życzył oby to spotkało tych debili co piszą kłamstwa na temat Ted Kaczyński. ....komuniście, bolszewiki, zboczeńcy i złodzieje, cały świat z was się śmieje !
        Dodaj odpowiedź 3 5
          Odpowiedzi: 1
        • HENRY H-4 IP
          Tad Kaczynski był niezwykłym matematykiem w US, ścigany był za twórczość powstrzymania naukowców, którzy z biegem czasu, jak to dziś zafundowali nam korona świrus, i planują zamordować tysiące ludzi na świecie . Tad Kaczyński jako naukowiec matematyki, próbował powstrzymać tych naukowców oby zaprzestali tworzyć broni biologicznej i neukleraną dla ludzi nie odpowidzialnych, którzy mają siłem decydowania o losach zycia przeciętnych ludzi na tym świecie. Więdz dziś mam tego dowód że TED KACZYŃSKI był jednak odważnym pojedynczym żolnierzem walczącym o dobro ludzi w przyszłości. Jego brat, debil i złoczyńca, wydaj Teda do FBI i dziś mamy dowód, że ci bandyci co mając pieniądze mogą stworzyć piekło dla normalnych ludzi żyjących normalnym trybem życia. Tak że, TED KACZYŃSKI, powinien być uznany za BOHATERA.
          Dodaj odpowiedź 6 3
            Odpowiedzi: 0
          • Jadzia IP
            Mądrze rozumował ale idiotycznie czynił co jednak by wskazywało na chorobę psychiczną. W czym jest bowiem wina właściciela sklepu komputerowego, szaraka, drobnego prywaciarza odnośnie zniewalającej technologii? Analogicznie pasażerowie samolotu. Ewidentnie facet psychiczny.
            Dodaj odpowiedź 9 3
              Odpowiedzi: 0