„Seks jak szklanka wody”. Bolszewicka feministka, która wykoleiła Rosję

„Seks jak szklanka wody”. Bolszewicka feministka, która wykoleiła Rosję

Aleksandra Kołłontaj
Aleksandra Kołłontaj / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano 19
Aleksandra Kołłontaj oświadczyła rosyjskiemu społeczeństwu, że seks jest jak szklanka wody. Wystarczy po nią sięgnąć, jeśli jest się spragnionym.

Sylwia Frołow

Listopad 1917 r. W Instytucie Smolnym w gabinecie Włodzimierza Lenina miało się odbyć pierwsze spotkanie nowego rządu (Sownarkoma). Najwcześniej stawili się Lew Trocki i Józef Stalin. Weszli do gabinetu, z pozoru pustego, i usłyszeli dziwne odgłosy dochodzące zza drewnianego przepierzenia, gdzie zorganizowano kącik dla telefonistki i maszynistki. Namiętne i czułe westchnienia kobiety oraz charakterystyczny gruby bas męski, którego nie sposób było nie rozpoznać. Należał do świeżo mianowanego ludowego komisarza marynarki Pawła Dybienki. A kobieta to… Stalin spojrzał na Trockiego. Po czym „podszedł do mnie z niezwykłą wesołością – jak wspomina Lew Dawidowicz – i wskazując ręką w stronę przepierzenia, powiedział z uśmieszkiem: »To on z Kołłontaj, z Kołłontaj!«”. Ta reakcja wydała się Trockiemu niestosowna. Dlatego odpowiedział szorstko: „To ich sprawa”. Stalin się zorientował, że popełnił błąd. „Jego żółte oczy zalśniły złym blaskiem”...

Generalska córa

Aleksandra, przez najbliższych zwana Szurą, urodziła się w 1872 r. w Petersburgu. Jej ojciec Michaił Domontowicz był generałem, matka Aleksandra Masalina-Mrawinskaja córką fińskiego fabrykanta. Po rodzicach Szura odziedziczyła pochodzenie rosyjsko-ukraińsko-fińsko-niemiecko-francuskie, co niewątpliwie wpłynęło na jej zdolności językowe. A rodzina w ogóle była ciekawa, należało do niej kilka wybitnych postaci – w tym muzyków i poetów. Szura też miała zdolności artystyczne. Szybko się jednak okazało, co jest jej największym talentem: seksapil. I to zabójczy.

Czytaj także:
Zagadki rewolucji październikowej. W oficjalnej wersji bolszewików nic się nie zgadza

Jako nastolatka robiła furorę na balach. Śmiertelną furorę! Syn płk. Dragomirowa, kiedy odrzuciła jego oświadczyny, zastrzelił się. Zakochany w niej słynny pedagog petersburski próbował otruć się gazem... Dlatego rodzice postanowili wydać ją szybko za mąż. Wypatrzyli dobrą partię – adiutanta cara Aleksandra III, gen. Iwana Tutolmina. Jednak był on o 35 lat starszy, więc odmówiła. I sama sobie znalazła kandydata na męża: ubogiego oficera, syna polskiego zesłańca po powstaniu styczniowym, Władimira Kołłontaja. Tego wyboru z kolei nie akceptowali rodzice. Postanowili wysłać córkę do Europy Zachodniej, by tam, pławiąc się w luksusach, zapomniała o ukochanym. Skutek był inny. Miast chodzić po sklepach z modnymi strojami, Szura zaczęła uczęszczać na wiece socjalistów i zaczytywać się Marksem. Słała też Władimirowi gorące listy. Ostatecznie postawiła na swoim i wzięła z nim ślub. W pamiętnikach później stwierdzi, że gdyby nie tak silny upór rodziców, być może nigdy by za niego nie wyszła.

Komuna

Młodzi mieszkają w Petersburgu, w domu, który Szura otrzymała od rodziców. Jednak ona nie ma zamiaru być kurą domową. Co prawda rodzi syna Michaiła, lecz oddaje go pod opiekę niani, a sama zatrudnia się w bibliotece publicznej. Tam spotykają się wolnomyśliciele, artyści… Jest nimi zachwycona i zaczyna zapraszać ich do siebie.

Przyjaciółkę Zoję Szadurską poznaje z kolegą męża Aleksandrem Satkiewiczem. I wpada na pomysł żywcem wyjęty z powieści Nikołaja Czernyszewskiego „Co robić?”. By ich wyswatać, proponuje wspólne zamieszkanie w jej domu. We czworo mają utworzyć komunę… co prędzej czy później musi skończyć się skandalem. Kandydat na męża przyjaciółki zakochuje się bowiem w Aleksandrze, i to z wzajemnością. On chce, by rozwiodła się z Kołłontajem i wyszła za niego. Szura już jednak wie, że proza życia rodzinnego nie jest dla niej. Pragnie niezależności. Dlatego z dzieckiem i nianią wyprowadza się od męża. I zaprzyjaźnia z koleżanką Nadzieżdy Krupskiej, rewolucjonistką Jeleną Stasową oraz z Tatianą Szepkiną-Kupernik, pisarką, aktorką i kochanką Czechowa. W ich towarzystwie dochodzi do wniosku, że czas zacząć działać. Dziecko pozostawia pod opieką rodziców i rusza do Szwajcarii, gdzie najprężniej działa rosyjska emigracja spod znaku socjalizmu. Jest rok 1898.

Szwajcaria i polityka

W Zurychu zapisuje się na uniwersytet i zaczyna pisać do socjalistycznych gazet. Dzięki matce zna dobrze język fiński. Z dnia na dzień staje się specjalistką od fińskiej ekonomii i sytuacji tamtejszych robotników. Równolegle angażuje się w działalność feministyczną. Zaprzyjaźnia się z Klarą Zetkin. Z czasem pozna Różę Luksemburg, Karla i Luisę Kautskich, Karla Liebknechta – to zdecydowanie jej świat. Pod wpływem Jurija Plechanowa wejdzie w środowisko ludzi piszących do „Iskry”, sympatyzując z mienszewikami. Ponoć z Plechanowem będzie miała romans. To jednak nie jest do końca pewne. Pewnym natomiast jest głośny romans z Piotrem Masłowem – znanym ekonomistą, a prywatnie mężem despotycznej kobiety, która ponoć przy każdym akcie zazdrości wyrywała mu włosy z rzadkiej czupryny. Szura zanotuje później w dzienniku, że przy każdym kolejnym spotkaniu odnosiła wrażenie, iż Piotr coraz mocniej łysieje...

Jako autorka wywrotowego dziełka „Finlandia i socjalizm” zaczyna być ścigana przez ochranę. Podczas rewolucji 1905 r. pojawia się w Petersburgu, gdzie udowadnia, że ma talent oratorski. Jest również inicjatorką powołania Towarzystwa Wzajemnej Pomocy Robotnic. W 1907 r. z ramienia Międzynarodowego Sekretariatu Kobiecego zaczyna krążyć po Europie i organizować kobiety. Jest bojowa i wyzwolona, walczy o równouprawnienie i deprecjację mieszczańskiej moralności. W Paryżu nazywają Szurę „Jaurèsem w spódnicy”.

Walkiria rewolucji

We Francji poznaje kolejnego kochanka. Jest nim bolszewik Aleksander Szlapnikow. On ma 26 lat, ona 39. Wydawałoby się, że to ona powinna zabiegać o względy dużo młodszego chłopaka. Jest dokładnie na odwrót. To on urządza sceny zazdrości, nie pozwala jej pracować...

W 1913 r. Kołłontaj pisze ważną książkę „Nowa kobieta”, w której udowadnia, że najważniejszą cechą nowej heroiny jest bunt przeciwko jednostronnej moralności seksualnej. A potem decyduje się na rozstanie ze Szlapnikowem. Ma na to wpływ i sytuacja polityczna. W sierpniu 1914 r. Aleksandra jest bowiem świadkiem, jak w berlińskim Reichstagu niemieccy socjaldemokraci popierają decyzję cesarza Wilhelma II o przystąpieniu do wojny. To powoduje, że ona przechodzi na stronę bolszewików, zdecydowanie sprzeciwiających się wojnie.

Natychmiast zauważa ją Lenin. Proponuje wyjazd do USA, aby tam szerzyła tzw. lekcję. Aleksandra objeżdża z leninowskimi lekcjami 123 miasta, a SD-eckie gazety piszą: „Kołłontaj podbiła Amerykę!”. Potem staje się jedną z najbardziej zaufanych osób Lenina. Do tego stopnia, że kiedy wódz planuje przyjazd do Rosji po rewolucji lutowej, najpierw każe jej wrócić do Europy i przewieźć trasą via Szwecja – Norwegia do Piotrogrodu walizkę pełną pieniędzy, które dostał od rządu niemieckiego. Następnie wykorzystuje jej talent oratorski, seksapil i zaangażowanie. Wiadomo – gdzie diabeł nie może, tam babę pośle.

Czytaj także:
Carat nie musiał upaść. Mikołaj II popełnił olbrzymi błąd

On posyła ją do marynarzy, na cumujące w portach statki wojenne. Marynarska brać nie była bowiem do bolszewików przekonana. Faktycznie Aleksandra zaczyna być wśród nich uwielbiana. Tym bardziej że… uwiodła jednego z ich bohaterów, przywódcę buntów marynarskich, młodszego o 17 lat Pawła Dybienkę. Od tej chwili rewolucja rusza w parze z wielką namiętnością.

Pani minister

Aleksandra weszła w skład Sownarkoma jako komisarz ludowy ds. opieki społecznej, przez co została pierwszą w świecie kobietą w randze ministra. Przy komisariacie powołała Wydział Ochrony Matki i Dziecka. Zaczęła walczyć o opiekę zdrowotną, organizować sieć kuchni zbiorowych, domy dziecka i szpitale, dbać o inwalidów wojennych i wypłacanie emerytur. Na pozór działalność godna pochwały, tyle że w praktyce prowadząca niekiedy do poważnych konfliktów. Na przykład z namiestnikiem Ławry św. Aleksandra Newskiego. Pani komisarz bowiem zażądała, aby w monasterze utworzono szpital wojskowy. Duchowny odmówił, co wywołało akcję aresztowania go wraz z innymi mnichami przez Czerwoną Gwardię. Przeciwstawił się temu oburzony tłum, nie obyło się bez ofiar śmiertelnych...


W 1920 r., po śmierci kochanki Lenina Inessy Armand, Kołłontaj przejmie szefostwo Żenotdieła (Wydziału ds. Pracy wśród Kobiet). Ta instytucja miała zwalczać analfabetyzm wśród kobiet, dać im możliwość swobodnego dostępu do edukacji, pomagać w zawieraniu i rozwiązywaniu małżeństw, opiece nad dzieckiem oraz zagwarantować prawa robotnicze i wyborcze.

Jednak nie to stanie się najgłośniejszą kartą działań Kołłontaj w porewolucyjnych latach. Pani komisarz zasłynie jako bolszewicka Messalina, która oświadczy rosyjskiemu społeczeństwu, że seks jest jak szklanka wody. Wystarczy po nią sięgnąć, jeśli jest się spragnionym.

Seks jak szklanka wody

Leninowi zależało na tym, aby wykazać, że propagowane przez jego partię idee są na wskroś awangardowe. Że dając proletariatowi władzę, jednocześnie da mu poczucie wolności, także w sferze obyczajowej. W purytańskiej Rosji, gdzie do tej pory najważniejsze zdanie w kwestii seksualności człowieka miała Cerkiew, otwarcie się na naturalną potrzebę zaspokojenia fizjologicznych potrzeb okazało się doskonałym narzędziem wprowadzania nowego ustroju. Szybko zniesiono śluby kościelne jako „mieszczańskie ograniczenie”. Automatycznie konkubinat otrzymywał taką samą moc prawną jak ślub. A konkubinat Aleksandry z Pawłem Dybienką uznano za pierwszy w kraju związek cywilny. Zapewniono również szybkie otrzymywanie rozwodu. Za tym szły kolejne działania, takie jak likwidacja kategorii nieślubnych dzieci i pełen dostęp do aborcji oraz nieuznawanie homoseksualizmu za zboczenie, które należy karać. Wszystkiemu miała towarzyszyć szeroko pojęta edukacja seksualna: w celu kontroli nad prokreacją, poprawienia stanu higieny w społeczeństwie i zapobiegania chorobom wenerycznym. Brzmiało pięknie, tyle że…

Upojone nowymi przywilejami społeczeństwo zaczęło z nich korzystać zbyt zachłannie. Z jednej strony pojawiły się grupy z hasłem: „Precz ze wstydem!”, propagujące naturalną nagość. Na ulicach miast można było natknąć się na nagich mężczyzn i kobiety, obnoszących swe walory fizyczne z autentycznym poczuciem misji. Z drugiej strony zaczęła się szerzyć prostytucja uznawana za ideologiczny obowiązek wobec nowego typu człowieka, czyli komunisty. Pojawiły się plakaty z hasłami: „Każdy komsomolec może, a nawet powinien spełniać swoje naturalne potrzeby”, a „Każda komsomołka zobowiązana jest wyjść jemu naprzeciw, bo inaczej jest mieszczanką”. Organizowano nawet punkty informacyjne, w których komsomołki miały zgłaszać się jako potencjalne kandydatki do spełniania potrzeb seksualnych, a komsomolcy w tych punktach otrzymywali kartki przydziałowe umożliwiające dokonanie wyboru kandydatki… Co było oczywistym zaprzeczeniem dążeń pani komisarz do równouprawnienia. Kto by się jednak tym przejmował?

Do tego dochodziła sytuacja polityczna – wojna domowa. A więc przemoc i seks. Efekt tego połączenia był taki, że nasiliła się potrzeba doznań sadomasochistycznych, a symbolem seksapilu stała się czekistka w skórzanej kurtce, z pistoletem i pejczem w dłoni.

Eksplozja seksualności doprowadziła do tego, że komsomołki oddawały się komsomolcom równie często co zawodowe prostytutki, choroby weneryczne trawiły olbrzymi procent społeczeństwa, a niechciane dzieci trafiały do przytułków… Lenin, który nie był pruderyjny, w pewnym momencie zaczął się orientować, że sprawy poszły za daleko. Komentował, że owszem, rozumie, iż ktoś może być spragniony, ale to nie znaczy, że od razu ma się kłaść w rynsztoku i chłeptać z kałuży.

I rząd nagle uświadamia sobie, że intymna sfera człowieka winna być podporządkowana nadrzędnym celom tak jak wszystkie dziedziny życia. Wolna miłość szerzy bowiem anarchię. W 1924 r. Uniwersytet Komunistyczny im. Swierdłowa wydaje broszurę „Rewolucja i młodzież”, w której zapowiedziano, że „dobór płciowy należy budować po linii rewolucyjno-proletariackiej celowości klasowej”. W latach 30. nastąpi pełen odwrót w stronę purytanizmu, w imię hasła odbudowy rodziny...

A co w tym czasie dzieje się z panią komisarz? Wciąż gorąco kocha Pawła Dybienkę. On jednak walczy na froncie, gdzie – tak jak każdy żołnierz – daje upust męskiej chuci. Kiedy Aleksandra się o tym dowiaduje, urządza scenę zazdrości i grozi odejściem. Paweł nawet próbuje popełnić samobójstwo, aby udowodnić, że kocha tylko ją... Jednak ona ma dość. W 1923 r. pisze do Stalina prośbę o wysłanie jej na robotę gdzieś daleko.

Pani ambasador

Ma wybitne zdolności językowe, a przy tym znajomości w Skandynawii. Dlatego zostaje wysłana do Norwegii. Musi uczyć się protokołu dyplomatycznego i popełnia błędy: przedstawicieli norweskiego MZS przyjmuje barszczem i kotletami. Szybko jednak rehabilituje się wystawnym przyjęciem, na sześciu stołach wystawiając dwukilogramowe pudła ze świeżym kawiorem. Robi tym niezapomniane wrażenie, bo nawet podczas obiadów króla Norwegii kawior podawano tylko na kanapkach. Kołłontaj staje się popularna jako pierwsza kobieta ambasador i jako bolszewiczka z manierami arystokratki.

W Oslo poznaje ostatniego kochanka – francuskiego komunistę Marcela Body'ego, młodszego o 22 lata. Potem on wraca do żony w Paryżu. Spotykają się w niemieckich kurortach i marzą o tym, by uciec razem gdzieś na kraj świata. Jednak w 1927 r. on w ramach protestu przeciwko polityce Stalina występuje z Kominternu. Od tej chwili ich związek jest niebezpieczny dla obu stron. Zrywają kontakt.

W Norwegii Kołłontaj będzie ambasadorem w latach 1923–1930, z roczną przerwą na poselstwo w Meksyku, gdzie wyląduje po sprawie Body’ego. Potem zostanie ambasadorem w Szwecji i odegra ważną rolę podczas II wojny światowej.

Czytaj także:
Stalin kontra geje. Komunistyczna wojna z homoseksualizmem

Raz na jakiś czas będzie pojawiać się w Moskwie. Jednak tam zaczyna się rozpędzać stalinowski terror. Pod ścianę idą dwaj byli kochankowie pani ambasador – Dybienko i Szlapnikow. A ona… Jej dyplomatyczne zdolności mogą się Stalinowi jeszcze przydać. Poza tym kobiet tak szybko na śmierć nie skazywał. Prędzej szły do więzień i łagrów. Pani ambasador była wyjątkiem pod każdym względem. Należała do pierwszej kadry bolszewickiej, a z tej po wielkiej czystce nie ocalał prawie nikt. Ona ocalała.

Wojna

Nadchodzi 1939 r. Rosja podpisuje pakt o nieagresji z nazistowskimi Niemcami. W Sztokholmie Kołłontaj słyszy opinie szwedzkiego rządu sprzeciwiającego się planom Hitlera. Okazuje się też, że Skandynawia będzie bezpośrednio zaangażowana w konsekwencje paktu Ribbentrop-Mołotow, bo na jego mocy Finlandia zostaje uznana za strefę wpływów ZSRS. „Bardzo to nam się nie podoba” – usłyszy Kołłontaj od szwedzkiego rządu. Postanawia spotkać się w Moskwie ze Stalinem. Nie zostaje jednak do niego dopuszczona. Spotyka się z nią szef MSZ Wiaczesław Mołotow. „I co, przyjechaliście w obronie swoich Finów?” – rzuca niechętnie na powitanie. „Nie – odpowiada Aleksandra – przyjechałam, aby przekazać opinię Szwedów, że ten konflikt może mieć poważne konsekwencje na arenie światowej”. „Niech Szwedzi nie pchają nosa w nie swoje sprawy…” – słyszy w odpowiedzi. Kiedy rozpoczyna się fińsko-rosyjska wojna, nazwana zimową, ZSRS zostaje wyrzucony z Ligi Narodów. Dla Kołłontaj to osobista przykrość, bo była jej członkiem od wielu lat.

Wojna zimowa kończy się podpisaniem traktatu pokojowego w marcu 1940 r. Jednak z chwilą, gdy Hitler decyduje się zaatakować ZSRS, Finlandia również wypowiada wojnę Stalinowi. Kołłontaj ponownie znajduje się między młotem a kowadłem. Na dodatek w 1942 r. przechodzi udar mózgu, po którym ma niedowład lewej ręki i nogi. Na szczęście jej głowa wciąż pracuje, a umowy podpisuje prawą ręką. Jesienią 1943 r. prosi dyplomację szwedzką o przedłożenie Finlandii sowieckich propozycji pokojowych. Negocjacje kończą się podpisaniem traktatu w Moskwie. To ostatnie ważne zadanie pani ambasador.

W latach 1946–1952 pozostaje w randze doradcy MSZ. Kilka miesięcy przed śmiercią zostaje przewieziona do Moskwy. Czuje się bardzo samotna i w poczuciu samotności umiera w marcu 1952 r. – prawie w swoje 80. urodziny. Pozostawia dzienniki, które światło dzienne ujrzą dopiero w latach 90. Na ich kartkach wciąż żyje kobieta w trzech odsłonach – zalotna Szura, walcząca Aleksandra i zawiedziona Kołłontaj.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 5/2014
Artykuł został opublikowany w 5/2014 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 19
  • SMIERDZACY ZBOK IP
    JAK ZBOK to wiadomo kto tylko ze oczywiscie GENY z POLIN KOLLATAJ szkoda ze nie KOLLONTAJOVITZ???
    Dodaj odpowiedź 2 1
      Odpowiedzi: 1
    • barbara IP
      Z tym że sex jest jak szklanka wody i jak mamy ochotę to można po nią sięgnąć to mi się podoba. Ale oczywiście w związkach, nigdy wbrew innym. W moim związku to nie musimy się z partnerem jakoś martwić czy szukać okazji itp, bo praktycznie non stop mamy ochotę na zbliżenia. W moim przypadku zapewne jest to spowodowane wysokim libido dzięki tabletkom antykoncepcyjnym vines które przyjmuję od kilku miesięcy.
      Dodaj odpowiedź 3 2
        Odpowiedzi: 0
      • Arrow IP
        Wyjątkowa zdzira odpowiedzialna za gwałty na kobietach a wręcz nawołująca do nich.... Jak nic musiała być chora psychicznie.
        Dodaj odpowiedź 12 1
          Odpowiedzi: 0
        • klioes vel pislamista IP
          Zamach na Wołodię

          Postępowy kandydat z czerwonego rodu
          Spieszy się przez Hajnówkę, wiadomo: do przodu!
          W Warszawie lud tęczowy widzi go w Brukseli...
          (Ale reakcjoniści wciąż nie wyginęli!!!)

          Kiedy więc przez Hajnówkę przejeżdzał passatem,
          Dokonano zamachu. Dokonano zatem
          Tego, co było także losem Włodzimierza
          Lenina... (Bo reakcja wciąż jeszcze uderza!!!)

          Siedemdziesięcioletnia jest zamachowczyni.
          Przy pomocy roweru niecny zamach czyni.
          Całym pędem celuje – w dodatku na pasach! – 
          W stojący (prawie...) passat. (W strasznych żyć nam czasach!!!)

          Lecz passat był pancerny, jak się okazało.
          Nie wyszła baba cało. Włodek wyszedł cało
          I zajął się troskliwie wnet „poszkodowaną”.
          Jakże więc o wypadek go oskarżyć śmiano?!

          (To robota reakcji!!!) Również te zarzuty,
          Że „nie wezwał policji”. (Tak karzeł zapluty
          Reakcji pluł niejeden w stronę Włodzimierza!!!)
          Nie wezwał, bo nie wiedział, że coś w niego zmierza.

          Ochroniarz i przyjaciel, tak w jednej osobie,
          Podjechał do Wołodii i wziął w ręce obie,
          To znaczy na swe ręce, wziął „poszkodowaną”.
          (Tylko noga złamana, skąd więc takie miano???!!!)

          Znalazła się w szpitalu „wskutek zasłabnięcia”.
          Policji tak powiedział, zapewne z przejęcia...
          (Prokurator zarzuca „fałszywe zeznania”!!!)
          A Wołodia, cóż... wziął się do odpoczywania.

          Odpoczywał bezpiecznie (dom nie jest bezpieczny!!!)
          Tam, gdzie odpoczywał... A, że czas konieczny
          Do badania promili Wołodii upłynął,
          To przecież nie jest żadną kandydata winą!

          W ogóle ten mąż stanu, co nerwy ze stali
          Ma, był zdenerwowany: „Raka rozpoznali
          U mnie przed paru dniami znajomi lekarze.”
          (Na szczęście: „nie masz raka” później się okaże...)

          Do zamachu dojść mogło z tej prostej przyczyny,
          Że „oślepiało Słońce”. Nie ma Włodka winy!
          Więcej! Winowajczyni wzruszona opieką
          Nie myśli Włodka skarzyć. Dobrze żyć z Bezpieką...

          Bo ochroniarz nie tylko tę zamachowczynię
          Odwiózł do szpitala, lecz w społecznym czynie
          Wraca. bierze rower, chce wieźć do szpitala...
          Wtedy właśnie policja się doń przypindala!

          Po co? Na co? I w jakim jest to wszystko celu?!
          Domyślać nie musiałoby się ludzi wielu,
          Gdyby wróciły czasy ojca Włodzimierza...
          (Rwąc paznokcie do prawdy najkrócej się zmierza!

          Cały zamach, intryga w Hajnówce medialna
          Była by wnet poznana! I prawda banalna
          O reakcji, co rzuca postępowi kłody
          Byłaby ujawniona, tak jak auta szkody!

          I bez sensu zarzuty, że „przegląd techniczny
          Miało nieaktualny” z puszczy aktyw liczny
          Pominąłby milczeniem. I zamach ponury
          Ukarałyby wkrótce w czaszce winnej dziury!)
          Dodaj odpowiedź 9 1
            Odpowiedzi: 0
          • Łowca Lisów IP
            Drobna uwaga - to Finlandia padła ofiarą sowieckiej agresji w 1941, a nie że sami napadli na ZSRR.
            Dodaj odpowiedź 15 2
              Odpowiedzi: 0