Broń, która wygrała wielką wojnę

Broń, która wygrała wielką wojnę

Belgijski żołnierz uzbrojony w rkm Chauchat
Belgijski żołnierz uzbrojony w rkm Chauchat / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano 8
Po klęsce w I wojnie światowej Niemcy stworzyli legendę, że przegrali ją wyłącznie dlatego, iż dostali „cios w plecy”. To bzdura

Tymoteusz Pawłowski

Przez stulecia wojna w Europie była wydarzeniem egzotycznym, rozgrywającym się gdzieś na marginesie życia. Wszystko zmienił rok 1914, kiedy wybuchła Wielka Wojna: niemal wszyscy mężczyźni zostali żołnierzami, a niemal wszystkie kobiety „żywiły wojnę”, produkując jedzenie oraz amunicję. Za zmianę odpowiada jeden wynalazek, który pojawił się na przełomie XIX i XX w. – karabin maszynowy. Do tego czasu wojna była zajęciem dość powolnym: w czasie walki rzadko który żołnierz był w stanie strzelać szybciej niż raz na minutę. Wszystko przez czarny proch – materiał miotający pociski. Po każdym strzale proch zostawiał na ściankach lufy zanieczyszczenie – nagar – i jeśli nie zeskrobało się go wyciorem, to ryzykowało się zatkanie lufy kolejnym pociskiem i eksplozję własnej broni.

Od czego są jednak naukowcy? W XIX w. wymyślili całe mnóstwo nowych materiałów miotających, po których nie trzeba było czyścić luf. Alfred Nobel nie zdobył majątku, sprzedając dynamit kopalniom, zdobył go, sprzedając armiom materiał miotający zwany balistytem. Jak przystało na Szweda, był neutralny – od lat 90. XIX w. balistytem strzelali zarówno Brytyjczycy, jak i Niemcy. Rosjanie ładowali swoją broń wynalazkami Dmitrija Mendelejewa, a Francuzi – Paula Vieille’a. Ten ostatni – choć najmniej znany – uchodzi zresztą za wynalazcę nowych materiałów miotających, zwanych prochami bezdymnymi.

Czytaj także:
Pruski walec na marne

Proch bezdymny pozwolił na oddawanie tysięcy strzałów bez dbania o czystość lufy. Hiram Maxim – Amerykanin z brytyjskim paszportem, wynalazca karabinu maszynowego – zwykł zachęcać do jego zakupów, wystrzeliwując 3 tys. pocisków w ciągu 5 minut. Maxim odniósł wielki sukces – jego karabiny maszynowe trafiły do 33 armii świata (a krajów było wówczas mniej niż dziś).

Ciężki karabin maszynowy

Karabiny maszynowe zadebiutowały w wojnach kolonialnych, a wojna rosyjsko-japońska, toczona w latach 1904–1905, wykazała, że są skuteczne także w „prawdziwej” wojnie. Wówczas zaczął się wyścig zbrojeń – prawdziwy wyścig, w którym znaczenie miało to, kto pierwszy wprowadzi do masowego uzbrojenia karabiny maszynowe. Wygrali go Niemcy – ich karabin Maxima nosił miano MG08, czyli Maschinengewehr 1908. Drudzy byli Rosjanie – tę samą broń wprowadzili jako „wzór 1910”. Później – w 1912 r. – byli Brytyjczycy z Vickersem, a ostatni Francuzi z Hotchkissem Mle 1914.

Niemcy wygrali wyścig i już przed wojną nauczyli się posługiwać karabinami maszynowymi. Byli w stanie zatrzymać każde natarcie prowadzone przez Francuzów, Brytyjczyków czy Rosjan. Jednak ówczesne karabiny maszynowe – dziś zwane „ciężkimi karabinami maszynowymi” – nadawały się tylko do obrony. Na przykład do tego, żeby w przeciągu pierwszego tygodnia bitwy nad Sommą zabić 96 tys. Brytyjczyków. Nie nadawały się natomiast do ataków. Po pierwsze... były ciężkie. Po drugie były niewygodne, składały się z kilku elementów: właściwej broni, ważącej jakieś 20 kg, równie ciężkiej podstawy, jeszcze cięższych akcesoriów (chłodnicy i wody do chłodzenia lufy), taśmy amunicji gotowej do akcji oraz większych zapasów amunicji. Największa wada ujawniała się w czasie zmiany stanowiska: pięciu czy sześciu ludzi musiało rozładować broń, rozłożyć ją, przebiec kilkaset metrów i złożyć ją z powrotem. Skręcona noga u jednego z żołnierzy obsługi sprawiała, że cekaem nie mógł strzelać.


Niemieccy generałowie niezbyt się tym przejmowali. Uznali, że skoro MG08 sprawował się tak dobrze w pierwszych latach wojny, to większe zmiany nie są potrzebne. Nieco tylko go uprościli – wprowadzając lżejszą podstawę i dwójnóg, czyli tworząc MG08/15 – ale przede wszystkim nakazali zmianę taktyki. Spośród piechurów wydzielili najlepszych żołnierzy, uzbroili ich w granaty, zaostrzone saperki i skopiowane z Włoch pistolety maszynowe. Tak powstały Stosstruppen – oddziały szturmowe. Ich zadaniem było przeniknięcie do francuskich okopów, unikając pocisków wroga. Taktyka była skuteczna przez kilka wiosennych tygodni 1918 r., a potem... zabrakło żołnierzy. Pocisków nie da się bowiem unikać i w przeciągu kilku miesięcy poległa większość spośród 100 tys. „szturmowców imperium”, najlepszych synów ziemi niemieckiej.

Ręczny karabin maszynowy

Generałowie francuscy byli mądrzejsi. Chociaż przegrali wyścig zbrojeń, to jeszcze przed wojną zauważyli, że cekaem nie nadaje się do szturmów. Zaczęli pracę nad pierwowzorem broni, którą dziś nazywamy „ręcznym karabinem maszynowym”. Była ona lekka, chłodzona powietrzem i zasilana z 20-nabojowych magazynków. Nosi różne nazwy: Gladiator, Fusil Mitraileur Model 15, ale najbardziej znana jest pod imieniem – tak nazywał się jeden z konstruktorów – Chauchat. Jakąkolwiek nazwę byśmy użyli, powszechnie uchodzi za jeden z najbardziej awaryjnych i najgorszych rodzajów broni świata.

Bezsprzecznie Chauchat był nieudany. Jego mechanizmy były skomplikowane i zawodne, produkowano go pospiesznie i niedokładnie, był niecelny, a na domiar złego magazynek zapychał się błotem. Miał jednak jedną zaletę – był. I było go dużo. Jednak chociaż używano go już w czasie bitwy pod Verdun, to właściwą taktykę opracowano dopiero w ostatnim roku wojny.

Była ona dość prosta, co więcej – stosuje się ją do dziś. Każda grupa kilkunastu żołnierzy miała swojego chauchata, albo i dwa. Byli oni w stanie iść z nimi do przodu i niemal non stop strzelać, co zmuszało Niemców do krycia się w okopach. Kiedy jednak Niemcy chowali się w okopach przed pociskami chauchatów, francuscy żołnierze obrzucali ich granatami (opracowano specjalny granat VB wystrzeliwany ze zwykłych karabinów). Nie mogąc ani podjąć walki, ani uchronić się przed granatami, żołnierze niemieccy musieli albo zginąć, albo poddać się, albo uciekać.

I tak wyglądały ostatnie trzy miesiące Wielkiej Wojny. Od sierpnia do listopada 1918 r. Francuzi – z dużą pomocą Brytyjczyków i mniejszą Amerykanów – prowadzili studniową ofensywę. Niemcy wciąż się poddawali i cofali, więc nawet gdyby 11 listopada nie podpisali zawieszenia broni, to w 1919 r. Francuzi doszliby do Berlina.

Czytaj także:
Wrangel – pogromca bolszewików

Paradoksalnie dzisiaj to Niemcy uchodzą za lepszych żołnierzy niż Francuzi, mimo że jedyną wojną, jaką wygrało zjednoczone państwo niemieckie, była wojna z Hotentotami. Również ręczny karabin maszynowy – francuski wynalazek, który wygrał Wielką Wojnę – jest lekceważony, lepiej pamięta się o pistoletach maszynowych, rzekomo wynalezionych przez Niemców (a tak naprawdę przez Włochów). To jednak Francuzi mieli mądrzejszych generałów, którzy potrafili całą kilkumilionową armię – a nie tylko 100 tys. ludzi jak Niemcy – zamienić w jeden wielki oddział szturmowy i wygrać wojnę. Dzięki chauchatowi.

Dlaczego świat wyśmiewa zdolności żołnierskie Francuzów? Mocarstwa rządzą światem i kreują rzeczywistość, ale niechętnie przyznają się do czerpania z cudzych wzorców. A zarówno Amerykanie, jak i Rosjanie przejęli francuską taktykę – i skopiowali mnóstwo rodzajów broni (w tym chauchata). Co więcej, Francja zachowuje niezależność – zarówno od Rosji, jak i od Ameryki. No i ani Amerykanie, ani Rosjanie nie pokonali Francuzów tak, jak pokonali Niemców. A jeśli kogoś nie można pokonać, to przynajmniej można go ośmieszyć.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 11/2018
Artykuł został opublikowany w 11/2018 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 8
  • historyk IP
    Jak można tworzyć tak nieprawdziwe teorie. W 1914 Fracuzi zbierali baty i gdyby nie pomoc Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego i gdyby nie ofensywa gen. Samsonowa na Prusy (Niemcy z zachoniego frontu przerzucili odwody do Prus) to latem 1914 Kajzer odbierałby defiladę w Paryżu jak Hitler w 1940. Tak samo w 1918 wiosną, gdy Niemcy pokonały Rosję i przerzuciły siły na zachodni front to doszli 100 km od Paryża i tylko interwencja milionowej armii amerykańskiej gen Pershinga uratowała im tyłek. Wszystko mieli gorsze - rewolwery Lebela nie nadawały się nawet na dziki zachów (za słaby nabój), kiedy Niemcy mieli P08 i mausery 96, karabiny Lebela w wiekszości z rurowymi magazynkami pod lufą i słabszym nabojem o klasę gorsze od Mauserów 98, przerabiali potem w panice jakieś hybrydy Berhiera. km wz 1914 siłą ognia nawet w połowie nie drównywał niemieckim 08. A rkm to wynaleźli Duńczycy, pierwszym był Madsen (zresztą o niebo lepszy od Chauchat) a pierwszą armia która go wprowadziła to była Rosyjska armia i użyła w 1905. Chauchaty miały tylko jedna zaletę - były masowe i tanie. pozbyto sie ich zaraz po wojnie jako kompletnie bezurzytecznego złomu. Reasumujac: w wymiarze strategicznym zdecydowały zasoby gospodarcze i ludnościowe stron, a w wymiarze taktycznym w I WS decydowała artyleria i to ona wygrywała lub przegrywała starcia i zadawała ponad 80 % obrażeń. W wymiarze zaś historycznym Niemcy przegrywali wojny nie z powodu słobości swych armii ale z powodu słabości swojej dyplomacji i nieumiejętności tworzenia efektywnych sojuszy. W obydwu wojnach dali się wymanewrować Anglikom, a tych wymanewrowali na koniec bracia Amerykanie.
    Dodaj odpowiedź 15 2
      Odpowiedzi: 0
    • historyk IP
      Jak można tworzyć tak nieprawdziwe teorie. W 1914 Fracuzi zbierali baty i gdyby nie pomoc Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego i gdyby nie ofensywa gen. Samsonowa na Prusy (Niemcy z zachoniego frontu przerzucili odwody do Prus) to latem 1914 Kajzer odbierałby defiladę w Paryżu jak Hitler w 1940. Tak samo w 1918 wiosną, gdy Niemcy pokonały Rosję i przerzuciły siły na zachodni front to doszli 100 km od Paryża i tylko interwencja milionowej armii amerykańskiej gen Pershinga uratowała im tyłek. Wszystko mieli gorsze - rewolwery Lebela nie nadawały się nawet na dziki zachów (za słaby nabój), kiedy Niemcy mieli P08 i mausery 96, karabiny Lebela w wiekszości z rurowymi magazynkami pod lufą i słabszym nabojem o klasę gorsze od Mauserów 98, przerabiali potem w panice jakieś hybrydy Berhiera. km wz 1914 siłą ognia nawet w połowie nie drównywał niemieckim 08. A rkm to wynaleźli Duńczycy, pierwszym był Madsen (zresztą o niebo lepszy od Chauchat) a pierwszą armia która go wprowadziła to była Rosyjska armia i użyła w 1905. Chauchaty miały tylko jedna zaletę - były masowe i tanie. pozbyto sie ich zaraz po wojnie jako kompletnie bezurzytecznego złomu. Reasumujac: w wymiarze strategicznym zdecydowały zasoby gospodarcze i ludnościowe stron, a w wymiarze taktycznym w I WS decydowała artyleria i to ona wygrywała lub przegrywała starcia i zadawała ponad 80 % obrażeń. W wymiarze zaś historycznym Niemcy przegrywali wojny nie z powodu słobości swych armii ale z powodu słabości swojej dyplomacji i nieumiejętności tworzenia efektywnych sojuszy. W obydwu wojnach dali się wymanewrować Anglikom, a tych wymanewrowali na koniec bracia Amerykanie.
      Dodaj odpowiedź 5 1
        Odpowiedzi: 0
      • historyk IP
        Jak można tworzyć tak nieprawdziwe teorie. W 1914 Fracuzi zbierali baty i gdyby nie pomoc Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego i gdyby nie ofensywa gen. Samsonowa na Prusy (Niemcy z zachoniego frontu przerzucili odwody do Prus) to latem 1914 Kajzer odbierałby defiladę w Paryżu jak Hitler w 1940. Tak samo w 1918 wiosną, gdy Niemcy pokonały Rosję i przerzuciły siły na zachodni front to doszli 100 km od Paryża i tylko interwencja milionowej armii amerykańskiej gen Pershinga uratowała im tyłek. Wszystko mieli gorsze - rewolwery Lebela nie nadawały się nawet na dziki zachów (za słaby nabój), kiedy Niemcy mieli P08 i mausery 96, karabiny Lebela w wiekszości z rurowymi magazynkami pod lufą i słabszym nabojem o klasę gorsze od Mauserów 98, przerabiali potem w panice jakieś hybrydy Berhiera. km wz 1914 siłą ognia nawet w połowie nie drównywał niemieckim 08. A rkm to wynaleźli Duńczycy, pierwszym był Madsen (zresztą o niebo lepszy od Chauchat) a pierwszą armia która go wprowadziła to była Rosyjska armia i użyła w 1905. Chauchaty miały tylko jedna zaletę - były masowe i tanie. pozbyto sie ich zaraz po wojnie jako kompletnie bezurzytecznego złomu. Reasumujac: w wymiarze strategicznym zdecydowały zasoby gospodarcze i ludnościowe stron, a w wymiarze taktycznym w I WS decydowała artyleria i to ona wygrywała lub przegrywała starcia i zadawała ponad 80 % obrażeń. W wymiarze zaś historycznym Niemcy przegrywali wojny nie z powodu słobości swych armii ale z powodu słabości swojej dyplomacji i nieumiejętności tworzenia efektywnych sojuszy. W obydwu wojnach dali się wymanewrować Anglikom, a tych wymanewrowali na koniec bracia Amerykanie.
        Dodaj odpowiedź 5 1
          Odpowiedzi: 0
        • Daniel IP
          To genialni francuscy, nadęci generałowie odrzucili koncepcję naboju scalonego, który przyjęli dopiero jak zdobył oczywistą sławę w innych armiach. Niemcy przegrywali tylko dlatego, że walczył z nimi cały świat. No i dobrze bo to mendy.
          Dodaj odpowiedź 26 2
            Odpowiedzi: 1
          • xxxxxxxxxxxxxx IP
            Niemcy przegrali z powodu głodu. Produkcja pistoletów maszynowych M18 rosła Niemcy mieli lkm Bergmann M1915, lkm MG 08/15, pod koniec wojny przystosowano lotniczy lkm Parabellum MG 14 do użycia przez szturmowców, mieli świetne przenośne miotacze ognia Kleinflammenwerfer , najlepsze granaty szturmowe/zaczepne Stielhandgranate, Niemcy mieli już prototypy lekkich czołgów LK I i II oraz Sturmpanzerwagen Oberschlesien które miały zastąpić powolne i pracochłonne A7V. Dostawy z terenów Ukrainy przyszły za późno, ludność cywilna głodowała, braki żywności pojawiły się na froncie, bunt marynarki, rewlucja. To plus pomoc USA dla Francuzów i Brtyjczyków zdecydowało o przegranej
            Dodaj odpowiedź 13 1
              Odpowiedzi: 0