Teatrofon i elektrofon - jak powstawało ukochane urządzenie ludzkości

Teatrofon i elektrofon - jak powstawało ukochane urządzenie ludzkości

Telewizor na wystawie w sklepie w RFN, 1960 rok.
Telewizor na wystawie w sklepie w RFN, 1960 rok. / Źródło: Wikimedia Commons / Bundesarchiv, Bild 183-71699-0003 / CC-BY-SA 3.0
Dodano 1
Od połowy XX w. telewizja stała się podstawową rozrywką rodzinną, a także tubą propagandową. W wieku XXI jej rola stopniowo maleje. Technicznie nie przypomina już wynalazku sprzed kilkudziesięciu lat. Czy chwila, w której telewizja odejdzie do lamusa, jest bliska?

Tymoteusz Pawłowski

Opowieść o dziejach telewizji należy rozpocząć w XIX w. To wówczas pojawiły się możliwości techniczne – przede wszystkim związane z prądem i jego wykorzystaniem jako źródła energii i nośnika informacji. W XIX w. narodziła się również idea domowego centrum rozrywki dostarczanej z zewnątrz. Wykorzystywano do tego linie telefoniczne, którymi przesyłano nie tylko informacje, lecz także programy rozrywkowe. Przedsiębiorstwa takie – noszące różne nazwy w różnych krajach: teatrofon, elektrofon czy telewent – funkcjonowały aż do połowy XX w.

W 1895 r. Guglielmo Marconi uruchomił pierwszą radiostację i już po kilkunastu latach radiem nadawano podobny repertuar co teatrofonami: wiadomości, prognozy pogody, kursy walut, opery, koncerty... O ile z nadawaniem nie było kłopotu, o tyle problem pojawiał się w odbiorze: ówczesny sprzęt był fatalnej jakości. Poprawa nastąpiła w czasie I wojny światowej, gdy rządy walczących państw zainwestowały olbrzymie pieniądze w rozwój łączności radiowej. Technologie militarne szybko trafiły na rynek cywilny i tuż po zakończeniu wielkiej wojny na świecie wprost zaroiło się od rozgłośni radiowych. W Polsce programy radiowe nadawano już w 1924 r., a Polskie Radio rozpoczęło emisję 18 kwietnia 1926, o godz. 17.

Większość ówczesnych odbiorników radiowych stanowiły radia detektorowe, zasilane przez docierające do nich fale radiowe. Nie potrzebowały prądu – co było dość istotne, bo większość Europy nie była jeszcze zelektryfikowana – ale trzeba było używać słuchawek. Słuchanie audycji było więc aktywnością indywidualną, mało rodzinną. Istniały oczywiście większe radioodbiorniku – zwane superheterodynami – były one jednak kilkunastokrotnie droższe od odbiorników detektorowych.

Czytaj także:
To z ich powodu ludzie zaczęli bać się UFO. Jedna katastrofa zmieniła historię lotnictwa

Władze Rzeczypospolitej bardzo szybko zdały sobie sprawę ze znaczenia radiofonii dla państwa i społeczeństwa. Polska była pierwszym krajem, w którym przeprowadzono masową radiofonizację. Produkowano „Detefony”, które były nie tylko tanie – 39 ówczesnych złotych, mających kilkunastokrotnie większą wartość od współczesnych – lecz także łatwo dostępne w sprzedaży ratalnej. Ich posiadacze płacili też jedną trzecią abonamentu radiowego: złotówkę na miesiąc, a nie 3 zł.

Czerń i biel

W czasach rozkwitu radia pracowano bardzo intensywnie nad telewizją. Kamera telewizyjna to coś w rodzaju fotokomórki: w zależności od oświetlenia wysyła ona – lub nie – impuls prądu. Aby obraz był dokładny, tych fotokomórek musi być jak najwięcej: w popularnym dziś standardzie Full HD jest ich ponad 2 mln. W początkach rozwoju telewizji radzono sobie inaczej: mechanicznie kierując „wzrok” pojedynczej fotokomórki w wybrane miejsce. W 1884 r. niemiecki inż. Paul Nipkow wykorzystał do tego szybko obracający się perforowany dysk, pozwalający fotokomórce zrobić kilka tysięcy małych zdjęć. Impulsy elektryczne przysyłano do odbiornika, który – również wykorzystując tarczę Nipkowa – rysował światłem obraz na ekranie. Bezwładność oka sprawiała, że pojawiało się wrażenie ruchu.


Taka „mechaniczna” telewizja zadebiutowała w 1928 r., gdy szkocki inż. John Logie Baird przesłał obraz telewizyjny przez Atlantyk: miał on rozdzielczość kilkuset pikseli i pozwalał na rozpoznawanie twarzy. Przyszłość należała jednak do telewizji elektronicznej, bo mechaniczna – chociaż działała i przynosiła dochody – była skomplikowana i droga.

W 1930 r. amerykański inż. Vladimir Zworykin wynalazł ikonoskop. Na matrycy osadził wiele fotokomórek: ziaren srebra pokrytego cezem. Każde ziarno zbierało swój własny obraz i zamieniało go na impuls prądu. W odbiorniku impulsy elektryczne pobudzały do życia lampę kineskopową, która wystrzeliwała elektrony w stronę monitora. Tutaj elektrony uderzały w ziarna luminoforu, które świeciły się lub nie, i znów bezwładność oka sprawiała, że pojawiało się wrażenie ruchu.

Gdy w 1936 r. Niemcy transmitowali zawody berlińskich igrzysk olimpijskich, wykorzystali do tego licencyjny ikonoskop. Podobnie czyniono w innych państwach, m.in. w Polsce. Już w początkach lat 30. prowadziliśmy próby z telewizją elektromechaniczną, a w 1938 r. nadaliśmy pierwszy program telewizji elektronicznej. Prace nad polską telewizją przerwała II wojna światowa, która jednak – podobnie jak pierwsza – przyczyniła się do rozwoju telewizji.

W kolorze

Po II wojnie światowej rozpowszechniła się telewizja kolorowa. Nie różniła się ona wiele od dotychczasowej telewizji czarno-białej, po prostu wymagała zamontowania w kamerze trzech kompletów fotokomórek, reagujących wyłącznie na światło odpowiedniego koloru: czerwone, zielone, niebieskie. Podobnie odbiornik telewizyjny wymagał luminoforu w trzech barwach.

W grudniu 1953 r. telewizje amerykańskie przyjęły „kolorowy” standard nadawania NTSC (National Television System Committee). W 1965 r. liczba kolorowych programów w telewizji amerykańskiej przekroczyła liczbę programów czarno-białych, jednak w Europie telewizja kolorowa dopiero się rodziła. Zadebiutowała tutaj w 1967 r., niemal jednocześnie we Francji, w Niemczech, Holandii i Wielkiej Brytanii.

W tym czasie pojawiły się również pierwsze urządzenia pozwalające na rejestrację obrazu na taśmie magnetycznej: od 1963 r. możliwe było pokazywanie powtórek, przede wszystkim sportowych „replayów”. W kolejnych latach urządzenia takie stawały się coraz mniejsze i tańsze. Nazwano je magnetowidami i coraz częściej kupowali je prywatni użytkownicy. W 1976 r. firma JVC zaprezentowała standard zapisu i odtwarzania, określony jako VHS (Video Home System). Jakość nagrywanych materiałów była gorsza niż obrazu telewizyjnego, o czym warto pamiętać, oglądając dziś wspomnienia z przeszłości.

W Polsce telewizja kolorowa pojawiła się zaś w 1971 r. W 2013 r. obowiązującym standardem w Polsce stała się telewizja cyfrowa DVB-T, technicznie mająca niewiele wspólnego z wynalazkami XX w., sygnał obrazu nie jest przesyłany w postaci sygnału elektromagnetycznego, ale w postaci kodu cyfrowego. Zmieniły się również kamery i odbiorniki, przede wszystkim zniknęły olbrzymie oraz ciężkie kineskopy.

Telewizja przez dziesięciolecia była głównym domowym centrum rozrywki. Przed telewizorami – szczególnie w jesienne i zimowe popołudnia – zasiadały całe rodziny. Nic dziwnego, że stała się ona narzędziem propagandowym – zarówno na usługach państwa, jak i prywatnych przedsiębiorstw. I jest nim do dziś – reklamy to przecież propaganda w służbie komercji.

Telewizja w tradycyjnym kształcie powoli odchodzi do lamusa. Zapowiedzią upadku były magnetowidy domowe, które sprawiły, że ulubiony program można było nagrać, aby obejrzeć w dowolnym czasie, pomijając niepotrzebne reklamowo-propagandowe treści. Kolejny cios zadał telewizji Internet, ale nie wydaje się, żeby był to cios śmiertelny.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 10/2019
Artykuł został opublikowany w 10/2019 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 1
  • Oliwia IP
    Treść została usunięta
    Dodaj odpowiedź 1 1
      Odpowiedzi: 0