Bandera: inne spojrzenie

Bandera: inne spojrzenie

Stepan Bandera
Stepan Bandera / Źródło: Archiwum HDR
Dodano 26
Dla Polaków zbrodniarz, dla Ukraińców bohater. Jaki jest prawdziwy bilans życia Stepana Bandery?

Arkadiusz Karbowiak

Stosunki polsko-ukraińskie ostatnio znalazły się w głębokim impasie. Przyczyna tkwi w historycznych zaszłościach, a konkretnie w odwoływaniu się strony ukraińskiej do tradycji Ukraińskiej Powstańczej Armii, przy jednoczesnym braku krytycznej refleksji nad zbrodniami przeciwko polskiej ludności Wołynia i Galicji Wschodniej, jakich formacja ta się dopuściła w latach 1943–1945.

W Polsce wołyńsko-galicyjską masakrę symbolizuje postać Stepana Bandery, przywódcy OUN-R (Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów Rewolucjonistów), któremu na dzisiejszej Ukrainie stawia się pomniki, a jego imieniem nazywane są ulice, skwery i place. W ten sposób państwo ukraińskie oddaje hołd człowiekowi, który sięgając po metody terrorystyczne, walczył o jego niepodległość. Nie ma w tym nic dziwnego, bo działacze niepodległościowi uznawani są za bohaterów w wielu krajach, mimo że w trakcie swojej działalności uciekali się do czynów terrorystycznych. Można tu wymienić komendanta Irgunu i premiera Izraela Menachema Begina, dowódcę IRA i ministra finansów Wolnego Państwa Irlandzkiego Michaela Collinsa i lidera Polskiej Partii Socjalistycznej – Frakcja Rewolucyjna Józefa Piłsudskiego.

Słynny ukraiński terrorysta urodził się 1 stycznia 1909 r. w Uhrynowie Starym w powiecie kałuckim w rodzinie grekokatolickiego ks. Andrija Bandery. Kiedy miał zaledwie 13 lat, zmarła na gruźlicę jego matka Myrosława. Rok później Rada Ambasadorów formalnie uznała fakt przynależności terytorialnej Galicji Wschodniej, zamieszkanej przez najbardziej świadomą narodowo społeczność ukraińską, do państwa polskiego (pod warunkiem wprowadzenia na jej obszarach autonomii). Pomimo tej decyzji grupa byłych oficerów korpusu Strzelców Siczowych, z płk. Jehwenem Konowalcem na czele, postanowiła kontynuować walkę o niepodległe państwo w ramach struktur powstałej w 1920 r. Ukraińskiej Organizacji Wojskowej (UWO). Stepan Bandera wstąpił do niej jako 18-latek.

Czytaj także:
Kula dla Piłsudskiego. Ukraińscy terroryści przeciw II RP

Początkowo pracował w wywiadzie, a potem w pionie propagandy. Wstąpienie do organizacji zbiegło się z faktem wydania przez Dmytro Doncowa książki pt. „Nacjonalizm”. Doncowowskie idee natchnęły nowymi treściami wiele ukraińskich organizacji, w tym utworzoną w 1929 r. Organizację Ukraińskich Nacjonalistów. Dla niepodległościowej młodzieży ideologia traktująca naród jako najwyższą wartość była niezwykle atrakcyjna. Młodzi niepodległościowcy podzielali pogląd Doncowa, że walka narodów jest zjawiskiem naturalnym. Doncow pisał: „Życie międzynarodowe zbudowane jest na walce.... Siła w historii jest jedynym miernikiem znaczenia... Rację ma silniejszy”. Te konstatacje były w dużej mierze bardziej opisem rzeczywistości niż zbiorem nowatorskich przemyśleń.

Sama ideologia Doncowa nie miała na bieżącą działalność terrorystyczną UWO większego wpływu. Widać to po analizie porównawczej akcji dokonywanych w pierwszych latach istnienia organizacji z tymi, które przeprowadzono na początku lat 30. Nie różniły się one zupełnie niczym. W obu okresach dochodziło do indywidualnych zabójstw Ukraińców, Polaków, do aktów sabotażu, dywersji, akcji ekspropriacyjnych.

Terror przeciw RP

Naturalnie aprobować go nie mogły władze II RP, dlatego polskie służby policyjne bezwzględnie zwalczały ukraińską terrorystyczną irredentę. Represji, choć niezbyt dolegliwych, doświadczył także Stepan Bandera, pierwszy raz ujęty przez policję za kolportaż ulotek OUN w grudniu 1928 r. Potem w latach 1930–1933 trafiał na krótko do więzienia jeszcze pięciokrotnie. Aktywność podziemna w UWO, a potem OUN nie była jedyną formą jego działalności. Jeszcze jako uczeń stryjskiego gimnazjum zaangażował się w działalność ukraińskich towarzystw oświatowych, takich jak Proswita, oraz harcerskich (Płast). Bandera w 1928 r. podjął studia i zapisał się na Wydział Rolniczo-Leśny Politechniki Lwowskiej. Po dwóch latach wydział, na którym studiował, został włączony do Akademii Rolniczej w Dublanach. W styczniu 1933 r. Banderę wybrano na prowidnyka KE OUN. Przewodniczący OUN w Polsce był zwolennikiem „permanentnej rewolucji”. Jej celem było wytworzenie i utrzymywanie stanu ciągłego napięcia między społecznością ukraińską a władzami polskimi. Generować go miały: terror, protesty, manifestacje, bojkot. Objęcie przez „Syryja” (jeden z pseudonimów Bandery) funkcji przywódcy OUN w Polsce spowodowało wzmożenie akcji terrorystycznych.

W odwecie za wielki głód na sowieckiej Ukrainie organizacja zdecydowała się dokonać zamachu odwetowego na konsula ZSRS we Lwowie. Do wykonania tego zadania zgłosił się Mykoła Łemyk. Przed zamachem na Cmentarzu Łyczakowskim spotykał się on z Banderą, który przekazał mu potrzebną do wykonania zadania broń. „Baba” (drugi pseudonim Bandery) zeznawał potem: „Osobiście wydałem rozkaz Łemykowi i przedstawiłem jemu motywy oraz instrukcje. Wiedzieliśmy, że bolszewicy będą w fałszywym świetle przedstawiać to zabójstwo i dlatego postanowiliśmy, że Łemyk ma oddać się w ręce policji, nie strzelać do policjantów i tym samym umożliwić przeprowadzenie sądowego procesu”. 21 października 1933 r. Łemyk wszedł do budynku sowieckiego jako petent rzekomo starający się o paszport. Podczas rozmowy z – jak się okazało – nie konsulem, ale pracownikiem konsulatu (i jednocześnie zakonspirowanym funkcjonariuszem INO NKWD, czyli wywiadu sowieckiego) oddał do niego śmiertelne strzały. Zabitym był Aleksiej Majłow.

W 1934 r. OUN dokonała dwóch zabójstw, które wstrząsnęły polską i ukraińską opinią publiczną. Krytykę metropolity Andrzeja Szeptyckiego ściągnęło na głowy OUN-owców zabicie byłego oficera Ukraińskiej Halickiej Armii (UHA), dyrektora gimnazjum we Lwowie Iwana Babija. 25 lipca 1934 r. zamordował go bojowiec Mychajło Car. Bandera w następujących słowach uzasadniał decyzję o jego likwidacji: „Jeśliby dyrektor Iwan Babij był tylko lojalnym wobec polskiego państwa i swoją działalność prowadził zgodnie z wymogami nacjonalnej etyki, wówczas OUN nie wydałaby rozkazu zabicia go. OUN nikogo z Ukraińców nie karała za samą ich lojalność wobec polskiego państwa, a jedynie za specyficzne przejawy tej działalności, jakie przyniosły szkodę dla ukraińskiej narodowej sprawy…”.


Akcją, która przyniosła bojowcom z OUN największy rozgłos, było zabójstwo ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego. Zamach w siedzibie Klubu Towarzyskiego mieszczącego się przy ul. Foksal 3 przeprowadził Hrihorij Maciejko, strzelając ministrowi w tył głowy. Pomimo natychmiast zorganizowanego pościgu zamachowiec zbiegł (zmarł w 1966 r. w Argentynie). Polskiej policji udało się ująć głównych organizatorów zamachu. Mykołę Łebeda aresztowano dzięki współpracy z gestapo, bo zdążył on tuż po zamachu przedostać się na terytorium III Rzeszy. 14 czerwca 1934 r. o godz. 5.30 w domu akademickim mieszczącym się przy ul. Kociubińskiego 12 policja zatrzymała Stepana Banderę. Aresztowania objęły szerokie kręgi działaczy OUN. Stało się tak dzięki materiałom przekazanym Polakom przez czechosłowacką policję, zwanym archiwum Senyka.

Stepana Banderę i towarzyszy postawiono przed sądem. Ich proces toczył się Warszawie od 18 listopada 1935 do 13 stycznia 1936 r. Poza Banderą na ławie oskarżonych zasiedli Bogdan Pidhajnyj, Jarosław Karpiniec, Mykoła Łebed, Iwan Kłymyszyn i inni. Polska prasa różnie oceniała postawę prezentowaną na procesie przez liderów OUN. Ksawery Pruszyński tak pisał o nich w „Wiadomościach Literackich”: „Zamiast »typów spod ciemnej gwiazdy« widzimy dwoje dziewcząt i kilku chłopców, młodych, patrzących nam śmiało w oczy […]. Ci ludzie zabijali, uważając, iż służą sprawie swego narodu. Jestem przekonany, że takim sposobem oni dobrze jemu nie służyli. […] Ci ludzie, mimo iż znają polski język, nie chcą się nim posługiwać, nie chcą mówić po polsku... Uczyli nas, że cała ta »Ukraina« jest sztucznym tworzywem, jakie zniknie wraz z ostatnimi śladami austriackiego państwa, którego tworem była. A tymczasem ta »Ukraina« swoją nienawiścią do nas wybucha dzisiaj silniej niż za tych dawnych, niespokojnych czasów, kiedy to Siczyńskij zabił namiestnika Potockiego”. Za popełnione zbrodnie sąd w Warszawie wymierzył Banderze i jego dwóm towarzyszom wyroki śmierci (pozostali otrzymali niższe wyroki), które w ramach amnestii zamienione zostały na kary dożywotniego pozbawienia wolności. Taki sam wyrok zapadł podczas drugiego procesu Bandery, jaki toczył się przed sądem we Lwowie.

Czytaj także:
UPA atakuje kościół w Kisielinie. Dramatyczna obrona polskich wiernych

Wkrótce „Syryj” rozpoczął „podróż” po polskich zakładach karnych. Pierwszym, do którego trafił, było więzienie w Świętym Krzyżu. Mykoła Kłymyszyn wspominał ich pierwsze spędzone w nim chwile: „Przywieźli nas pociągiem zakutych w kajdany, kajdany na rękach i nogach połączone łańcuchem, poruszaliśmy się bardzo wolno, każdy miał swojego konwojenta z odbezpieczonym karabinem. Zaraz po przyjeździe rozebrali nas do naga i ostrzygli. Próbowałem się buntować, ale Bandera dał mi znak, bym przestał. Tutaj trzeba przyjąć ich warunki, wyjaśnił mi później”. Kolejnym miejscem więziennej dyslokacji były Wronki. Kiedy tam przebywał, OUN podjęła starania o zorganizowanie mu ucieczki. OUN-owcom udało się przekupić trzech strażników, ale zarówno szef wywiadu OUN Jarosław Baranowski, jak i prowidnyk KE OUN Łew Rebet uznali, że samo przedsięwzięcie jest zbyt niebezpieczne, a jego realizacja może w konsekwencji doprowadzić do zabicia Bandery podczas planowanej ucieczki. Ostatecznie o ukraińskich przygotowaniach dowiedziały się władze więzienne i Banderę przeniesiono do więzienia w Brześciu nad Bugiem. Opuścił je 13 września 1939 r., gdy administracja więzienna otworzyła cele na wieść o zbliżaniu się jednostek Wehrmachtu.

Hitler zawiódł

Zaraz po odzyskaniu wolności Bandera wyruszył do zajętego przez bolszewików Lwowa, gdzie spotykał się z działaczami OUN. Jako gość metropolity Szeptyckiego mieszkał w katedrze św. Jura. Po dwutygodniowym pobycie w stolicy Galicji Wschodniej wrócił do Krakowa. Tam 3 czerwca 1940 r. wziął ślub w grekokatolickiej cerkwi z Jarosławą Opariwśką. Uroczystość weselna była skromna; uczestniczyło w niej zaledwie 10 osób. Nieco wcześniej doszło do konfliktu z prowidnykiem OUN Andrijem Melnykiem, co doprowadziło do rozbicia struktur OUN i podziału organizacji na dwie frakcje: banderowską i melnykowską. 10 lutego 1940 r. Bandera objął przywództwo OUN-R (używano też zamiennie skrótu OUN-B, od nazwiska Bandery). Podłożem konfliktu były kwestie personalne oraz generacyjne. Młodzi OUN-owcy od dawna patrzyli krytycznie na dokonania tzw. starych emigracyjnych polityków.

Czytaj także:
Najgorszy koszmar homoseksualistów. Zrobili z nich tam ludzkie strzępy

22 czerwca 1941 r. III Rzesza zaatakowała ZSRS, stając się od tego momentu naturalnym sojusznikiem wszystkich antykomunistycznych sił w Europie. Dla Bandery było oczywiste, że samostijna Ukraina może powstać tylko dzięki współpracy z Niemcami. Jeszcze przed wybuchem niemiecko-sowieckiego konfliktu był on inicjatorem stworzenia – walczących pod auspicjami niemieckimi – ukraińskich jednostek wojskowych. Dzięki temu utworzone zostały podlegające Abwehrze dwa bataliony „Roland” i „Nachtigall”. Dzień po rozpoczęciu niemiecko-sowieckiego konfliktu Bandera wysłał podpisane przez siebie i Wołodymyra Stachiwa memorandum skierowane do kanclerza Adolfa Hitlera. Sugerował w nim zawarcie sojuszu, odbudowanie państwa ukraińskiego i podjęcie wspólnej walki z ZSRS.

Realizując politykę faktów dokonanych, działacze OUN-R 30 czerwca 1941 r. we Lwowie ogłosili akt restytucji niepodległości Ukrainy. Tego dnia powołany został do życia rząd ukraiński z Jarosławem Stećką jako premierem na czele. Nowy premier zadeklarował: „Odrodzone państwo ukraińskie będzie ściśle współdziałać z Narodowosocjalistycznymi Niemcami, które pod kierownictwem Adolfa Hitlera tworzą nowy ład w Europie”. Za postępującą na wschód armią niemiecką ruszyły utworzone przez banderowców (ale również melnykowców) grupy OUN mające za zadanie tworzyć na terenach wyzwolonych z rąk bolszewików administrację.

Kierownictwo OUN-R wydało jeszcze przed wojną wytyczne co do polityki wobec mniejszości narodowych (Bandera je aprobował). Jasno z nich wynikało, że wrogie mniejszości mają być niszczone w walce lub deportowane. Szczególnie bezwzględnie miano postępować z przedstawicielami obcoplemiennej inteligencji. Polskich chłopów zamierzano asymilować jako Ukraińców wyznania łacińskiego. Do realizacji tych radykalnych zamierzeń nie doszło, choć w różnych miejscowościach ukraińscy milicjanci, wśród których znajdowali się członkowie OUN, dopuścili się masakr, głównie Żydów, a niekiedy również Polaków.

Zdecydowanie negatywnie do Aktu odnowienia Państwa Ukraińskiego 30 czerwca 1941 r. ustosunkowały się władze niemieckie. Hitler nie widział potrzeby odbudowywania ukraińskiej państwowości. 3 lipca 1941 r. Bandera i kilku innych działaczy zaproszeni zostali na rozmowę przez zastępcę sekretarza stanu GG Ernsta Kundta. Późniejszy gubernator dystryktu radomskiego skrytykował w ostrych słowach ogłoszenie restytucji państwa ukraińskiego, konstatując ponadto, że los Ukrainy zależy od decyzji Führera. Wobec odmowy odwołania aktu dwa dni później gestapo zatrzymało Banderę w okolicach Bełza i przewiozło go do Krakowa. Tam stanął przed obliczem sekretarza stanu GG Josefa Bühlera. Ponieważ kolejna rozmowa nie przyniosła oczekiwanych z punktu widzenia Niemców efektów, Banderę 9 lipca przewieziono do Berlina.

Czytaj także:
Makabryczne początki banderyzmu

Początkowo trafił do więzienia gestapo na Lichterfelde Ost, a następnie 25 lipca umieszczono go w areszcie domowym przy Dahlmannstrasse 8. Ze światem zewnętrznym kontaktował się poprzez odwiedzającą go żonę Jarosławę, której przekazywał grypsy do pełniącego funkcję p.o. prowidnyka OUN-R Mykoły Łebeda. 15 września 1941 r. Banderę przeniesiono do więzienia przy Prinz-Albrecht-Strasse.

W KL Sachsenhausen

Na terenach okupowanych niemiecka Policja Bezpieczeństwa rozpoczęła masowe aresztowania i egzekucje działaczy obu odłamów OUN. Represje spadły także na członków rodziny Bandery. Za działalność w OUN aresztowani zostali i deportowani do KL Auschwitz jego dwaj bracia Aleksandr i Wasyl. Ten pierwszy ciężko pobity przez polskich współwięźniów pracujących w komandzie budowlanym trafił do obozowego szpitala, gdzie jeden z SS-manów uśmiercił go zastrzykiem fenolu. Drugi z braci Wasyl także pobity przez Polaków w wyniku poniesionych obrażeń zmarł. Trzeciego z braci Bogdana zabili Sowieci we wrześniu 1944 r. na wschodniej Ukrainie, natomiast 10 lipca 1941 r. w Kijowie NKWD zamordowało jego ojca Andrija. Dwie siostry Oksana i Marta w 1941 r. zostały przez Sowietów deportowane do łagrów na Syberię (obie to przeżyły).

Na początku stycznia 1942 r. Stepana Banderę przewieziono do KL Sachsenhausen do części dla tzw. więźniów uprzywilejowanych (Zellenbau), mieszczącej się w bloku 9 w celi numer 73 (potem przeniesiono go do celi numer 63). Podczas pobytu w obozie Bandera zupełnie odcięty od świata stracił zupełnie kontakt ze swoją organizacją. Nie miał więc bezpośredniego wpływu na działania i decyzje ówczesnego kierownictwa OUN-SD (Niepodległościowców – Państwowców), w tym na zbrodnie UPA przeciwko Polakom popełnione na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Czy stojąc na czele OUN-SD, zainicjowałby podobne działania? Trudno powiedzieć. Przygotowane pod jego auspicjami dyspozycje wydane latem 1941 r. w odniesieniu do mniejszości miały zdecydowanie łagodniejszy charakter niż mordercze rozkazy dowódców Ukraińskiej Powstańczej Armii (Dmytro Klaczkiwskiego i Romana Szuchewycza).

Po prawie trzech latach pobytu w Sachsenhausen 27 września 1944 r. Bandera został zwolniony i umieszczony w areszcie domowym. Po wojnie pod fałszywym nazwiskiem jako Stefan Popiel wraz z rodziną osiedlił się w Niemczech, stając na czele struktury organizacyjnej znanej pod nazwą Zagraniczne Formacje OUN. Nawiązał wówczas współpracę z brytyjskim, włoskim i niemieckim wywiadem. 15 października 1959 r. na klatce schodowej domu przy Kietmarstrasse 7 zamordował go ukraiński renegat, oficer KGB Bogdan Staszyński. W 2009 r. prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko uhonorował go tytułem Bohatera Ukrainy. Ten gest miał pokazać, że państwo ukraińskie wyrwało się z oków sowieckiej mentalności i uznaje za bohatera człowieka – nie bez skazy co prawda – który podjął walkę o niepodległą Ukrainę i celowi temu poświęcił całe swoje życie.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 5/2018
Artykuł został opublikowany w 5/2018 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 26
  • Polak-Konfederat IP
    Autor znany polskim patriotom!
    "Oburzenie środowisk kresowych spowodował artykuł Arkadiusza Karbowiaka (na zdjęciu) pt. „Tragedia Birczy. Mord żołnierzy LWP na UPA”, opublikowany na łamach prawicowego miesięcznika „Historia. Do Rzeczy”. Autor tego artykułu nazwał patetycznie zbrodniarzy z UPA „partyzantami” i stwierdził, że obrońcy Birczy dopuścili się na nich zbrodni. "
    http://www.mysl-polska.pl/1455
    Także nie zdziwcie sie że zacznie ten facet wychwalać "hieroji" z upa.
    Dodaj odpowiedź 1 0
      Odpowiedzi: 0
    • ggggg IP
      Niech będzie przeklęty na wieki
      Dodaj odpowiedź 15 3
        Odpowiedzi: 0
      • Marcin IP
        Czy można usprawiedliwić mordercy dzieci. Generalnie to psychola i sadysty, bo kto końmi rozrywa kobiety w ciąży. Tak robino 300 lat temu. Kto wygrywa ludziom języki i wiele innych spraw. Cóż gdyby walczył z żołnierzami, ale walczył z niemowlakami ma wstyd temu, kto chce zmienić historia. Rozumiem mamy ogrom ludzi z akcji Wisła
        Dodaj odpowiedź 32 4
          Odpowiedzi: 1
        • Pitek1 IP
          Kiedyś ukraiński historyk Wasyl Rasewycz na portalu zaxid opisał warunki życia Bandery w obozie. Miał dwa pokoje, jadł na stołówce z esesmanami, i pisał z żoną dzięki której miał kontakt z światem zewnętrznym. Grzegorz Roossoliński Liebe też o tym pisał. Więc w autor artykułu chyba nie jest chętny do pisania wszystkiego ale bo prostu kłamie.
          Dodaj odpowiedź 37 3
            Odpowiedzi: 1
          • historyk IP
            Bandera i jemu podobni najbardziej to zaszkodzili samym Ukraińcom. Ich największą "zasługą" było zamordowanie i po polskiej i po ukraińskiej stronie ludzi kompromisu i współpracy. To ciekawe, że najbardziej mordowali tych , którzy pracowali nad porozumieniem ale jak się zrozumie czym jest nacjonalistyczna nienawiść to ten kierunek jest oczywisty. I to sie udało, wylali tyle krwi, że  jakiekolwiek realne porozumienie i sojusz nie będa już nigdy możliwe. Ukraina odzyskała niepodległość nie dlatego, że kiedyś, jakaś marginalna w stosunku do populacji grupka ekstremistów z OUN o nią walczyła w zachodnich obrzerzach kraju a dlatego, że aparatczycy partii komunistycznej dostrzegli w upaństwowieniu republik sowieckich szanse rabunku na niespotykaną skale i dlatego i że to grało Amerykanom. Byłem na Ukrainie trzeciego dnia niepodległości. Nikt nie wiwatował. Widziałem tylko zagubienych , wystraszonych ludzi pytających "co teraz będzie ?" .
            Zasługa Bandery dla Ukrainy jest żadna. I jego gloryfikowanie tylko śwaidczy o głupocie ukraińskiech elit. Nie ma żadnego nowego spojrzenia na Banderę. Był głupi i zbrodniczy i nie osiągnął dosłownie nic dobrego , za to zasiał nienawiść na wieki. Świadomość narodowa która powstanie z nienawiśći do innych produkuje chory naród. I dopóki Ukraińskie elity będą ten naród karmic dalej nienawiścią i wrogością i nie zajma się absolutbymi podstawami funkcjonowania państwa i społeczeństwa to zawsze będzie to się kończyło nędzą, wojną, upadkiem. Ukraińcy tak jak Polacy dostali unikalną szansę od losu na budowę Państwa. Od prawie 30 lat ją marnotrawią i za to zapłacą. Putin już im wystawia rachunek. Skończą nędznie jak tylko Ameryka ostatecznie osłabnie a pod Bidenem to kwestia 2 -3 lat i bedzie koniec samostijnej Ukrainy. Nadchodzi kolejny Perejesław. A praojcem tego jest nienawiść i zaślepienie które stworzył Bandera i zatruł nim całe masy społeczne. Niech mu stawiają pomniki dalej i trują swój naród dalej. Patrzmy na to z dystansem bo nie możemy im w jakikolwiek sposób pomóc. Powrót Rosji na nasze granice to niestety kwestia już tylko paru lat. Wielka szansa przepadła.
            Dodaj odpowiedź 37 4
              Odpowiedzi: 3