Król z groty. Jak Władysław Łokietek uciekł spod topora

Król z groty. Jak Władysław Łokietek uciekł spod topora

Wojciech Gerson: Władysław Łokietek pod Ojcowem, rok 1890, olej/płótno; wymiary: 61 x 91,7 cm, Lwowska Galeria Sztuki
Wojciech Gerson: Władysław Łokietek pod Ojcowem, rok 1890, olej/płótno; wymiary: 61 x 91,7 cm, Lwowska Galeria Sztuki
Dodano 2
Legenda o Władysławie Łokietku ukrywającym się w jaskini może być bliska prawdy. Świadczą o tym zaskakujące przesłanki.

Zwiedzając Grotę Łokietka w Ojcowskim Parku Narodowym, turysta dowiaduje się od przewodnika o legendzie, która mówi, że tutaj skrył się książę Władysław Łokietek przed poszukującymi go wojskami Wacława II, króla Czech i Polski. Dalej słuchamy opowieści o tym, że wejście do jaskini było zakryte pajęczyną, aby wróg Piasta myślał, że nikt do groty od dawien dawna nie wchodził. Księcia natomiast do środka wpuszczano od góry na linach. To tak w skrócie. Zwróćmy jednak uwagę, że mowa jest o legendzie.

Obecnie jednak wcale nie jesteśmy przekonani, że to tylko legenda. Dwa lata temu serwis PAP poinformował, że prowadzone w tamtejszych jaskiniach badania archeologiczne pod kierunkiem dr. Michała Wojenki z UJ rzucają nowe światło na to zagadnienie. Badacz powiedział: „Do tej pory nie mamy bezpośrednich dowodów na obecność Łokietka w jaskini nazwanej jego imieniem. Jednak historycy z pewnym prawdopodobieństwem uważają, że legenda może być faktem”. W innym miejscu Wojenka dodaje: „Analizując wyniki badań wykopaliskowych, które przeprowadzono w jaskiniach Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej, trudno jednak nie zwrócić uwagi na obecność zabytków pochodzących z szeroko rozumianych czasów Władysława Łokietka”.

Podczas prac prowadzonych w ponad 10 jaskiniach regionu ojcowskiego odkryto fragmenty naczyń z przełomu wieków XIII i XIV. Nie te artefakty były jednak najważniejsze. Odkopano bowiem ostrogi z bodźcem gwiaździstym, okucie heraldyczne pasa rycerskiego i pochwę miecza. Wszystko to znaleziono w blisko położonej od Groty Łokietka Jaskini Ciemnej. Znaleziska pochodzą z końca XIII i początku XIV w. Mamy zatem dowód na to, że w kilku jaskiniach przebywały grupy zbrojnych rycerzy w czasach, kiedy Czesi polowali na Władysława. Dodatkowo odkryto także w ostatnich latach pieniądze bite przez Wacława II.

Jak mówi dr Wojenka: „Efekty ostatnich badań każą sądzić, że w legendzie o Łokietku ukrywającym się w jaskini jest coś więcej niż ziarno prawdy”. Wyniki swoich dociekań Wojenka opisał w szkicu, który ukazał się w „Studiach nad dawną Polską” (Gniezno 2017). Rozważania badacz kończy słowami: „W centralnej części dzisiejszego Ojcowa z inicjatywy syna Łokietka, króla Kazimierza III Wielkiego, wzniesiono okazałą warownię murowaną […]. Zamek ów przezwano Oczecz/Ociec. [...] Nazwa ta, z czasem przerobiona na Ojców, to nazwa kommemoratywna – pamiątka tułaczych losów księcia Władysława”. Czyli syn uczcił ojca tak, jak umiał najlepiej. Postawił na jego cześć murowany zamek w okolicach miejsca, które zapewne z rozrzewnieniem ojciec wspominał.

Czytaj też:
Okrutny mord na polskim królu

W polskich kronikach pisanych po czasach Łokietka, przede wszystkim Jana Długosza czy Janka z Czarnkowa przebywającego na dworze Kazimierza Wielkiego, nie znajdujemy jednak żadnych informacji o ukrywaniu się „małego” księcia w jaskiniach.

W XIX w. cały obszar, gdzie mieści się Grota Łokietka, stał się interesującym miejscem dla turystyki. Zaglądali tam także malarze. Jednym z nich był Wojciech Gerson. Córka artysty zapisała: „Kiedy indziej oto [...] idą na pieszą wędrówkę po kraju. [...] dotarli wreszcie do Ojcowa i ku zdumieniu miejscowej ludności, kalkulującej, »co te mizimetry opisują«, rozeszli się po dolinie i, rozłożywszy skrzynki malarskie, zabrali się do roboty”. Gerson musiał wówczas usłyszeć od miejscowych przewodników legendę o Łokietku. Dodatkowo jako osoba wysoce jak na tamte czasy wykształcona zapewne znał słowa Hugona Kołłątaja, że „grota miała wziąć nazwisko od tego, iż Władysław Łokietek, będąc przymuszony opuścić królestwo, ukrywał się w niej przez czas niejaki: co jest tradycyą między pospólstwem”....


Być może już wtedy zakwitł mu pomysł, aby opisać pędzlem ukrywanie się Łokietka w ojcowskich grotach. Poświęca temu tematowi aż cztery obrazy, ukazując Piasta w różnych ujęciach. Do naszych czasów zachowały się dwa dzieła. Jedno z nich, „Łokietek na wygnaniu wśród ludu”, znajduje się w Muzeum Narodowym we Wrocławiu. O interesującym nas tutaj płótnie „Władysław Łokietek pod Ojcowem” tak pisze Piotr Marczak: „Scena przedstawiona na obrazie rozgrywa się przed jaskinią. Nawiązuje do legendy, choć stanowi jej autorską interpretację. […] Chłopi, którzy zaopatrują księcia w żywność, proszą go o opuszczenie kryjówki i kontynuowanie walki o tron. Przyboczny nasłuchuje, czy nie nadciąga pogoń”.

Wiadomo, choćby od Długosza, że chłopi wspierali Łokietka i „miał wojsko pełne raczej wieśniaków niż rycerzy”. I wcale nie musieli go prosić o „kontynuowanie walki o tron”, bo książę od wielu lat nic innego nie robił. W 1304 r. Łokietek podejmuje piątą już od lat 15 wojnę o objęcie władzy w Polsce. Jak to się jednak stało, że musiał chronić się w ojcowskich grotach?

Największą aktywność trzydziestokilkuletni Władysław rozpoczął po tragicznej śmierci króla Przemysła II w roku 1296. Wtedy to możni Wielkopolski obrali go sobie za władcę, a on począł się tytułować „dziedzicem Królestwa Polskiego”. Jednak nie trwało to zbyt długo, bo – jak zauważa Jan Baszkiewicz – „w tym nader korzystnym położeniu natychmiast odezwały się obie zmory polskiego trzynastego wieku: anarchia książęca i zewnętrzna ekspansja”.

Łokietek był atakowany najbardziej przez Piasta – Henryka głogowskiego. Obaj chcieli korony. Z tej bijatyki Piastów skorzystał król Czech, Wacław II. W 1300 r. obalił Łokietka. Zaraz też, w listopadzie tego roku, koronował się na króla Polski. Władysław pozbawiony poparcia w ojczyźnie musiał z niej uchodzić. Uważa się, że mógł być w Rzymie i spotkał się z papieżem. Bonifacy VIII nie przepadał za Przemyślidami, bo Wacław II chciał także objąć tron na Węgrzech, a papież widział tam zaprzyjaźnionych z nim Andegawenów w osobie Karola Roberta. Ten rozpoczął walkę o tron.

Czytaj też:
O tych Piastach nie uczą w szkołach

Do niego później miał udać się „mały” książę. Karol nie mógł mu udzielić pomocy; udzielili mu jej za to magnaci węgierscy. Łokietek wrócił do Polski w końcu 1304 r. Bardzo szybko zajął Wiślicę i całą ziemię sandomierską. Przybyło mu zwolenników – po kilku latach sprawowania władzy przez Wacława II narosła do niego niechęć, król bowiem „opierał się na wszystkim, co było niepolskie w Polsce”.

Władysław opanował wiele ziem, ale dalej był tropiony przez wojska królewskie. Jak opowiada współczesna kronika, „musiał jak wąż chronić się Czechów. Nie zważając na deszcz, na mgły i śniegi, miewał często posłanie na ziemi i znosić musiał żołnierskie niewygody, błąkając się po lasach i bezdrożach, prześladowany ciągle przez starostów czeskich”. Od tego czasu prawowitego pretendenta do korony wywodzącego się z domu piastowskiego usilnie wspierał naród. Jeszcze za życia Wacława II Piast zajął kawał Polski, tytułując się księciem krakowskim i sandomierskim. Przypuszczać należy, że ukrywanie się Łokietka w jaskiniach należy datować na 1305 r. Mówi się także o roku 1306, już po śmierci Wacława II, kiedy książę szykował decydujące uderzenie na Kraków.

Następca króla, Wacław III, planował osobiście stanąć na polskiej ziemi. Nie udało mu się. Został skrytobójczo zamordowany w Ołomuńcu. Piast był już wówczas panem ziem: krakowskiej, sandomierskiej, sieradzkiej, łęczyckiej, kujawskiej i części Wielkopolski. Droga jednak do korony, którą Władysław I Łokietek założył na skroń w 1320 r., była jeszcze długa i usłana niezłomnymi, ale i mało chwalebnymi działaniami... Jednak to już inna historia.

Nadszedł chyba czas, by przewodnicy po Grocie Łokietka zaczęli opowiadać o najnowszych wynikach badań archeologicznych, z których może wynikać, że to nie tylko to legenda. Że dawno, dawno temu książę Łokietek ukrywał się w tutejszych jaskiniach i czekał sposobności, aby obalić obcego nam króla i objąć tron przynależny rodzimej piastowskiej dynastii. Przecież – jak pisał Paweł Jasienica – „nie wolno lekceważyć […] ani też beztrosko skreślać wszystkiego, o czym opowiada tradycja czy nawet legenda. Od takich praktyk powinna nas była oduczyć archeologia, operująca materialnymi dowodami prawdy. Nie raz jeden zdarzyło się jej namacać w ziemi rzeczywisty fundament... legendy”.

Wojciech Gerson, „Władysław Łokietek pod Ojcowem”,rok 1890, olej/płótno; wymiary: 61 x 91,7 cm, Lwowska Galeria Sztuki (fot. Wikipedia).

 2