„Zrobił więcej niż niejeden uczony”. Odszedł nestor polskiego Londynu

„Zrobił więcej niż niejeden uczony”. Odszedł nestor polskiego Londynu

Zbigniew Siemaszko
Zbigniew Siemaszko / Źródło: fot . Fundacja Niepodległości
Dodano 26
Zbigniew S. Siemaszko, wybitny historyk emigracyjny, żołnierz Armii Andersa, zmarł dziś w Wielkiej Brytanii w wieku 97 lat.

„Uwielbiałem Pana Zbigniewa! Kochałem jego wolność i ostrość ocen naszej historiografii! Był jak nikt! Wyjątkowy! Dziś zmarł w polskim Londynie człowiek, który był historykiem jedynie z wyboru, a zrobił więcej niż niejeden uczony! Dziękuję za każdą rozmowę” – napisał na Twitterze prof. Sławomir Cenckiewicz.

„Jestem zdruzgotany. Zbigniew S. Siemaszko był jednym z moich największych autorytetów. Wielki historyk. Polak starego typu. Antykomunista. Ofiara sowieckiej deportacji, żołnierz Andersa. Miałem zaszczyt go poznać, odwiedzić w jego domu w Londynie. Wielka strata”. – skomentował odejście emigracyjnego badacza Piotr Zychowicz.

Zbigniew S. Siemaszko urodził się 28 października 1923 roku we wsi Lachowszczyzna w woj. wileńskim, w zubożałej rodzinie ziemiańskiej. Jego rodzice zadbali, by syn odebrał najlepszą edukację, dlatego wysłali go do elitarnego gimnazjum oo. Jezuitów w Wilnie.

„Dom, szkoła, to znaczy Gimnazjum oo. Jezuitów w Wilnie, i Stanisław Cat-Mackiewicz, to znaczy pismo, które redagował i wydawał, czyli »Słowo«” - tak Zbigniew S. Siemaszko tłumaczył wywiadzie z „Historią Do Rzeczy”, co było najważniejsze w procesie kształtowania jego charakteru.

„Dom – to była tradycja i wiara, dwa podstawowe elementy. Dom był zdecydowanie rzymskokatolicki i przywiązany do tradycji polskiej zarówno w znaczeniu ogólnym, jak i lojalności w stosunku do otoczenia, w którym moja rodzina żyła przez wieki” - wspominał w wywiadzie swój rodzinny dom.

Zbigniew S. Siemaszko został deportowany w 1940 roku wraz z rodziną do Kazachstanu. Ze Związku Sowieckiego wyszedł w szeregach Armii Andersa. Przez Irak, Palestynę i Południową Afrykę dotarł w kwietniu 1943 roku na Wyspy Brytyjskie. Był szkolony w ośrodku dla cichociemnych, ale ostatecznie nie został wysłany do Polski. Do końca wojny był radiotelegrafistą w Batalionie Łączności Sztabu Naczelnego Wodza pod Londynem. Po wojnie pozostał w Wielkiej Brytanii i pracował jako elektronik. Równolegle z pracą zawodową rozwijał jednak swoją największą pasję – badanie tragicznych dziejów Polski w XX wieku. Publikował m.in. w „Zeszytach Historycznych” i w „Kulturze” (w tej ostatniej ukazała się m.in. jego długa rozmowa z gen. Władysławem Andersem).

Zbigniew S. Siemaszko wydał wiele książek, w których analizował najważniejsze rozdziały historii Polski w czasie II wojny światowej, m.in.: „Narodowe Siły Zbrojne”, „Wojsko od podszewki (sylwetki i sytuacje)”, „Pod sowiecką władzą (1939–1942)”, „Generał Anders w latach 1892-1942” czy „Dziewięć spojrzeń na Powstanie Warszawskie”.

W Londynie cieszył się opinią nestora tamtejszej społeczności polskiej. Do końca życia brał udział w najważniejszych wydarzeniach kulturalnych, za każdym razem wzbogacając dyskusje swoim arcyciekawym spojrzeniem na rzeczywistość.

W sprawach historycznych często szedł pod prąd, krytykując m.in. kierunek polityki zagranicznej Józefa Becka, a także decyzję o wywołaniu Powstania Warszawskiego.

„Jeżeli bym jeszcze pożył, jeżeli miałbym siły, to na ten temat chciałbym napisać pracę – mówił w wywiadzie udzielonym „Historii Do Rzeczy”. – Jak to się stało, że ci sami ludzie, którzy w 1920 r. bardzo skutecznie przeciwstawili się agresji Rosji Sowieckiej i utrzymali niepodległość Polski, kilkanaście lat później zaufali Sowietom, uwierzyli, że „Sowiety się nie ruszą”, a w lipcu 1944 r. „przyjdą nam z pomocą”. To była przecież główna przesłanka decyzji o walce o Warszawę – i to wszystko po 17 września 1939 r., po deportacjach, łagrach, masakrach, po Katyniu, po zerwaniu stosunków dyplomatycznych z rządem RP, po akcji „Burza”. Ja do dziś nie umiem sobie tego wytłumaczyć”.

„40 lat temu tego bym nie powiedział, bo tak mnie wychowano, ale teraz mówię – trzeba było iść z Niemcami! Wszystkie te „Międzymorza”, sojusz z Rumunią, szukanie zbliżenia z Czechami, nie mówiąc już o tych – pożal się Boże – gwarancjach brytyjskich, to nie była polityka. Tragedia polegała na tym, że Hitler był fanatykiem, dążył do wojny. On jednak jeszcze nie był taki w 1935 r., gdy tuż po śmierci Piłsudskiego składał propozycje ambasadorowi Lipskiemu, bardzo wyraźne propozycje. W owym czasie to było najmniej złe wyjście. Obowiązkiem polityków polskich było wybrać najmniej złe rozwiązanie” - przekonywał na łamach „HDR”.

Zbigniew S. Siemaszko do końca życia przestrzegał, by polskie władze wyciągnęły naukę z tragicznej historii Polski w XX wieku.

„Co dalej? Sytuacja na naszym obszarze zaczyna być w pewien sposób podobna do tej z lat 30. Zjednoczona Europa pruje się i sypie. Niemcy, jej główny budowniczy i beneficjent, przeżywają wielki kryzys polityczny, spowodowany polityką Merkel. Na rozkład państwa sobie nie pozwolą, więc porządek mogą przywrócić siły radykalne, a wiemy, co to znaczy… W sytuacji, gdy Europa wymknie im się z rąk, będą chcieli szukać porozumienia z Rosją, zresztą cały czas ten flirt między nimi trwa. Albo z Polską… A wtedy tylko alternatywa: Niemcy i Polska versus Rosja albo Niemcy i Rosja dzielące wpływy na ciele Polski” - przestrzegał w 2018 roku.

/ Źródło: Historia DoRzeczy / IPN
 26