Ostatnie chwile kata z Auschwitz. Czy to nawrócenie było szczere?

Ostatnie chwile kata z Auschwitz. Czy to nawrócenie było szczere?

Egzekucja b. komendanta Auschwitz-Birkenau.
Egzekucja b. komendanta Auschwitz-Birkenau. / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano 45
16 kwietnia 1947 roku wykonano wyrok śmierci na b. komendancie obozu Auschwitz-Birkenau. Tuż przed śmiercią Rudolf Höß odbył długą rozmowę z katolickim duchownym. Czy pod koniec życia faktycznie dokonała się w nim głęboka przemiana?

Rudolf Höß niemal przez rok od zakończenia wojny ukrywał się pod nazwiskiem Franz Lang. Brytyjczycy odkryli jednak to oszustwo w marcu 1946 roku i już dwa miesiące później wysłali go do Polski, która ścigała go listem gończym. Höß (komendant obozu Auschwitz-Birkenau w l. 1940–1943) zajmował czołowe miejsce na polskiej liście nazistowskich zbrodniarzy.

2 kwietnia 1947 roku sąd wydał na niego jedyny możliwy wyrok – śmierć przez powieszenie. Pojawiło się jednak pytanie, gdzie powinna się odbyć egzekucja niemieckiego zbrodniarza.

Rudolf Höß w trakcie procesu.

„Człowiek, który zamordował i przyczynił się do śmierci tylu milionów ludzi, powinien zginąć tam, gdzie zginęły jego ofiary” – napisali do ministerstwa sprawiedliwości byli więźniowie Auschwitz.

Ostatecznie na miejsce egzekucji wybrano plac, gdzie w czasie wojny znajdował się budynek obozowego gestapo. To tam miała stanąć szubienica.

Spowiedź

Co ciekawe, tydzień przed egzekucją Höß poprosił o możliwość kontaktu z księdzem katolickim. Prokurator z Wadowic udzielił stosownego pozwolenia i w ten sposób 10 kwietnia prowincjał jezuitów z Krakowa ks. Władysław Lohn, doskonale znający język niemiecki, odwiedził Hößa w jego celi. Spotkanie trwało wiele godzin. Wiadomo, że b. komendant Auschwitz wyspowiadał się oraz przyjął komunię świętą.

Höß dorastał w katolickim domu w Badenii-Wirtembergii, jednak w latach 20-tych, gdy zafascynował się nazizmem, odszedł od Kościoła.

Badacze życiorysu Hößa stawiają tezę, że dużą rolę w jego przemianie mogli odegrać polscy strażnicy więzienni, spośród których kilku było ofiarami niemieckich obozów koncentracyjnych. Rozmowy z nimi mogły okazać się kluczowe w tej historii. „Czym jest człowieczeństwo, dowiedziałem się dopiero tutaj, w polskich więzieniach” - napisał Höß w jednym z listów do żony.

Sonderkommando w Auschwitz-Birkenau, sierpień 1944 r.

Ministerstwo Sprawiedliwości żywo zainteresowało się wizytą ks. Władysława Lohna w celi Hößa. „Doszło do wiadomości Obywatela Ministra, iż Prokurator z Wadowic odwiedza w celi więziennej Hessa i nawraca go na wiarę rzymsko-katolicką” - czytamy w notatce sporządzonej wówczas w ministerstwie sprawiedliwości.

„Przy każdej mojej rozmowie z Hoessem byli zawsze obecni naczelnik więzienia Stanisław Wiśniewski, strażnik M. Targosz. (…) Oświadczam, że absolutnie najmniejszego wpływu co do przejścia na katolicyzm Rudolfa Hoessa nie wywarłem” - przekonywał w piśmie do ministerstwa prokurator Mazurkiewicz.

Przesunięta egzekucja

Pierwotnie egzekucja Hößa planowana była na 15 kwietnia, jednak z obawy przed linczem przesunięto ją na następny dzień. Bogusław Hojnacki, starosta powiatu Biała Krakowska, wspominał, że 15 kwietnia pod obozem zebrała się grupa kilku tysięcy ludzi „z zamiarem dokonania linczu na zbrodniarzu. Ażeby do tego nie dopuścić, władze bezpieczeństwa odstąpiły od publicznego wykonania wyroku w tym dniu”.

Auschwitz-Birkenau w 1945 roku

Tuż przed śmiercią Höß przekazał na ręce prokuratora „Oświadczenie”. „W odosobnieniu więziennym doszedłem do gorzkiego przeświadczenie, jak ciężko zgrzeszyłem przeciwko ludzkości. (…) Niechaj mi Bóg to moje postępowanie wybaczy. Proszę cały Naród Polski o przebaczenie” - napisał niemiecki zbrodniarz.

/ Źródło: IPN, Historia Do Rzeczy
 45