„Anioł z Bremy”, który okazał się potworem z arszenikiem

„Anioł z Bremy”, który okazał się potworem z arszenikiem

Gesche Gottfried na litografii Rudolpha Suhrlandta, 1829 r.
Gesche Gottfried na litografii Rudolpha Suhrlandta, 1829 r. / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano 3
Gesche Gottfried otruła co najmniej 16 osób, w tym trójkę własnych dzieci. 21 kwietnia 1831 roku na rynku w Bremie stracono jedną z najsłynniejszych niemieckich seryjnych zabójczyń.

Urodzona w 1785 roku w Bremie Gesche Gottfried (z d. Timm) pochodziła z biednej rodziny i początkowo wszystko wskazywało na to, że będzie wiodła życie równie ciężkie jak jej rodzice. Szczęście uśmiechnęło się jednak do niej w 20. roku życia i zainteresował się nią dosyć majętny mężczyzna, którego poślubiła w 1806 roku. Jej mężem został świetnie prosperujący rymarz (wytwórca siodeł i uprzęży) Johann Mittenberg. Małżonek Gesche okazał się jednak alkoholikiem. Zaledwie siedem lat po ślubie Johann zapił się na śmierć. Para doczekała się trójki dzieci. Oddanie, z jakim Gesche zajmowała się chorym mężem sprawiło, że sąsiedzi okrzyknęli ją mianem „anioła z Bremy”.

Była to jednak tylko poza, ponieważ zdradzała swojego męża z Michaelem Christophem Gottfriedem, handlarzem winem. Po tym gdy została wdową pojawił się jednak nieoczekiwany problem – kochanek nie chciał wziąć za żonę kobiety z gromadką dzieci. I nagle zaczęły się dziać przedziwne rzeczy. Najbliżsi Gesche zaczęli umierać jeden po drugim. W okresie maj-wrzesień 1815 zmarły wszystkie dzieci oraz rodzice Gesche. W czerwcu następnego roku w tajemniczych okolicznościach zmarł z kolei jej brat bliźniak, z którym Gesche miała się podzielić skromnym majątkiem pozostawionym przez rodziców.

Ciężki los kochanka

Za wszystkimi przypadkami śmierci stał nieposiadający smaku i zapachu arszenik, który w tamtych czasach bardzo łatwo można było kupić. Substancja ta powszechnie stosowana była do tępienia gryzoni.

Czytaj też:
Rasputin – mroczna tajemnica Rosji

Kiedy jej handlujący winem kochanek zorientował się, że Gesche zaszła w ciążę, postanowił porzucić ją. Kobieta jednak nie pozwoliła mu odejść. Podtruła Michaela Gottfrieda na tyle, że został przykuty do łóżka. Tuż przed jego śmiercią wymogła na nim zawarcie związku małżeńskiego.

Trucicielka w niedługim czasie przyjęła oświadczyny kupca Paul Zimmermann, który jednak wkrótce zmarł (oczywiście w tajemniczych okolicznościach), pozostawiając jej w testamencie sporą część swojego majątku.

Przełomem w historii zbrodni Gesche Gottfried było zamieszkanie pod jednym dachem z małżeństwem Rumpffów. Gesche odgrywała rolę przyjaciółki rodziny i pomagała w prowadzeniu domu. Johann Rumpff był znanym w okolicy kołodziejem. Tuż przed Bożym Narodzeniem 1826 roku zmarła nagle żona Johanna Wilhelmine.

On sam odkrył w niedługim czasie, że w posiłkach, które przygotowywała dla niego Gesche, pojawiły dziwne białe grudki. Nie ruszał ich. W końcu postanowił zanieść je do lekarza. Specjalista orzekł, że był to arszenik. Mężczyźni zawiadomili organy ścigania. Gesche Gottfried została aresztowana 6 marca 1828 roku.

Przeklęty kamień

Podczas procesu ustalono, że kobieta zamordowała co najmniej 16 osób. Co ciekawe jednak, ona sama twierdziła, że ofiar było dwa razy więcej. Oprócz członków najbliższej rodziny, Gesche otruła też kilka swoich przyjaciółek. Twierdziła przy tym, że mordując swoje ofiary czuła ekstazę.

Rynek miejski w Bremie

„Wykrywanie areszeniku za pomocą analizy chemicznej było znane od końca XVIII wieku, ale niedługo potem [po egzekucji Gottfried], w 1836 roku, brytyjski chemik James Marsh stworzył test tak czuły, że zaczęto go wykorzystywać w procesach przed sądami. Nawet 1/50 mg arszeniku mogło zostać w ten sposób wykryte. Konsekwencją tego był spadek liczby otruć arszenikiem w Europie w kolejnych latach” pisze Per Holck w „The Black Stone”.

Gesche Gottfried została ścięta na rynku w Bremie 21 kwietnia 1831 roku. Była to ostatnia publiczna egzekucja w tym mieście. Co ciekawe, jej głowa została wystawiona w miejskim muzeum. Każdy mógł ją zobaczyć, pod warunkiem zasilenia zbiórki na sierociniec.

Do dziś na rynku w Bremie znajduje się „czarny kamień”. Punkt ten wskazuje miejsce, w którym ustawiono szafot dla Gesche Gottfried. Nikogo nie dziwi, że część przechodniów spluwa na to miejsce.

/ Źródło: Stern, Per Holck "The Black Stone"
 3