Świat ustawia nas na pozycji sojuszników Hitlera

Świat ustawia nas na pozycji sojuszników Hitlera

Joachim von Ribbentrop i Józef Beck w Warszawie w styczniu 1939 r.
Joachim von Ribbentrop i Józef Beck w Warszawie w styczniu 1939 r. / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano 26
Zdroworozsądkowe stwierdzenie, że przyjęcie przez Becka w kwietniu 1939 roku „gwarancji” brytyjskich było jednym z największych i najtragiczniejszych w skutkach błędów, jakie popełniono w historii, spotyka się z zawziętym wyparciem. Trudno się dziwić − całe pokolenia wychowywano w poczuciu dumy z tego, że Polacy, gdy przyszło co do czego, potrafili się rzucić na stos i tak pięknie, tak do szczętu spłonąć, ku podziwowi całego świata.

Świat nas jednak wcale za to nie podziwia, przeciwnie, i na wszelkie sposoby ustawia tam, gdzie według odrzuconej przez Becka geopolitycznej logiki powinniśmy się byli znaleźć − na pozycji sojuszników Hitlera, a nie jego ofiar.

Mechanizm wyparcia, potwierdzi to każdy psycholog, ma to do siebie, że posługuje się argumentami emocjonalnymi. Tezy Zychowicza, Ziemkiewicza i śp. Wieczorkiewicza to „plucie na groby Armii Krajowej”, „potworne kłamstwo”, które „uwiarygodnia antypolskie oszczerstwa” i tak dalej. Trudno dyskutować z histerią, ale coś robić trzeba, nie żeby była szansa histeryków przekonać, ale by utrudniać im mącenie w głowach.

Koronny argument przeciwko dociekaniu, czy Polska nie mogła wyjść z wojny mniej pokiereszowana, stanowi skutek, jaki by to niosło dla polskich Żydów. To znaczy i tak zostali eksterminowani, ale w generalnie korzystniejszym dla Polski alternatywnym biegu dziejów państwo polskie mogłoby w tym współuczestniczyć. I bylibyśmy dziś oskarżani o współsprawstwo Holokaustu.

Wypierający nie są w stanie zaprzeczyć, że i tak jesteśmy oskarżani. Ale niesłusznie – podkreślają. I właśnie dlatego nie wolno (tu podnoszą głosy do krzyku) rozważać historycznych alternatyw, nie wolno dopuszczać do siebie myśli, że jednak lepiej było odpuścić ten nieszczęsny korytarz, zamiast samotnie brać całą potęgę i wściekłość Hitlera na klatę, bo jakiekolwiek zmiękczenie stanowiska w tej kwestii uwiarygodnia to potworne kłamstwo o naszej współwinie, sugeruje, że Polacy, choć nie kolaborowali, ale mogliby, a jeśli by mogli, to może jednak kolaborowali.

Nonsens tej argumentacji tkwi w przekonaniu, że stereotyp polskiej współwiny za Holokaust ma się jakoś do interpretowania faktów historycznych. W istocie, jak wszelkie tego typu stereotypy, odpowiada on na potrzeby polityki bieżącej. I kluczem do zmiany tego stereotypu w tę czy inną stronę nie jest taka albo inna interpretacja historii, tylko obecna sytuacja polityczna.

Według danych wydobytych z niemieckich archiwów przez Roberta Paxtona siły okupacyjne we Francji − w owym czasie mającej 45 mln obywateli − liczyły sobie 60 batalionów tzw. landesschutzu, czyli około 40 tys. żołnierzy ostatniej rezerwy, uznanych za niezdolnych do służby liniowej. Średnia wieku tych okupantów przekraczała 45 lat. Takie wojsko w zupełności wystarczyło do okiełznania sławnej z licznych filmów francuskiej „resistance”, mimo intensywnego wsparcia udzielanego jej przez Wielką Brytanię. W świetle historycznych faktów serial „’Allo, ‘Allo” okazuje się bliższy prawdy o francuskim oporze niż jakiekolwiek inne dzieło − i co z tego? W wydanej niedawno i szalenie zachwalanej historii II wojny światowej Antony’ego Beevora francuski ruch oporu zajmuje więcej miejsca niż Armia Krajowa.

Z Holokaustem podobnie. Polskie państwo, nadziemne czy podziemne, nigdy z nazistami nie współpracowało, ale jesteśmy uważani za współsprawców na mocy tego rodzaju „dowodów”, w jakich produkowaniu wyspecjalizował się Jan Tomasz Gross. Francuscy urzędnicy i policjanci, na polecenie swego legalnego rządu, sporządzali rejestry współobywateli żydowskiego wyznania i pochodzenia, wyłapywali ich i sumiennie dostarczali Niemcom prosto do gazu. I nikt im tego nie wyrzuca, nikt nie wątpi, że Francja była ofiarą Hitlera, ale dzielnie stawiała mu opór.

Gdybyśmy zachowali się mądrzej, może byśmy faktycznie mieli coś za uszami, ale nikt by się nas o to dziś nie czepiał. Bo bylibyśmy Francją, a nie postkolonialnym, zrujnowanym krajem, z którym zwyczajnie nie trzeba się liczyć. Tak to jest.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 2/2013
Artykuł został opublikowany w 2/2013 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 26
  • Petras IP
    Łapię tę ironię.
    Czyste konto przed Bogiem jest więcej warte niż byśmy mieli być "Francją, a nie postkolonialnym, zrujnowanym krajem, z którym zwyczajnie nie trzeba się liczyć", a dzisiaj na naszych oczach zachód upada, a nasza postkolonialna sytuacja zauważalnie się odwraca. Pan Bóg nierychliwy ale sprawiedliwy. Z resztą Maryja nie raz wspominała o Polsce. Ten świat ma być naszą pielgrzymką do nieba, a nie rajem na ziemi, żeby narzekać czy gdyby historia potoczyła się inaczej, to bylibyśmy bogatsi i potężniejsi.
    Dodaj odpowiedź 1 0
      Odpowiedzi: 0
    • Vivaldi IP
      No i tutaj zgadzam sie z autorem w całej rozciągłości.
      Amen
      Dodaj odpowiedź 16 2
        Odpowiedzi: 0
      • wiiiktor IP
        taka prawda. jesli będzie kolejne swiercwiecze pokoju, to PL sie wzbogaci, dogadamy sie z Zydami, Niemcami i Amerykanami, i przestaną nas szkalowac. bo im sie nie bedzie oplacac. tyle w temacie.
        Dodaj odpowiedź 10 2
          Odpowiedzi: 0
        • marian IP
          Mrzonki przeintelektualizowanych licealistów.

          Polska nigdy nie była partnerem do biznesu dla Niemiec, jak to się niektórym wydaje i w 39 roku nie mogliśmy wejść w jakiś układ. Dlaczego?
          Niemcy traktowali nas jak podludzi, zresztą jak wszystkich Słowian i tanią siłę roboczą, a ziemie na wschód od swojej granicy jako przestrzeń życiową dla swojej ekspansji. Wszystko o tym można przeczytać w dziennikach Hansa Franka, Heinricha Himmlera czy Main Kampf Hitlera. Swoje cele zrealizowali w w 39 roku poprzez siłę militarną, której Polska zwyczajnie nie mogła się przeciwstawić.
          Stało się tak dlatego bo Niemcom nie był potrzebny taki sojusznik do realizacji swoich zamiarów.
          Nawet gdyby tak się stało to Niemcy z nami czy bez nas, nie odstąpili by od swoich planów ekspansji na wschód i podbicia słowiańskich narodów. Tym którzy myślą, że mogło być inaczej niech uważnie przyjrzą się dzisiejszym relacjom naszych "zaprzyjaźnionych" krajów.
          Taka polityka Niemiec jest kontynuowana do dzisiaj i nie zmienią tego kurtuazyjne wizyty prezydenta Niemiec, który w sprawach politycznych nie ma nic do powiedzenia. Dzisiaj jest to ekspansja finansowa i tak jak to było w okresie 39-45 tania siła robocza. Niemieckie koncerny motoryzacyjne, chemiczne czy medialne nie przyszły tu żeby Polakom zrobić dobrze, tylko w ten sposób realizują politykę, której cele wyznaczono długo przed wybuchem II wojny światowej. Wszelkie próby zmienienia tej relacji przez stronę Polską kończą się wynikiem 27/1 z czego tak bardzo cieszy się opozycja z Grzegorzem Schetyną na czele. Dzisiaj do realizacji celów polityki niemieckiej wykorzystywane są instytucje Unijne i dzieje się to w sposób "demokratyczny" a w rzeczywistości nie różni się to niczym od lustrzanego odbicia Hołdu Pruskiego.
          Reasumując, takie artykuły to raczej jakaś forma grania na emocjach, albo forma kryptoreklamy.
          Dodaj odpowiedź 39 16
            Odpowiedzi: 0
          • rolmops IP
            Co by było, gdyby było?
            Dodaj odpowiedź 1 1
              Odpowiedzi: 0
            • Maciek IP
              Jak to - to nikt już nie pamięta o marszałku Petain i o Vichy?...
              Dodaj odpowiedź 14 1
                Odpowiedzi: 0
              • Arczypalt Burczypas IP
                Cały artykuł nawet o.k. ale ostatni akapit: "GDYBYŚMY zachowali się MĄDRZEJ (czyli współuczestniczylibyśmy w niemieckich zbrodniach?), MOŻE byśmy faktycznie mieli coś za uszami, ale nikt (? ooo skąd ta pewność że nikt?) by się nas o to dziś nie czepiał. BO BYLIBYŚMY (na pewno? wszak my nie mamy komfortu Francji, nie graniczenia z Rosją) Francją, a nie postkolonialnym, zrujnowanym krajem, z którym zwyczajnie nie trzeba się liczyć. Tak to jest." Otóż nie, tak to nie jest. (podkreślenia moje).
                Dodaj odpowiedź 14 15
                  Odpowiedzi: 1
                • asasas IP
                  Hitler dostałby korytarz, zażądałby czegoś więcej. Francja to tufta, ale najważniejsza w burdelu, więc o jej grzechach się głośno nie mówi.
                  Tak jesteśmy geopolitycznie umiejscowieni, że albo będziemy potężni, albo cały czas będziemy lecieć na różnych 'marszałkach', bo upragnionych przez Ziemkiewicza "mechanizmów i procedur" nie uskutecznimy, bo ci co by umieli, znowu polegną w jakimś lesie za 10 czy 20 lat.
                  A czy warto się sprzedać, żeby się zgadzała historia z opinią innych o nas? Odpowiedź jest dla mnie oczywista.
                  Dodaj odpowiedź 18 9
                    Odpowiedzi: 1
                  • Kicis IP
                    Tak naprawdę to jest zawracanie głowy, nie wiadomo po co Pan Rafał zajmuje się rzeczami, o których nie ma pojęcia. Zwróciłbym uwagę, że Hitler był niezrównoważonym durniem, z którym nie było żadnych układów. To mrzonka. Gdybanie co tam Polska powinna, a czego nie powinna w 1939, ma w naszych czasach tyleż sensu, ile opowiadanie, że gdyby Solidarnośc nie powstała w 1980, to nie byłoby stanu wojennego. Bo by nie było. I żylibyśmy sobie jak Czesi, potem i tak komunizm by upadł, itd. Śmieszne! Wysłałbym chętnie Pana Rafała na negocjacje z Hitlerem :) No a na koniec warto dodać coś, co przez szacunek do pana Rafała z trudem mi przychodzi napisac, ale taka jest prawda - poziom felietonów historycznych RAZ-a zbliża się niebezpiecznie do sowieckiej propagandy z lat 50.
                    Dodaj odpowiedź 12 27
                      Odpowiedzi: 1
                    • Jacek bez ziemi IP
                      Pane kolejne artykuły i książki mają wg mnie ważną rolę w w nadrabianiu narodowych zaległości i przeciwdziałaniu marginalizacji polskiego życia intelektualnego, inaczej - w przywracaniu debaty o sprawach dla społeczeństwa życiowo ważnych, debaty, która jest niezbędnym warunkiem przetrwania wolnych narodów i społeczęństw. W tym sensie stanowi pan zagrożenie dla głupków i dla fanatycznych wrogów Polski.

                      Jeśli chodzi o Becka & Co to można z tej historii odczytać jedno ważne ostrzeżenie: Szanse do wygrania czegokolwiek drogą układów, negocjacji Polska miała najdalej do jesieni 1937, kiedy Niemcy/Hitler byli w miarę otwarci. To wtedy należało przejąć inicjatywę w kwestii autostrad do Prus Wschodnich a nie koncentrować się na ewentualnej okupacji Słowacji. Po 1937 Hitler chciał i mógł traktowac polską dyplomacje coraz bardziej instrumentalnie. Obawiam się, że obecnie mamy do czynienia z podobną sytuacją ale w stosunku do UE, i innymi państwami, które zaczynają bardzo selektywnie i precyzyjnie ale skutecznie zamykać wybrane kanały komunikacji i współpracy z Polską.
                      Dodaj odpowiedź 10 8
                        Odpowiedzi: 0
                      • Darek B IP
                        Panie Rafale - mówiąc, że Panstwo Podziemne nie współpracowało z Niemcami, ma Pan na myśli oficjalne stanowisko? Współpraca poszczególnych oddziałów się zdarzała czego dowodził Pana kolega Piotr Zychowicz chociażby w książce "Opcja Niemiecka". Książka ta urzeczywistnia realia czau okupacji przynajmniej pokoleniu wychowanemu na "Czterech pancernych". Rzeczywistość jest taka, że ludzi nie zniewoleni jakąś idea, myślący rozsądnie zachowują się przeważnie rozsądnie - czyli jeżeli współpraca z Niemcami miałaby przynieść obopólne korzyści to dlaczego nie? Na myśl przychodzą wschodnie tereny Polski i współpraca w zwalczaniu sowieckiej partyzantki.
                        Ponadto - dlaczego współpraca z jednym najeźdźcą była (Zwiazkiem Sowieckim) miała być lepsze od współpracy z innym (Niemcami)? Ocenianie takiej współpracy z dzisiejszej perspektywy nie ma sensu. Trzeba przynajmniej spróbowac wykonanć wysiłek i postawić sie w czasie mniej wiecej koniec 1939r.
                        Z tego punktu widzenia czyli na koniec roku 1939 znaczenie większym zbrodniarzem był Stalin. Tak więc wybór między jednym a drugim wcale nie był taki oczywisty. Z dzisiejszego punktu widzenia, mimo ogromnych hitlerowskich zbrodni bilans jest taki, że Stalinowi w liczbie ofiar nikt nie dorówna.
                        Dodaj odpowiedź 17 2
                          Odpowiedzi: 1
                        • marian IP
                          O tym, że niemcy wykorzystali by Polaków do mordowania żydów już pisałem, ale jest jeszcze inna kwestia, której autor nie widzi. O Francji to w zasadzie nie ma co pisać, bo to żaden sojusznik ale porównywanie jej do sytuacji Polski nie jest trafne. Po pierwsze Francja nigdy nie miała granicy z Rosją i nie doświadczyła tego dobrodziejstwa. Po drugie liczba ofiar po stronie polskiej zawsze podawana jest jako efekt agresji Niemiec na Polskę, ilu Polaków zamordowali Rosjanie tego nikt nie wie. Może to być nawet 2 miliony. Ta liczba podwoiła by się gdybyśmy weszli w pakt z Hitlerem, traktowali by nas jak faszystów, patrz jak skończyli Ukraińcy. Mordowano ich bez pardonu, nawet tych którzy wrócili po wojnie z zachodu.
                          Dodaj odpowiedź 16 8
                            Odpowiedzi: 2
                          • Szacki IP
                            Mam w czterech literach co świat sobie myśli o Polsce. Durnie wypowiadają się na tematy, o których nie mają zielonego pojęcia. Kto normalny przejmowałby się czymś takim? Zresztą Zachód z USA na czele też z tej wojny nie wyszli "czyści", bo żeby pokonać Hitlera, podpisali cyrograf ze Stalinem, który był znacznie gorszym zbrodniarzem od Hitlera, który choć bardzo chciał, nigdy mu nie dorównał. Bez mrugnięcia okiem przehandlowali mu pół Europy, nie zdając sobie sprawy z tego, że tym samym plotą sobie stryczek na swoje szyje.
                            Dodaj odpowiedź 23 5
                              Odpowiedzi: 1
                            • Roberts IP
                              Waffen-SS były zbrojnymi oddziałami niemieckiej nazistowskiej formacji paramilitarnej Schutzstaffel, w Polsce znane bardziej pod skrótem SS. Słynęły one z bezwzględności i okrucieństwa. W czasie II wojny światowej w ich szeregach mogli służyć ochotnicy nieposiadający niemieckiego obywatelstwa. W ten sposób do SS przystąpiło 50 tys. Holendrów, 40 tys. Belgów, 39 tys. Łotyszy, 25 tys. Ukraińców, 10 tys. Duńczyków i 8 tys. Francuzów. W tym samym czasie Polacy tworzyli AK i NSZ i ani myśleli współpracować z Niemcami. Chwała Bohaterom!
                              I taka jest właśnie prawda o antysemityzmie! To obywatele tzw. Zachodniej Europy kolaborowali z Niemcami i to Oni właśnie najbardziej przyczynili się do holocaustu! W Polsce oczywiście zdarzały się przypadki tzw. "szmalcownictwa" ale w porównaniu do zachodu to były nieliczne wyjątki! W niezliczonych przypadkach pomagaliśmy żydom, ukrywaliśmy ich i chroniliśmy (przykładem mój dziadek - granatowy policjant, w czasie okupacji z narażeniem własnej rodziny przetrzymywał rodzinę żydowską mimo, że tak jak w żadnym innym kraju okupowanym przez Niemców (z wyjątkiem Rosji) groziła za to kula w łeb dla całej rodziny!! A dzisiaj te żydowskie cwaniaczki nienawidzą Polski i Polaków i obrzucają nas błotem w każdy możliwy sposób! Hańba!! Niech czepią się Francuzów, Anglików, Amerykanów, którzy nie kiwnęli nawet palcem dla ich ratowania mimo, że Karski zrelacjonował wszystko nawet samemu prezydentowi USA!!!! Nawet żydowscy pobratymcy w Ameryce odwrócili się od swoich ginących w obozach koncentracyjnych, gettach i rozstrzeliwanych na ulicach! Taka jest prawda! A od Polaków niech się raz na zawsze odp...
                              Dodaj odpowiedź 51 2
                                Odpowiedzi: 0
                              • Barbara IP
                                m.in. pan Grzegorz Braun, ale nie tylko on, i nie tylko w Polsce, publikują dokumenty, historyków, przekazy ofiar, i przeżycia żyjących, że Hitler współpracował ze Stanami zjednoczonymi, że Rockefeller sponsorował Hitlera, jak "naukowcy" rzędu Mengele, dzielili się swoimi "badaniami" z "naukowcami" ze Stanów, że pierwsze obozy koncentracyjne/eksterminacji były w Stanach i w Niemczech, że bardzo popularny staje się wywiad z Sorosem, w którym przyznaje, że współpracował z niemcami, i sam donosił na żydów. Tu chodzi o poszukiwanie zastępczych winowajców, na któych można zrzucić winę, żeby odwrócić uwagę od prawdy, którą coraz trudniej jest im ukrywać.
                                to nie był holokaust żydów, tylko Polaków. żydów po wojnie w Polsce było więcej niż przed wojną. od lat historia jest wypaczana właśnie w tym kierunku. Czy celem jest, to, co twierdzi pan Michalkiewicz?? uważam, że po części, ale nie głównym. Celem jest to, co zaczął Hitler. eksterminacja Polaków i Rosjan, i cały czas wciska się nam kłamstwa, żeby skłócać nas z Rosjanami, żebyśmy się nie zjednoczyli przeciw wspólnemu wrogowi. Gdzie w tym stoi Putin i jego rząd??? nie wiem, nie jestem Rosjanką, ale wiem, że Rosjanie mają słowiańską duszę, tak jak i my, jesteśmy do siebie podobni.
                                Jeszcze tak na koniec. Po wojnie wyszły kiedyś zapiski jakiegoś rabina, nie pamiętam dokładnie co zawierały, ale sens był taki, że żydzi mieli do nas pretensje, za to, że broniliśmy naszej ojczyzny, bo oni utracili majątki. A zdaje się pani Kurek, nie na pewno, powiedziała, ze żydowska znajoma, czy ktoś tam żydowskiego pochodzenia powiedział jej, że gdyby żydzi stanęli w roli Polaków w 1939, to żaden Polak by nie przeżył.....
                                I jeszcze odróżnijmy żydów od żydów. Są zydzi semiccy, w Palestynie, jako obywatele drugiej kategorii dla ludzi okupujących palestynę. Żydzi, wyznawcy Judaizmu są przeciwnikami żydów talmudycznych, i oni też są coraz głośniej słyszalni i coraz bardziej przebijają się przez cenzurę i nagonki żydów, jeśli dobrze pamiętam, Hasydów (wyznawców Talmudu). I tak jak wśród Polaków, Rosjan, Greków, Arabów czy Azjatów, są ludzie którzy dopuścili i dopuszczają się najgorszych zbrodni, i pomimo że są w mniejszości, najczęściej publicznie oskarża się całe społeczeństwa, żeby łatwiej było się wyłgać potworom. i to również dotyczy Żydów. Żydzi, nasi starsi bracia w wierze, nie są wrogami Polski ani Polaków, jeśli chodzi o wyznawców Talmudu???? ich "uczeni" rabini i "autorytety" wszystko już powiedziały, tylko jako właściciele większości mediów, skutecznie ograniczali wszystkim pozostałym obywatelom dostęp do tych rewelacji, ale już nie. "Dziennikarstwo obywatelskie" i coraz większa jego popularność, pozwala nam na dostęp do dokumentów, które do tej pory były zarezerwowane tylko dla wybranych. ....Od czasu jak coraz większe rzesze badaczy, historyków, maniaków, itp, łączą się, wymieniają swoimi odkryciami, i dzielą się nimi poprzez współczesną "Bibliotekę Aleksandryjską" - internet, coraz usilniej próbuje się ograniczyć nam wszystkim, Polakom, Rosjanom, Szwedom, Francuzom, dostęp do treści, które kwestionują i podważają tworzony nam sztucznie od lat obraz świata i Historii. Zastraszali, walczyli, uciszali, grozili, a pomimo to, coraz więcej ludzi dzieli się swoimi spostrzeźeniami w ich zakątku świata, ze wszystkimi zainteresowanymi jego opiniami, bez względu na ich pochodzenie, język, czy kolor skóry. a najnowszym narzędziem do uciszenia "dziennikarstwa obywatelskiego" i ponownej cenzury, stała się nagonka na "Fake news"..... tylko kto ma prawo do decydowania, które informacje są prawdziwe, które kłamliwe, a które celową dezinformacją??? Jeśli mając dostęp do "Biblioteki Aleksandryjskiej" nie potrafimy zweryfikować informacji, na tyle na ile jest to możliwe, to jaką pewność można mieć , że ci, którzy chcą decydować o treściach, jakie do nas docierają, zrobią to w sposób obiektywny. Żaden rząd nie ustanawia przepisów "przypadkiem", nawet jeśli jest tam jeden zapis kontrowersyjny, nie znalazł się tam przypadkiem, a tłumaczenia, że to nie ma znaczenia, bo nikt nigdy tego przepisu nie zastosuje, jest absurdem samym w sobie. Każdy rząd wcześniej czy później z takich zapisów skorzysta, właśnie dlatego się je wprowadza, jedyną przeszkodą jednak dla tych rządów, jest świadome społeczeństwo, które nie tylko ma dostęp do informacji, ale na ile może, stara się te informacje konfrontować z innymi źródłami. Z przykrością muszę stwierdzić, że sama się często na tym łapię, ale zawsze staram się zweryfikować moje poglądy, w momencie otrzymania nowych informacji. ale coraz więcej ludzi, nie weryfikuje swoich poglądów, nawet jeśli dowody poda im się na tacy, bo są zbyt leniwi, by przeczytać co jest w nich zapisane.....
                                Dodaj odpowiedź 14 4
                                  Odpowiedzi: 0

                                Więcej historii