Tajemnice „Krwawej Luny”

Tajemnice „Krwawej Luny”

Julia Brystygier
Julia Brystygier / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano 10
Często osobiście przesłuchiwała przeciwników reżimu, bijąc mężczyzn pejczem bądź szpicrutą po genitaliach i miażdżąc je szufladą biurka. Według jednego z przesłuchiwanych była „zbrodniczym monstrum, przewyższającym okrucieństwem niemieckie dozorczynie z obozów koncentracyjnych”.

Do dziś pozostaje jedną z najbardziej przerażających, a zarazem zagadkowych postaci polskiego ruchu komunistycznego, okresu stalinowskiego i całego PRL. Życiorys Julii Brystygier, jednej z najbardziej bezwzględnych oprawców stalinowskiej Polski, nazywanej „Krwawą Luną”, obfituje w paradoksy. Urodziła się w 1902 r. w Stryju w Małopolsce Wschodniej, w zaborze austriackim, w rodzinie zamożnego żydowskiego aptekarza. Rodzina Julii Prajs (panieńskie nazwisko) dużą wagę przywiązywała do solidnej edukacji, wierząc, że wiedza to klucz do życiowego sukcesu. Julia ukończyła gimnazjum we Lwowie (1920) oraz studia historyczne na Uniwersytecie Jana Kazimierza (1926 r.). Dwa lata później podjęła pracę jako nauczycielka w Gimnazjum im. Epsteina w Wilnie i w żydowskim seminarium Towarzystwa Kulturalno-Oświatowego „Tarbut”.

Śladami Róży L.

Świeżo upieczona nauczycielka miała jednak i drugie, skrzętnie skrywane oblicze – aktywistki Międzynarodowej Organizacji Pomocy Rewolucjonistom (MOPR), a przede wszystkim współpracownika konspiracyjnej Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy (KPZU). Ta druga organizacja (związana z Komunistyczną Partią Polski i karnie wykonująca antypolskie dyrektywy płynące z czerwonego Kremla) wzywała do oderwania od Rzeczypospolitej zamieszkiwanej w większości przez Ukraińców Małopolski Wschodniej oraz jej przyłączenia do Związku Sowieckiego. Kiedy w 1929 r. zaangażowanie Brystygierowej w działalność wrogą Polsce wyszło na jaw, straciła posadę, otrzymując równocześnie zakaz pracy w szkolnictwie. Od tej pory poświęciła się bez reszty ruchowi rewolucyjnemu, podobnie jak polityczna idolka młodych komunistek Róża Luksemburg.

W 1931 r. Julia została członkiem KPZU, redaktorem komunistycznego tygodnika „Przegląd Współczesny”, a także weszła do kierownictwa lwowskiej MOPR. W tym samym roku sądzona za działalność wywrotową została skazana na dwa tygodnie więzienia. Od 1932 r. była już etatowym funkcjonariuszem KPZU, pełniąc między innymi funkcję sekretarza propagandy we Lwowie. Aresztowana po raz kolejny została skazana na rok więzienia. Po wyjściu na wolność weszła w skład Komitetu Centralnego MOPR, a w 1935 r. objęła funkcję sekretarza KPZU na Stryj i Sambor. Aresztowana po raz trzeci usłyszała tym razem wyrok dwóch lat. Sława „niezłomnej komunistki” procentowała i za kratami została starostą więziennej komuny.

Mit „Żydokomuny”

Co spowodowało, że pochodząca z dostatnio żyjącej żydowskiej rodziny, wykształcona dziewczyna o atrakcyjnej powierzchowności zdecydowała się na życie poza nawiasem społeczeństwa? Może nieudane małżeństwo zawarte z działaczem syjonistycznym Natanem Brystygierem zniechęciło ją do szukania szczęścia w egzystencji u boku mężczyzny? Jednakże przyszłość miała pokazać, że niechęć do formalnych związków nie oznaczała w przypadku Brystygierowej rezygnacji z zaspokajania erotycznych apetytów...

Zwolennicy jednego z najbardziej znanych politycznych mitów – stereotypu „żydokomuny” – twierdzą, że ruch komunistyczny zdominowany był przez Żydów. Abstrahując od aberracyjnego charakteru tego wizerunku, pozostaje faktem, że u jego podstaw legła nadreprezentacja rodaków Julii Brystygierowej w pierwszej połowie XX w. szeregach partii komunistycznych. Historycy wyjaśniają to chęcią „wyjścia z getta”, jaką przejawiała żydowska młodzież: zerwaniem z postawą samowykluczenia ze społeczności „gojów”, odrzuceniem żydowskiej obyczajowości, w której młodzi Żydzi widzieli czynnik krępujący indywidualność i przeszkodę w modernizacji życia. Nie bez znaczenia był sprzeciw wobec dwóch głównych wrogów, jacy wystąpili przeciwko Żydom w minionym stuleciu – caratu i nazizmu – których głównymi przeciwnikami ogłosili się komuniści.

O atrakcyjności komunizmu stanowiła również jego ponadnarodowość. „Pierwsze państwo robotników i chłopów” wypisało na swoich sztandarach hasła internacjonalnej rewolucji, a komunizm wydawał się pozbawiony cienia antysemityzmu. Dla radykalnych Żydów, zrywających z „żydowskością”, ale postrzeganych jako „żydokomuna”, był zatem kuszącą propozycją ideową. Wreszcie komunizm dawał żydowskiej młodzieży, wychowanej w kulcie wiedzy, ułudę służby sprawie mającej nie tylko uzasadnienie moralne, ale także naukowe. Wspomniane motywacje nie były zapewne obce i Brystygierowej, gdy decydowała o zerwaniu z „drobnomieszczańskim” życiem.

Kolaborantka i denuncjatorka

Wkroczenie Armii Czerwonej na polskie Kresy Wschodnie we wrześniu 1939 r. nie było dla niej zdradzieckim atakiem, ale wyrazem realizacji dziejowych praw, przybliżającym triumf komunizmu. Do jego idei, „Ojczyzny Światowego Proletariatu”, i jej wodza nie zraziła jej również rzeź polskich komunistów jako „agentów sanacji” oraz rozwiązanie KPP. Postawę tę dzieliła z ocalałymi po masakrze polskimi rewolucjonistami w myśl hasła: „Partia mylić się nie może, partia wie lepiej, a partia to Stalin”. Przyjęła sowieckie obywatelstwo, kontynuując działalność jako sekretarz MOPR i członek Rady Związków Zawodowych we Lwowie. Współpracowała z komunistycznym wydawnictwem „Nowe Widnokręgi”.

Kolaborując z sowieckim najeźdźcą, znalazła się zresztą w doborowym towarzystwie tuzów polskiej kultury, którzy z obawy o życie, dla profitów bądź naiwnie wierząc w lepszą komunistyczną przyszłość, a tolerowani przez Sowietów jako „pożyteczni idioci”, wprzęgli się w propagandowy rydwan Kremla. Wystarczy wymienić tu choćby literatów: Tadeusza Peipera, Juliana Przybosia, Jerzego Putramenta, Adama Ważyka czy Tadeusza Boya-Żeleńskiego. Jednak publicystyka nie wystarczała Brystygierowej. Oddania komunizmowi dowiodła również, uczestnicząc w przygotowaniu farsy wyborów do tzw. Zgromadzenia Ludowego Zachodniej Ukrainy, mającej legitymizować wcielenie wschodniej Małopolski do Związku Sowieckiego, oraz stając się gorliwą konfidentką NKWD (denuncjowała kolegów z partii komunistycznej – m.in. późniejszego pułkownika PRL-owskiej bezpieki Józefa Różańskiego). „Natychmiast po wkroczeniu wojsk bolszewickich w 1939 r. Brystygierowa zaczęła tak ordynarnie donosić, że zraziła do siebie towarzyszy partyjnych, bo dała im się we znaki” – wspominał później w audycjach Radia Wolna Europa Józef Światło, funkcjonariusz komunistycznej bezpieki w PRL, który zbiegł na Zachód.


Niemiecki atak na Sowiety otworzył nowy rozdział w życiu Julii. Uciekła do Charkowa, a później do Samarkandy. Wiodła prym w środowisku polskich komunistów w ZSRS, zasiadając w Zarządzie Głównym Związku Patriotów Polskich, który dla Stalina był w pełni dyspozycyjną alternatywą dla legalnego polskiego rządu na uchodźstwie. W 1944 r. została przyjęta do Polskiej Partii Robotniczej (PPR) – następczyni niesławnej KPP. Wreszcie pod koniec wojny dzięki sowieckim rekomendacjom, wynikającym ze współpracy z NKWD, zaczęła pracować w resorcie bezpieczeństwa publicznego Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego – prowizorycznego rządu „Polski Lubelskiej”. Szybko pokonywała kolejne kręgi bezpieczniackiego wtajemniczenia, aby w 1945 r. objąć stanowisko jednego z dyrektorów w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego (MBP) prokremlowskiego rządu „nowej Polski”.

„Zbrodnicze monstrum”

Swoje credo jako funkcjonariusza komunistycznej bezpieki Brystygierowa sformułowała w instrukcji dla podwładnych: „Polska inteligencja jest przeciwna systemowi komunistycznemu i nie ma szans na jej reedukację. Pozostaje jej zlikwidowanie. Jednak nie można zrobić błędu, jaki uczyniono w Rosji po rewolucji, eksterminując inteligencję i opóźniając rozwój gospodarczy kraju. Należy wytworzyć system terroru, aby przedstawiciele inteligencji nie ważyli się być czynni politycznie”. Sama dawała przykład, jak realizować te wytyczne. Ściśle nadzorowała śledztwa, a często osobiście przesłuchiwała przeciwników reżimu, stosując przy tym brutalne tortury – bicie mężczyzn pejczem bądź szpicrutą po genitaliach i miażdżenie ich szufladą biurka – którym zawdzięczała nadany jej przez ofiary przydomek Krwawa Luna.

Według jednego z przesłuchiwanych była „zbrodniczym monstrum, przewyższającym okrucieństwem niemieckie dozorczynie z obozów koncentracyjnych”. Anna Rószkiewicz-Litwinowiczowa, żołnierz Armii Krajowej i niezłomny więzień stalinowskich kazamat, zapamiętała, że „Brystygierowa słynęła z tortur zadawanych więźniom”. Przykładem metod stosowanych przez Brystygierową wobec aresztowanych może być historia przesłuchań lidera opozycyjnego Polskiego Stronnictwa Ludowego – Szafarzyńskiego. Według świadków „stanowił on widok przerażający. Jądra miał na wysokości kolan. Brystygierowa wsadzała mu przyrodzenie do szuflady, następnie zatrzaskiwała i bez opamiętania biła”.

Kolejną specjalnością „Krwawej Luny” była walka z Kościołem. To za jej sprawą zainstalowano w kuriach i parafiach sieć agentów. Na księży donosić mieli – według scenariusza Brystygierowej – „żebracy”, „dostawcy klasztorni”, a nawet uczniowie uczestniczący w lekcjach religii. Jednak nie poprzestawała na tak prymitywnych metodach i instruowała, że do walki z Kościołem należy także wykorzystywać animozje wśród duchowieństwa. To ona przesłuchiwała prymasa Stefana Wyszyńskiego, który określił ją później krótko, acz dosadnie: „To straszna kobieta!”.

Czerwone buduary

Awanse w strukturach bezpieki potrafiła Brystygierowa łączyć z karierą w partii komunistycznej. W 1945 r. została delegatem na I Zjazd PPR. Trzy lata później uczestniczyła w III zjeździe tej partii i w tzw. Kongresie Zjednoczeniowym, na którym powstała Polska Zjednoczona Partia Robotnicza i została wybrana do Centralnej Komisji Kontroli Partyjnej.

Pokonywanie kolejnych szczebli drabiny władzy w PRL zawdzięczała nie tylko oddaniu partii i komunistycznym dogmatom, ale także wyrachowanej „polityce łóżkowej”. Prawie 50-letnia Julia wciąż dysponowała atutami w postaci wybujałego temperamentu i zupełnego braku skrupułów, aby wykorzystywać je dla robienia kariery. Metodę tę przetestowała w okresie wojny podczas pobytu w ZSRS, kiedy to romansowała z liderami środowiska polskich komunistów. „Była w Rosji kochanką Bermana, Minca i Szyra” – wspominał jej seksualne podboje cytowany wcześniej Światło. Z kolei w latach 50. – jak eufemistycznie stwierdzał Stefan Staszewski, wówczas jeden z prominentów PZPR – „była z tych, które mówią, kto ma je do domu odprowadzić”.

Wśród jej „partnerów” wymieniano – obok dawnych kochanków: nadzorującego bezpiekę Jakuba Bermana, wicepremiera Hilarego Minca oraz byłego oficera politycznego Eugeniusza Szyra – także sowieckiego „agenta-prezydenta” Bieruta i stojącego na czele tzw. postępowych katolików Bolesława Piaseckiego. Światło na falach Radia Wolna Europa konstatował: „Jak Brystygierowa chce coś przeprowadzić przeciw Radkiewiczowi, to wszystko może zrobić. Radkiewicz nie zdążył zreferować jakiejś sprawy Bierutowi, a już Bierut czy Berman dzwonili do niego: »Słuchaj, jest u ciebie taka a taka sprawa«. Oni wiedzieli, bo Brystygierowa referuje im wszystko nocami”. Przypomnijmy: Stanisław Radkiewicz nie był byle kim – stał wówczas na czele MBP.

„Intelekt w okowach dogmatu”

Formułę tę ukuł filozof Leszek Kołakowski, próbując lapidarnie ująć fenomen intelektualistów, którzy nie tylko dali się uwieść marksizmowi, ale także w imię obiecywanej przez niego lepszej przyszłości potrafili uczestniczyć czynnie w komunistycznych zbrodniach, a następnie zaciekle bronić ich wykonawców (ze sobą włącznie). Określenie to doskonale pasuje do bohaterki niniejszego tekstu. Myliłby się ten, kto uważałby, że polityczna i zawodowa kariera „Krwawej Luny” w strukturach MBP była jedynie wynikiem jej bezkrytycznej ideowości, bezwzględności czy też „łóżkowych harców”. Była ona również osobą niezwykle inteligentną, zarówno wywierającą intelektem wrażenie na rozmówcach w czasie ideologicznych dysput, jak i potrafiącą wykorzystać go przy prowadzeniu „gier operacyjnych” wobec opozycji. Berman wspominał, że „była kobietą bystrą, przenikliwą”. Z kolei Staszewski relacjonował: „Przydzielano jej zadania wymagające dużej inteligencji. Była kulturalna, elokwentna”.

Faktyczną kontrolę nad polityką wyznaniową MBP przejęła, gdyż – jak argumentowali zwierzchnicy – traktuje ona sprawy katolicyzmu „na płaszczyźnie filozoficznej”, wdając się w czasie przesłuchań w prawdziwe intelektualne debaty. Z wdzięcznością przyjęła ponoć egzemplarz Pisma Świętego ofiarowany jej przez prymasa Wyszyńskiego, któremu się przyznała, że fascynuje ją Ewangelia św. Mateusza. To ona również miała dzielić i rządzić w środowisku literatów i artystów. Wśród twórców panowała opinia: „Chcesz coś załatwić – rozmawiaj z Brystygierową”.

Nawrócenie grzesznicy?

Po śmierci Stalina i październikowym przełomie 1956 r., który zamknął okres stalinizmu nad Wisłą, Brystygierowa – tak jak wielu czerwonych katów – uniknęła odpowiedzialności za zbrodnie. Zaopatrzona w sowitą rentę odeszła z resortu. Nową pracę znalazła w redakcjach Naszej Księgarni i Państwowego Instytutu Wydawniczego. Próbowała również sił jako pisarka. Jej powieść i opowiadania przeszły jednak bez echa. Cień złowrogiej przeszłości dał znać o sobie w końcu lat 60., kiedy to odrzucono jej prośbę o przyjęcie do Związku Literatów Polskich. Zbyt wielu pamiętało o jej zbrodniach i – pomimo wstawiennictwa Putramenta – komisja negatywnie ustosunkowała się do jej podania.

Równocześnie Brystygierowa przechodziła zagadkową przemianę. Zaczęła bywać w zakładzie dla niewidomych w Laskach, który słynął ze spotkań opozycyjnych intelektualistów i skruszonych ludzi reżimu (jako gość „podejrzanego ośrodka” stała się nawet przedmiotem inwigilacji bezpieki) „przyjęła chrzest, przeszła nawrócenie” – twierdził dziejopis Ryszard Terlecki, choć inni historycy sceptycznie odnoszą się do informacji o konwersji i chrzcie Brystygierowej. Natomiast dobroduszny ks. Marylski z Lasek tak wyjaśniał przemianę „Krwawej Luny”: „Uświadomiła sobie, ile zła ludziom swym postępowaniem sprawiła i stara się nowym chrześcijańskim życiem wiele naprawić”.

Brystygierowa zmarła 9 października 1975 r. Została pochowana na Powązkach. Pogrzeb miał charakter świecki. Nie wiadomo, czy stało się tak na prośbę umierającej (a zatem jej konwersja staje pod znakiem zapytania), czy też w wyniku oficjalnego charakteru pochówku – decyzję o pogrzebie na koszt państwa podjął prezydent Warszawy Majewski w odpowiedzi na prośbę kierownika referatu Komitetu Wojewódzkiego PZPR. To jeszcze jedna tajemnica obfitującego w niewiadome życia „Krwawej Luny”.

Przemysław Waingertner

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 11/2014
Artykuł został opublikowany w 11/2014 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 10
  • historyk niezależny IP
    Przeważająca niemieckie dozorczynie ? Raczej takie porównania są niecelne, Irma Grese, nadzorczyni SS,lubiła nagich więźniów i więźniarki szczuć psem ofiary były rozrywane, albo oblewać wrzątkiem na mrozie aż umierali w męczarniach. Oprawcy Gestapo na Szucha wlewali do gardeł ofiar ług sodowy co powodowało poparzenia, wyrywali paznokcie, torturowali przepuszczając prąd przez genitalia, wbijali pod paznokcie szpilki i zapalone zapałki, przypalali palnikiem acetylenowym, papierosami ,przypiekali rozgrzanymi prętami,, topili w beczce z wodą , bili pejczami, bykowcami i wylewali na rany gorący olej lub sól. Więc ocenianie kto był brutalniejszy nie jest precyzyjne.
    Dodaj odpowiedź 9 5
      Odpowiedzi: 0
    • WhenEveryoneLearnTheTruth IP
      Ministerstwem Bezpieczeństwa Publicznego (czyli UB) zarządzali w Warszawie Żydzi i takie są niestety fakty...
      Dodaj odpowiedź 12 1
        Odpowiedzi: 2
      • hreczkosiej IP
        Tacy jak ona i tysiące "spadochroniarzy" sowieckich: http://pamietnikwindykatora.pl/2016/03/05/geny-dzisiejszych-sedziow-prokuratorow-tudziez-innych-prawnikow/ którzy zmienili nazwiska na polskie, stanowili większość w ówczesnym PRL-owskim "wymiarze sprawiedliwości". A zawody prawnicze (zwłaszcza sędziowskie), są w Polsce dziedziczone po dziś dzień. I mamy to co mamy.
        Dodaj odpowiedź 33 1
          Odpowiedzi: 1
        • Jechwoparch IP
          Treść została usunięta
          Dodaj odpowiedź 5 30
            Odpowiedzi: 1
          • emili IP
            Treść została usunięta
            Dodaj odpowiedź 5 21
              Odpowiedzi: 0