Polska zdradzona. Jak Churchill wymienił nas na Grecję

Polska zdradzona. Jak Churchill wymienił nas na Grecję

Konferencja w Jałcie, luty 1945 r.
Konferencja w Jałcie, luty 1945 r. / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano 22
Na konferencji w Teheranie w listopadzie 1943 r. Churchill „wymienił” Polskę na Grecję i wydał na pastwę Związku Sowieckiego. Jednocześnie wywierano nacisk na prezydenta Raczkiewicza i premiera Mikołajczyka, by pozbawili stanowiska „trudnego” Sosnkowskiego.

Michael Foedrowitz

W 1940 r., gdy Francja była już pokonana, a ostatnich żołnierzy alianckich ewakuowano z francuskich portów Wielkiej Brytanii, powstał jeden z najbardziej popularnych mitów II wojny światowej. Urodzony w Nowej Zelandii karykaturzysta David Low ujął go w swoim znanym na cały świat rysunku, przedstawiającym brytyjskiego żołnierza na angielskim brzegu, który otoczony falami sztormu wykrzykuje: „Very well, alone!”. Pod wieloma względami była to nieprawda: Wielka Brytania nie była wcale osamotniona wobec państw osi, obrazek dokumentował jednakże swoistą dwuznaczność, która charakteryzowała politykę Churchilla.

Podczas wojny Wielka Brytania miała wielkie imperium, które obejmowało sporą część lądów kuli ziemskiej, a morza nadal kontrolowane były przez brytyjską flotę. Churchill miał też europejskich sojuszników: Polacy, po klęsce, którą ponieśli w październiku 1939 r., nadal prowadzili walkę w różnych rejonach Europy, bili się na morzach i – wraz z Czechami i Francuzami – mogli zapisać na swoje konto sporą część sukcesów w bitwie powietrznej o Anglię. Największe zasługi dla Wielkiej Brytanii położyła jednak polska służba wywiadowcza. Zapewniała ona aliantom – zarówno Brytyjczykom, jak i Amerykanom – spojrzenie od wewnątrz na wydarzenia w III Rzeszy, była oczami i uszami aliantów podczas działań wojennych od Nordkapp do Algieru, od Brestu w Bretanii do Brześcia Litewskiego. Polacy przekazali Brytyjczykom łącznie 80 tys. meldunków! Nie trzeba nawet wspominać, że to polscy matematycy umożliwili złamanie szyfru niemieckiej Enigmy. Nie, Brytyjczycy nie byli osamotnieni: jeśli ktoś faktycznie walczył w II wojnie światowej „sam”, to byli to Polacy.

„Wielka Brytania nie ma przyjaciół, ma jedynie interesy”

Polityka polskiego rządu na uchodźstwie opierała się na dwóch filarach: analizie aktualnej sytuacji wojennej i rozgrywaniu karty niesprawiedliwości, które Polsce wyrządzono. Ten drugi filar, choć na pierwszy rzut oka solidny, okazał się jednak wzniesiony na ułudzie „moralnej słuszności”. Mylne było już przeświadczenie, że 3 września 1939 r. Londyn pospieszył zaatakowanej Polsce z pomocą „ze względów moralnych”, by „walczyć z nazizmem”. Sojusz z Polską był zawarty z pobudek pragmatycznych, a Wielka Brytania wypowiedziała wojnę nie tyle Hitlerowi, ale także Niemcom. Niemiecki atak na Polskę nie był przyczyną wypowiedzenia wojny, lecz jedynie stanowił do tego okazję. Polacy zapomnieli o przewrotnie dwuznacznej – i przez to diabelnie użytecznej – dewizie brytyjskiej polityki. Sformułował ją w XIX w. brytyjski premier Benjamin Disraeli: „Wielka Brytania nie ma przyjaciół, ma jedynie interesy”.

Także Francuzi nie dotrzymali swojego przyrzeczenia, że w razie niemieckiego ataku na Polskę rzucą swoje wojska do ataku przez Ren. Paryż miał inną koncepcję działań, powstałą w wyniku doświadczeń I wojny światowej: centralnym punktem miała być obrona, trwanie przy betonowych umocnieniach Linii Maginota. Francja nie była gotowa na wojnę zaczepną, Warszawa powinna była zdawać sobie z tego sprawę. Jak złowrogą grę prowadzili już na początku wojny zachodni alianci, pokazać można na dwóch przykładach: 24 sierpnia 1939 r. podpisano w Moskwie układ Hitler-Stalin wraz z tajnym protokołem dodatkowym dotyczącym podziału stref wpływów w Polsce pomiędzy Niemcy a ZSRS. Niemiecki dyplomata Herwarth von Bittenfeld przekazał ten dokument w tajemnicy ambasadzie amerykańskiej w Moskwie i zachodnie mocarstwa szybko się o wszystkim dowiedziały. Do Warszawy nie dotarło jednak ani z Waszyngtonu, ani z Londynu żadne ostrzeżenie. Co zaś do brytyjskich gwarancji dla Polski z marca 1939 r., to skierowane one były wyłącznie przeciwko Niemcom. Dotyczyły wprawdzie całości terytoriów polskich, nie weszły jednak w życie po ataku Armii Czerwonej na wschodnią Polskę 17 września 1939 r. – Wielka Brytania nie wypowiedziała wojny ZSRS. Doradca Churchilla ds. europejskich, sir Frank Roberts odwrócił kota ogonem, oświadczając, że gwarancje dotyczyły suwerenności Polski, a nie jej granic.

Polska musiała się z tym pogodzić, zwłaszcza że po porażce Francji i ewakuacji polskiego rządu na uchodźstwie do Londynu, Polacy zależni byli bezpośrednio i całkowicie od Zjednoczonego Królestwa. Jednak o makiawelicznej sile słów Disraeliego przyszło się Polakom przekonać w całej rozciągłości dopiero po niemieckim ataku na Związek Sowiecki 22 czerwca 1941 r. Skoro sowiecki sojusznik był gotów ponieść – i rzeczywiście poniósł – główny ciężar wojny, brytyjską racją stanu stało się, by pod żadnym pozorem nie utracić jego względów poprzez podnoszenie sprawy polskiej. Sytuacja była bardzo trudna dla wszystkich stron.

Życzenie Churchilla, by włączyć Polaków wraz z Sowietami do koalicji antyhitlerowskiej, napotkało dwie kwestie zapalne, których nie zdołano skutecznie rozwiązać do samego końca wojny: był to pobyt polskich oficerów w sowieckiej niewoli i sprawa przebiegu granic z ZSRS. Te niezwykle drażliwe punkty sprawiały, że polscy sprzymierzeńcy stawali się coraz to bardziej niewygodni dla Anglii, zwłaszcza że nie tylko Niemcy starali się skompromitować i oczernić rząd londyński, ale czynili to również Sowieci, którzy najpóźniej w kwietniu 1943 r., wraz z odkryciem grobów w Katyniu, zaczęli występować przeciwko polskim „sprzymierzeńcom” i 26 kwietnia 1943 r. zerwali z nimi stosunki dyplomatyczne.

Stalin bliższy od Sikorskiego

Sikorski uważany był za człowieka przystępnego i Churchill, w swoim własnym mniemaniu, był przyjacielem polskiego premiera. Śmierć Sikorskiego 4 lipca 1943 r. na Gibraltarze doprowadziła do nowych napięć, ponieważ Polacy zaczęli tak Moskwę, jak i Londyn uważać za możliwych sabotażystów i sprawców katastrofy. Sikorski był nie tylko premierem, ale także głównodowodzącym polskich sił zbrojnych na Zachodzie. Po jego śmierci stanowiska te zostały rozdzielone: premierem został Stanisław Mikołajczyk, a nowym głównodowodzącym gen. Kazimierz Sosnkowski. Generał należał do osób prowadzących twardą politykę i szybko naraził się Sowietom: prasa sowiecka pokazywała go jako zatwardziałego wroga ZSRS, który tylko przypadkiem trafił do obozu alianckiego i którego właściwe miejsce jest u boku Hitlera i nazistów.

Czytaj także:
Żukow – najgorszy dowódca II wojny

Z powodu brytyjskich nacisków uniemożliwiających podniesienie sprawy polskiej cierpiał również gen. Władysław Anders, który ze znajdujących się w niewoli sowieckiej polskich żołnierzy stworzył w drugiej połowie 1941 r. „polską armię na Wschodzie” i przez Persję, Irak, Transjordanię i Palestynę przeprowadził ją – wraz z licznymi cywilami, którzy zostali przez NKWD deportowani na Syberię i w inne regiony ZSRS – do Egiptu. Sowiecka propaganda szybko wzięła sobie Andersa na cel i w czasie Powstania Warszawskiego w 1944 r. oczerniała go plakatem, na którym Anders mył zakrwawione ręce nad planem Warszawy.

Po przystąpieniu Związku Sowieckiego do wojny bardzo skomplikowała się także sytuacja w polskim podziemiu. W styczniu 1942 r. utworzono PPR, która dla odciążenia Armii Czerwonej miała zacząć nękać i niszczyć niemieckie linie zaopatrzenia, które przechodziły przez Generalne Gubernatorstwo. Sikorski odmówił w Moskwie zgody na takie rozwiązanie. Oznaczałoby ono bowiem, że wyzwolenie przyjdzie do kraju zasłanego trupami. W tej sytuacji doszło do ostrego konfliktu pomiędzy siłami narodowymi i lewicowymi, które patrzyły na siebie wzajemnie z podejrzliwością.


W Londynie, po propozycjach pokojowych, które Niemcy składali Polakom, zaczęto zdawać sobie sprawę z nowego problemu i opracowywać strategię na wypadek, gdyby rząd na uchodźstwie pozostał u boku aliantów, natomiast siły w Polsce przeszły na stronę Niemców i rozpoczęły walkę przeciw Sowietom. W 1943 r. rozpoczęła się mała wojna wszczęta przez prawicowe NSZ przeciwko partyzantom komunistycznym. Do najcięższego starcia doszło 9 sierpnia 1943 r. nieopodal wsi Borów, gdzie oddział NSZ za pomocą siekier zabił i okaleczył 26 członków Gwardii Ludowej i czterech chłopów. Wiadomość o tym zdarzeniu dotarła do Moskwy. Na konferencji w Teheranie Stalin czynił Churchillowi ciężkie wyrzuty w związku z działalnością polskich nacjonalistów i oskarżał ich o sprzymierzanie się z Niemcami w celu wspólnej likwidacji lewicowych grup partyzanckich.

Do Warszawy za daleko

Konsekwentnie prowadzona polityka niedrażnienia Stalina sprawiła, że Polacy wysnuli niepozbawione podstaw wnioski: Churchill sabotuje polskie dążenia do wyzwolenia. Szczytowym momentem tych podejrzeń był sierpień 1944 r., gdy Wielka Brytania początkowo w ogóle nie wsparła Powstania Warszawskiego, a później udzieliła tylko symbolicznej pomocy. Wiadomość, że Stalin nie pozwolił samolotom alianckim na lądowanie na swoich lotniskach, a zachodnie czterosilnikowce nie są w stanie bez lądowania pokonać trasy w obie strony, przekazana została Polakom z udawanym żalem. Zresztą brytyjskie lancastery nie miały problemów z przeleceniem 950 mil, gdy w nocy z 26 na 27 i z 29 na 30 sierpnia 1944 r. bombardowały Królewiec. Zorganizowanie lotów zaopatrzeniowych z brytyjskiego Tempsdorf lub włoskiego Brindisi nie stanowiłoby większego problemu – odległość była podobna.

8 sierpnia 1944 r. Sosnkowski oświadczył brytyjskiemu szefowi sztabu, że prośba Polaków o wsparcie nie jest żebraniem o broń, ale żądaniem jej natychmiastowego wydania. Krytyka ze strony Sosnkowskiego była tak gwałtowna, że Brytyjczycy rozpoczęli starania o odwołanie generała. Również loty zaopatrzeniowe SOE (Special Operations Executive), wspierające polskie podziemie miały – w porównaniu z pomocą świadczoną komunistycznym partyzantom Tito w Jugosławii – raczej symboliczny charakter. Ponadto strefa zrzutów była ograniczona: Brytyjczycy wystrzegali się zrzucania broni i ekwipunku za linię Curzona, by uniknąć ewentualnych pretensji ze strony Stalina o to, że Churchill dozbraja oddziały walczące przeciwko ZSRS. Jednocześnie SOE mamiło polski sztab generalny planami lądowań w Polsce – które zostały uwzględnione w planach powstania i doprowadziły do wielkich strat jednostek AK walczących o Okęcie – wiedząc, że te nigdy nie dojdą do skutku.

Brytyjski problem sprowadzał się do tego, jak zachować dystans do polskiego sojusznika, jednocześnie trzymając go w stałej gotowości do pomocy. Polscy oficerowie i członkowie rządu zaczęli nękać Churchilla żądaniami wyjaśnienia sprawy katyńskiej i podczas jednej z takich okazji brytyjski premier zrugał gen. Andersa, że bezustanne powracanie do sprawy katyńskiej nie ma sensu. Wytoczył ciężkie działa: jeśli Polacy mają zamiar wszcząć III wojnę światową, to on, Churchill, nie zamierza brać tego na siebie. David Low na jednej ze swoich karykatur przedstawił stanowisko Churchilla w następujący sposób: wściekły Brytyjczyk poucza polskiego żołnierza w wykopanym grobie, z bronią nakierowaną w niewłaściwą stronę, by nie prowadził prywatnej wojny.

Z kolei sprawa granic załatwiana była tak niezręcznie i niedyplomatycznie, że słusznie wzbudziło to gniew strony polskiej: gdy w Teheranie ustalono, że powojenną granicą polsko-sowiecką będzie linia Curzona, nieobecni na konferencji Polacy dowiedzieli się o tej decyzji z prasy! Rząd emigracyjny w Londynie uznał to postępowanie i całą politykę aliancką wobec Polski za „nielojalną i niehonorową”. Zachowanie Churchilla nosiło wręcz znamiona zdrady. Na konferencji w Teheranie w listopadzie 1943 r. „wymienił” on Polskę – której suwerenność była wszak powodem wypowiedzenia wojny Niemcom – na Grecję i wydał na pastwę Związku Sowieckiego. Jednocześnie wywierano nacisk na prezydenta Raczkiewicza i premiera Mikołajczyka, by pozbawili stanowiska „trudnego” Sosnkowskiego.

Polacy na aut

Brytyjczycy zadali sobie dużo trudu, by możliwie ostrożnie kontrolować polskiego partnera i sondować jego ewentualną skłonność do współpracy z wrogiem. „Utrzymanie tajemnicy przez Polaków – donoszono – nie jest na tyle ścisłe, byśmy mogli w pełni informować ich w całej rozciągłości o naszych posunięciach”. Angielska policja dyskretnie obserwowała niektórych polskich polityków w Wielkiej Brytanii. 18 listopada 1942 r. służby w Londynie odnotowały, że dr Tadeusz Bielecki przybył w połowie 1941 r. z Lizbony i wydaje „Myśl Polską”. Podejrzewano, że usiłuje w Anglii założyć partię prawicową. Niemcy faktycznie wiedzieli, że polityk Stronnictwa Narodowego przebywa w Londynie i widzieli w nim możliwy punkt zaczepienia dla swoich akcji dywersyjnych.

Na podstawie doniesień o tego rodzaju zdarzeniach dowódca Sipo i SD w Radomiu zanotował 28 czerwca 1944 r. w chyba nie do końca uzasadnionej euforii: „Spodziewany rozłam polskich partii politycznych uznać można za dokonany”. Wedle obserwacji brytyjskich służb, począwszy od 1943 r., różne niemieckie ośrodki z rozmaitych części okupowanego kontynentu coraz usilniej oferowały polskiemu uchodźstwu wypracowanie wspólnego modus vivendi. Wiedząc o tym, Brytyjczycy starali się kontrolować linie komunikacyjne (pocztowe i radiowe) pomiędzy okupowaną Polską a rządem na uchodźstwie i sztabami, a ich otwarta nieufność bardzo psuła atmosferę.

Czytaj także:
Obłąkany plan Hitlera: Porwać papieża!

Oliver Harvey, sekretarz Anthony’ego Edena, domagał się „zdecydowanego postępowania” z Polakami, w razie gdyby psuli oni jedność brytyjsko-sowiecką. Churchill żywił do Polaków pewną sympatię, choć nazywał ich „bandą natrętnych intrygantów”. Brytyjski minister informacji Brendan Bracken ogłosił 23 czerwca 1943 r.: „Zwróciłem uwagę wszystkim redaktorom gazet zagranicznych na gościnność, której doświadczają”. W razie gdyby doszło do rozłamu pomiędzy obydwoma narodami, planowano cofnąć licencje na wydawanie gazet. Bracken nie zamierzał, jak podkreślił, okazywać zrozumienia w sytuacji, w której brytyjscy marynarze przywożą zza oceanu papier, by obcokrajowcy mogli w Anglii ułatwiać niemieckim propagandystom sianie niezgody między sojusznikami. Angielscy przywódcy zażądali, by polska prasa w Anglii była cenzurowana oraz by nie publikowała niczego, co mogłoby urazić Stalina. Mimo to Churchill starał się bronić Sikorskiego przed Stalinem. Pisał do Moskwy: „Jego sytuacja jest niezwykle trudna. Daleki jest od postawy proniemieckiej i od nawiązywania sojuszu z Niemcami, lecz ponosi ryzyko, że straci poparcie Polaków uważających, że niedostatecznie twardo występuje w imieniu swojego narodu przeciw Związkowi Sowieckiemu. A jeśli on odejdzie, dostaniemy tylko kogoś gorszego”.

Ewakuacja do Kairu?

Gdy polski partner stawał się dla Brytyjczyków coraz bardziej niewygodny, w Foreign Office ktoś wpadł na pomysł znakomitego rozwiązania: a gdyby tak po prostu ewakuować tych natrętnych Polaków, na przykład do Egiptu? Byliby w bezpiecznej odległości i nie mogliby nadal „przeszkadzać”! 3 marca 1944 r. Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy wysłał telegram do Ministerstwa Spraw Zagranicznych z niezwykle interesującym doniesieniem: „Przechwycony meldunek radiowy dla ambasady tureckiej w Moskwie z 24 lutego zawiera sprawozdanie tureckiego posła w Kairze. Wynika z niego, że angielski rząd stara się rozwiązać trudności, które sprawia mu obecność w Londynie polskiego rządu na emigracji poprzez przeniesienie tego rządu do Kairu”. Poseł turecki potwierdził tę informację podczas audiencji u króla Egiptu. W Wehrmachcie z żalem skonstatowano później, że informacja z tego meldunku się nie sprawdziła. Polski rząd nie został ewakuowany, a urzędnicy angielskiego Foreign Office zaprzeczali, by takie plany w ogóle istniały.

W październiku 1944 r. dyplomata Wagner donosił niemieckiemu MSZ, że polski rząd emigracyjny dał za wygraną. „Sytuacja wśród przeważnie antysowiecko nastawionej emigracji przedstawia się beznadziejnie. Większość Polaków, którzy w 1939 r. uciekli do Wielkiej Brytanii, porzuciła nadzieję, że zobaczą jeszcze Polskę, o jakiej marzyli. Mimo to zbliżenie z Niemcami nie jest z ich strony poważnie brane pod uwagę”.

Gdy wojna się skończyła, a Anglicy świętowali europejski V-Day na Piccadilly Circus, jasne już było, że polskie starania o odzyskanie ojczyzny skończyły się całkowitą klęską. Gdy w Londynie planowano paradę zwycięstwa, nie włączono do niej polskich sojuszników. Po licznych interwencjach zezwolono, by, ze względu na zasługi w czasie bitwy o Anglię, w paradzie wzięły udział polskie samoloty. Polscy piloci okazali jednak solidarność z żołnierzami pozostałych formacji i zażądali, by w paradzie wzięła udział także marynarka i piechota. Brytyjczycy odmówili i w ten sposób podczas obchodów nie można było na ulicach Londynu zobaczyć żadnych oficjalnych polskich oddziałów. Na ironię zakrawał fakt, że inaczej było w Moskwie rok wcześniej: w słynnej paradzie zwycięstwa na placu Czerwonym 24 czerwca 1945 r. polskie jednostki maszerowały ramię w ramię z żołnierzami Armii Czerwonej.

Wiara Polaków w to, że mają prawo do wsparcia przez wzgląd na moralną słuszność swojej sprawy, nie miała racji bytu. Tako rzecze Zaratustra: „Najzimniejszym ze wszystkich zimnych potworów jest państwo”.

Michael Foedrowitz jest niemieckim historykiem i publicystą badającym kulisy II wojny światowej.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 2/2013
Artykuł został opublikowany w 2/2013 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 22
  • Obserwator x IP
    Wojnę prowadzi sie ekonomicznie . I to ujawniło sie w działaniu głównie USA. Stalin jako sojusznik wziął na siebie ciężar wojny a szantażował zawarciem pokoju z Niemcami. USA widziały interes w wyrugowaniu Anglików z kolonii a to było możliwe z pomocą ZSRR. Polska dla nich nie stanowiła żadnej wartości oktora należałoby sie bić . Oj gdyby miała ropę to może by wartałoby. I tak oddali te kraje ZSRR . Nie było to działanie po raz pierwszy. W 1920r Kamieniewowi tez oferowano Polskę by dalej tylko nie ruszalina zachód (rozmowy dyplomatyczne w Londynie) Sprawy sie odmieniły gdy ZSRR zaczął popierać walkę narodowo wyzwoleńcza i poszerzal swoja strefę wpływów . Kto by nie rządził w Polsce to nie było rozwiązania innego niż czekanie na sytuacje 1980 i 1989r . Najbardziej durni byli Niemcy którzy mając nieunikniona klęske nie zdecydowali dopuścić do zwycięstwa powstania i utworzenia władzy pro londyńskiej . Wtedy by sie sprawa sojuszu ze Stalinem skomplikowała a Niemcy przy wolnej Polsce wcześniej by sie zjednoczyły .
    Dodaj odpowiedź 1 0
      Odpowiedzi: 0
    • Historyk nie-Histeryk IP
      Artykul tendencyjny i z gruntu nieprawdziwy.
      Brytyjczycy czesto zachowywali sie nielojalnie wobec Polski, a ale to Roosevelt sprzedal nas w Teheranie i Jalcie Stalinowi, za plecami Churchilla. Churchill planowal inwazje na Balkanach: by powstrzymac ZSRR, a nie w Normandii - co narzucilo USA. Takze w 1945r. Anglicy planowali operacje "Unthinkable" - plan wyparcia sowietow z Europy Wschodniej przy uzyciu sily. Plan ten Ameryka storpedowala.
      Trudno sie dziwic, ze alianci zachodni zalecali sie do Stalina a nas zbywali, bo Stalin mial 300 dywizji pod bronia a my 3.
      Dodaj odpowiedź 6 2
        Odpowiedzi: 0
      • racjonalista IP
        Polska zakończyła wojnie na własne życzenie jako jedyny przegrany w obozie zwycięzców;)))))
        Dodaj odpowiedź 4 5
          Odpowiedzi: 0
        • Szacki IP
          Churchill miał obowiązek działać w interesie Wielkiej Brytanii, a nie Polski. Jedyne do kogo możemy mieć pretensje, to do naszych władz przedwojennych i uchodźczych, że dali się ograć jak dzieci, a w efekcie między 1939 rokiem, a 1989 Polska była pod okupacją niemiecką, a potem sowiecką. Było oddać Niemcom Gdańsk, wybudować eksterytorialną autostradę, i zawrzeć sojusz z Niemcami przeciwko Sowietom. Piloci po wojnie popełnili błąd. Mogli wziąć udział w paradzie zwycięstwa akcentując wysiłek Polski w czasie wojny i choć symbolicznie reprezentując Polskę oraz PSZ na Zachodzie w tej defiladzie. Nie pierwszy błąd, bo wcześniej bronili kraju, który sprzedał nas Stalinowi.
          Dodaj odpowiedź 11 4
            Odpowiedzi: 0
          • aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa IP
            Atak przez Bałkany miał się odbyć dlatego że na basenie śródziemnomorskim Brytyjczykom zawsze zależało najbardziej.
            Dodaj odpowiedź 9 1
              Odpowiedzi: 0
            • adriand IP
              tendecyjny artykuł i marny pismak. Jeżeli już chcesz pisać artykuł na jakiś temat to radzę się najpierw z nim zapoznać. Jeżeli chcesz pisać o Churchillu to także radzę przeczytać inne artykuły oraz jego bio czego napewno nie zrobiłeś. Poczytaj chociaż nie wiem czy Twój mały mózg to odnotuje kto chciał wejść w tyłek stalinowi, wasz ukochany prezydent amerki, a Churchill zdawał sobie doskonale sprawę czym grozi oddanie stalinowi europy wschodniej stąd atak na III Rzeszę miał odbyć się przez bakany
              Dodaj odpowiedź 12 6
                Odpowiedzi: 0
              • Bolska_XD IP
                Za to polski pucybut na wyspach zawsze będzie ceniony.
                Dodaj odpowiedź 7 4
                  Odpowiedzi: 0
                • twardowsky IP
                  skończcie z tym lewacko sowieckim ..., to propaganda która wytresowano Polaków.
                  zdradzili nas sowieci i USA, a dokładniej komunisci z USA.
                  po kolei
                  - Plan Churchilla, to wjazd do europy przez bałkany, teks sprzedał Polaków za Grecje jest idiotyzmem, jesli ma sie choc podstawowa wiedze na temat tego planu.
                  po kolei:
                  - Anglicy pokonują Niemców w Afryce - „teraz to nie jest koniec, to nie jest nawet początek końca. Ale to jest, być może, koniec początku”
                  - Anglicy w lipcu 1943 laduja w sycyli, we wrześniu rozpoczynaja atak na Włochy włochy sie poddaja.
                  - Stalin żąda spotkania w listopadzie mamy konferencja w techeranie.
                  Dodaj odpowiedź 9 3
                    Odpowiedzi: 0
                  • Asdfgh IP
                    Przede wszystkim to dali nam gwarancje przed wybuchem wojny. Wielka Brytania wiedziała, że ta wojna wybuchnie. Nie wiedziała gdzie. Dlatego skierowała Niemców na Wschód zamiast na Francję. Wciągnęła w to Polskę którą łudziła pomocą.

                    Dlaczego? Aby mieć czas na przygotowanie się do wojny.

                    Druga sprawa przerażał ich wzrost Niemiec. Dlatego wepchnęli ich do wojny by potem poprzeć ZSRR a następnie go zwalczać. Wyspiarze zawsze prowadzili politykę równowagi na kontynencie. To jest ich gł. doktryna. Mogą wtedy go kontrolować. Pamiętajmy o tym.
                    Dodaj odpowiedź 15 0
                      Odpowiedzi: 0
                    • (wujek) Olek IP
                      A czym dla UK jest Polska w stosunku do Grecji, ojczyzny męża królowej i Niemiec, ojczyzny dynastii Mountbatten ...
                      Dodaj odpowiedź 10 1
                        Odpowiedzi: 1
                      • lekkowody IP
                        Sojusze najlepiej wychodzą na papierze.Póżniej to już..............
                        Dodaj odpowiedź 14 0
                          Odpowiedzi: 0
                        • gggggggggggggggggg IP
                          W samej Grecji monarchiści którzy nie byli lubiani przez naród oraz Brytyjczycy nie mieli oporów przed udzieleniem amnestii większości greckich pronazistowskich kolaborantów aby ich wykorzystać do masakrowania Greków i greckich Słowian, zarówno prawdziwych komunistów, jak i tych którym przylepiono "komunizm" bo nie chcieli monarchii lub domagali się praw dla mniejszości słowiańskiej.
                          Dodaj odpowiedź 9 0
                            Odpowiedzi: 0
                          • gggggggggggggggggggggg IP
                            Oczekiwać "moralności' od państwa które w XVI-XVII wieku było państwowym sponsorem piractwa, następnie w XVII-XVIII wieku stało się potęgą w handlu niewolnikami a w XIX było największym dilerem narkotykowym, poprzez swoje kartele narkotykowe zwane kompaniami handlowymi wywołało epidemię opium w Chinach, potem stoczyło dwie wojny z Chinami aby zmusić je do dalszego kupowania brytyjskich narkotyków.
                            Dodaj odpowiedź 20 0
                              Odpowiedzi: 0
                            • racjonalista IP
                              Polska wystawiła do walki łącznie ok 400 000 ludzi. ZSRR wystawił 11 mln. Rachunek był prosty. Dlaczego nas to dziwi?
                              Dodaj odpowiedź 5 9
                                Odpowiedzi: 1
                              • Zwykly IP
                                Zawsze mieli nas w d....
                                teraz zrobia to samo.
                                Dodaj odpowiedź 17 0
                                  Odpowiedzi: 0

                                Więcej historii