Wikipedia - encyklopedia historycznej niewiedzy

Wikipedia - encyklopedia historycznej niewiedzy

Rys. Krzysztof Wyrzykowski
Rys. Krzysztof Wyrzykowski
Dodano 15
Zachowanie neutralnego punktu widzenia, bezstronności i obiektywizmu Wikipedii polskojęzycznej jest realizowane jedynie fasadowo. Szczególnie dobrze widać to na przykładzie artykułów historycznych.

Tymoteusz Pawłowski

Dla tych, którzy nie wiedzą, co to Wikipedia – choć nie wierzę, że są tacy – jest to „encyklopedia powszechna, pisana i redagowana przez internautów”. Pod koniec 2015 r. zawierała „36,9 miliona artykułów we wszystkich wersjach językowych [tych jest 284], w tym ponad 5 mln artykułów w wersji angielskiej [najliczniejszej] oraz ponad 1,1 miliona artykułów w wersji polskojęzycznej”.

Wikipedia jest niesamowicie popularna, wygodna i przydatna, szczególnie w połączeniu z mobilnym Internetem. Pozwala uzyskać odpowiedzi na wiele pytań i rozwiać mnóstwo wątpliwości. Bardzo chętnie korzystają z niej uczniowie i studenci, odrabiając prace domowe, ucząc się lub pisząc ściągawki. Wikipedia jest również doskonałym narzędziem badawczym – dzięki niej można uzyskać dostęp do źródeł, materiałów ikonograficznych, innych artykułów opublikowanych w Internecie, a nawet dowiedzieć się, jaki pogląd na daną sprawę mają inne narody.

Swoją drogą Wikimedia Foundation Inc. – czyli organizacja zajmująca się Wikipediami – stara się usilnie, żeby Wikipedie nie były narodowe, lecz jedynie językowe. Widać to chociażby w oficjalnym nazewnictwie: nie ma „polskiej Wikipedii”, jest „Wikipedia polskojęzyczna”, „Deutschsprachige Wikipedia”, „Svenskspråkiga Wikipedia”, wreszcie „Wikipedia in italiano”... Najważniejszą zasadą Wikipedii i jej filarem jest bowiem „neutralny punkt widzenia”.

Moskale, Rosjanie i Sowieci

Niestety, zachowanie neutralnego punktu widzenia, bezstronności i obiektywizmu Wikipedii polskojęzycznej jest realizowane jedynie fasadowo. Szczególnie dobrze widać to na przykładzie artykułów historycznych. Nie tylko dotyczących historii najnowszej! Do 1764 r. Polska nie uznawała nazwy „Cesarstwo Rosyjskie”. Nasza dyplomacja używała więc terminu Wielkie Księstwo Moskiewskie, a wszelkie wojny toczyliśmy z Moskalami. Spór miał wymiar jak najbardziej praktyczny – Cesarstwo Rosyjskie chciało panować na Wszechrusi, a więc także na białoruskich i ukraińskich ziemiach Rzeczypospolitej. Tymczasem wedle Wikipedii wojny były polsko-rosyjskie. Obowiązuje wyłącznie nazewnictwo rosyjskie...

W tym kontekście marginalną sprawą jest hasło „Potop szwedzki”. Henryk Sienkiewicz w grobie się przewraca, bo przecież „Potop” to nie tylko Szwedzi: w pierwszej części powieści Kmicic wraz z towarzyszami walczył przeciw Semptentrionom, którzy nie tylko spalili Wilno, lecz także podeszli pod Warszawę. Pisarz wygrał pierwsze starcie z cenzurą Rosjan (to znaczy Septentrionów), ale później cenzorzy kontratakowali i udało im się rozpropagować fatalną zbitkę słowną „potop szwedzki”. Za nimi poszła Wikipedia. Co ciekawe, w artykule powinna być dyskusja o genezie nazwy. Nie ma. Trudno też w tym haśle doszukać się samego Sienkiewicza.

Przykładem dbania o „neutralny punkt widzenia” są również artykuły opisujące rzeczywistość po 1831 r. Królestwo Polskie zostało uznane przez Rosję – bezprawnie i jednostronnie – za twór nieistniejący. I pogląd ten jest przez wikipedystów uznawany. Jeśli ktoś urodził się w Warszawie pod koniec XIX w., to urodził się w Cesarstwie Rosyjskim. Prezentowane jest stanowisko takie, jakiego życzyli sobie okupanci z Petersburga. Jeszcze lepiej widać to w obcojęzycznych artykułach Wikipedii – zdaje się, że polscy wikipedyści nie biorą udziału w powstawaniu artykułów o historii Polski. Trzeba jednak przyznać, że z angielskojęzycznej listy „protektoratów Rosji” zniknęła w końcu XVIII-wieczna Rzeczpospolita, choć wciąż jest ona wymieniana w Wikipedii rosyjskiej. Tak, dokładnie tak: rosyjskiej. Nie ma bowiem Wikipedii rosyjskojęzycznej, tylko Русская Википедия.

Czytaj także:
Kłamstwo „Imienia Róży”. Jak sfałszowano historię inkwizycji

Im bliżej czasów współczesnych, tym uwag można mieć więcej. Bardzo intrygujące jest hasło „powstanie”, a lista polskich powstań jest wprost zabawna. Znajduje się na niej także „powstanie Kostki-Napierskiego”, „powstanie leskie”, a nawet „rabacja galicyjska”. Cóż mają one wspólnego z powstaniami? Niewiele, tyle tylko – o czym wspomniano w artykule o „powstaniu leskim” – że „w historiografii PRL ów zryw był określany mianem powstania ludowego”. Jak widać, taki punkt widzenia wciąż jest obowiązujący.

Pogodzenie tez „historiografii PRL” z faktami prowadzi czasem do humorystycznych sytuacji. Jak wszyscy wiemy, według historiografii PRL powstania przeciwko legalnej władzy były niedobre i zawsze kończyły się porażką. Nie miało to oczywiście wiele wspólnego z faktami, toteż dziś w Wikipedii można przeczytać – w artykule o „powstaniu 1806 roku” – że było to „jedno z czterech [...] zakończonych pełnym sukcesem powstań w historii Polski”. Pocieszające jest to, że przestano już propagować tezę, iż jedynym udanym powstaniem było powstanie wielkopolskie z 1919 r. Zatrważa natomiast, że wydarzenia z listopada 1918 r., które doprowadziły do odzyskania przez Polskę niepodległości, jako powstania wymieniane nie są.

Można natomiast wiele dowiedzieć się o wyzwalaniu ziem polskich. W biogramie gen. Sylwestra Żukowskiego można na przykład przeczytać, że w 1919 r. wyzwolił Wiłkomierz i Poniewież. Z tym że biogram tego rosyjskiego generała znajduje się pod hasłem Silvestras Žukauskas, a „wyzwolenie” oznaczało opanowanie tych miast przez Republikę Litewską. Z kolei z artykułu „Operacja »Bagration«” można się dowiedzieć, że doprowadziła ona – w 1944 r. – „do oczyszczenia Białoruskiej SSR z sił niemieckich”, w tym m.in. Wilna i Grodna. A z mapy wynika, że Armia Czerwona dotarła nawet pod Warszawę. No cóż, w tym przypadku nie chodzi już o „neutralny punkt widzenia”, tylko o zwykłą niewiedzę. Przeważająca część terenów zajętych przez Armię Czerwoną w ramach operacji „Bagration” to były ziemie Rzeczypospolitej Polskiej – przynajmniej do podpisania umowy granicznej między Polską a ZSRS z 16 sierpnia 1945 r.


Charakterystyczne dla historii prezentowanej w polskojęzycznej Wikipedii jest to, że „neutralny punkt widzenia” zachowywano przede wszystkim w artykułach dotyczących stosunków Polski z Rosją. Symboliczna jest walka, jaka toczy się w artykule „Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich” o przymiotniki. Moderatorzy Wikipedii zażarcie walczą przeciwko słowu „sowiecki”, ponieważ ma on negatywne skojarzenia (a jakie niby ma mieć?). O ile podrozdział „Związek Radziecki a Związek Sowiecki” na przestrzeni lat pojawiał się i znikał, o tyle jedno zdanie zawsze było z niego usuwane. Zdanie mówiące o tym, że jedynie narody mające stać się częścią ZSRS tłumaczyły termin „sowiecki” na język narodowy.

Rodem z PRL

Jaka jest przyczyna takich starań o zachowanie „neutralnego punktu widzenia”? Czy jest to objaw „zbiorowej mądrości” czy „kolektywnej głupoty”? Czy takie oczywiste braki pojawiają się przypadkowo, czy są wynikiem rozmyślnego działania? Przecież może być i tak, że o specyficznie rozumiany „neutralny punkt widzenia” polskojęzycznej Wikipedii dbają „zielone ludziki” zza wschodniej granicy, wykorzystując dobrą wolę „użytecznych idiotów”.

Mógłbym się nawet zgodzić z takim widzeniem sprawy, gdyby nie artykuły dotyczące II Rzeczypospolitej i kampanii 1939 r. Ten krótki okres dziejów był bowiem kluczowy dla historiografii PRL. Wedle prymitywnie rozumianego determinizmu historycznego państwo burżuazyjne musi upaść, żeby mogło powstać państwo komunistyczne. Ideolodzy PRL za wszelką cenę starali się zatem pokazać II RP jako organizm zgniły, a kampanię 1939 r. – jako dowód tej zgnilizny. W czasach PRL poświęcono niesamowicie dużo energii i pieniędzy, żeby taką wizję przedwojennej Rzeczypospolitej zaszczepić Polakom. Jak widać po Wikipedii – udało się. W artykułach dotyczących przedwojennej Rzeczypospolitej – jak w źrenicy – zbiegają się wszystkie problemy polskojęzycznej Wikipedii.

Wydaje się, że największym z nich są źródła – ale nawet nie ich brak, tylko nadmiar. Nadmiar specyficzny. Współczesne książki naukowe wychodzą w nakładzie liczącym setki egzemplarzy, popularyzatorskie – w tysiącach. Tymczasem, jeszcze niedawno, przed 1989 r., nakład publikacji naukowej w Polsce wynosił dziesiątki tysięcy, a książki popularyzatorskiej – setki tysięcy egzemplarzy. Do dziś są one powszechnie dostępne – dużo łatwiej niż książki współczesne. Można je znaleźć w każdej bibliotece publicznej, tanio kupić w antykwariacie i serwisach aukcyjnych. I to właśnie na podstawie książek wydawanych w PRL napisanych jest całe mnóstwo artykułów historycznych w Wikipedii.

Czytaj także:
„Za Tisa pełna misa”, czyli jak Słowacy wyszli na kolaboracji z Hitlerem

Żeby książek! Wspomniany już artykuł o „powstaniu” Kostki-Napierskiego odwołuje się do trzech źródeł: tylko jedno z nich to książka (wydana w 1981 r.), drugim jest internetowa broszurka, a trzecim – film „Podhale w ogniu” z 1955 r.

Nie przeczę, że wikipedyści zdają sobie sprawę, iż PRL-owskie książki historyczne były w rzeczywistości książkami propagandowymi. Większość ma świadomość, że były pisane na zamówienie, wielokrotnie cenzurowane, wydawane za zgodą władz partyjnych i rządowych, że realizowały „jedynie słuszną linię” i nie przedstawiały treści niewygodnych ideologicznie. To jest oczywiste dla wszystkich, którzy piszą dziś o Katyniu lub 17 września 1939 r. Nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę z kilku innych rzeczy. Po pierwsze, że takie tematy jak dzieje II Rzeczypospolitej i historia powstań narodowych były fałszowane. Po drugie, że w pracach tych używano terminologii marksistowskiej. Po trzecie wreszcie, że były przepełnione tonem lekceważenia i pogardy dla oponentów politycznych, czyli wszystkich.

Niestety wiele lat starań cenzury (najpierw rosyjskiej, potem PRL-owskiej), wiele lat pracy propagandowej w czasach PRL, wiele wysiłku włożonego w indoktrynację komunistyczną przyniosło pogrobowy sukces. Wikipedia – w ramach źle rozumianych starań o poprawność polityczną i zachowanie „neutralnego punktu widzenia” – posługuje się językiem, z którego dumni byliby cenzorzy z Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk. Wikipedyści tworzą zaś artykuły zgodne z tezami propagandy PRL.

Kim są wikipedyści? Dane statystyczne są niestety bardzo niepełne i często wzajemnie sprzeczne. Według jednych badań średni wiek wikipedysty to 32 lata, a według innych danych aż 49 proc. autorów ma mniej niż 21 lat. Deklarowane wykształcenie wikipedystów jest lepsze niż przeciętne: 8 proc. ma doktorat, 18 proc. – magisterium, 35 proc. – licencjat. Szczególnie interesujące jest to, że w 2011 r. 91 proc. autorów stanowili „mężczyźni bądź chłopcy” – podaję za Dariuszem Jemialniakiem, autorem książki „Życie wirtualne dzikich, netnografia Wikipedii, największego projektu współtworzonego przez ludzi”. Według innej sondy kobietami jest 16 proc. wikipedystów.

Hasło „Wikipedyści według wykształcenia” prezentuje około 1 tys. dobrowolnych – choć anonimowych – deklaracji. Wśród nich jest 55 wikipedystów ze stopniem doktora, 10 – doktora habilitowanego i sześciu – z tytułem naukowym profesora. Wśród profesorów nie ma żadnego historyka, wśród doktorów habilitowanych było ich niegdyś dwóch, a wśród doktorów – czterech (z czego dwóch przestało tworzyć Wikipedię kilka ładnych lat temu). Wiele wskazuje na to, że przeciętny twórca artykułu historycznego jest raczej chłopcem niż mężczyzną, z wykształceniem raczej szkolnym niż akademickim, a jego Wikipedia jest nie tyle aktywnością naukową, ile społeczną.

Wikipedia jest w gruncie rzeczy niczym więcej, jak tylko forum internetowym. Ze wszystkimi tego konsekwencjami, szczególnie konformizmem, potrzebą bycia częścią grupy i chęcią zdobycia poklasku. Najważniejszą jednak wadą tej instytucji jest „syndrom grupowego myślenia”. Oznacza to – posłużę się definicją z Wikipedii – „uleganie ograniczającej sugestii i naciskowi grupy, której jest się członkiem. W wyniku narzuconej autocenzury członkowie grupy podlegającej temu zjawisku zubażają dobrowolnie swoje zdolności intelektualne. Myślenie grupowe prowadzi w skrajnym stadium do zupełnej utraty przez grupę poczucia rzeczywistości, przeceniania własnej siły i możliwości działania. Syndrom ten oznacza również izolację grupy od otoczenia i zamknięcie się grupy we własnym świecie”.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 7/2016
Artykuł został opublikowany w 7/2016 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 15