Nieznany rozdział zimnej wojny. Jak polska emigracja szykowała się na konflikt USA-ZSRS

Nieznany rozdział zimnej wojny. Jak polska emigracja szykowała się na konflikt USA-ZSRS

Desant spadochronowy. Zdjęcie ilustracyjne
Desant spadochronowy. Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano 2
Emigracyjna organizacja „Pogoń” przygotowywała na Zachodzie wolne Wojsko Polskie do walki przeciw komunie. Dzięki wsparciu zachodnich mocarstw, organizacja działała niemal do upadku komunizmu.

Piotr Włoczyk

Gdy latem 1940 r. polscy piloci stawali do obrony brytyjskiego nieba, Brytyjczycy nie szczędzili im ciepłych słów. – W dniu zwycięstwa Polska, jako pierwszy kraj, który przeciwstawił się III Rzeszy, będzie kroczyć na czele parady zwycięstwa – obiecywał wtedy Polakom Hugh Dalton, brytyjski minister wojny gospodarczej.

Parada, o której mówił Dalton, odbyła się 8 czerwca 1946 r. Przez Londyn przemaszerowały tysiące alianckich żołnierzy. Oprócz przedstawicieli najważniejszych państw koalicji antyhitlerowskiej swoje reprezentacje przysłały m.in. Meksyk, Nepal oraz Transjordania. Polacy, czwarta siła koalicji, nie kroczyli jednak na czele tej parady. W ogóle nie było ich wśród maszerujących wojsk, ponieważ nie otrzymali zaproszenia na tę uroczystość. Dla żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych (PSZ) był to policzek wymierzony po kilku latach ofiarnej służby w alianckich szeregach. Despekt, którego nie mogli zapomnieć.

– Stałem przy defiladzie i gdy wszystkie oddziały przeszły, a ja nie zobaczyłem naszych, łzy zaczęły mi cieknąć z oczu – powiedział „Historii Do Rzeczy” Witold Herbst, myśliwiec z Dywizjonu 303. – Jakaś starsza kobieta spytała: „Dlaczego ty płaczesz, młody człowieku?”. Nie mogłem jej odpowiedzieć, tylko dalej płakałem. Zresztą nawet dziś, po blisko 70 latach, tamte emocje i łzy wracają, gdy wspominam, jak nas po wojnie potraktowano.

Czytaj także:
Lepsi niż komandosi. Polscy grenadierzy mogli uczyć „specjalsów” z US Army

Pominięcie Polaków było szeroko komentowane przez brytyjskie gazety. Wielu Brytyjczyków wyrażało swoją solidarność z Polakami. Za wszystkim stała oczywiście polityka. Stalin dał Brytyjczykom do zrozumienia, że nie życzy sobie na paradzie naszych rodaków. Rząd Clementa Attlee uznał ostatecznie, że zaproszenie na paradę polskich żołnierzy, marynarzy i lotników, nad którymi kontrolę sprawował rząd londyński, będzie zbyt ryzykownym krokiem. Wielka Brytania liczyła wtedy jeszcze naiwnie na poprawne ułożenie stosunków z ZSRS.

W tamtym czasie – rok po wojnie – PSZ liczyły blisko ćwierć miliona wojskowych. Formalnie rozwiązano je w 1947 r. Do Polski Ludowej wróciło 105 tys. żołnierzy i oficerów, większość zdecydowała się jednak pozostać na emigracji. Wielu z nich wciąż było gotowych stanąć do walki o wolną Polskę.

Trzy lata po paradzie zwycięstwa sytuacja polityczna była już dla polskiej emigracji wojskowej zdecydowanie bardziej korzystna. Londyn pozbył się wszelkich złudzeń co do intencji Sowietów. Zimna wojna przyniosła ze sobą klimat pozwalający polskim emigrantom zacząć realizować swoje marzenie, jakim było utworzenie zalążka wolnego Wojska Polskiego. Zalążkiem tym miało być Brygadowe Koło Młodych „Pogoń”. Organizacja utworzona została – nieprzypadkowo – 3 maja 1949 r. Patronowali jej weterani 1. Dywizji Piechoty Legionów, pieczę nad nią miał rząd emigracyjny, a Brytyjczycy z przychylnością odnosili się do tej inicjatywy.


Polacy planowali, w przypadku wybuchu III wojny światowej, stworzenie – na podstawie kadry wykształconej przez „Pogoń” – 1. Dywizji Lekkiej Legionów im. Józefa Piłsudskiego. Docelowo planowano rozwinąć ją w korpus złożony z trzech dywizji. Na czele „Pogoni” stanął ppłk Zygmunt Czarnecki, kawaler Orderu Virtuti Militari, oficer 1. Pułku Piechoty Legionów i 2. Korpusu Polskiego. Tradycje legionowe były za jego sprawą stawiane w środowisku „Pogoni” na pierwszym miejscu. Jak pisał ppłk Czarnecki do swoich podkomendnych: „Pod duchowym przywództwem Józefa Piłsudskiego, a rzeczywistym naszych legalnych Władz Państwowych, wyruszyliśmy do walki o zrealizowanie celu postawionego Rzeczypospolitej przez Marszałka: Wielkość Polski i szczęście narodów Międzymorza w ogólnoludzkim przyjaznym układzie stosunków”.

„Pogoń” miała – według jej statusu – prowadzić „pracę wychowawczą i wyszkoleniową celem przygotowania godnych następców żołnierzy legionowych, aby, gdy przyjdzie chwila właściwa, rozwinąć się jak najszybciej w jednostkę bojową”, a także „przyczynić się do odbudowy Polski w granicach Traktatu Ryskiego na wschodzie, na linii Odry i Nysy na zachodzie oraz do zabezpieczenia Jej Wolności, niepodległości i Suwerenności w oparciu o Związek Ludów Międzymorza, z Ukrainą i Białorusią włącznie”.

Czytaj także:
Gan-Ganowicz - dowódca „Czerwonych Diabłów”. Najsłynniejszy polski najemnik

Organizacja ta działała wszędzie tam, gdzie istniały duże skupiska polskiej emigracji żołnierskiej: w Wielkiej Brytanii, we Francji, w Belgii, a także w USA i Kanadzie. Jej trzonem była szkoła oficerska. Przez pierwszą dekadę swojego istnienia „Pogoń” wykształciła tysiąc nowych oficerów. Dzięki przychylności Wielkiej Brytanii i Francji Polacy mogli się szkolić na poligonach z użyciem nowoczesnej NATO-wskiej broni, a w czasie ćwiczeń korzystano nawet z samolotów i helikopterów.

Prężne środowisko „Pogoni” wydawało swoje pisma, na co alergicznie reagowała propaganda PRL.

„Bełkot tresowanych pcheł… Jest to nowa »filozofia« emigrandy wypracowana na łamach obskurnego pisemka »Pogoń«, wydawanego przez jedną z andersowskich grupek!”... – tak o najważniejszej gazecie londyńskich legionistów pisała w 1953 r. „Trybuna Ludu”.

Pracę ppłk. Czarneckiego bardzo poważnie traktował polski rząd emigracyjny. W pierwszą rocznicę utworzenia tej organizacji gen. Władysław Anders, ówczesny generalny inspektor Sił Zbrojnych, powiedział członkom „Pogoni”: „Zagadnienie odbudowy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie jest poważne i moim zdaniem realne […]. Pamiętajcie, że I Brygada i 1. Dywizja Piechoty Legionów były zawsze wyborowym wojskiem. Ich czyn sierpniowy był pierwszym krokiem na drodze do niepodległości, którą wywalczyliśmy wszyscy w wojnie 1918 i 1920 roku. Chciałbym, aby oddziały przyszłego Wojska Polskiego ożywiał taki sam duch, jak ten, który wśród Was obserwuję”.

W latach 50., gdy ryzyko wybuchu III wojny światowej było największe, „Pogoń” działała najprężniej. W miarę jednak oddalania się widma konfliktu Wschodu z Zachodem sens istnienia tej organizacji zanikał, a tym samym coraz mniejsza była skala jej działalności. „Pogoń” rozwiązana została oficjalnie dopiero w 1985 r.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 10/2016
Artykuł został opublikowany w 10/2016 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 2
  • fdsfdsfds IP
    vfdsfdsfds
    Dodaj odpowiedź 1 0
      Odpowiedzi: 0
    • vvvvvvvv IP
      vvvvvvvvv
      Dodaj odpowiedź 1 0
        Odpowiedzi: 0