II wojna światowaKaźń polskich dzieci. Żyły jak niewolnicy, po śmierci nie miały nawet prawa do pogrzebu

Kaźń polskich dzieci. Żyły jak niewolnicy, po śmierci nie miały nawet prawa do pogrzebu

Polskie dzieci, którze przeżyły sowiecką deportację i zesłanie, Pahlevi, Persja, 1942 r.
Polskie dzieci, którze przeżyły sowiecką deportację i zesłanie, Pahlevi, Persja, 1942 r. / Źródło: Ośrodek Karta
Dodano 42
Na nieludzkiej ziemi ginęły z głodu, zimna, chorób, poniewierki oraz niewolniczej pracy ponad siły

W pierwszej scenie III części „Dziadów” Adama Mickiewicza jeden z bohaterów utworu Jan Sobolewski opowiada filaretom zebranym w celi zamienionego na więzienie wileńskiego klasztoru Bazylianów o wywózce na Syberię grupy polskiej młodzieży ze Żmudzi: „Widziałem ich… Za każdym z bagnetem szły warty… / Małe chłopcy, znędzniałe, wszyscy jak rekruci, / Z golonemi głowami – na nogach okuci… / Biedne chłopcy! – Najmłodszy, dziesięć lat niebożę, / Skarżył się, że łańcucha podźwignąć nie może. / I pokazywał nogę skrwawioną i nagą. / Policmajster przejeżdża, pyta, czego żądał; / Policmajster człek ludzki, sam łańcuch oglądał: / »Dziesięć funtów, zgadza się z przepisaną wagą«”.

Nie mógł wiedzieć wielki polski poeta, że opisane przezeń represje władz carskiej Rosji wobec młodzieży marzącej o niepodległej Rzeczypospolitej – wziąwszy pod uwagę nawet cały wiek XIX – to zaledwie epizod w stosunku do tego, co spotka polskie dzieci w latach 1939–1941, w czasie trwającej niespełna półtora roku okupacji sowieckiej ziem wschodnich Rzeczypospolitej.

Nocą 1940 r.

„Nas zabrali z Polsko do Rosyji za to, ze Tatuś był dobrym Polakiem”; „Wywiezieni zostaliśmy za to, że byliśmy Polakami” – czytamy w relacjach polskich dzieci, zamieszczonych w zbiorze świadectw »W czterdziestym nas, Matko, na Sybir zesłali«. Polska a Rosja 1939–1942” (wybór i oprac. Jan Tomasz Gross, Irena Grudzińska-Gross, Warszawa 1990 – dalsze cytaty, o ile nie zaznaczono inaczej, pochodzą z tego zbioru). W tych dziecięcych słowach zawierają się przyczyny sowieckich prześladowań. Powodem wywiezienia w głąb Związku Sowieckiego była bowiem z reguły przedwojenna aktywność społeczna ich rodziców – publicznie okazywany patriotyzm i przywiązanie do Polski, zasługi dla rozwoju ziem wschodnich Rzeczypospolitej, praca na rzecz państwa polskiego, chociażby było to tylko rzetelne wypełnianie codziennych obowiązków. W przypadku ojców o wywózce przesądzał zwykle udział w walkach o niepodległość Polski i wojnie polsko-bolszewickiej lat 1919 i 1920.

W nocy z 9 na 10 lutego 1940 r. do drzwi wielu domów we wschodnich województwach Rzeczypospolitej, od kilku miesięcy okupowanych przez ZSRS, załomotali kolbami NKWD-ziści. Sterroryzowani mieszkańcy musieli szybko spakować najpotrzebniejsze rzeczy i opuścić swoje domy. „W nocy, 10 lutego, obudziłam się z okropnego snu. Śniło mi się, że pali się nasz dom. Zbudziło nas łomotanie do drzwi i okien. Do domu weszło dwóch umundurowanych i uzbrojonych mężczyzn oraz kilku cywilów. Przed domem stały dwie pary sań. Kazano nam się szybko ubierać i razem stanąć, ponieważ chcą z nami porozmawiać. Odczytano nam skład naszej rodziny, pomijając jednak mnie. Ponieważ ojca nie było, powiedzieli, że go znajdą i do nas dołączą. Wtedy przeczytano nam wyrok – »przesiedlamy was do innej obłasti jako politycznie szkodliwy element«. Były to sakramentalne słowa, wypowiadane przez NKWD chyba wszystkim rodzinom wywożonym wtedy na Sybir” – wspominała Jadwiga Pytlarz z domu Bortnik. Całą rodzinę deportowano tylko dlatego, że ojciec był leśniczym (cyt. za: Daniel Boćkowski, „Jak pisklęta z gniazd. Dzieci polskie w ZSRR w okresie II wojny światowej”, Warszawa–Wrocław 1995).

Czytaj także:
Bez butów do Andersa

Zamarznięte łzy

W tę zimową noc 1940 r. zabrane z domów rodziny pędzono do najbliższej stacji kolejowej, gdzie czekały już wagony towarowe.Podróż na Wschód przebiegała w nieludzkich warunkach. „Okazało się, że jest nas jak śledzi w beczce. Małe dzieci, zaduch, płacz, odór niesamowity, bo przecież dzieci się moczyły, brudziły. U nas też była mała siostrzyczka, która miała roczek. Co mógł pomóc nocnik, skoro nie można było niczego wyprać” – wspominała w książce „Jak pisklęta z gniazd”.. Helena Gałęziewska-Stefanowska, córka polskiego policjanta zgładzonego przez NKWD w Miednoje. Fatalne warunki sanitarne powodowały, że dzieci od pierwszych dni chorowały, co przy braku opieki lekarskiej często prowadziło do śmierci. Dzieci, zwłaszcza najmłodsze, ginęły także od zimna, gdyż wagony były bardzo źle ogrzewane. Kiedy po trwającej miesiąc podróży transport Polaków deportowanych z województwa lwowskiego zatrzymał się w Kotłasie, z pociągu wynoszono martwe maluchy w wieku od dwóch do czterech lat z zamarzniętymi łzami na policzkach (relacja Romana O., chłopca z powiatu sokalskiego).

W czasie transportu dzieci po raz pierwszy doświadczyły też głodu, który miał im już nieustannie towarzyszyć w sowieckiej Rosji. Racje żywnościowe, które otrzymywały, sprowadzały się zwykle do źle wypieczonego, gliniastego chleba, w niczym nieprzypominającego pachnących bochenków – smaku dzieciństwa i oddalającej się z każdym dniem Polski. Dodatkową torturą było racjonowanie wody, którą przeważnie w ilości jednego wiadra lub dwóch dziennie przeznaczano na wagon. „Pragnienie było ogromne. Wody nie dawali. Na stacji sami musieliśmy iść z konwojentem do zanieczyszczonej najczęściej studni i to jedno wiadro na wagon na cały dzień. Brak wody spowodował brud. Zaczęli ludzie chorować” (Stanisław K. z nieświeskiego). Kiedy w transporcie z powiatu szczuczyńskiego (w województwie białostockim) nieznany mężczyzna chciał swojemu choremu dziecku zagotować trochę wody, został zatłuczony przez sowieckiego strażnika kolbą karabinu, o czym wiemy z relacji innego dziecka, z przerażeniem obserwującego tę zbrodnię.

Spośród wywożonych dzieci najbardziej narażone na śmierć były noworodki. Nieznana ich liczba zmarła w czasie transportów lub krótko po przybyciu na miejsce. W rodzinie Józefy i Jana Garkutów wywiezionej pod Archangielsk „wskutek złego odżywiania matka straciła pokarm jeszcze w czasie podróży. Na posiołku brakowało czegokolwiek, czym można by odżywiać niemowlę, a na kaszę owsianą było zbyt małe. Brakowało też smoczka, przez który podaje się dziecku pokarm. Karmiono więc niemowlę smoczkiem zrobionym ze szmaty, a zamiast mleka podawano cukier rozpuszczony w wodzie. [...] Dziecko zamiast się rozwijać, gasło z każdym dniem. Jak długo może żyć niemowlę odżywiane tylko cukrem i wodą? Umarło z głodu” (cyt. za: „Polskie dzieci na tułaczych szlakach 1939–1950”, red. Janusz Wróbel, Joanna Żelazko, Warszawa 2008).

Po lutowej wywózce okupacyjne władze sowieckie przeprowadziły jeszcze trzy deportacje – ostatnią w przededniu wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej.

Wszechobecny głód

Na miejscu zesłania dzieci powyżej 12. roku życia zmuszano do niewolniczej pracy przy wyrębie lasu lub na roli. Straszliwszy od niewolniczej pracy był jednak głód. „Chleba nigdy nam nie starczało i ja zawsze chodziłem głodny, a na wiosnę zbierałem trawę, mamusia brała i krajała i soliła i my tę trawę jedli” – pisał dziewięcioletni Edward K. z powiatu rudeckiego.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 2/2017
Artykuł został opublikowany w 2/2017 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 42
  • fiu fiu IP
    Artykuł szczególnie polecany tym wszystkich, którzy dziś widzą naszą przyszłość we współpracy z Rosją i Białorusią...ku przestrodze. Ceną takiego wszechsłowiańskiego współistnienia jest zawsze wydanie na rzeź przynajmniej części Polaków- tych Polaków z polskich rodzin- dosłownie na rzeź...A dziś widać, że całkiem liczna grupa polityków jest skłonna pójść na taką współpracę. Czy taką cenę też byście zapłacili?
    Dodaj odpowiedź 1 0
      Odpowiedzi: 0
    • Eshabe IP
      - bez komentarza, zwłaszcza pod adresem autorów!!!
      Dodaj odpowiedź 3 0
        Odpowiedzi: 1
      • janusz IP
        Treść została usunięta
        Dodaj odpowiedź 11 10
          Odpowiedzi: 1
        • Nikos IP
          Najbardziej Żydzi pokazali swoją niechęć do Polski w 1939r. po napaści Niemiec i Zwiazku Radzieckiego na Polskę powszechnie kolaborując z jednym i drugim okupantem. Kolaboracja polskich żydów, zarówno z Niemcami, jak też ze Związkiem Radzieckim – była ZDRADĄ, ponieważ byli obywatelami państwa polskiego i jako obywatele tego państwa, mieli obowiązek lojalności! Nie mamy prawdziwego muzeum historii Polski ale wydano dziesiątki milionów na muzeum Polin czyli historii poświęconej polskim Żydom. Ale w tym muzeum o powszechnej współpracy Żydów z Niemcami oraz kolaboracji z armią czerwoną po 17 września 1939 na terenach wschodnich Rzeczypospolitej się nie dowiemy. Żydzi wydali setki tysięcy polskich rodzin z kresów wschodnich które NKWD wywiezło na Syberię w tym całą rodzinę mojego ojca. Tylko za to, że w 1920r walczyli z bolszewikami. Nie dowiemy o mordach żydowsko-sowieckiej partyzantki na ludności polskiej jak mord we wsi Koniuchy i miasteczku Naliboki (udokumentowane przez IPN).
          Dodaj odpowiedź 70 11
            Odpowiedzi: 0
          • jendrek IP
            POWIEM TAK RUSOFOBIA DAJE ZNAĆ MŁODZI GNIEWNI SKRAJNEJ PRAWICY BY ZAISTNIEC DAJ GŁOS >> Tak szanowny panie MARKU GAŁĘZOWSKI Nie ma dymy bez ognia ..Na początek jak długa granica z sasiadami nikt nas POLAKÓW NIE LUBI NIE SZANUJE ...KOLEJNE RZĄDY w II RP usilnie na to pracowały teraz III RP Usilnie pracuje na zemstę ROSJAN> https://gazda110.blogspot.com/2018/06/obozy-jenieckie-w-ii-rp-pieko-za.html https://gazda110.blogspot.com/2018/07/sprawy-ktore-dalej-sa-koscia-niezgody.html Celem naszych polityków było skonfliktowanie Ukrainy z Rosją nie po to, aby poprawić los Ukrainy, ale po to, by dokuczyć Rosji....https://www.tygodnikprzeglad.pl/andrzej-iwanski-polska-jastrzebiem-europy/ ZAOLZIE W Ostrawie mimo zaadaptowania na przytułki publicznych i prywatnych budynków i lokali stale brakowało miejsc dla wygnańców z Zaolzia. Chociaż część odesłano w głąb kraju, wielu długo koczowało w 60 wagonach kolejowych stojących na stacji Moravská Ostrava-Přívoz. Jedną z licznych masowych akcji wysiedleń rodzin czeskich przeprowadzono wyjątkowo perfidnie dokładnie w Wigilię 1938 r. Obraz kolumny wygnańców wkraczającej w wigilijny wieczór na ostrawski rynek na długo pozostał w pamięci świadków. https://www.tygodnikprzeglad.pl/reka-reke-hitlerem/
            Dodaj odpowiedź 2 46
              Odpowiedzi: 2