II wojna światowaTragiczny plan wołyńskiej AK. Tak wyglądał finał sowieckiej pomocy w walce z UPA

Tragiczny plan wołyńskiej AK. Tak wyglądał finał sowieckiej pomocy w walce z UPA

Rys. Krzysztof Wyrzykowski
Rys. Krzysztof Wyrzykowski
Dodano 9
Oficerowie AK na Wołyniu nawiązali współpracę z sowieckimi partyzantami. Chcieli razem z nimi walczyć z UPA. Skończyło się to tragicznie

W 1943 r. na terenie okupowanych ziem wschodnich Rzeczypospolitej zaktywizowały się oddziały sowieckiej partyzantki. Bolszewicy uważali bowiem, że terytoria te stanowią integralną część Związku Sowieckiego. I po wojnie powinny zostać do niego przyłączone.

Stosunek miejscowej Armii Krajowej do oddziałów sowieckich był zróżnicowany. Na ziemiach północno-wschodnich, na Wileńszczyźnie i Nowogródczyźnie, oddziały leśne AK toczyły z czerwonymi partyzantami krwawą, bezpardonową wojnę. Na Wołyniu sytuacja potoczyła się inaczej. Tutaj oddziały leśne Armii Krajowej – które powstały na mocy rozkazu z 20 lipca 1943 r. – podjęły z bolszewikami współpracę. Dlaczego? Wynikało to z obecności siły trzeciej – banderowców. Polaków i Sowietów działających na Wołyniu zbliżał do siebie wspólny wróg.

„Drzazga”

Jednym z oficerów AK, który współdziałał z Sowietami, był por. Jan Rerutko „Drzazga”. Stał on na czele oddziału „Łuna” wspierającego bazę polskiej samoobrony w Przebrażu. Początkowo polsko-sowieckie współdziałanie układało się poprawnie. Rerutko walczył ramię w ramię z sowieckimi partyzantami. Przeciwko zarówno UPA, jak i Niemcom. Bolszewicy współpracę tę traktowali jednak taktycznie. Na dłuższą metę nie zamierzali tolerować na swoim terenie polskiego oddziału o nastawieniu niepodległościowym. Gdy do Wołynia zaczął się zbliżać front i „Drzazga” stał się niepotrzebny, Sowieci zakończyli grę. Na przełomie października i listopada 1943 r. por. Rerutko został zaproszony przez płk. Prokopiuka na „naradę wojenną” połączoną z uroczystymi obchodami rocznicy rewolucji październikowej. Na huczną, zakrapianą bimbrem imprezę ściągnięci zostali również komendanci miejscowych polskich samoobron.

(...)

W trakcie tej biesiady por. „Drzazga” dostał od gospodarzy propozycję nie do odrzucenia. Zażądano od niego, aby natychmiast podporządkował swój oddział Sowietom.

(...)

Jaką odpowiedź dał „Drzazga" Sowietom? Jak potoczyły się w tym kontekście losy innych oddziałów AK na Wołyniu?

Cały tekst w najnowszym numerze miesięcznika!

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 9/2019
Cały wywiad dostępny jest w 9/2019 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 9
  • Zenek Sztacheta IP
    Jak była impreza z gorzałą to jednak bym się skłaniał ku wersji Prokopiuka że dali sobie jedni i drudzy w palnik i zaczęli się kłócić. A po pijaku to giwera z kabury wychodzi gładko... Zresztą nijak to się nie przełożyło na współpracę oddziału Prokopiuka z Przebrażem.
    Dodaj odpowiedź 6 2
      Odpowiedzi: 0
    • xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx IP
      AK nie była w stanie pokonać UPA i jej formacje pomocnicze z 2 powodów po pierwsze słaba organizacja i ograniczona liczebność, po drugie kiepskie uzbrojenie, nawet w późniejszym okresie gdy polscy schutzmani w liczbie kilkuset dołączyli. UPA była lepiej uzbrojona po przyjęciu w swoje szeregi kilkunastu tysięcy policjantów, schutzmanów, jednostek pomocniczych SD. Partyzantka radziecka która składała się z mieszkańców zachodniej Ukrainy, Żydów,Ukraińców,Rusinów, Polaków,Czechów,Ormian, żołnierzy ACz oraz partyzantów przerzuconych z USRR , była dosyć dobrze uzbrojona, na zdjęciach z tamtego okresu widać jak niosą pm. PPD,PPSz, karabiny maszynowe Diegtiariowa, rusznice przeciwpancerne
      Dodaj odpowiedź 10 0
        Odpowiedzi: 0
      • Szacki IP
        To po co w ogóle AK poszła na kolaborację z bolszewikami? Czyżby zapomnieli o 17 września, Katyniu, wywózkach na Sybir i do Kazachstanu? Zamiast się pieścić z banderowcami, trzeba było ich wyrżnąć co do jednego, a potem wziąć się za bandytów sowieckich. No, ale nie... Polacy jak zwykle po głupiemu, a po swojemu, a potem płacz i zgrzytanie zębów, bo "wredni sąsiedzi, wiarołomni sojusznicy, a y święte krowy". Owszem sąsiedzi wredni, sojusznicy wiarołomni, ale gros odpowiedzialności za Polskę i jej byt ponosimy my, więc to co z nami zrobili ci "wstrętni sąsiedzi" i to jak nas załatwili wiarołomni "sojusznicy" jest w głównej mierze z naszej winy, bo my jesteśmy wiecznie naiwni, wierząc zachodowi, a wredni sąsiedzi wykorzystują po mistrzowsku naszą odwieczną polską głupotę do swoich celów.
        Dodaj odpowiedź 2 9
          Odpowiedzi: 0
        • Łukasz IP
          Oczywiście fakty są takie jak opisujecie. Natomiast Pan Zychowicz napisał artykuł według nowej historii.... Teraz na topie tylko wyklęci pogromcy wszystkiego co wschodnie. Polacy w samoobrnach współpracowali z sowiecką partyzantką i to fakt. Ufali im co w kilku przypadkach próbowali wykorzystać ukraińcy próbując podejść polskie wsie udając sowiecką partyzantkę. A AK jakoś nie było zainteresowane walką z ukraińcami.
          Dodaj odpowiedź 10 0
            Odpowiedzi: 0
          • Porucznik Borewitch IP
            Niestety ale moi przedmowcy mają całkowitą rację wolałby żeby było inaczej ale nie było
            Dodaj odpowiedź 7 1
              Odpowiedzi: 0