II wojna światowaZapomniany polski noblista. Zbudował broń atomową, a potem z nią walczył

Zapomniany polski noblista. Zbudował broń atomową, a potem z nią walczył

Dodano

Do zupełnego absurdu doszło podczas konferencji Pugwusch w sierpniu 1982 roku w Warszawie. W Polsce obowiązywał stan wojenny, jednak Rotblat uparł się, by spotkanie, którego czas i miejsce ustalono dwa lata wcześniej, odbyło się zgodnie z planem. Ponad 150 uczestników konferencji udawało, że nie dostrzega stanu wojennego w Polsce, a przedstawiciel sowiecki wygłosił nawet referat o światowym odprężeniu pod egidą Kremla. Oczywiście członków konferencji powitał wicepremier Mieczysław Rakowski, a liderów ruchu przyjął generał Jaruzelski. Zainteresowanie bieżącą sytuacja Polski ograniczyło się do serii pytań zadanych Rakowskiemu, gdy pojawił się „na posiedzeniu jednej z grup roboczych”. (M. Rakowski, Dzienniki polityczne 1981 – 1983, Warszawa 2004, s. 332.) Uczestnicy konferencji woleli skoncentrować się na własnych problemach i programowi artystycznemu: koncercie „w Filharmonii Narodowej, występowi chóru chłopięcego z Poznania czy zespołu muzyki dawnej w Łazienkach”.. (M. Górlikowski, op. cit)

Kolejnym skandalem było utajnienie listu rosyjskiego fizyka, Andrieja Sacharowa. Współtwórca sowieckiej bomby wodorowej, który widząc skutki eksplozji na Nowej Ziemi, stał się zajadłym przeciwnikiem rozwoju broni jądrowej, w kremlowskim totalitaryzmie widział największe zagrożenie dla świata. Odmówił dalszych badań nad bombą wodorową, a za krytykę agresji na Afganistan został zesłany do Gorkiego (Niżny Nowogród) nad Wołgą. Do Warszawy przemycono list od niego, w którym piętnował łamanie praw człowieka w Bloku Wschodnim. Przy okazji zauważył, że walka o światowy pokój nie może odbywać się bez poszanowania godności i wolności osobistej obywateli, a w krajach komunistycznych te zasady są permanentnie łamane. Dodał również, że szermowanie hasłem odprężenia w stosunkach międzynarodowych jest całkowicie bezzasadne w sytuacji, gdy na Zachodzie trwają protesty przeciwko amerykańskim bazom jądrowym, a Sowieci wprowadzali na uzbrojenie nowe rodzaje pocisków balistycznych (RSD - 10 Pionier czyli SS – 20)

Czytaj także:
US Navy pod sierpem i młotem. Jak USA sprezentowały ZSRS flotę wojenną

„Apeluję do uczestników Konferencji Pugwash – podsumowywał Sacharow - by poddać pod dyskusję ten list. Korzystając z tej sposobności, chciałbym poprosić uczestników tego ważnego międzynarodowego zgromadzenia o wypowiedzenie się otwarcie w obronie więźniów sumienia”. (Ibidem)

31 sierpnia 1982 roku na ulicach polskich miast doszło do masowych demonstracji rozpraszanych przez oddziały ZOMO. W Lubinie zginęły trzy osoby, liczba aresztowanych sięgnęła kilku tysięcy osób. Tylko czterech uczestników konferencji zaprotestowało przeciwko działaniom władz PRL, natomiast Rotblat i jego najbliżsi współpracownicy namawiali do zachowania spokoju. Fizyk twierdził, że Pugwash jest organizacją apolityczną i nie może ingerować w wewnętrzne sprawy niezależnego (?) państwa.

W tej sytuacji zachodnia prasa nie pozostawiła na liderach ruchu przysłowiowej suchej nitki, uważając, że konferencja w Warszawie była jawnym poparciem dla reżimu Jaruzelskiego. Przy okazji również aprobatą dyktatu Kremla w krajach tzw. demokracji ludowej. Dla Rotblata nie miało to jednak znaczenia, gdyż wciąż uważał, że najważniejszą sprawą jest rozbrojenie jądrowe. Reżimy powstawały i upadały, zmieniała się mapa polityczna świata, a ludzkość wciąż istniała. I chciał, by tak było dalej.

Warszawskie spotkanie nie było jedyną kompromitacją Pugwasch na arenie międzynarodowej. Kilka lat później nie zauważono, że władze chińskie krwawo rozprawiły się z demonstrantami na Placu Tienanmem w Pekinie. Ale skoro w obradach brała delegacja chińska, to nie należało o tym wspominać, gdyż Państwo Środka należało do mocarstw jądrowych ….

Patricia

Chociaż oficjalnie Rotblat nie związał się z żadną kobietą, jednak przez wiele lat jego najbliższą przyjaciółka i współpracownikiem była Patricia Lindop. Młodsza od niego o 22 lata, absolwentka Malvern Girls 'College w Worchestershire, w 1948 roku została studentką Kolegium Medycznego przy Szpitalu Świętego Bartłomieja w Londynie. Wtedy to po raz pierwszy w dziejach tej szacownej instytucji (założonej w 1123 roku!) przyjęto na studia dziewczęta, podobno też z tego powodu komisja egzaminacyjna zadbała, by kandydatki poza inteligencją wykazywały się również wyjątkową urodą. Patricia spełniała oba te kryteria i po ukończeniu studiów zaczęła pracować jako internista, a niebawem zainteresowała się wpływem promieniowania na organizm ludzki. Zbliżyło ją to do Rotblata, którego poznała jeszcze podczas zajęć na uczelni. Kontakt z naukowcem spowodował, że wkrótce trafiła do Pugwash, w którym miała działać przez wiele lat.

W maju 1957 roku Patricia wyszła za maż za Geralda Esdale’a poznanego jeszcze w czasach szkoły średniej. Urodziła dwoje dzieci: Marka i Patricię, macierzyństwo nie przeszkodziło jej jednak w karierze naukowej, ani w działalności w Pugwash. A tym bardziej w znajomości z Roblatem.

Razem napisali około 40 artykułów naukowych, Patricia obroniła doktoraty z fizjologii i biochemii, a jako pierwsza kobieta uzyskała tytuł profesora radiobiologii na Uniwersytecie Londyńskim. Jednocześnie wraz z Roblatem zorganizowała około stu konferencji w Pugwash i od 1958 roku byli właściwie nierozłączni.

Po raz pierwszy pojawiła się u jego boku na drugim spotkaniu ruchu w Lac Beauport w Kanadzie. Była wówczas w ciąży z synem, jednak przedłużył pobyt na drugiej półkuli i razem z Rotblatem odwiedzili wówczas amerykańskie uczelnie medyczne. Urodzenie syna nic nie zmieniło w ich wzajemnych relacjach, właściwie byli nierozłączni i często wspólnie odwiedzali znajomych wraz z dzieckiem.

„Cała rodzina wiedziała, że byli kimś więcej niż przyjaciółmi – wspominała siostrzenica Rotblata, Halina Sand. - To była tajemnica poliszynela. Całe Barts [Kolegium Medyczne przy Szpitalu św. Bartłomieja – S.K.] o tym dowcipkowało. […] Jest sporo zdjęć, filmów z różnych konferencji Pugwash, gdzie on jest w jej towarzystwie. […] My wszyscy znaliśmy Patricię, bo spotykaliśmy ją u niego w domu. […] Pamiętam, jak mama mówiła: »Dlaczego on się z nią nie ożeni?«. Do dnia dzisiejszego pozostanie to dla nas zagadką. (Za: Ibidem)


Podczas wyjazdów służbowych zatrzymywali się w pokojach hotelowych położonych obok siebie, Rotblat wspierał syna Patricii finansowo, powszechnie było też wiadomo, że uwielbiał chłopca. Nigdy jednak nie udało się bezspornie ustalić, jakiego rodzaju kontakty ich łączyły, chociaż członkowie rodziny naukowca twierdzili, że „kochał Patricię, a ona go uwielbiała”. Podejrzewali też, że „może się nie ożenił, bo zdecydował, że nie mógłby tracić czasu na obowiązki domowe”. (Za: Ibidem)

Rotblat faktycznie zachowywał się w życiu prywatnym jak rasowy naukowiec i zaangażowany działacz społeczny. Na zachowanych zdjęciach i filmach jego gabinet sprawia wrażenie totalnego bałaganu, na wszystkich sprzętach i podłodze przewalały się tysiące książek, druków i czasopism. W takim otoczeniu czuł się najlepiej i sam wiedział, gdzie może coś znaleźć. Działalność w Pugwash łączył z pracą naukową i dydaktyczną w Londynie, a pomimo upływu lat zawsze wyglądał na człowieka, który wciąż jest spóźniony. Jeszcze po ukończeniu 80 – tego roku życia potrafił przepychać się z młodzieżą na ruchomych schodach, by zdążyć na pociąg metra. (An Open Letter to My Son on the Death of Joseph Rotblat, https://pugwashconferences.files.wordpress.com/2014/02/20050905_butcher_open-letter-to-my-son_re_rotblat.pdf)

W 1981 roku Patricia doznała udaru mózgu, ale rehabilitacja przyniosła znaczną poprawę i jeszcze przez kilka lat towarzyszyła Roblatowi. W 1992 roku zmarł jej mąż, Gerald, a w kolejnym roku nadszedł kolejny, znacznie rozleglejszy udar. Od tej chwili poruszała się wyłącznie na wózku elektrycznym, a jej mowę rozumiał podobno tylko Rotblat. Odwiedzał ją w każdą sobotę (mieszkała także w Haempsted), przeżyła go o 13 lat. Prasa brytyjska uczciła jej pamięć okolicznościowymi artykułami, a „The Guardian” dodał jeszcze wspólne zdjęcie Patricji i Józefa z ich pierwszej wspólnej konferencji Pugwash w 1958 roku. To była jednak bardzo ładna para…. Patricia Lindop obituary, https://www.theguardian.com/science/2018/mar/02/patricia-lindop-obituary

Rotblat w swojej ostatniej woli ustanowił jej syna wykonawcą testamentu i administratorem całego pozostawionego majątku. Mark Esdale ukończył studia informatyczne na Uniwersytecie Londyńskim i do dzisiaj kategorycznie odmawia rozmowy na temat swojej matki i Rotblata. (M. Górlikowski, op. cit)

Polonez As – dur

Pokojowa nagroda Nobla zawsze miała podtekst polityczny, gdyż stosunkowo rzadko przyznawano ją za działalność typowo humanitarną, a znacznie częściej nazwiska laureatów wzbudzały kontrowersje na świecie. Zdarzało się bowiem, że otrzymywali ją ludzie mający wiele na sumieniu, którzy nagle zmienili poglądy, czasami z powodów typowo koniunkturalnych (szef Organizacji Wyzwolenia Palestyny – Jasir Arafat). Natomiast w 1988 roku nagrodą uhonorowano siły pokojowe ONZ, które w następnej dekadzie kompletnie się skompromitowały podczas konfliktu w byłej Jugosławii.

Od lat 80. w gronie kandydatów do pokojowego Nobla wymieniano Pugwash i Rotblata, jednak za każdym razem honorowano innych. W 1995 roku faworytem był brytyjski premier, John Major, który dwa lata wcześniej doprowadził do porozumienia z IRA i zawieszenia broni w Irlandii Północnej. Według spekulacji prasowych jedynym problemem było tylko to, czy Major dostanie nagrodę samodzielnie czy też podzieli się wyróżnieniem z szefem Sinn Féin, ewentualnie jeszcze z premierem Irlandii. Podobno polityk miał już nawet przygotowane trzy wersje przemówienia w zależności od okoliczności…. Desert Island Discs, Joseph Rotblat, (https://www.bbc.co.uk/sounds/play/p00942x6, tłum G. Koper)

Tymczasem Norweski Komitet Noblowski wybrał Rotblata i Pugwash, co ogłoszono 13 października 1995 roku. Naukowiec dostał telefon z Oslo na kilkadziesiąt minut przed oficjalną informacją, skorzystał zatem z czasu, by kupić butelkę szampana i udać się do sparaliżowanej Patricii. Potem już ze spokojem udzielał wywiadów dziennikarzom.

Nie zabrakło oczywiście malkontentów twierdzących, że Rotblat dostał nagrodę za szerzenie sowieckiej propagandy, zadawano też pytania po której właściwie stał stronie przez ostatnie kilkadziesiąt lat. Rotblat zignorował jednak protesty, a podczas ceremonii wręczenia nagrody w Oslo, na jego osobiste życzenie odegrano Poloneza As - dur op. 53 Fryderyka Chopina.

„Chciałem w ten sposób – tłumaczył laureat - oddać hołd mojemu pochodzeniu. W Polsce najważniejszym kompozytorem jest Chopin i jego polonezy, sonaty i suity, dlatego prosiłem, by jego muzykę zaprezentowano specjalnie dla mnie”. (Ibidem)

Ten sam utwór ilustrował wystąpienie Rotblata w Radiu BBC, które miało miejsce kilka dni później.

Chociaż noblista podkreślał fakt, że urodził się nad Wisłą i w Polsce spędził pierwsze 30 lat swojego życia, jednak w naszym kraju nagroda dla niego została niemal niezauważona. Wprawdzie „Gazeta Wyborcza” już następnego dnia poświęciła mu artykuł na pierwszej stronie, ale nazwała go angielskim fizykiem z Łodzi. Poza tym kwestionowano jego zasługi dla światowego pokoju twierdząc, że stabilizacji na świecie „zagrażają dziś nie głowice atomowe, lecz czołgi: irackie w Kuwejcie, serbskie w Sarajewie, rosyjskie w Groznym”. Uznano, że nagrodę powinien dostać rosyjski biofizyk i dysydent, Sergiej Kowalow, który walczył z imperialnymi aspiracjami Kremla, a „pokój i bezpieczeństwo naszej części świata w znacznym stopniu zależą od tego, czy mu się to uda”. (Dawar, Co widać z Oslo, „Gazeta Wyborcza”, 14/15.10.1995). Przy okazji skrytykowano metodę przyznawania nagrody i nominacje Norweskiego Komitetu Noblowskiego.

Artykuł ten miał zapewne duży wpływ na stosunek polskich mediów do Rodblata, gdyż jedyny duży wywiad z laureatem ukazał się na łamach „Dziennika Bałtyckiego”. To raczej niewiele jak na noblistę, który przyznawał się do polskości. Inna sprawa, że podkreślał w nim, że chociaż nie odcinał się od polskich korzeni, jednak uważał się za obywatela świata. (E. Szumilewicz, Noblista z Polski, „Dziennik Bałtycki”, 20.10.1995).Z drugiej strony do końca życia mówił „piękna polszczyzną przedwojennej inteligencji”, a za najsmaczniejsze danie uważał polską zupę grzybową z suszonych prawdziwków. (M. Górlikowski, op, cit)

Nie angażował się jednak specjalnie w życie brytyjskiej Polonii, wprawdzie czasami dawał wykłady na Polskim Uniwersytecie na Obczyźnie, ale nie szukał kontaktów z emigracją z nad Wisły. Być może dlatego, że angielska Polonia była radykalnie antysowiecka, a Rotblata uważano za komunistę i sługusa Kremla. Noblista zdecydowanie preferował polskich Żydów osiadłych w Wielkiej Brytanii, gdyż z nimi bez problemu dochodził do porozumienia. Pomagał jednak chętnie naukowcom przybyłym na staż z naszego kraju.

Zdecydowanie bardziej doceniali go Brytyjczycy, w wieku 90 lat otrzymał tytuł szlachecki, a jeszcze przed nagrodą Nobla zaliczono go w skład ekskluzywnego The Royal Society. I to pomimo uwag prasy konserwatywnej, że naukowiec „robił wszystko, co mógł, by podkopywać politykę obronną i międzynarodową Wielkiej Brytanii”. (Ibidem)

Józef Rotblat zmarł w Londynie ostatniego dnia sierpnia 2005 roku w wieku 97 lat. Został pochowany na cmentarzu West Hampstead, na płycie poza nazwiskiem (bez imienia) wyryto słynne zdanie Russela: „Above all remember your humanity” (Zawsze pamiętajcie o swoim człowieczeństwie).

Po jego śmierci działalność ruchu Pugush straciła na impecie, najwyraźniej jego założyciel był najważniejszym motorem działania organizacji. Z drugiej jednak strony obecny świat koncentruje się bardziej na zagrożeniu terroryzmem, a nie na apokalipsie jądrowej. I jeżeli są obawy przed bronią atomową, to nie przed głowicami wodorowymi, a eksplozją bomby walizkowej podłożonej przez terrorystów spod znaku Al – Kaidy czy ISIS……

Józef Rotblat pozostaje w Polsce niemal zupełnie nieznany, nawet na XIII Światowym Szczycie Laureatów Pokojowej Nagrody Nobla, jaki odbył się w 2013 roku w Warszawie (!!!), nie wspomniano o nim nawet słowem. Dopiero trzy lata później odsłonięto pamiątkową tablicę na Uniwersytecie Warszawskim, a w 2018 roku pojawiła się jego biografia autorstwa Marka Górlikowskiego. Zapewne wpływ na to miał (i ma do dzisiaj) fakt, że noblista, podobnie jak wielu intelektualistów z Zachodu bardzo naiwny w ocenie ZSRS i polityki prowadzonej przez Kreml. Być może faktycznie wyznawał zasadę, że „lepiej być czerwonym niż martwym”….(P. Smoleński, Lepiej być czerwonym niż martwym. Józef Rotblat, współtwórca pierwszej bomby atomowej, znalazł się na liście wrogów USA, http://wyborcza.pl/alehistoria/7,121681,23841635,lepiej-byc-czerwonym-niz-martwym-jozef-rotblat-wspoltworca.htm)

Redakcja portalu Superhistoria.pl dziękuję p. Sławomirowi Koprowi za zgodę na publikację fragmentu książki.

Czytaj także

 0