II wojna światowaBelgowie w służbie Hitlera. Bruksela wolałaby dziś o tym zapomnieć

Belgowie w służbie Hitlera. Bruksela wolałaby dziś o tym zapomnieć

Dodano 93

Obok Walonów, Flamandów i Rosjan w legionie służyło też trzech Polaków, Szwajcarów i Rumunów, jeden Fin, Hiszpan, Węgier, Szwed oraz Żyd, który, gdy go rozpoznano, odesłany został do Belgii. W szeregi 373. Batalionu, a potem brygady i dywizji zaciągali się także przedstawiciele belgijskiej arystokracji. Dwóch z nich: książę François de Meester de Heydencock i baron Christian Vanderstraeten Waillet, poległo 28 lutego 1942 r. Pod sam koniec wojny, 27 kwietnia 1945 r., śmierć poniósł także SS-Untersturmführer hr. Réne de Backer de Reville. Przeżyli wojnę dwaj francuscy arystokraci: Pierre de la Hemaide i Royan de Karline.

W szeregach Waffen-SS

W roku 1943 doszło do rozmów dowództwa legionu walońskiego z kierownictwem SS. Ich efektem było przeniesienie 1 czerwca 1943 r. batalionu do Waffen-SS i przeformowanie go w 5. SS-Freiwilligen-Sturmbrigade „Wallonien”. Jako cudzoziemska jednostka SS brygada mogła posiadać swoich kapelanów (w niemieckich jednostkach SS ich nie było). Funkcję kapelana pełnił Leon Stockman, ojciec Padre. Natomiast kapelanami 373. Batalionu byli Luksemburczyk Joseph Sales i Luis Fierens.

Czytaj także:
Zamach na kata Hitlera. Ta akcja wstrząsnęła całą III Rzeszą

Jesienią 1943 r. Walonowie podporządkowani operacyjnie 5. Dywizji Pancernej SS „Wiking” znaleźli się na Ukrainie w okolicach Korsunia, w składzie odciętych przez Sowietów dwóch korpusów armijnych XI i XXXXII. Aby nie dopuścić do kolejnego Stalingradu, dowództwo niemieckie podjęło decyzję o wyrwaniu się z kotła. Walonowie początkowo stanowili ariergardę przebijających się sił. Szczególnie ciężkie walki toczyły się w miejscowości Nowa Buda, gdzie 13 lutego brygada, a w zasadzie jej dwie kompanie, powstrzymywała atak 22 czołgów T-34 wspartych oddziałami piechoty. Tego dnia zginął zastrzelony przez snajpera dowódca jednostki SS-Sturmbannführer Lucien Lippert. Dowodzenie nad brygadą przejął na krótko SS-Hauptsturmführer Léon Degrelle. Został bowiem ranny w bok i ramię, a jego obowiązki po kolegialnej decyzji oficerów przejął SS-Obersturmführer Jules Mathieu. Rankiem 17 lutego 1944 r. Walonowie przerwali okrążenie. Léon Degrelle wspominał: „Mieliśmy do pokonania około osiemset metrów odkrytego, płaskiego terenu, który oddzielał nas od zbawczych drzew. […] Rzuciliśmy się naprzód. Jednak sowieckie czołgi wraz z watahami kozaków także ruszyły. […] Biegliśmy z urywanym i palącym oddechem, skrajnie wyczerpani. Na naszych oczach sowieckie czołgi najeżdżały na wozy z rannymi, przewracały je i zgnia­tały: wszędzie rozbrzmiewały przerażające wrzaski konających i dzikie charczenie miażdżonych koni, które gorączkowo wierzgały kopytami”.

Z 1972 żołnierzy, którzy walczyli w okrążeniu, tylko 632 zdołało je opuścić. 20 lutego SS-Hauptsturmführer Léon Degrelle wraz z gen. Theo-Helmutem Liebem i SS-Gruppenführerem Herbertem Gillem został udekorowany przez Adolfa Hitlera w Wilczym Szańcu Krzyżem Rycerskim. Od tej chwili rozpoczęła się zawrotna kariera Léona Degrelle’a na stanowisku dowódcy brygady, a potem dywizji. Bez wątpienia był cieszącym się autorytetem dowódcą legionu, do którego – nie mając żadnego przeszkolenia wojskowego – zaciągnął się jako szeregowiec, awansując bardzo szybko, choć zapewne także z powodów politycznych, do stopnia porucznika.

Kariera Degrelle’a

Léon Degrelle urodził się 15 czerwca 1906 r. w burgundzkim Bouillon w rodzinie francuskiej. W 1924 r. zapisał się na katolicki uniwersytet w Lovain. Podczas studiów znajdował się pod wpływem Action Française i jej przywódcy Charles’a Maurrasa. Dzięki poparciu prałata Picarda wstąpił do Belgijskiego Stowarzyszenia Młodzieży Katolickiej. Tam nabywał doświadczeń w działalności publicznej. W 1930 r. wyjechał do Meksyku ogarniętego wojną domową. Co naturalne, sympatyzował z chłopskimi katolickimi kontrrewolucjonistami spod znaku Cristeros, walczącymi z rządem prezydenta Callesa. Pokłosiem meksykańskiej wyprawy był cykl reportaży, które ukazały się w katolickim wydawnictwie Christus Rex. Wkrótce Degrelle rozpoczął działalność na niwie politycznej. Widząc korupcję i dekadencję rządzących elit, Degrelle postanowił stworzyć ruch polityczny Christus Rex. Narodowo-radykalny charakter ruchu oraz jego bezkompromisowa postawa wystraszyły nieco i zjednoczyły w walce przeciw niemu cały belgijski establishment polityczny. W wyborach w 1936 r. reksiści uzyskali 11,5 proc. głosów, zdobywając 26 mandatów w parlamencie. Trzy lata później mieli jednak tylko czterech posłów.

W maju 1940 r. Degrelle’a aresztowano i przekazano w ręce francuskich służb specjalnych. W areszcie był poniżany i torturowany. Udało mu się jednak przeżyć. Po rozpoczęciu niemieckiej okupacji reksiści nie byli brani przez Niemców pod uwagę jako ewentualni kolaboranci. Degrelle w chwili wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej uznał, że nadeszła szansa na wzięcie udziału w antybolszewickiej krucjacie. Nie zamierzał wzywać do udziału w niej, dekując się w Belgii. Jego walory bojowe tak opisywał dowódca dywizji SS „Wiking”, SS-Obergruppenführer Felix Steiner: „Służył w legionie jako prosty żołnierz, następnie awansował na podoficera, później na oficera, by wreszcie pod koniec kampanii zostać jego dowódcą w stopniu generała. Był typowym Walonem: ambitnym, odważnym i wielkodusznym zapaleńcem. Łatwo wpadał w zaraźliwy entuzjazm, zawsze był pełen fantazji. […] Degrelle był duchowym przywódcą legionu, przede wszystkim jednak posiadał wrodzony talent wojskowy. Dzięki temu wkrótce stał się tak zaangażowanym i doświadczonym żołnierzem […]. Rozumiejąc i znając swoich ludzi, Degrelle z pasją starał się wszczepić im poczucie żołnierskiego honoru i zagrzewać do bohaterskich czynów. Przywódca Legionu „Wallonien” stanowił znakomity przykład politycznego żołnierza nowego typu”.

Degrelle po powrocie z Wilczego Szańca wziął udział w konferencji prasowej w Berlinie, a następnie pojechał do Belgii, gdzie uczestniczył w paradach wojskowych. Jedna z nich odbyła się 1 kwietnia 1944 r. na Grand Place w Charleroi, z udziałem SS-Obergruppenführera Seppa Dietricha. Po jej zakończeniu uczestnicy pojechali do Brukseli na pojazdach zmotoryzowanych wypożyczonych od dywizji LSSAH (1. Dywizja Pancerna SS „Leibstandarte SS Adolf Hitler”). 20 kwietnia 1944 r., w dniu urodzin kanclerza III Rzeszy, Léon Degrelle, podobnie jak Georges Czechow, awansowany został do stopnia SS-Strumbannführera.

Czytaj także:
Reinhard Gehlen. Superszpieg Hitlera i Adenauera

Te awanse i zaszczyty spowodowały, że dowódca brygady zaczął coraz bardziej czuć się politykiem, a nie żołnierzem. W jego głowie pojawiły się plany stworzenia wykrojonej po części z Belgii i Francji Burgundii, której chciał być namiestnikiem. W tym czasie dotknęła go osobista tragedia. 10 lipca 1944 r. członkowie ruchu oporu zabili jego brata Édouarda, właściciela apteki. Mord ten spotkał się z odwetem ze strony reksistów, dokonanym w miejscowościach: Bouillon, Ottignies, Namur, Mons i Charleroi.

W sierpniu 1944 r. 5. Brygada Szturmowa SS „Wallonien” została wysłana kolejny raz na front wschodni, by tym razem uczestniczyć w bitwie pod Narwą. Po jej zakończeniu Walonów przeformowano w 28. Dywizję Grenadierów SS „Wallonien” i rzucono w lutym 1945 r. do walk na Pomorzu. Przykładem obrazującym ich zaciętość są wydarzenia, jakie rozegrały się na wzgórzach leżących nieopodal miejscowości Lindenberg. Pozycje obronne zajęła tam 7. Kompania z II/69 dowodzona przez SS-Obersturmführera Jacques’a Cappele’a, odpierając wściekłe ataki sowieckich czołgów i piechoty. Degrelle tak wspominał to wydarzenie: „Capelle nadal miał 70 żołnierzy. Wszyscy zginęli na pozycjach pomiędzy świtem a godz. 15. Capelle spokojnie zawiadamiał nas przez radio o ostatnich fazach agonii. Sowieckie czołgi były wszędzie. Żołnie­rze, skupieni w małych grupach, walczyli zażarcie. W końcu pozostało już tylko stanowisko dowódcze, jak wyspa otoczona przez krzyczące hordy zabójców. Kiedy skończyła się walka wręcz, Capelle, który mimo ciężkiej rany nadal strzelał z pisto­letu, wyprostował się i stanął na wprost czerwonych, którzy biegli w jego kierunku. Kiedy byli półtora metra od niego, strzelił sobie w głowę”.

W drugiej połowie kwietnia 1945 r. Walonowie uczestniczyli w próbach powstrzymania sowieckiej ofensywy na linii obronnej, nazywanej Wotan Stellung. Kiedy jej obrona okazała się niemożliwa, resztki 28. Dywizji Grenadierów SS „Wallonien” przedarły się na zachód, oddając się do niewoli Brytyjczykom i Amerykanom. Degrelle opuścił swoich podkomendnych, udając się do Malente na rozmowy z Himmlerem, pozbawionym na rozkaz.Hitlera wszelkich stanowisk za inicjowanie kontaktów z wrogiem. Wkrótce potem Degrelle dotarł do Kopenhagi, skąd w nocy z 5 na 6 maja 1945 r. na pokładzie trałowca odpłynął do Oslo. Stamtąd 7 maja 1945 r. poleciał samolotem Heinkel 111 i pokonując trasę 2150 km, dotarł do San Sebastián w Hiszpanii (samolot rozbił się podczas wodowania na wodach Zatoki Biskajskiej). Od tej chwili Degrelle rozpoczął żywot emigranta politycznego. Do kraju wracać nie mógł, bo jeszcze w 1944 r. sąd belgijski skazał go zaocznie na karę śmierci. Léon Degrelle zmarł 31 marca 1994 r., w wieku 87 lat w szpitalu San Antonio Park w Maladze.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 10/2018
Artykuł został opublikowany w 10/2018 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 93
  • Prawy Patriota IP
    Treść została usunięta
    Dodaj odpowiedź 5 29
      Odpowiedzi: 2
    • DeGrelle IP
      Katoliccy Belgowie, warto dodać...
      Dodaj odpowiedź 22 4
        Odpowiedzi: 0
      • Wszystko Wiedzacy IP
        Obejrzalem obrady PE w/s praworzadnosci w Polsce. Wytapila Pani Premier Szydlo potem prof.Legutko I inni.Mialem nadzieje, ze juz sa blisko aby odeprzec raz na zawsze te lajdactwa, ktore przede wszysktim wyglaszal Dziurkacz stojac nad pania Szydlo I niemala lajajac ja niczym sadystyczny belfer kiedy ona tak siedziala cicha I podkulona.I to byl moment kiedy mozna bylo sie odwinac Dziurkaczowi raz a dobrze przypominajac mu haniebny udzial jego rodakow-pomagierow Hitlera w odpowiedzi na owe "60 tysiecy faszystow".Niestety zabraklo troche pasji a sprawe juz zgasila do reszty kumnista z Itali o nzawisku Spinelli.To wszystko razem wygladalo jak sad czarownic z Salem.
        Dodaj odpowiedź 17 0
          Odpowiedzi: 0
        • Janus IP
          A sami oddali kraj Hitlerowi. Co za parodia losu czy oni byli tak naiwni i myśleli że Hitler będzie się z nimi dzielił tzw. ,, Przestrzenią Życiową Na Wschodzie ".
          Dodaj odpowiedź 31 4
            Odpowiedzi: 0
          • Rotor IP
            Czy to nie ci Belgowie z SS "Wallonien" odpowiadają za spalenie w stodole 32 wziętych do niewoli jeńców z 1 Armii WP w Podgajach na Pomorzu "
            Dodaj odpowiedź 37 5
              Odpowiedzi: 1