II wojna światowaPolacy pod Monte Cassino nie ginęli na darmo

Polacy pod Monte Cassino nie ginęli na darmo

Żołnierze 2 Korpusu Polskiego pod wzgórzem „593”
Żołnierze 2 Korpusu Polskiego pod wzgórzem „593” / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano 20
Żołnierze 2 Korpusu Polskiego walczący pod dowództwem gen. Władysława Andersa wywodzili się głównie z Kresów. Ginąc pod Monte Cassino nie wiedzieli, że kilka miesięcy wcześniej na konferencji w Teheranie zachodni alianci oddali ich rodzinne domy Sowietom. Co więcej, rok po wojnie tylko 30 proc. Brytyjczyków chciało, aby polscy żołnierze mieli prawo do osiedlania się w ich kraju. Mimo to, śmierć Polaków pod Monte Cassino nie poszła na marne.

Linia Gustawa była kluczowym pasem niemieckich umocnień, strzegących dostępu do Rzymu. Kolejne szturmy wojsk alianckich na Monte Cassino kończyły się rzezią atakujących - stracono ok. 48 tys. żołnierzy. Dlatego decyzja gen. Andersa, który bez wahania zgodził się na wykorzystanie Polaków w bezsensownym z taktycznego punktu widzenia kolejnym szturmie, była zaskakująca. Polscy żołnierze mieli frontalnie atakować najsilniej umocniony i najtrudniejszy do prowadzenia natarcia odcinek frontu.

Misja samobójcza

Gen. Anders podjął decyzję bez konsultacji z Naczelnym Wodzem Polskich Sił Zbrojnych gen. Kazimierzem Sosnkowskim, który zrugał za to Andersa i słusznie zauważył, że brytyjski plan ataku jest absurdalny. Propozycja Sosnkowskiego - obejścia niemieckich pozycji i otoczenia obrońców, została jednak odrzucona przez Brytyjczyków.

Siły Polaków teoretycznie były niewystarczające do wykonania zadania. Od początku było więc jasne, że nawet jeśli 2 Korpus Polski wykona tę wybitnie trudną misję, będzie się to wiązało z ogromnymi stratami. Być może dlatego Brytyjczycy nie chcieli obarczać tą misją własnych żołnierzy.

Zdobycie Monte Cassino było możliwe dzięki współdziałaniu sił sojuszniczych złożonych z jednostek pochodzących z pięciu kontynentów. Gdy Polacy wykrwawiali się w frontalnym ataku, 14 maja Marokańczycy i Algierczycy z Francuskiego Korpusu Ekspedycyjnego gen. Alphonse'a Juina przełamali niemieckie linie. Goumiers - jak nazywano Marokańczyków, również okupili natarcie ogromnymi stratami.

Niemcy doskonale zdawali sobie sprawę z sytuacji, dlatego, aby uniknąć oskrzydlenia, spadochroniarze broniący Monte Cassino otrzymali rozkaz wycofania się. Polacy nie tyle zdobyli więc klasztor, co raczej wkroczyli do opuszczonych umocnień. Było to oczywiście skutkiem nieustępliwych ataków, w których liczący 48 tys. żołnierzy 2 Korpus Polski stracił 4199 ludzi - 924 zabitych, 2930 rannych i 345 zaginionych.

Bohaterscy Polacy, pozbawieni własnej ojczyzny, wyzwalający z ogromnym poświęceniem odległy kraj byli idealnym tematem dla zachodnich mediów. Przez kilka kolejnych dni nie schodzili z pierwszych stron gazet. Dla całej Polski był to ogromny sukces propagandowy. Polacy zachowujący się jak wyzwoliciele przyćmili sukces marokańskich Goumiers, którzy dokonali przełamania niemieckich linii kilka dni wcześniej. 19 maja, gdy Polacy cieszyli się ciężko okupioną sławą, Marokańczycy rozpoczęli serię masowych gwałtów w zdobywanych włoskich miasteczkach. Goumiers zgwałcili ponad 60 tys. kobiet w wieku od 11 do 86 lat i mordowali mężczyzn, którzy próbowali ich bronić. Francuskie dowództwo wykonało na winnych błyskawiczne egzekucje. Nic więc dziwnego, że cały splendor przypadł w udziale Polakom.

Nie do pomyślenia

Sława, która spadła na 2 Korpus Polski była w pełni zasłużona, chociaż w wyróżnieniu właśnie naszych żołnierzy było też sporo przypadku. Niewątpliwie na taki właśnie efekt liczył Anders, podejmując decyzję o udziale Polaków w szturmie na kluczowym odcinku. Oceniając go z dzisiejszej perspektywy musimy jednak przyznać, że wykazał się naiwnością. Zdawanie się na łaskę aliantów, którzy wielokrotnie udowodnili, że bardziej od sentymentów cenią rzeczywiste interesy, było w 1944 r. pomyłką. Szczególnie biorąc pod uwagę, że wcześniej Winston Churchill i Franklina D. Roosevelt oddali polskie Kresy Stalinowi.

Przyjmując współczesną perspektywę popełniamy jednak błąd. W połowie 1944 r. było już jasne, że III Rzesza przegra wojnę, dalsze losy konfliktu pozostawały jednak otwarte. Sojusz z Sowietami był dla Brytyjczyków i Amerykanów niezbędny, ale zajęcie zachodniej części Polski przez zachodnich aliantów nie było jeszcze wykluczone, szczególnie, że Niemcy za wszelką cenę chcieli uniknąć sowieckiej okupacji. Współcześnie, dysponując kompletem informacji o przebiegu II wojny światowej możemy uznawać taką wiarę za naiwną, w 1944 r. nie było to jednak oczywiste. Dlatego Polacy walczący po stronie wolnego świata liczyli nie tylko na litość sojuszników, ale również na to, że na ich korzyść przemówi polityka faktów dokonanych.

Niespełna rok po zdobyciu Monte Cassino Winston Churchill zlecił opracowanie planu Operacji Unthinkable (z ang. Operacja Nie do Pomyślenia). Plan zakładał inwazję armii brytyjskiej i amerykańskiej na Związek Sowiecki, przy asyście polskich żołnierzy i części Wehrmachtu. Celem było wyzwolenie Polski i innych państw Europy Środkowo-Wschodniej od sowieckiej okupacji. Ustalając podział Europy ze Stalinem nasi zachodni sojusznicy nie kierowali się sympatią do Sowietów, ale pragmatyzmem. Również wyzwolenie Polski nie miało być wyłącznie aktem dobroczynnym, ale realizacją interesu Brytyjczyków i Amerykanów. W ich interesie było bowiem odepchnięcie Sowietów jak najdalej na wschód. Pozbawieni szerokiej strefy wpływów komuniści byli dla Brytyjczyków i Amerykanów znacznie mniejszym zagrożeniem.

Zaplanowaną wstępnie na 1 lipca 1945 r. operację zarzucono nie dlatego, że brytyjscy i amerykańscy politycy nie chcieli poświęcać życia części swoich żołnierzy. Uznano po prostu, że Sowieci mają zbyt dużą przewagę i wielkie ryzyko niepowodzenia ataku jest nie do zaakceptowania. Być może, gdyby Amerykanie dysponowali bronią atomową kilka miesięcy wcześniej, współczesna Europa wyglądałaby inaczej.

O tym wszystkim polscy żołnierze walczący na Zachodzie wiedzieć nie mogli, podobnie jak walczący na terenie Polski żołnierze wyklęci. Robili jednak wszystko, co było w ich mocy, aby rozstrzygnięcie wojny było korzystne dla Polski.

Parada porażki

8 czerwca 1946 r. ulicami Londynu przeszła parada zwycięstwa. Uczczono w ten sposób pokonanie Japonii i III Rzeszy. Polskie Siły Zbrojne były jednymi z najliczniejszych wśród zachodnich aliantów. Aby nie drażnić Stalina, który uważał Polskę za swoją strefę wpływów, Polaków na paradę nie zaproszono. Wyjątek zrobiono jedynie dla Dywizjonu 303. Lotnicy, solidaryzując się z innymi polskimi żołnierzami, odmówili jednak udziału.

W tym samym czasie Brytyjski Instytut Opinii Publicznej w badaniach sondażowych zapytał Brytyjczyków, czy popierają decyzję brytyjskiego rządu, który pozwolił polskim żołnierzom na pozostanie na Wyspach. Z decyzją rządu zgadzało się zaledwie 30 proc. badanych. 56 proc. Brytyjczyków nie chciało, aby Polacy walczący u ich boku w czasie wojny mieli prawo do pozostania w ich kraju.

Można więc uznać, że brytyjski rząd, pozwalając Polakom urządzić sobie życie w Wielkiej Brytanii, postąpił wbrew opinii większości społeczeństwa i zaryzykował podjęcie niepopularnej decyzji. Nie był to akt litości, Polacy wywalczyli sobie to prawo w kolejnych bitwach. Trudno wyobrazić sobie, aby taką decyzję podjęto, gdyby polscy dowódcy i żołnierze regularnie odmawiali udziału w walkach z Niemcami. Poparcie opinii publicznej dla przyjęcia Polaków byłoby jeszcze mniejsze, a rząd w Londynie nie miałby powodów, aby sprzeciwiać się opinii większości.

Rezultat II wojny światowej mógł być dla polskich żołnierzy walczących na Zachodzie jeszcze gorszy. Prześladowani byli nawet szeregowi żołnierze, którzy dobrowolnie wrócili do okupowanej przez komunistów ojczyzny. Na straty spisano za to polskich żołnierzy wyklętych, którzy po zmianie sytuacji geopolitycznej, z potencjalnych sojuszników, stali się narzędziem dla zachodnich wywiadów.

Zwykli polscy żołnierze, którzy ryzykowali życie i odnosili rany biorąc udział w bitwach na Zachodzie, walczyli nie o cudze, ale o swoje domy pozostawione w Polsce. Wywalczyli inne, na emigracji, w krajach, których bronili. Na więcej nie było wtedy szans.

 20
  • ed007 IP
    w 1944 roku cel dla Polaków mógł być tylko jeden -przetrwać i odbudowac kraj i naród. pan Anders marnował życie kolejnych Polaków.
    Dodaj odpowiedź 2 3
      Odpowiedzi: 0
    • nielubiegazety2 IP
      Pozwolę sobie noch einmal zamieścić opinię szefa tego przybytku wyrażonego w elukubracji pt. "Obłęd '44".

      "Absurdalne było również twierdzenie, że  atakując Monte Cassino, Anders chciał
      zadać kłam sowieckiej propagandzie, która trąbiła, że Polacy nie chcą się bić z Niemcami.
      Czyżby naprawdę nie rozumiał, że takie kampanie Sowietów miały charakter prowokacyjny?
      Że jeżeli było w czyimkolwiek interesie, aby  setki najlepszych młodych Polaków z Ziem
      Wschodnich zginęły od ognia niemieckich karabinów maszynowych we włoskich górach - to 
      właśnie w interesie Związku Sowieckiego?

      Wydaje się, że  w obliczu zdrady sojuszników jedynym wyjściem z sytuacji było
      powtórzenie manewru Piłsudskiego. Gdy w 1917  roku Komendant zorientował się, że 
      interesy państw centralnych i Polski się rozjechały, odmówił dalszej walki po stronie Niemiec
      i doprowadził do  kryzysu przysięgowego. W 1944  roku Polacy na  Zachodzie powinni byli
      zrobić to samo. Czyli uznać, że Brytyjczycy nas zdradzili, i po prostu złożyć broń i dać się
      internować."

      Tytuł ninejszego artkułu zdaje się prima facie przeczyć tezie, że żołnierze II Korpusu ginęli w interesie Związku Sowieckiego, lecz mam wrażenie, iż co akapit autor przeprasza pryncypała.
      Dodaj odpowiedź 6 1
        Odpowiedzi: 1
      • Luska IP
        Daremna byla kazda smierc polskiegozolnierzaw tamtej wojnie i gorzka. Walczyli za wolna Polske, a umierali za obce interesy. II RP zostala unicestwiona. I tule. Wobex wiedzy o uklafazh tzw. Aliantow z sowietami nalezalo wycogac aie z walk i zachowax neutralnosc. Nawwt za cene wiezienia vzy internowania, ktora jest niczym wobec hekatomby. Niemniej xhyle czolo ptzed wysilkiem wojenmym Zolnierzy Polski h.
        Dodaj odpowiedź 6 0
          Odpowiedzi: 0
        • Klppb IP
          Nasza historia to czesto bledy I wynikajace z nich heroiczne czyny....
          Polacy raczej wola rozprawiac o drugich niz wyciagac wnioski z pierwszych...
          W ten sposob dwie kwestie dramartycznie biegna obok mit narodowy I interes panstwowy....i bywaja czesto w sprzecznosci....
          Dodaj odpowiedź 4 0
            Odpowiedzi: 0
          • Szacki IP
            Chwała żołnierzom II Korpusu Polskiego generała Władysława Andersa. W czasie całej kampanii włoskiej wykazali się nieprawdopodobnym męstwem i bohaterstwem. Kiedy inni zawiedli, to właśnie oni otworzyli drogę do Rzymu kosztem dużych strat. Nie bili się z byle kim, bo z elitą armii niemieckiej, czyli ze spadochroniarzami, a co najważniejsze ZWYCIĘŻYLI. Wypełnili swój obowiązek wobec Ojczyzny i zasługują na wdzięczną pamięć potomnych.
            Dodaj odpowiedź 10 3
              Odpowiedzi: 1
            • fgvnh m, IP
              Treść została usunięta
              Dodaj odpowiedź 0 6
                Odpowiedzi: 0
              • Adam K. IP
                Autor w tekście artykułu zaprzecza tezie zawartej w jego tytule. Polacy ginęli na darmo, jednak nie będąc tego świadomymi. Przedstawiany jako rzekomy obrońca sprawy polskiej, Churchill, sprzedał nas w Teheranie Stalinowi za gwarancję powstrzymania rozszerzania miłującej pokój władzy radzieckiej, na terytoria znajdujące się w kręgu zainteresowań Wielkiej Brytanii. Chodziło głównie o Irak, ataku na który Angole obawiali się już w 1939 roku oraz Iran, którego wspólny z ZSRR rozbiór został dokonany jeszcze w 1941 roku przez Brytyjczyków. Dlatego za życia Wielkiego Wodza ogień rewolucji nie był niesiony na ziemie Imperium Brytyjskiego i będące w jego strefie wpływów. Może poza powstaniem Izraela, który był budowany jako państwo komunistyczne i dopiero potem zmienił fronty. Geszeft ist geszeft.
                Operacja Unthinkable była teoretycznym przygotowaniem i symulacją na ewentualną III Wojnę Światową po pokonaniu III Rzeszy i Japonii. Z opracowania tej operacji wynikało iż w wyniku rozległości terytorium ZSRR, różnicy wielkości armii zachodu i wschodu oraz nastrojów społecznych zmęczonej wojną Europy i Ameryki, przy okazji ekspansji propagandy komunistycznej, w której rozprzestrzenianiu ogromny udział miały oficjalne brytyjskie i amerykańskie czynniki ocieplające wizerunek Wujka Joe walczącego o wspólną z Aliantami sprawę, taka operacja jest nierealna. Teoretycznie militarne pokonanie ZSRR było możliwe, ale byłoby zbyt kosztowne.
                Dodaj odpowiedź 18 1
                  Odpowiedzi: 1
                • qwerty IP
                  345 zaginionych? W jaki sposób zawieruszyło im się aż tylu żołnierzy w czasie walk? Dezerterzy?
                  Dodaj odpowiedź 1 20
                    Odpowiedzi: 3

                  Więcej historii