II wojna światowaZatrzymałem program atomowy Hitlera

Zatrzymałem program atomowy Hitlera

Zakłady chemiczne Norsk Hydro w 1935 r.
Zakłady chemiczne Norsk Hydro w 1935 r. / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano 1
Znaczenie akcji dotarło do mnie dopiero, gdy Amerykanie zrzucili bomby atomowe na Hiroszimę i Nagasaki. W mediach zaczęto wtedy naświetlać kulisy programu atomowego. I dopiero wtedy zrozumiałem, co tak naprawdę zrobiliśmy tamtej nocy, po co Niemcom potrzebna była ciężka woda - mówi Joachim Rønneberg, dowódca komandosów z operacji „Gunnerside”.

Niemieckie uderzenie jądrowe na Londyn aż do 1944 r. było w opinii Winstona Churchilla jak najbardziej realnym zagrożeniem. „Wiedzieliśmy, jak bardzo Niemcy starają się uzyskać ciężką wodę – wspominał po wojnie Winston Churchill – te dwa złowieszczo brzmiące słowa, przerażające wręcz, coraz częściej pojawiały się w naszych tajnych dokumentach. A co, jeżeli wróg stworzyłby bombę atomową przed nami?”.

Już pod koniec 1941 r. brytyjski wywiad dowiedział się, że Niemcy znacząco zwiększyli produkcję ciężkiej wody – substancji, która była kluczowym elementem niemieckiego programu atomowego. III Rzesza uzyskiwała ciężką wodę z mieszczącego się w południowej Norwegii w okręgu Telemark zakładu Norsk Hydro, zbudowanego przy hydroelektrowni Vemork. Zakład mieścił się w bardzo trudno dostępnym miejscu – kompleks postawiono na krawędzi głębokiego wąwozu, w cieniu wysokich gór. Do Norsk Hydro prowadził tylko jeden most, który został przez Niemców świetnie zabezpieczony. Wokół zakładu rozmieszczono też miny i potężne reflektory. Wydawało się, że obiekt produkujący ciężką wodę jest twierdzą nie do zdobycia.

Brytyjczycy postanowili jednak zniszczyć go za wszelką cenę. Uznali, że najlepszym sposobem będzie wysłanie na miejsce komandosów – miało to zagwarantować dużo większą precyzję uderzenia niż nalot bombowy. W październiku 1942 r. zrzucili w okręgu Telemark czterech norweskich komandosów wyszkolonych przez SOE (brytyjskie Kierownictwo Operacji Specjalnych). Ich zadaniem było zorientowanie się w sytuacji na miejscu i przyjęcie miesiąc później grupy brytyjskich komandosów, którzy mieli dokonać uderzenia na Norsk Hydro (operacja „Freshman”). Misja Brytyjczyków zakończyła się tragedią. Szybowce, które miały dostarczyć komandosów na miejsce, rozbiły się, katastrofie uległ również biorący udział w akcji bombowiec RAF. Spośród 34 komandosów 23 przeżyło zderzenie z ziemią. Zostali jednak szybko schwytani przez gestapo, a następnie zamordowani – podczas ekshumacji ich zwłok okazało się, że przed egzekucją związano im ręce drutem kolczastym.

Niemcy natychmiast wzmocnili ochronę zakładu produkującego ciężką wodę. Brytyjczycy jednak nie zrezygnowali z planów zniszczenia tego obiektu. 16 lutego 1943 r. samolot RAF zrzucił nad południową Norwegią sześciu norweskich komandosów. Ich misji nadano kryptonim „Gunnerside”. Dowódcą oddziału był 24-letni wówczas Joachim Rønneberg, wyszkolony do akcji dywersyjnych przez SOE w czasie swojego dwuletniego pobytu w Wielkiej Brytanii. Skoczkowie Rønneberga połączyli się po kilku dniach ze zrzuconymi w październiku czterema komandosami. 28 lutego 1943 r. dziewięciu Norwegów pod osłoną nocy dokonało akcji sabotażowej, o której gen. Nikolaus von Falkenhorst – dowódca wojsk niemieckich w Norwegii – powiedział później: „Był to najwspanialszy wyczyn, jaki widziałem podczas tej wojny”.

Piotr Włoczyk: Czym był Kommandobefehl?

Joachim Rønneberg: Był to rozkaz Adolfa Hitlera, który nakazywał rozstrzeliwać pojmanych alianckich komandosów. Właśnie na podstawie Kommandobefehl Niemcy zamordowali tych biednych brytyjskich żołnierzy, którzy przeżyli katastrofę szybowcową. To była zbrodnia – Niemcy zamordowali również rannych komandosów! Wiadomo, że przed śmiercią gestapo przesłuchało część z nich. Przed naszą misją poinformowano nas o tym, co stało się z naszymi poprzednikami, więc wiedzieliśmy, że nie możemy dać się pojmać i w razie problemów musimy walczyć do samego końca. Co ciekawe, Brytyjczycy dali nam swoje mundury, sądząc, że w przypadku schwytania będziemy mimo wszystko mieli większe szanse na przeżycie, niż gdybyśmy polecieli w mundurach z norweskimi naszywkami. Na wszelki wypadek SOE przekazało nam też kapsułki z cyjankiem... Tak czy inaczej uważałem tę misję za bilet w jedną stronę.

Czytaj także:
Bombardowałem Hiroszimę

Dlaczego?

Jestem przekonany, że nie tylko ja tak myślałem. Wyjść cało z tej misji wydawało się czymś nierealnym, mimo gruntownego szkolenia i wielokrotnego powtarzania planu akcji. Jednak to, co stanie się z nami po misji, nie zajmowało nas tak bardzo jak samo wysadzenie w powietrze instalacji. Temu zagadnieniu poświęcaliśmy całą naszą uwagę. Wyjechałem przecież do Wielkiej Brytanii z nadzieją, że będzie mi dane wrócić do Norwegii i walczyć o wolność.

Gdy Niemcy zaatakowali Norwegię, miałem akurat pójść do wojska. Rok po inwazji – w marcu 1941 r. – wypłynąłem z kraju na pokładzie kutra rybackiego, razem ze mną uciekło w ten sposób siedmiu młodych Norwegów. Wszyscy chcieliśmy walczyć z Niemcami. Gdy pojawiliśmy się na wyspach, akurat utworzono SOE. Wziąłem udział w bardzo wymagającym szkoleniu dla komandosów – walka wręcz, posługiwanie się wszelakimi rodzajami broni, sabotaż, przetrwanie w dziczy, radzenie sobie w przypadku pojmania. Chciałem jak najszybciej wziąć udział w akcji. I oto nadarzyła się okazja.

Co pan usłyszał od przełożonych w SOE na temat celu waszej misji?

Ani razu nie wymieniono przy mnie terminu „ciężka woda”. Wiedzieliśmy tylko, że ta operacja jest bardzo ważna i że mamy za wszelką cenę zniszczyć rury i aparaturę produkcyjną w zakładzie Norsk Hydro. Nie miałem pojęcia o istnieniu niemieckiego programu atomowego. Dowiedziałem się o tym tragicznym zdarzeniu z brytyjskimi komandosami, musieliśmy być gotowi do akcji jak najszybciej.

Kiedy w końcu zorientował się pan, że prawdziwym celem tej operacji było zakłócenie prac nad bombą atomową?

Dotarło to do mnie dopiero, gdy Amerykanie zrzucili bomby atomowe na Hiroszimę i Nagasaki. W mediach zaczęto wtedy naświetlać kulisy programu atomowego. I dopiero wtedy zrozumiałem, co tak naprawdę zrobiliśmy tamtej nocy, po co Niemcom potrzebna była ciężka woda.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 1/2016
Artykuł został opublikowany w 1/2016 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 1
  • C.B.D.O. IP
    na marginesie: b. ciekawe – oglądaj w net-cie: „Dr Rath - Polityczne perspektywy UE”
    youtube
    Dr. Ratha do mieszkańców Niemiec, Europy i całego świata, Berlin 13.03.2012”
    youtube

    patrz też Wikipedia: Matthias Rath – nie chodzi mi jednak o kontrowersyjne poglądy medyczne Rath’a lecz o jego b. ciekawą (trafną) analizę permanentnej obecności w polityce właścicieli i zarządców niemieckich koncernów chemicznych, którzy są czołowymi rozgrywającymi w polityce Niemiec zarówno w czasie III Rzeszy, tj. w rządach Hitlera, przez cały okres II WŚ, a po wojnie w rządach RFN (już od czasu rządu kanclerza Adenaure) oraz w „unii europejskiej” już od czasu „Wspólnoty Węgla i Stali”! Jak to pokazuje dr Rath, przedstawiciele wspomnianych koncernów chemicznych uczestniczyli przez lata w masowym ludobójstwie i …DOWNIE! NIGDY ZA TO NIE ODPOWIADALI SĄDOWNIE!
    Dodaj odpowiedź 1 0
      Odpowiedzi: 0

    Więcej historii