II wojna światowaKrwawy szlak banderyzmu. Anatomia zbrodni OUN-UPA

Krwawy szlak banderyzmu. Anatomia zbrodni OUN-UPA

Oddział UPA, 1947 r.
Oddział UPA, 1947 r. / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano 7
Banderowcy przed pogromem we Lwowie wzywali: „Narodzie! Moskwa, Polska, Węgrzy, żydostwo – twój wróg. Niszcz ich!”

Kozacy Bohdana Chmielnickiego kierowali się w połowie XVII w. ideologią równie wyrafinowaną jak budowa cepa – wyrżnąć wszystkich Lachów, księży katolickich i Żydów! Niespełna trzy stulecia później ich następcy z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów dokonali wytężonej pracy myślowej i stworzyli konstrukcję dostosowaną do zmienionych warunków dziejowych, a mianowicie księży przesunęli do kategorii wszystkich Lachów, a w ich miejsce wstawili – tym razem nie bez powodu, trzeba przyznać – moskiewską komunę. W śpiewnym języku Gogolowskiego bohatera Tarasa Bulby nowe hasło brzmiałoby: „Smert' Lacham, Żydam i moskowśkij komuni!”.

Ów Bulba był XVI-wiecznym protoplastą pogromców Lachów, którego Gogol opisywał w XIX w. już w języku rosyjskim, choć jeszcze jego przodek nosił nazwisko Hohol-Janowski i był szlachcicem wyznającym zasadę brzmiącą w znienawidzonej przez Kozaków łacinie: „Gente Rutenus, natione Polonus” (z pochodzenia Rusin, narodowością Polak). Z kolei pseudonim Taras Bulba przyjął w latach 40. XX stulecia ataman Siczy Poleskiej Ukraińskiej Powstańczej Armii – Taras Boroweć. Podobno – w przeciwieństwie do banderowców – nie rżnął wszystkich Polaków jak leci, ale tylko po uważaniu.

Jest to wszystko nieco skomplikowane, ale tak to właśnie z mieszkańcami ukrainnych ziem Rzeczypospolitej w ciągu kilku wieków bywało. Walka z polskością rozwijała się bowiem na Rusi mniej więcej od końca XVI stulecia, co można oczywiście wiązać z nasileniem kolonizacji polskiej po unii lubelskiej, z zaprowadzeniem pańszczyźnianej gospodarki folwarcznej i żydowskich arendarzy, z konfliktami wyznaniowymi po ustanowieniu greckokatolickiego Kościoła unickiego, a może nawet z docieraniem tu wieści o prawosławnym „trzecim Rzymie” w Moskwie. Zaczynem buntów nie stali się jednak najbardziej dotknięci zmianami chłopi, lecz Kozacy zaporoscy wzięci na zbrojne usługi – ale też pod ochronę! – przez króla polskiego. Te bunty nieodmiennie wiązały się z paleniem i rabowaniem dworów, pałaców i kościołów rzymskokatolickich, gwałtami oraz mordowaniem Lachów i Żydów. Bestialstwo tych mordów, z zadawaniem ofiarom wyjątkowo strasznych męczarni, nie zmieniało się od wzięcia Baru w 1648 r. poprzez tragedię Humania w 1768 r. do rzezi Wołynia w 1943 r.

Dekalog nacjonalisty

Skąd to bestialstwo wśród ludu na co dzień spokojnego, miłego, pracowitego i śpiewającego rzewne pieśni? Niektórzy kresowi Polacy sądzili, że to natura żywiołu, który z łagodnego wietrzyku musi zamienić się co pewien czas w niszczący wszystko huragan. Natura? Może, wedle rosyjskich badań genetycznych opublikowanych w 2007 r., a przypomnianych niedawno przez białoruskiego historyka Anatola Tarasa („Anatomia nienawiści”), Ukraińcy mają największą wśród Słowian domieszkę genów wojowniczych Scytów i Sarmatów... Z całą pewnością natomiast wezwania do nienawiści i przemocy niosła ideologia Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów.

Czytaj także:
Ocalała z pola śmierci

OUN, która powstała w 1929 r. na zjeździe radykalnych nacjonalistów w Wiedniu, wykorzystała tezy dwóch wykształconych ludzi zasłużonych już w walce o wolne państwo ukraińskie podczas I wojny światowej i na początku lat 20. Tezy te wzięto więc z „Nacjonalizmu” Dmytra Doncowa, napisanego trzy lata przed zjazdem. Autor (notabene doktor prawa Uniwersytetu Lwowskiego) akurat wtedy był owładnięty ideami wodza, narodu, bezpardonowej walki o byt przenoszonej na grunt ludzkiej cywilizacji oraz stosowania wszelkich metod prowadzących do państwowości Ukrainy. Doncow na pewno czytał wcześniej Mussoliniego i Hitlera, bo ich teksty tłumaczył na język ukraiński, a poglądy wyrażone w „Nacjonalizmie” miały wyraźnie charakter faszystowski. Pod koniec lat 30. znacznie je zmienił – na bardziej konserwatywne. Z kolei w 1920 r. był zwolennikiem sojuszu polsko-ukraińskiego i nawet rezygnacji z Galicji oraz Wołynia za cenę powstania państwa nad Dnieprem ze stolicą w Kijowie. Trudno jednak – „Nacjonalizm” z 1926 r. został wykorzystany do stworzenia podstaw ideologii OUN, swego rodzaju faszyzmu z ujarzmieniem własnego narodu i przemocą wobec innych.

Podstawy tej ideologii uzupełniono pismami Mykoły Sciborskiego (również w 1920 r. uczestnika wojny polsko-bolszewickiej), a zwłaszcza „Nacjokracją” z 1935 r. W przeciwieństwie do Doncowa, który pozostał niezależny politycznie, Sciborski był jednym z założycieli OUN, a wybrany do Prowidu, czyli zarządu organizacji, kierował jej referatem politycznym. W 1939 r. na zlecenie Andrija Melnyka – ówczesnego prowidnyka (przewodniczącego) OUN – przygotował projekt konstytucji Ukrainy, którą określał jako państwo suwerenne, autorytarne, totalitarne i zawodowo-stanowe. Już w 1929 r. teorie Doncowa i Sciborskiego wykorzystywano w nacjonalistycznych pismach propagandowych, które z kolei już bez niedomówień określały Polaków i Żydów jako element, który należy zniszczyć.

To samo sugerował wydany właśnie wtedy „Dekalog ukraińskiego nacjonalisty”, którego pierwotny tekst ułożył Stepan Łenkawski, a motto stworzył Doncow:

„Ja – Duch odwiecznej walki, który uchronił Ciebie od potopu tatarskiego i postawił między dwoma światami, nakazuję nowe życie:

  • Zdobędziesz państwo ukraińskie albo zginiesz, walcząc o nie.
  • Nie pozwolisz nikomu plamić sławy ani czci Twego Narodu.
  • Pamiętaj o wielkich dniach naszej walki wyzwoleńczej.
  • Bądź dumny z tego, że jesteś spadkobiercą walki o chwałę Trójzęba Włodzimierzowego.
  • Pomścij śmierć Wielkich Rycerzy.
  • O sprawie nie rozmawiaj, z kim można, ale z tym, z kim trzeba.
  • Nie zawahasz się spełnić największej zbrodni, kiedy tego wymaga dobro sprawy.
  • Nienawiścią oraz podstępem będziesz przyjmował wrogów Twego Narodu.
  • Ani prośby, ani groźby, tortury, ani śmierć nie zmuszą Cię do wyjawienia tajemnic.
  • Będziesz dążył do rozszerzenia siły, sławy, bogactwa i obszaru państwa ukraińskiego nawet drogą ujarzmienia cudzoziemców”.

„Największe zbrodnie, nienawiść, podstęp i ujarzmianie cudzoziemców” – rychło doświadczyliśmy zapowiedzi owego dekalogu, który z Bożym zaiste niewiele miał wspólnego.

Czytaj także:
Sprawiedliwi wśród Ukraińców

Terror w II RP

Terrorystyczne mordy polityczne, jakich dokonywali bojownicy OUN – a których najbardziej znanymi ofiarami padli poseł Tadeusz Hołówko (1931) oraz minister spraw wewnętrznych II RP Bronisław Pieracki (1934) – zmierzały do eliminacji tych osobistości polskich, które sprzyjały polsko-ukraińskiemu pojednaniu i współpracy. Pokojowe porozumienie Polaków i Ukraińców oznaczałoby bowiem podważenie racji bytu i metod działania OUN. Podobny cel miało także zamordowanie dyrektora ukraińskiego gimnazjum akademickiego we Lwowie Iwana Babija (1934). Ukraińcy szanujący polskie państwo i dążący do pokojowej egzystencji, przynoszącej wszystkim jego obywatelom istotne korzyści, byli zatem przez nacjonalistów najbardziej znienawidzeni.

Może o tym świadczyć następujące wyliczenie: w latach 1921–1939 ukraińskie podziemie nacjonalistyczne przeprowadziło 63 zamachy, w których zginęło łącznie: 36 Ukraińców (w tym tylko jeden komunista), 25 Polaków, jeden Rosjanin i jeden Żyd. Oprócz 63 zamachów na ludzkie życie (w tym 11 na znane polskie i ukraińskie osobistości polityczne, z czego osiem udanych) dokonano także w okresie międzywojennym pięciu zamachów bombowych i przeprowadzono 18 akcji ekspropriacyjnych.


Jaką siłę przedstawiała OUN pięć lat po jej założeniu, w roku zamachu na ministra Pierackiego? Otóż na terenie Rzeczypospolitej liczyła około 2 tys. zakonspirowanych członków wszystkich szczebli organizacyjnych, a szacuje się, że w latach 1929–1939 przeszło przez jej szeregi ok. 20 tys. ludzi. Organizacja miała hierarchiczną strukturę. Najwyższą władzą był Wielki Kongres, na którym delegaci wybierali organ wykonawczy – Główny Prowid (zarząd) i Krajową Egzekutywę sprawujące władzę między kongresami, z prowidnykiem (przewodniczącym) na czele. Wśród 10 kolejnych prowidnyków krajowych tylko Lew Rebet sprawował urząd prawie cztery lata (od lutego 1935 do grudnia 1938 r.), a za jego rządów OUN wyraźnie ograniczyła zamachy i napady. Dość długo rządził jeszcze skrajny nacjonalista Stepan Bandera – bo od stycznia 1933 do czerwca 1934 r., gdy go aresztowano i skazano na dożywocie w procesie o zabójstwo ministra Pierackiego. Właśnie w tych latach bojówki dokonały najwięcej aktów terroru. Innych zmieniano (z wyjątkiem pierwszego prowidnyka Bohdana Kraciwa; luty 1929–czerwiec 1930) przed upływem jednego roku.

Następnym szczeblem organizacyjnym były Kraje, przy czym najprężniejsze były dwa, które obejmowały tereny w Polsce: Małopolskę Wschodnią (Kraj II) oraz Wołyń, południowe Polesie, Chełmszczyznę, Podlasie Lubelskie (Kraj III). Każdy Kraj dzielił się na okręgi, których w całej strukturze OUN było 12. Te z kolei dzieliły się na nadrejony złożone z kilku rejonów każdy. Wszędzie na czele stali prowidnycy odpowiedniego szczebla. Jeszcze niżej był kuszcz złożony z kilku wsi, a na samym dole – stanica obejmująca jedną wieś bądź dwie.

Trzeba jeszcze dodać, że polski wywiad wojskowy przejął w 1933 r. w Czechosłowacji bogatą dokumentację OUN. Przyniosła ona dowody wspierania nacjonalistów ukraińskich przez państwa wrogo nastawione do II RP: Niemcy, Czechosłowację i Litwę. Niektórzy historycy podają, że OUN wchodziła w skład międzynarodówki faszystowskiej o nazwie Zjazd Zagranicznych Narodowych Socjalistów. Jej siedziba znajdowała się w Stuttgarcie, a patronat sprawował Joseph Goebbels.

Nacjonaliści ukraińscy pokazali, na co ich stać, we wrześniu 1939 r., kiedy 7,5 tys. z nich wespół z komunistami mordowało polskich żołnierzy i mieszkańców. Zginęły wtedy 2 tys. Polaków, spalono cztery polskie miejscowości i zdobyto sporo sprzętu na cofających się przed Wehrmachtem i Armią Czerwoną oddziałach Wojska Polskiego. Padło 160 OUN-owców.

Wkrótce okazało się, że ziemie ruskie przechodzą pod okupację sowiecką, a Niemcy nie mają bynajmniej zamiaru tworzyć lub choćby tolerować państwa ukraińskiego. Na tym głównie tle doszło do rozłamu w Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, co ostatecznie nastąpiło na początku kwietnia 1940 r. Zwolennicy utrzymania ścisłej współpracy z Niemcami zgrupowali się wokół Andrija Melnyka (zresztą agenta Abwehry) i utworzyli tzw. OUN-M. Natomiast pod przewodem wypuszczonego z więzienia w Brześciu Stepana Bandery powstała OUN-B, która większą wagę przywiązywała do tworzenia siły zbrojnej i do działań ekstremistycznych. Tak powstał Krajowy Sztab Wojskowy i Wojskowy Ośrodek OUN.

Po najeździe III Rzeszy na ZSRS, kiedy odżyły nadzieje nacjonalistów na utworzenie ukraińskiego państwa u boku Niemiec, obie frakcje prześcigały się w udowodnieniu Hitlerowi swej lojalności i przydatności. Przejawiło się to głównie we współdziałaniu z Niemcami w zagładzie Żydów (wyłapywanie i doprowadzanie na masowe egzekucje), jak również w samodzielnym dokonywaniu pogromów. Aktywiści OUN-B rozlepiali w przededniu pogromu we Lwowie plakaty z hasłem: „Narodzie – wiedz! Moskwa, Polska, Węgrzy, żydostwo – twój wróg. Niszcz ich!”. Kiedy mimo to Niemcy zlekceważyli dążenie ku „samostijnej Ukrajinie”, Bandera przeszedł do opozycji wobec nich i tworzenia własnych oddziałów partyzanckich. We wrześniu 1941 r. został aresztowany i osadzony w Sachsenhausen (włos z głowy mu zresztą nie spadł).

UPA

Dwa lata po zakończeniu II wojny światowej – w maju 1947 r. – Ukraińska Główna Rada Wyzwoleńcza ustanowiła święto Ukraińskiej Powstańczej Armii w dniu 14 października 1942 r. Było to Święto Szaty (Pokrowy) Najświętszej Marii Panny. Wiązało się jednak z powołaniem wtedy przez konferencję referentów wojskowych obwodowych prowidów OUN-B siły zbrojnej, która zresztą nie nazywała się wtedy UPA, tylko Wojskowe Oddziały OUN-SD (Samostijnikiw Derżawnikiw). Wiosną następnego roku liczyły one kilka tysięcy żołnierzy, niekiedy nawet biorących udział w akcjach przeciw Niemcom, ale złowrogich głównie dla Polaków. Ich pierwszym dowódcą został Dmytro Klacziwski „Kłym Sawur”, rychło naczelny kat ludności polskiej na Wołyniu.

Podobnie w Małopolsce Wschodniej siły banderowców nazywały się z początku Ukraińską Narodową Samoobroną. W miarę upływu czasu następowały też zmiany organizacyjne i kadrowe w oddziałach, a jedną nazwą – Ukraińskiej Powstańczej Armii – zostały one objęte pod koniec 1943 r. Nazwę tę zapożyczono zresztą od wspomnianej już Poleskiej Siczy „Tarasa Bulby”, niepodporządkowanej OUN-B. W tym czasie ukształtowała się też struktura UPA – na znacznym obszarze nadal pod komendą Dmytra Klacziwskiego, ale pod zwierzchnictwem politycznym i wojskowym Romana Szuchewycza, prowidnyka OUN-B, mianowanego „generałem”, niedawno jeszcze żołdaka batalionu „Nachtigal” i niemieckiego schutzmana. Utworzono cztery okręgi wojskowe (WO wijśkowa okruha):

- Zahrawa – obejmująca pogranicze Wołynia i Polesia (dowódca Iwan Łytwynczuk „Dubowy”;

- Turiw – na terenach obecnego obwodu wołyńskiego (dowódca Jurij Stelmaszczuk „Rudyj”);

- Bohun – w okolicach Równa, Krzemieńca i  wschodniego Podola (dowódca Petr Olijnyk „Enej”);

- Tjutjunnyk – ziemie dzisiejszego obwodu żytomierskiego (dowódca Fedir Worobec „Wereszczak”).

Dalej na wschód – mimo wypraw w strony Kamieńca, Winnicy i Czerkasów UPA się nie zakorzeniła. Partyzantka sowiecka była zbyt silna, a ludność tamtejsza nazbyt niechętna udzielaniu pomocy. Natomiast w Małopolsce Wschodniej – mimo wielowiekowej łączności z Polską – oddziały UPA pomoc Rusinów znalazły bądź potrafiły wymusić. UPA zorganizowała tam osiem okręgów wojskowych obejmujących: Lwów, obwód lwowski, obwód tarnopolski, obwód stanisławowski, obwód drohobycki, powiaty: leski, przemyski, jarosławski, Bukowinę, Ukrainę Zakarpacką.

Później struktury te ulegały dalszym modyfikacjom – zwłaszcza po ponownym wkroczeniu Sowietów – ale organizacja i nazwy oddziałów pozostały do końca te same. Zmieniała się tylko ich liczba i liczebność. W 1943 r. UPA miała pod bronią 15 tys. ludzi, a rok później – podczas pełnej mobilizacji i jednoczesnej walki z Sowietami i Armią Krajową – nawet do 35 tys. Natomiast w 1946 r. pozostała w szeregach już tylko 10. ich część. W momencie decydującej walki o niepodległość siły zbrojne UPA miały stanowić regularne wojsko, z korpusami i dywizjami (podobnie jak AK...). Udawało się natomiast formować najwyżej pułki (partyzanckie zahiny). Niżej występowały – tak potwornie zapisane w polskiej pamięci – kurenie (bataliony), sotnie (kompanie), czoty (plutony), roje (drużyny) oraz łanki (sekcje). Latem 1944 r. sotnia liczyła do 200 ludzi, a w 1946 r. – 50...

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 10/2016
Artykuł został opublikowany w 10/2016 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 7
  • Polak IP
    Zupełnie nie rozumiem dlaczego polski rząd nie wspiera finansowo na Ukrainie formacji politycznych wspierających sojusz polsko-ukraiński i uczciwe zamknięcie sprawy ludobójstwa. Polskę stać na to żeby w Kijowie postawić dobrego człowieka. Budżet na obronę mamy 10x większy ale to budżet na czas pokoju a Ukraina ma przecież czas wojny... Rządzie - weźcie wy wreszcie pokażcie kto tu rządzi w tym rejonie i na co stać Lachów. Nieprzyjaciele nas się mają bać. Przyjaciele będą nagrodzeni.
    Dodaj odpowiedź 18 2
      Odpowiedzi: 0
    • Witold IP
      Ta skłonność do nurzania się w okrucieństwie i czerpania z tego przyjemności wielu (podkreślam wielu ale nie wszystkich) przedstawicieli opisanej przez autora nacji wynika z nawarstwionego przez wieki prymitywu umysłowego. To czysta genetyka.
      Dodaj odpowiedź 28 1
        Odpowiedzi: 0
      • Zbrucz IP
        Szanowny Autorze! By zrozumieć zasięg społecznego poparcia i możliwości UPA trzeba spojrzeć na "jezykową mapę" Ukrainy, np. tę: https://reconsideringrussia.org/2014/03/02/what-is-ukraine/ukraine-language-map/ Tam gdzie ludność mówi(ła) językiem ukraińskim, UPA znajdowała poparcie. Na terenach występowania języka pseudoukraińskiego (surżyk) i dialektów ruskich/wschodniosławiańskich UPA była traktowana jako obcy. Dzisiaj jest podobnie, to owe "upowskie" tereny (+ Kijów) są zapleczem ukraińskich działań niepodległościowych, reszta ob. Rep. Ukrainy ma ten kraj za obcy, i to jest zjawisko stałe. Jeśli tego nie zrozumiemy, bedziemy dalej brnąć w nasze syzyfowe tylko rojenia o sojuszu polsko-ukraińskim z całym ob. państwem ukraińskim. Klucz do sojuszu leży w polskiej akcpetacji realu ukraińskiego (albo z post-UPA, albo... z nikim). Ja czarno to widzę, ale gdy Moskwa przydusi Ukrainę, szansa na jakiś drugi pol.-ukr. Hrubieszów'1945 jest. Pozdro!
        Dodaj odpowiedź 13 6
          Odpowiedzi: 0
        • jajaraca IP
          W ciągu ostatnich kilkuset lat na terenach zwanych obecnie ukrainą dobór naturalny promował jednostki agresywne, anarchiczne, skłonne do bestialstwa a nawet kanibalizmu. Efektem takiej selekcji są liczne rzezie, ludobójstwa, bunty i zdrady. Potwierdziło się to podczas ostatniej wojny, kiedy ukraińcy wykazali się wyjątkowym zezwierzęceniem wobec Polaków i innych narodów, w pełni zasługując na tytuł najbardziej zdegradowanych moralnie, zbydlęconych sojuszników Hitlera. Teraz z całą bezczelnością odwołują się do krwawych wyczynów swoich bandyckich przodków, na ich mordach, grabieżach i nienawistnej ideologii chcą budować swoją politykę historyczną. Czy komuś takiemu można zaufać? Czy można traktować go przyjaźnie, po partnersku? Czy w końcu można wpuścić go do swojego domu nie obawiając się ciosu nożem w plecy?
          Dodaj odpowiedź 39 1
            Odpowiedzi: 0
          • mirmir IP
            Jeśli Polska i Ukraina nie wyciąganą wniosków z historii to ruscy ponownie nakryją nas czapkami.
            Dodaj odpowiedź 9 23
              Odpowiedzi: 0
            • Strzelec IP
              Naród rozbrojony był łatwy do zarżnięcia. Dziś to PiS chce rozbroić Polaków. Na czyje polecenie??!!
              Dodaj odpowiedź 34 15
                Odpowiedzi: 0
              • petroniusz IP
                Piękny i tragiczny artykuł o relacjach polsko – ukraińskich pt. „Dawna ojczyzno nasza, matko Ukraino!”

                Fragment: Dla Łobodowskiego, który w swoich wierszach zawartych w tomiku „Rozmowy z Ojczyzną” wydanym w 1936 r., staje się ostatnim, lekko zawiedzionym, spadkobiercą federacyjnych wizji Piłsudskiego, było jasne, że spirala wzajemnej nienawiści musi doprowadzić do tragedii i najprawdopodobniej do utraty wolności przez oba narody. I dlatego poeta przestrzega:

                A gdy krzyk buchnie krajem, gdy się spiętrzą kurhany,
                kiedy w próchnie mogilnym pęknie trumna Tarasa,
                tylko czarny watażka na taczance pijanej,
                tylko rotmistrz w ułańskich lampasach.

                „Czarny watażka na taczance pijanej” jest obrazem rzezi wołyńskiej.

                Całość: http://sila-lewicy.pl/spoleczenstwo/124-polski-poeta-pisal-dawna-ojczyzno-nasza- matko-ukraino
                Dodaj odpowiedź 14 13
                  Odpowiedzi: 0

                Więcej historii