II wojna światowaRebelia '39. Kresy w ogniu

Rebelia '39. Kresy w ogniu

Rys. Krzysztof Wyrzykowski
Rys. Krzysztof Wyrzykowski
Dodano 18
Inwazja sowiecka uruchomiła masowy bunt na ziemiach wschodnich. Żydzi, Białorusini, Ukraińcy i polscy komuniści witali bolszewików kwiatami.

Upadek Rzeczypospolitej na ziemiach wschodnich miał przebieg wstrząsający. Wśród plugawych szyderstw i wiwatów podburzonej tłuszczy z budynków publicznych zrywano godła, znieważano biało-czerwone flagi. Niszczono urzędy i grabiono budynki administracji publicznej. Wyłapywano pojedynczych żołnierzy, zrywano im z czapek orzełki, pluto na nich, bito ich. Dochodziło do drastycznych, brutalnych samosądów.

Szargano wszystko to, co dla Polaków było i jest święte. Nasi rodacy z ziem wschodnich zapamiętali to jako olbrzymie upokorzenie, wielką traumę. Wszystko to nie było bowiem dziełem żołnierzy Armii Czerwonej, ale obywateli II RP, ludzi z polskimi paszportami. Sąsiadów, znajomych, kolegów ze szkoły lub z pracy. Wielką tragedię Polaków, jaką było załamanie się ich państwa, przyjęli oni eksplozją radości.

W miastach, miasteczkach i wsiach wschodniej Polski tłumy rozentuzjazmowanych Żydów, Białorusinów, Ukraińców i polskich komunistów witały wkraczających bolszewików. Ludzie ci wznosili bramy triumfalne, wywieszali na domach czerwone flagi, pod gąsienice czołgów sypali naręcza kwiatów. Nagle pojawiły się portrety Stalina i Woroszyłowa oraz czerwone transparenty: „Witamy Armię Czerwoną!”, „Niech żyją czerwoni wyzwoliciele!”.

„We wrześniu 1939 r. byłem na osadzie w zaścianku Zubielewiczach – relacjonował Jan Domaszewicz. – Okoliczne wsie były zamieszkane przez chłopów wyznania prawosławnego, którzy wkraczającą czerwoną armię witali bardzo radośnie, mówiąc, że nareszcie przyszło dla nich zbawienie i wyzwolenie spod władzy pańskiej Polski. Stawiali bramy tryumfalne, rzucając bukiety kwiatów na czołgi sowieckie i całując gwiazdy namalowane na czołgach”.

„Wojska sowieckie weszły do miasteczka Siniawka nazajutrz po przekroczeniu granicy Polski – relacjonował z kolei gajowy spod Nieświeża. – Społeczeństwo żydowsko-białoruskie oczekiwało na przybycie armii sowieckiej i bez straty czasu zajęło się przygotowaniami do powitania. Została zbudowana brama triumfalna, nastąpiło wręczenie chleba, soli, kwiatów i wygłoszono mowy powitalne”.

Czytaj także:
Mit szarży na czołgi

Sowieci z miejsca przystąpili do eksterminacji polskich elit. Mordowano oficerów, księży, ziemian, urzędników państwowych, policjantów. Zbrodni dopuszczali się żołnierze Armii Czerwonej, funkcjonariusze NKWD, ale również ubrani w czarne skórzane kurtki członkowie lokalnych milicji. Często wskazywali oni oprawcom domy zamieszkane przez polskich patriotów, pomagali ich wyłapywać, pisali donosy.

Wielu Polaków z ziem wschodnich, którzy zapamiętali te wydarzenia, przyznawało później, że było to dla nich najbardziej upokarzające i przerażające doświadczenie w życiu. Zachowanie ich sąsiadów po 17 września wspominali ze szczególnym bólem. „Żydzi rozbrajali małe grupki żołnierzy polskich, zdzierając im orzełki i inne oznaki i rzucając na ziemię i depcząc” – pisał gorzko Henryk Potopowicz.

Ukraińcy

Pierwsi zaczęli Ukraińcy. Nastąpiło to, jeszcze zanim Armia Czerwona przekroczyła granicę II Rzeczypospolitej, bo około 12 września. Niemieckie jednostki w ślad za wycofującym się Wojskiem Polskim wkroczyły wówczas na terytorium Galicji Wschodniej. Dla Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów był to sygnał do rozpoczęcia rebelii. Ukraińscy bojówkarze opanowywali drogi, mosty, niszczyli linie komunikacyjne, zajmowali urzędy pocztowe i posterunki, a nawet całe miasteczka. Pod kontrolą OUN znalazł się między innymi Stryj.

Ukraińcy rozbrajali i mordowali oddzielających się od jednostek żołnierzy, a nawet ostrzeliwali pomniejsze oddziały. Dochodziło też do pierwszych, wyjątkowo brutalnych, ataków na polską ludność cywilną. Do pacyfikacji doszło w Koniuchach, Potutorowie, Sławentynie i kolonii Jakubowce. W miejscowościach tych wymordowano po kilkadziesiąt osób.

Z dymem puszczano także polskie dwory, ścigano osadników wojskowych i ich rodziny. Według historyka Grzegorza Motyki wydarzenia te były zapowiedzią masowej eksterminacji ludności cywilnej, której ukraińscy nacjonaliści dokonali w latach 1943–1945 na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. „Po wybuchu wojny zaczęliśmy rozbrajać Polaków, gdzie się tylko dało” – wspominał działacz OUN Semen Łewyćkyj „Kliszcz”.

Dlaczego jednak Ukraińcy zdecydowali się na tę akcję, mimo że ich terytoria, zgodnie z sowiecko-niemieckim porozumieniem, miały przypaść Stalinowi? Czy chodziło tylko o akt zemsty na znienawidzonych Polakach? Otóż nacjonaliści do końca mieli nadzieję, że Niemcy na gruzach państwa polskiego utworzą ukraińskie państewko złożone z Galicji Wschodniej i Wołynia. Miało się stać ukraińskim Piemontem.

Ich marzenia nie były pozbawione podstaw. Aż do 17 września Niemcy nie byli bowiem pewni, czy Stalin wywiąże się ze swoich sojuszniczych zobowiązań. 12 września na konferencji w Jełowej feldmarszałek Wilhelm Keitel zaprezentował trzy możliwe scenariusze. Pierwszy: Niemcy dokonują rozbioru Polski z Sowietami. Drugi: zagarniają województwa zachodnie i podpisują pokój z Polską. Trzeci: tworzą państwo ukraińskie.

Im dłużej Stalin zwlekał z atakiem, tym bardziej prawdopodobny stawał się wariant numer trzy. 15 września szef Abwehry Wilhelm Canaris spotkał się z Andrijem Melnykiem i dał mu zielone światło do kompletowania rządu. Dwa dni później rozpoczęła się jednak sowiecka inwazja na Polskę i stało się jasne, że Niemcy zrealizują pierwszy, najbardziej przez siebie pożądany, scenariusz. Ukraińcy poszli w odstawkę.

V kolumna

Inwazja Armii Czerwonej była sygnałem do rozpoczęcia rebelii dla komunistów. Na przestrzeni całych ziem wschodnich do akcji przystąpiły specjalne grupy dywersyjno-sabotażowe przeszkolone oraz uzbrojone w karabiny maszynowe i granaty przez GRU. Złożone głównie ze skomunizowanych Żydów, Białorusinów i Ukraińców, miały umożliwić sowieckim jednostkom błyskawiczne opanowanie polskiego terytorium.

Opanowywały więc mosty, węzłowe stacje kolejowe i strategiczne drogi. Wskazywały drogę Armii Czerwonej i dokonywały ataków na polskie posterunki. Z komunistycznej inspiracji doszło do lokalnych powstań i buntów. Najsłynniejsze z nich wybuchło w Skidlu na Grodzieńszczyźnie – dywersanci opanowali miasteczko 18 września. V kolumna wyjątkowo mocno dała się Polakom we znaki również w Grodnie.

Do grup sabotażystów spontanicznie dołączały tłumy radykalnie nastawionych Białorusinów i Żydów. Szczególnie widoczna była obecność tych ostatnich. To właśnie Żydów Polacy zapamiętali jako prowodyrów antypolskich wystąpień. Oni mieli najbardziej entuzjastycznie witać czerwonego okupanta i najbardziej gorliwie wysługiwali się NKWD.

„Ujawniło się, że ogół żydowski – raportował do Londynu gen. Stefan Grot-Rowecki – we wszystkich miejscowościach, a już szczególnie na Wołyniu, Polesiu i Podlasiu, zanim jeszcze ustąpiły polskie oddziały, wywiesił flagi czerwone i ustawił bramy triumfalne na powitanie wojsk bolszewickich, że zorganizował samorzutnie rewkomy i czerwoną milicję, że po wkroczeniu bolszewików rzucił się z całą furią na urzędy polskie, urządzał masowe samosądy nad funkcjonariuszami państwa polskiego, działaczami polskimi, masowo wyłapując ich jako antysemitów i oddając na łup przybranych w czerwone kokardy mętów społecznych”.

Przyszły generał Nikodem Sulik dodawał: „Żydzi są dla NKWD nieocenionym wprost biczem przeciw ludności polskiej”.

We wsiach zrewoltowane przez bolszewików białoruskie, a także ukraińskie chłopstwo zabrało się tymczasem do tępienia „obszarników”. We dworach i na folwarkach rozegrały się sceny identyczne jak te, które miały miejsce na dworach Ukrainy po zakończeniu I wojny światowej i zostały we wstrząsający sposób opisane przez Zofię Kossak-Szczucką w słynnej powieści „Pożoga”.

„Polskich panów” mordowano całymi rodzinami, majątek i inwentarz grabiono, a dwory – w których często znajdowały się bogate zbiory dzieł sztuki i znakomite biblioteki – burzono bądź puszczano z dymem. Jedynie maszyny rolnicze zatrzymywali dla siebie bolszewicy, aby wywieźć je do Związku Sowieckiego.

Oto wymowne przykłady: 19 września grupa Ukraińców zamordowała Kazimierza Harsdorfa, właściciela wielu dóbr w województwach stanisławowskim i tarnopolskim. Straszliwie skatowany za pomocą nożów i kijów skonał ukryty pod łóżkiem w chłopskiej chacie w majątku Leszczańce.

Podobny los spotkał Stanisława Falkowskiego, właściciela majątku Ostrzyca w województwie poleskim. Początkowo ukrył się u znajomych Żydów z Janowa Podlaskiego (nie wszyscy Żydzi byli nastawieni prosowiecko). Niestety został wkrótce wytropiony przez komunistyczną milicję. Jej członkowie 22 września bestialsko zamordowali i ograbili Falkowskiego podczas konwoju do Brodnicy.

Wstrząsające były również okoliczności śmierci znanego ziemianina z Mołodowa Henryka Skirmuntta. Razem z żoną Marią został on wyprowadzony do lasu i tam zgładzony przy użyciu prymitywnych narzędzi. Według części relacji agonię poprzedziły brutalne tortury. Oprawcy mieli im zedrzeć skórę z rąk, uderzać ich kamieniami, zakopać żywcem…

Propaganda bolszewicka triumfowała: „Na zachodniej Białorusi i Ukrainie rozwija się ruch rewolucyjny. Rozpoczęły się wystąpienia i powstania białoruskiego i ukraińskiego chłopstwa w Polsce. Klasa robotnicza i chłopska łączy swe siły, aby skręcić kark swoim krwawym ciemiężcom”.

Odwet

Nienawiść okazywana Polakom przez część Ukraińców, Białorusinów i Żydów wywoływała bardzo stanowczą reakcję. Ze wspomnień żołnierzy biorących udział w tych wydarzeniach jasno wynika, że Wojsko Polskie traktowało niektóre fragmenty ziem wschodnich jako zrewoltowane terytorium.

Porucznik Marian Kowalewski: „Wioskę Podzamcze puściliśmy z dymem, żołnierz rozdrażniony nikomu pardonu nie dawał, drażniły strzały puszczane zza węgła i widok triumfalnej bramy z czerwienią. Z gorejącego domu kto wypadał, kładł się pod kulą karabinową”.

Porucznik Stanisław Kroczek: „Ludność poleska ustosunkowuje się do nas wrogo. Strzelanina trwa każdej nocy. Żołnierze boją się iść w straży tylnej, gdyż Poleszczucy strzelają do ostatnich oddziałów. Specjalna kompania złożona z marynarzy wykonuje egzekucje na wsiach. Częste pożary znaczą, którędy przechodzi wojsko”.

Komandor Witold Zajączkowski: „Każda wieś, z której strzelano do naszych wojsk, z reguły została spalona”.

Porucznik Karol Witold Naszkiewicz: „W dniu 15 IX otrzymałem rozkaz udania się z 50 najlepszymi żołnierzami do wsi Nadiatycze. Gdy nadjeżdżałem, wieś już była zdobyta przy stratach policji 7 zabitych i 20 ciężko rannych. Wieś została spalona. Złapani pop i nauczyciel rozstrzelani”.

Relacja dwóch cywili z kolonii Piaseczno w powiecie kowelskim: „Uzbrojona banda otworzyła ogień z broni maszynowej, kładąc trupem niemal wszystkich żołnierzy z patrolu. W odpowiedzi na to dowództwo owych jednostek [chodzi o zgrupowanie gen. Franciszka Kleeberga] wydało rozkaz otoczenia wsi, rozstrzelania części mieszkańców – mężczyzn i spalenia zabudowań. Zamieszkałym w kolonii Piaseczno Polakom poradzono, by uciekali do centralnej Polski, gdyż tu dla nich życia nie będzie”.

Palenie wiosek, z których padały strzały, i branie zakładników były standardową procedurą. Na przykład późniejszy bohater polskiej partyzantki mjr Henryk Dobrzański „Hubal” puścił z dymem miejscowości Ostryna i Jeziory, w których uaktywniła się miejscowa V kolumna.

A oto charakterystyczna relacja z miejscowości Trzcianne: „Ułani wpadli w tłum, zniszczyli bramę triumfalną [postawioną dla Sowietów], płazowali, rozbili parę sklepów żydowskich, chcieli spalić miasteczko, ale do tego już nie doszło. Córka rabina zmarła na atak serca. Ułani pojechali dalej. Żydzi w Trzciannem mieli broń”.

W zdecydowany sposób Wojsko Polskie rozprawiło się z dywersantami w Grodnie oraz we wspomnianym Skidlu. Powołując się na surowe prawo stanu wojennego, rozstrzeliwano wszystkich mężczyzn schwytanych z bronią w ręku. Dochodziło nawet do tego, że podejrzanych rozbierano. Jeżeli mieli na obojczykach zaczerwienienia świadczące o tym, że strzelali z karabinów, również byli skazywani na śmierć.

Rozczarowanie

Sowieccy „wyzwoliciele” oczywiście nie spełnili pokładanych w nich oczekiwań. Zamiast rządów powszechnej równości wprowadzili straszliwy totalitarny ucisk. Wszyscy mieszkańcy ziem wschodnich – Polacy, Żydzi, Ukraińcy i Białorusini –znaleźli się w takiej samej dramatycznej sytuacji.

Białoruscy i ukraińscy chłopi, którzy wznosili bramy triumfalne na cześć wkraczających oddziałów Armii Czerwonej, szybko tego pożałowali. I zaczęli ze wzruszeniem wspominać „stare dobre polskie czasy”. Bolszewicy przystąpili bowiem do kolektywizacji. Odebrali włościanom ziemię, stworzyli kołchozy i wtrącili chłopów w otchłań straszliwej nędzy. NKWD z wyjątkową zaciekłością przystąpiło również do zwalczania ukraińskich i białoruskich organizacji. W jadących na Syberię wagonach bydlęcych znaleźli się razem ze znienawidzonymi Polakami.

Mimo że Żydzi początkowo zajęli wiele stanowisk, z których usunięto polskich pracowników, ich sytuacja również szybko stała się tragiczna. NKWD znalazło „wrogów klasowych” również w szeregach tej społeczności. Zamykano synagogi, nacjonalizowano sklepy i punkty usługowe. Tysiące rabinów, działaczy politycznych i przedsiębiorców trafiło do więzień oraz łagrów. Żydzi stanowili spory odsetek deportowanych na Syberię w 1940 r.

Życie w Sowietach stało się dla Żydów tak bardzo nie do zniesienia, że marzyli, aby się znaleźć... pod okupacją niemiecką. Wielu z nich starało się przedostać, legalnie lub nie, do Generalnego Gubernatorstwa.

„Jeżeli Żyd ucieka z raju, gdzie jest wolność, równość i szczęście, pod nóż gestapowców, to chyba nie muszę dodawać, że w tym raju było mu stokroć gorzej niż u otwartego wroga Niemca – pisał Józef Blumenstrauch z Chełma Lubelskiego. – Kiedy do Lwowa, Włodzimierza i Brześcia przybyły komisje niemieckie [chodziło o wymianę uchodźców między strefami okupacyjnymi – przyp. P.Z.], masy Żydów wiwatowały setkami i tysiącami na cześć Niemiec i Hitlera. Proszę sobie wyobrazić tłumy Żydów krzyczących: »Niech żyje Hitler«. Sens był jasny: lepszy jest miecz śmierci od miecza głodu i niewolnictwa”.

Do dziś nie wiadomo, ilu Polaków we wrześniu 1939 r. mogło ponieść śmierć z rąk komunistycznej V kolumny. Historycy mówią na ogół o kilku tysiącach, ale są to tylko dane orientacyjne. Mordów tych dokonywano bowiem na ogół skrytobójczo, a ofiary grzebano w przypadkowych, nieznakowanych miejscach. Nie bardzo wiadomo również, kto dokładnie został zabity.

W wyniku wojennego chaosu na ziemiach wschodnich znalazło się bowiem bardzo wielu uchodźców oraz zagubionych żołnierzy z centralnej Polski. Jeżeli zabili ich gdzieś w lasach komunistyczni dywersanci, to do wojennych statystyk zostali wpisani jedynie jako „zaginieni”. Zbrodnie te bowiem nigdy nie zostały udokumentowane, nikt nie przeprowadzał ekshumacji. Ofiary pozostały zapomniane.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 9/2015
Artykuł został opublikowany w 9/2015 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 18
  • fhgfdhh IP
    n oasnari imossbacher szewach POrzygaj sie
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • jechwoparch IP
      17 września Respublica Polsza już nie istniała.a 20 lat wyzysku i kolonizacji tych ziem przez Polsze musiało się skończył odwetem.Jak to dobrze ze juz wtedy Armia Czerwona uratowała nas Polakow od zagłady jakiej chcieli dokonać prawackie zwyrodniałe zwierzeta z UPA bez obrońców z Armii Czerwonej prawackie brunatne bydło zabiło by nas Polakow wszystkich. Dlatego wieczna Chwała Armii Czerwonej na wieki
      Dodaj odpowiedź 3 20
        Odpowiedzi: 1
      • Szacki IP
        Wielonarodowość była słabym punktem II Rzeczypospolitej. Zdrada mniejszości po napaści Sowietów na Polskę jest rzeczą, której ani zapomnieć ani wybaczyć nie wolno.
        Dodaj odpowiedź 21 1
          Odpowiedzi: 0
        • Adamos IP
          Pare lat temu jadąc do pracy autobusem nr 6 spotykałem sympatyczną staruszke .Opowiedziała mi historie swojego ojca .Przed wojna mieszkali na kresach, i w  1940 roku na 3 Maja ojciec wywiesił biało czerwona flage .Doniósł na niego żyd sąsiad .Skoczyło sie to zesłaniem .Wiecej ta pani juz ojca nie zobaczyła.Podobno po wojnie znałazł sie w Argentynie.Spotykalem ja czesto w tym autobusie , i słyszałem jak opowiada to historię innnym pasażerom.Mimo podeszłego wieku ta kobieta żyła dalej ta tragedią.Odcisneła pietno na całym jej życiu .To historia , która nie nadaje sie do Gazety Wyborczej.
          Dodaj odpowiedź 33 1
            Odpowiedzi: 0
          • Bartosz IP
            Śliczna radosna okładka 😊
            Dodaj odpowiedź 0 2
              Odpowiedzi: 0
            • aras39@tlen.pl IP
              W wojnie z Sowietami w 1920, przesuneliśmy granice na wschód, na ile to tylko było możliwe. Odrodzona II RP miała terytorialnie przypominać maksymalnie I RP. Jednak w tym podniosłym uniesieniu, zapomnieliśmy, że przez ostatnie 150 lat wiele się zmieniło. Również w mentalności i tożsamości ludzi. Tych na wschodzie też.
              I chociaż polska władza, polska administracja, nie była tak opresyjna jak sowiecka, to jednak była " obca ".
              Punkt widzenia zawsze zależy od punktu siedzenia. Pomimo tych wszystkich zbrodni do jakich doszło na Wschodzie, spróbujmy chociaż czasem, chociaż trochę, wejść w inną mentalność niż polska...
              Dodaj odpowiedź 7 34
                Odpowiedzi: 4
              • Pro Patria IP
                17 września to swoisty nóż w plecy...
                youtube
                Dodaj odpowiedź 9 2
                  Odpowiedzi: 0
                • vvvvvvvvvvv IP
                  Nic bardziej mylnego Żydzi chcieli do GG bo nie wiedzieli jak Niemcy hitlerowskie traktują Żydów, oni myśleli że będzie jak za Kajzera podczas I wojny światowej gdy uciekali przed Kozakami.
                  Dodaj odpowiedź 30 1
                    Odpowiedzi: 0
                  • jaro7 IP
                    Brawo za napisanie prawdy którą do tej pory można było czytać jedynie na portalu kresy.pl
                    Niestety teraz obecny nierząd chce nam chyba zrobic powtórkę ściągając upaińców w milionach.
                    "Chełm: Zatrzymano szajkę Ukraińców. Okradali mieszkania, byli bezwzględni dla ofiar.Zatrzymani to obywatele Ukrainy, mieszkańcy obwodu wołyńskiego.Z ustaleń śledczych wynika, że napastnicy pod osłoną nocy – dwukrotnie w maju, a także w minionym tygodniu – wdarli się na teren kilku prywatnych posesji. Siłą obezwładnili i skrępowali zaskoczonych mieszkańców. Przestępców cechowało szczególne okrucieństwo: posługiwali się niebezpiecznymi przedmiotami, by wymusić na właścicielach mieszkań wskazanie ukrytych pieniędzy.Ukraińcy w wieku 17, 18, 20 i 35 lat kradli nie tylko gotówkę, ale także kosztowności – biżuterię oraz monety. Przestępcy zostali ujęci przez policję w momencie, gdy byli w drodze do przejścia granicznego. Chcieli uciec z Polski."
                    Okrucieństwo (są z obwodu wołyńskiego) wyssali od swoich przodków
                    "Chełm: Zatrzymano szajkę Ukraińców. Okradali mieszkania, byli bezwzględni dla ofiar.Zatrzymani to obywatele Ukrainy, mieszkańcy obwodu wołyńskiego.Z ustaleń śledczych wynika, że napastnicy pod osłoną nocy – dwukrotnie w maju, a także w minionym tygodniu – wdarli się na teren kilku prywatnych posesji. Siłą obezwładnili i skrępowali zaskoczonych mieszkańców. Przestępców cechowało szczególne okrucieństwo: posługiwali się niebezpiecznymi przedmiotami, by wymusić na właścicielach mieszkań wskazanie ukrytych pieniędzy.Ukraińcy w wieku 17, 18, 20 i 35 lat kradli nie tylko gotówkę, ale także kosztowności – biżuterię oraz monety. Przestępcy zostali ujęci przez policję w momencie, gdy byli w drodze do przejścia granicznego. Chcieli uciec z Polski."
                    Okrucieństwo (są z obwodu wołyńskiego) wyssali od swoich przodków
                    https://kresy.pl/bez-kategorii/polska-firma-zatrudnia-ukrainca-neobanderowca-kierownictwo-nabiera-wody-w-usta/#comment-243892
                    Dodaj odpowiedź 21 2
                      Odpowiedzi: 0
                    • jajaraca IP
                      Ukraińcy zawsze byli, są i będą wrogami Polski i Polaków ale do zbrodni ukraińskich nacjonalistów popełnionych na Polakach dodać należy zbrodnie ukraińskich komunistów. Dziwnym trafem "zapomina" się, że również ukraińscy komuniści mordowali Polaków, wywozili, zmuszali do opuszczenia swojej ziemi, okradali z majątków, wynaradawiali, prześladowali. W ogóle temat ukraińskich komunistów jakby w ogóle nie istniał podobnie jak tacy "wybitni przywódcy" narodowości ukraińskiej jak Chruszczow czy Breżniew. Przecież w sowieckiej armii, która rabowała, mordowała i gwałciła były miliony ukraińców! Ale oni byli święci a nawet wyzwolili Oświęcim bo tak się podoba kłamcom rządzącym Polską!
                      Dodaj odpowiedź 33 3
                        Odpowiedzi: 0
                      • PIS PO jedno zło IP
                        Mamy ze 3 miliony Ukraińców, a Morawiesztain nadal ich ściąga.
                        Ile tysięcy wśród nich to zielone ukraińskie ludziki?
                        Myślicie że będą stać spokojnie gdyby zaczęła się jakaś rozpierducha? Pierwsi ruszą co najmniej z widłami, a najprawdopodobniej z przemyconymi z Ukrainy Kałachami.
                        Dodaj odpowiedź 32 3
                          Odpowiedzi: 0
                        • rozsądny IP
                          Oczywiście ta narracja złego żyda-komunisty nie jest politycznie poprawna.
                          Dlatego Izrael nigdy się do tego nie przyzna i nie przeprosi.
                          Podobnie jak milczy o zydowskich kapo w obozach koncentracyjnych.
                          Dodaj odpowiedź 32 1
                            Odpowiedzi: 1

                          Więcej historii