II wojna światowaSześć razy więcej ofiar niż na Titanicu. Największa katastrofa morska w historii

Sześć razy więcej ofiar niż na Titanicu. Największa katastrofa morska w historii

Wilhelm Gustloff we wrześniu 1939 r.
Wilhelm Gustloff we wrześniu 1939 r. / Źródło: Wikimedia Commons / Bundesarchiv, Bild 183-H27992 / Sönnke, Hans / CC-BY-SA 3.0
Dodano 7
Liniowiec nie miał szans w starciu z podwodnym zabójcą. Na jego pokładzie zginęło ok. 10 tys. osób. (Poniższy tekst jest fragmentem książki Rogera Moorhouse'a „Trzecia Rzesza w 100 przedmiotach”, która ukazała się nakładem wydawnictwa Znak)

Roger Moorhouse

Dla większości mieszkańców III Rzeszy rejs na pokładzie liniowca Wilhelm Gustloff był wymarzonym przeżyciem, o którym pamiętało się jeszcze wiele lat później. Pasażerowie wysyłali do domów pamiątkowe pocztówki i podkradali karty dań z restauracji. Ponadto na statku sprzedawano emaliowane znaczki, porcelanowe czajniczki do herbaty i popielniczki – wszystko przyozdobione wizerunkiem wycieczkowca. Podróżni, którym zależało na czymś bardziej osobistym, mogli kupić bransoletkę, taką jak ta prezentowana poniżej. Widniejące na niej symbole pochodzą z międzynarodowego kodu sygnałowego używanego w żegludze i układają się w napis W.I.L.H.G.U.S.T.L.O.F.F. zakończony swastyką.

Statek został zwodowany w 1937 roku, a w kolejnym roku zaczął regularne rejsy pasażerskie. Miał 25 tys. ton wyporności i ponad 200 metrów długości, był więc wyraźnie większy od tak zwanych pancerników kieszonkowych należących do Kriegsmarine. Był to pierwszy wycieczkowiec wybudowany specjalnie dla nazistowskiej organizacji Kraft durch Freude (Siła przez Radość), która zajmowała się organizowaniem imprez turystycznych i sportowych.

Liniowiec ochrzczono imieniem lidera szwajcarskich nazistów, który zostałby z pewnością zapomniany przez historię, gdyby nie padł ofiarą zamachu dokonanego przez żydowskiego napastnika w 1936 roku. Podobno Hitler rozważał początkowo, czy nie nadać statkowi swojego własnego imienia, ale zrezygnował z tego w obawie przed propagandowymi skutkami ewentualnego zatonięcia morskiego giganta. Z tego względu matką chrzestną wycieczkowca, która rozbiła butelkę szampana o jego kadłub, została Hedwig Gustloff, wdowa po zamordowanym.

W 616 kabinach rozmieszczonych na czterech pokładach mieściło się łącznie 1400 podróżnych, z których każdy mógł cieszyć się widokiem na morze. Nie wprowadzono zróżnicowania na klasy pod względem komfortu, a toalety i łazienki były współdzielone. Pasażerowie mieli do dyspozycji siedem barów, dwie restauracje, dwie sale taneczne, salę koncertową, salon fryzjerski i basen. Jak chwalił się nazistowski minister Robert Ley: „My, Niemcy, nie pozwalamy, by nasi robotnicy pływali na starych łajbach. Zadowala nas tylko to, co najlepsze”.

W 1939 roku flota KdF liczyła sobie już 11 statków. Opłatę za rejs, do którego państwo i tak znacząco dopłacało, można było uiścić w ratach. Pięciodniowa wycieczka po norweskich fiordach kosztowała 59 reichsmarek, tydzień na Morzu Śródziemnym wyceniono na 69 reichsmarek, 12 dni pływania dookoła Włoch na 150 reichsmarek, a dwutygodniową podróż do Lizbony i na Maderę na 155 reichsmarek. Jako że średnia tygodniówka wynosiła ok. 30 reichsmarek, można łatwo zrozumieć ogromną popularność takiego sposobu spędzania urlopu. Dla ludzi, którzy nigdy wcześniej nie wyjeżdżali na wakacje, była to wspaniała okazja.

Nietrudno odgadnąć motywy stojące za działalnością KdF. Jej zadaniem było zdobywanie serc zwykłych Niemców, przede wszystkim w celu zapewnienia sobie lojalności robotników i podważenia ich tradycyjnej wierności wobec socjalizmu. Był to również jeden ze środków używanych do kształtowania Volksgemeinschaft – wspólnoty narodowej, która miała jednoczyć członków wszystkich klas społecznych i mieszkańców wszystkich regionów III Rzeszy.

Dodatkowo wskazać można na ekonomiczne uzasadnienie programu realizowanego przez KdF. Przyświecało mu dążenie do maksymalizowania produkcji przemysłowej poprzez motywowanie siły roboczej do pracy i podtrzymywanie jej zadowolenia. Wreszcie sam Hitler zwrócił uwagę jednego ze swoich ministrów na polityczny aspekt sprawy. Chodziło o to, by niemieccy robotnicy byli spokojni, zmilitaryzowani i gotowi na każdą ewentualność – nawet na wojnę.

Oczywiście kiedy wojna faktycznie wybuchła, rejsy prowadzone przez KdF i prawie cała działalność organizacji zostały wstrzymane – wyjątkiem było dostarczanie rozrywki żołnierzom Wehrmachtu. Do września 1939 roku z usług wycieczkowców Kraft durch Freude skorzystało 750 tys. pasażerów, z czego ok. 75 tys. spędziło wakacje na pokładzie Wilhelma Gustloffa.

Pod koniec wojny takie atrakcje były jedynie odległym wspomnieniem, a duma floty KdF stała bezużytecznie w porcie w okupowanej Gdyni. Gdy postanowiono wykorzystać ten statek do ewakuacji Niemców uciekających na zachód przed Armią

Czerwoną, został on zatopiony przez torpedy wystrzelone z radzieckiego okrętu podwodnego w nocy 30 stycznia 1945 roku. Koszmarnie przepełniony liniowiec poszedł na dno w niespełna godzinę, a wraz z nim w lodowatej wodzie utonęło ok. 10 tys. osób. Była to największa katastrofa morska w historii.

Wrak Wilhelma Gustloffa spoczywa na głębokości 40 metrów nieopodal polskiego wybrzeża. Przez lata był miejscem odwiedzanym przez ciekawskich nurków i żądnych skarbów szabrowników, ale dziś jest chroniony jako mogiła wojenna. O historii tego statku mogą więc opowiadać jedynie pamiątki sprzedawane niegdyś na jego pokładzie.

Powyższy tekst jest fragmentem książki Rogera Moorhouse'a „Trzecia Rzesza w 100 przedmiotach”, która ukazała się nakładem wydawnictwa Znak.

Tytuł pochodzi od redakcji.

Czytaj także

 7
  • RaGda IP
    W południe 3 maja 1945 r. w Zatoce Lubeckiej k. portu Neustadt zatonęły dwa statki pełne więźniów różnych obozów (w tym KL Stutthof) „Thielbeck”, „Cap Arcona” - ok. 7 tys. ofiar. Zakrawa na cud, że trzeci ze statków "Athen" (z ok. 2 tys. więźniów) chwilę przed, atakiem RAF zawinął do portu. Po co - ano by przejąć na swój pokład ok. 1 tys. więźniów uczestników "Rejsu Śmierci" - z barek "Wolfgang" i "Vaterland" (w chwili wyruszenia z Helu/Mikoszewa 29/27 kwietnia - na barkach było ok. 2 tys. więźniów - pozostali zmarli z wycięczenia lub zostali zamordowani w drodze). W dniach 27/29 z KL Stutthof przez Mikoszewo i Hel na "rejs śmierci" wyruszyło ok. 4,4 tys. więźniów KL Stutthof - przeżyła połowa - punktem docelowym były 3 ww. statki więzienne w Zatoce Lubeckiej - gdyby Niemcom udało się zrealizować ewakuację zgodnie z (równie zbrodniczym, co bezsensownym) planem, nie wykluczone że na bombardowanych statkach (gdyby wszystkie stały na redzie Neustadt) mogłoby się znajdowac ok. 13-14 tys. bezbronnych więźniów obozów koncentracyjnych. Statki oczywiście jedyne oznacznia jakie posiadały na pokładach to bandery niemieckiej marynarki. Polecam teksty Elżbiety Grot z Muzeum KL Stutthof http://stutthof.org/node/814
    Dodaj odpowiedź 1 0
      Odpowiedzi: 0
    • xxxxxxx IP
      NSDAP nigdy nie była partią socjalistyczną tylko solidarystyczną, Żyrinowski jest liberałem i demokratą bo jego partia nazywa się liberalno-demokratyczna
      Dodaj odpowiedź 66 2
        Odpowiedzi: 0
      • Mariusz_vip IP
        A to ciekawe : Narodowosocjaliatyczna Niemiecka Partia Robotnicza czyli NSDAP chciała podważyć tradycyjną wierność robotników do socjalizmu, czyli do siebie samej.... Autor jest idiotą albo pisze na zamówienie tzw Niemieckiej Polityki Historycznej...
        Dodaj odpowiedź 71 2
          Odpowiedzi: 0
        • xxxxxxx IP
          A wśród ofiar byli funkcjonariusze Gestapo, członkowie SS,SA członkowie aparatu NSDAP,ludzie którzy obawiali się że za swoje zbrodnie odpowiedzą.
          Dodaj odpowiedź 81 1
            Odpowiedzi: 0
          • Andrzej IP
            Rosjanie nawet w 10 procentach nie oddali Niemcom nieszczęść i rozpaczy. Gdybym był świadkiem tamtych dni to dziś język niemiecki byłby zapomniany . Od wyrównywania rachunków ludobójstwa uratowali Niemców zachodni sojusznicy dlatego proponuje aby na obchody końca wojny do Paryża zaprosić niemieckich kombatantów którzy do dziś otrzymują emerytury za wierność.
            Dodaj odpowiedź 89 5
              Odpowiedzi: 0
            • Tylko Historia IP
              10 tysięcy ludzi....z czego większość to personel Kriegsmarine. Poszło na dno ileś załóg ubotów przeszkolonych na nowe typy okrętów podwodnych. Cywili tam było bardzo niewielka ilość. Jak to ma się do porównania młynka do mięsa na froncie, gdzie dziennie ginęło tysiące żołnierzy i niestety cywilów. Poprawność polityczna i nic więcej. Nie można porównywać katastrofy Titanica i ofiar działań wojennych. I najważniejsze...byli to Niemcy a nie mityczni naziści.
              Dodaj odpowiedź 98 7
                Odpowiedzi: 0
              • Shrek IP
                Autor artykułu wspomina o nazistach - a kto to ?
                Dodaj odpowiedź 93 6
                  Odpowiedzi: 0