II wojna światowaPodwodne drapieżniki. Duma polskiej floty

Podwodne drapieżniki. Duma polskiej floty

Okładka najnowszego numeru
Okładka najnowszego numeru
Dodano 16
Każde polskie dziecko wie o naszych rycerzach przestworzy. Znacznie mniej znani są nasi podwodniacy. Oficerowie i marynarze polskich okrętów podwodnych. Ich przygody i dokonania w niczym nie ustępują zaś przygodom i dokonaniom lotników – pisze Piotr Zychowicz w marcowym numerze miesięcznika.

„Tyle że ich scenerią nie były rozświetlone słońcem podniebne przestworza – pisze redaktor naczelny „Historii Do Rzeczy” – ale zimna, ponura głębia mórz i oceanów. Bitwy morskie, polowanie na U-Booty, dramatyczne pościgi i ucieczki. Ochrona konwojów i ryzykowne przeprawy przez pola minowe. Wszystko to w sytuacji gigantycznego stresu i napięcia nerwowego. Wystarczył bowiem jeden pocisk przeciwnika lub usterka techniczna, aby okręt podwodny znalazł się na dnie i na zawsze zamienił w głuchy, milczący grobowiec swojej załogi. W takiej sytuacji marynarzy czekało długie, straszliwe konanie w samotności. Mimo tego ryzyka polscy podwodniacy przez całą wojnę toczyli heroiczne, zacięte boje z Niemcami. Zadawali śmierć i sami ginęli. Wierząc, że ich poświęcenie i ofiara otworzą drogę do niepodległej Polski.

Poza tym w numerze:

• Mariusz Borowiak, autor wielu książek na temat polskich okrętów podwodnych, opowiada w wywiadzie o fascynujących losach polskich podwodniaków w czasie II wojny światowej.

• Tomasz Stańczyk przypomina historię dwóch jednostek - „Sokoła” i „Dzika” - które operując na Morzu Śródziemnym zyskały miano „strasznych bliźniaków”.

• Prof. Timmy Gambin tłumaczy, jak skomplikowane było poszukiwanie wraku polskiego niszczyciela „ORP Kujawiak”, który zatonął u wybrzeży Malty.

• Piotr Semka opowiada o pięciuset latach dziejów Wrocławia z perspektywy Niemców, ale również Polaków.

• Sławomir Koper opisuje błędy popełnione przez AK podczas zamachu na Kutscherę – szczególnie bolą niepotrzebne straty wśród zamachowców.

• Mikołaj Iwanow przedstawia kulisy śmierci Ławrientija Berii. Szef NKWD, prowadzony do celi straceń, powiedział: „Po raz ostatni dajcie mi pokochać kobietę…”

• Piotr Zychowicz pisze o aferze Hotelu Polskiego, jednej z najbardziej sensacyjnych i tragicznych historii wojennej Warszawy.

• Maciej Rosalak wyjaśnia, jak wyglądał kataklizm, który sprawił, że Brytania stała się wyspą.

• Łukasz Czarnecki kreśli sylwetki cesarzowych modliszek, czyli najstraszniejszych władczyń Bizancjum

• Gen. Marian Zacharski opisuje historię aparatu fotograficznego, który przez całe dekady był ulubionym narzędziem najlepszych agentów wywiadu.

 16
  • gonzo IP
    Nasze okręty podwodne, kupione za ciężkie miliony, w 1939 roku nie zatopiły ani jednego okrętu czy statku niemieckiego. Wyszkolenie załóg,zwłaszcza dowódców, było słabe. Jedyny atak na niszczyciel z bliska zakończył się pudłem - w ramach oszczędności odpalono 1 torpedę a nie 3. Okręty oceaniczne (Orzeł,Sęp) na Bałtyku nie miały żadnego sensu. To były dosłownie utopione miliony. I nie na wiele przydałaby się nam flota podwodna w starciu z Sowietami. Mokre sny o potędze i kompromitacja w realu.
    Dodaj odpowiedź 1 0
      Odpowiedzi: 0
    • REWIA DURNOTY POLACTWA IP
      HANBA PARODIA I PARANOJA CALA HISTORIA POLSKI TO jedna wielka FARSA REWIA TOTALNEJ GLUPOTY.
      Dodaj odpowiedź 2 5
        Odpowiedzi: 0
      • Zlosliwy IP
        Duma polskiej floty...
        Moze i duma, wygladaly ladnie.
        Choc sluzacy na nich marynarze, ochrzcili je "rzygacze". Mialy tragicznie mala stabilnosc, bujaly na najmniejszej fali tak, ze nawet starzy marynarze rzygali jak koty.
        A czego dokonaly? lol. W wojnie obronnej praktycznie nic. Jeden niemiecki tralowiec-zatonal na minie. Tylko ze nie jest nawet pewne, ze to okret podwodny postawil...
        Pozniej bohaterska ucieczka do Anglii, a tam patrole, patrole, patrole. I dzielna obrona konwojow dla wojka Stalina, zeby pozniej mial czym pol Europy za twarz zlapac. Za ktora to ochrone zreszta wystawiono nam rachunek i go zrealizowano, zabierajac zdeponowane w UK polskie zloto. No i bohaterskie zatoniecie Orla na polu minowym postawionym przez Anglikow...
        To chyba tyle w temacie dokonan naszej "dumy marynarki". Flota to romantyzm-ale do tego trzeba miec OCEAN. Zadania obronne na bajorku wielkosci Baltyku, duzo szybciej, skuteczniej i TANIEJ, przeprowadzi eskadra samolotow-a pozniej moze ona spokojnie poleciec w 2 strone i pomoc bronic np Wroclawia... Wszelkie inwestowanie w drogie, wielkie jednostki na  Baltyku, to sztuka dla sztuki i wywalanie kasy w bloto.
        Dodaj odpowiedź 4 0
          Odpowiedzi: 0
        • Gajowy von Knieja IP
          Nie macie wrażenia, że podstawowym, najważniejszym zadaniem polskich okrętów w 1939 roku było wydostanie się z Bałtyku i przyłączenie do floty brytyjskiej by bronić Wielkiej Brytanii?
          Dodaj odpowiedź 8 1
            Odpowiedzi: 0
          • marian IP
            To jest duma Polskiej floty i Polaków a nie Niemców, Żydów i ruskich......
            Dodaj odpowiedź 11 3
              Odpowiedzi: 0
            • feldmarszałek.Duda IP
              "polscy podwodniacy przez całą wojnę toczyli heroiczne, zacięte boje z Niemcami."

              Toczyli po to, żeby dobry wujaszek Józef mógł dostać swoje Shermanny, Thunderbolty, ciężarówki Forda, haubice 120 mm za pomocą Lend-leasu. Toczyli, żeby wujek Józio szybciej mógł zniewolić Polskę.
              Dodaj odpowiedź 12 2
                Odpowiedzi: 2
              • dawniej***** IP
                Duma? II RP realizowała bezdennie głupie inwestycje zbrojeniowe, do których należały też okręty podwodne. Okręty podwodne były całkowicie nieprzydatne w wojnie obronnej i nie odegrały w niej żadnej roli. Można za to było się nimi chwalić i  obwieszać chorągiewkami. Do tego celu były idealne.
                Dodaj odpowiedź 29 54
                  Odpowiedzi: 2

                Więcej historii