Powstanie WarszawskieVerbrennungskommando. Popioły powstańczej Warszawy

Verbrennungskommando. Popioły powstańczej Warszawy

Palenie zwłok przez Verbrennungskommando. Zdjęcie odnalezione w domu Wedla
Palenie zwłok przez Verbrennungskommando. Zdjęcie odnalezione w domu Wedla / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano 32
Przymuszeni przez Niemców Polacy "oczyszczali" ulice Warszawy paląc ciała tysięcy pomordowanych mieszkańców Woli. O istnieniu Verbrennungskommando świat miał się nigdy nie dowiedzieć, ale relacje świadków tamtych straszliwych dni przetrwały. Na szczęście.

Powstanie warszawskie pochłonęło blisko 200 tysięcy ofiar. Stosy rozkładających się w całym mieście zwłok mężczyzn, kobiet i dzieci stały się problemem dla Niemców. "Zwały trupów" – stwierdził po przybyciu do Warszawy generał SS Erich von dem Bach-Zelewski, wysłany przez Himmlera do stłumienia powstania. "Sprzątając" miasto z ciał, hitlerowcy użyli metod wypracowanych podczas zacierania zbrodni w obozach koncentracyjnych.

8 sierpnia 1944 roku Von dem Bach wydał rozkaz utworzenia Verbrennungskommando. Siłą wcielono do niego 50 młodych i zdrowych cywilów, którzy stali się więźniami przeznaczonymi do zadań specjalnych. Grupa składała się z przedstawicieli różnych zawodów – adwokatów, inżynierów, nauczycieli. Ich koszmarna praca była podobna do tej, jaką wykonywali żydowscy więźniowie Sonderkommando w obozach w Treblince, Sobiborze i Auschwitz. Ciała zabitych kazano im układać na stosach i palić. Heinrich Himmler nazywał tych nieszczęśników "nosicielami tajemnic". Ponieważ byli świadkami niemieckiego ludobójstwa, ich także później likwidowano i zatrudniano nowych.

Krew stolicy

Verbrennungskommando stacjonowało w barakach kolejowych przy ulicy Sokołowskiej na Woli. Dowodził nim porucznik SS o nazwisku Neumann. Jednym z więźniów komanda kremacyjnego był Tadeusz Klimaszewski. Swoją bezcenną relację spisał dopiero po wojnie w książce "Verbrennungskommando Warsachu", wydanej po raz pierwszy w 1959 roku. Jego świadectwo przeraża.

"Ruszyliśmy więc połączeni w dwójki w kierunku najbliższych zwłok, ale zmasakrowane ciała, całe oślizłe od krwi, budziły odrazę. Ktoś wyciągnął z kupy porozrzucanych rzeczy kawałki płótna czy bielizny owijając sobie nimi ręce. Szybko zrobiliśmy to samo. Tak zabezpieczeni schylaliśmy się po zwłoki. Krótka wędrówka na brzeg wyrwy i rozbujane ciała leciały w dół staczając się po spiętrzonym stosie zwłok. Pracowaliśmy w milczeniu z rozpaczliwym wstrętem. Szmaty na rękach szybko przemiękały obejmując czerwoną mazią ręce aż po łokcie. Odrzucaliśmy je teraz bezużyteczne, tylko zawadzające w pracy. Krew, wszędzie krew, na rękach, spodniach i cele" – pisze Klimaszewski o tym, co zobaczył w okolicach Hali Mirowskiej.

Wołanie z piekła

Plamy krwi członkowie Verbrennungskommanda zasypywali ziemią, a na stosy splątanych ludzkich ciał wylewali kanistry z benzyną. Na końcu rzucali zapałkę. Ich pracę nadzorował esesman Thieschke. Ciągle zniecierpliwiony zerkał na zegarek, krzycząc i poganiając więźniów. W pewnym momencie jeden z towarzyszy Klimaszewskiego nie wytrzymał i płacząc zaczął prosił kolegów: "Nie sprzątajcie ich, nie róbcie tego. Przecież wojna się kończy, trzeba ich tu zostawić, niech inni zobaczą, niech widzą. Przyprowadzimy tu ludzi z całego świata, niech zobaczą!".

Ten krzyk rozpaczy skończył się dla niego tragicznie. Otumaniony skalą zbrodni, położył się pod murem i przestał pracować. Gdy Niemiec zauważył, co się dzieje, zabrał go i zastrzelił, a ciało kazał wrzucić do paleniska. "Opuszczona w dół siwa głowa odsłoniła twarz mokrą jeszcze od łez. Z półuchylonych ust sączyły się czerwone krople krwi na ręce kapo" – wspomina Klimaszewski.

Zdarzało się, że razem z Polakami płonęli zabici Niemcy. Esesmani postępowali tak, kiedy nie było świadków. "Gdy (…) stwierdzili, że w pobliżu nie kręcą się niemieccy żołnierze, kazali je palić razem z innymi. Nie ściągano z nich ani łańcuszków z numerem, nie zabierano dokumentów. Przeciwnie, kazano palić wszystko z przebiegłą pedanterią. Dowody, dokumenty, listy, fotografie, najlżejsze ślady pochłaniał płomień stosu".

Szczęście w nieszczęściu

W ciągu dwóch tygodni Verbrennungskommando "oczyściło" ze zwłok ulice Wolską, Chłodną i Elektoralną. 23 sierpnia grupa doszła do linii frontu. Klimaszewski razem z dwoma towarzyszami dostał się w okolice Ratusza na teren kontrolowany przez powstańców i cudem uniknął śmierci. Reszta mężczyzn z jego komanda została później rozstrzelana.

Okazało się, że ocalenie było dla Klimaszewskiego dopiero początkiem powstania. Dołączył do batalionu "Czata 49", należącego do zgrupowania "Radosław" i brał udział w zaciętych walkach o Starówkę. Po kapitulacji Warszawy został wywieziony na roboty do kamieniołomu w Turyngii w środkowych Niemczech. Do Polski wrócił po wojnie. Pracował w warszawskim Banku Handlowym oraz jako konduktor wagonów sypialnych "Orbisu", przekształconych później w "Wars".

12 ton

W swojej książce Klimaszewski podaje, że wędrując ulicami Woli Verbrennungskommando spaliło na stosach ponad 8 tysięcy zwłok, obrabowanych wcześniej przez Niemców. Prochy pomordowanych znajdują się w mauzoleum przy pomniku Polegli Niepokonani na cmentarzu Powstańców Warszawy. Złożono tam szczątki ponad 100 tysięcy osób i 12 ton ludzkich prochów.

Naprawdę trudno znaleźć drugie podobne miejsce w Europie. Bo jest tylko jedno miasto, które co roku zatrzymuje się na minutę.


Relację Tadeusza Klimaszewskiego z jego działalności w Verbrennungskommando można zobaczyć w filmie "Rzeź Woli. Akt oskarżenia" w reżyserii Rafała Geremka. 

/ Źródło: DoRzeczy.pl

Czytaj także

 32
  • arek2 IP
    Nie to jeszcze jest najgorsze...przerażające jest zapominanie o tej rzeżi.... bo to tylko głównie Polacy gineli..... ps. pomiedzy wiaduktami kolejowym a trasa AK spalono ponad 20 000 ciał. W tym miejscu od kilku lat znajduje sie salon samochodowy i parking..... :( ..bo to tylko Polacy byli..... smutne giniemy jako naród.... robimy miejsce dla ..rasy panow i ..Polin...
    Dodaj odpowiedź 2 0
      Odpowiedzi: 0
    • Mateusz Kudlicki IP
      Proszę nie używać terminu "ofiary Powstania Warszawskiego". To są ofiary Niemców dokonujących rzezi Warszawy. To nie były działania zbrojne, to była polityka kanclerza Niemiec i jego rządu.
      Dodaj odpowiedź 29 1
        Odpowiedzi: 0
      • robert IP
        A ja mam pytanie: a co by bylo gdyby Powstanie nie wybuchlo ??????????...
        Dodaj odpowiedź 9 8
          Odpowiedzi: 0
        • mocher IP
          Temat bolesny, a wielu komentatorów tutaj to ...... nie ma takiego słowa, które oddałoby to co robią, rzyg
          Dodaj odpowiedź 26 3
            Odpowiedzi: 0
          • aras39@tlen.pl IP
            To że Niemcy dopuścili się tych zbrodni nie ulega wątpliwości.
            Tylko dlaczego cały czas jest problem, nazwać wywołanie powstania, decyzją zbrodniczą?
            Jeżeli mówimy o zbrodni, mówmy nie tylko sprawach, ale i o jej inicjatorach....
            Dlaczego w panteonie bohaterów jest Leopold Okulicki?
            Miejmy odwagę zmierzyć się z prawdą do samego końca.....
            Dodaj odpowiedź 24 75
              Odpowiedzi: 2
            • itchy IP
              Treść została usunięta
              Dodaj odpowiedź 14 79
                Odpowiedzi: 1
              • hist. IP
                To właśnie tam mordowały Polaków bestie z brygady Dirlewangera ...
                http://facet.interia.pl/militaria/news-doktor-potwor-i-jego-brygada,nId,450171
                Dodaj odpowiedź 55 1
                  Odpowiedzi: 0
                • koncerz IP
                  Dlaczego z uporem przemilcza się rolę Ukraińców w zwalczaniu Powstania i mordowaniu cywilów. Nie uciekniecie przed prawdą!
                  Dodaj odpowiedź 78 13
                    Odpowiedzi: 2
                  • Dolot IP
                    Treść została usunięta
                    Dodaj odpowiedź 0 75
                      Odpowiedzi: 2
                    • Bobob IP
                      Jak to się zmienia dziadowie mieli parabele za paskiem,a prawnusie kredeczkami po chodniku,jak ciapaty kogos zaciuka,pokręcony naród.
                      Dodaj odpowiedź 47 3
                        Odpowiedzi: 0
                      • Anzelm IP
                        PO i tepy rycho to pacholy niemieckie,owczarki,ktore zagryzaly wiezniow niemieckich obozow koncentracyjnych.
                        Dodaj odpowiedź 52 7
                          Odpowiedzi: 0
                        • bu ha ha ha IP
                          holota z PO,chcac powrocic do władzy zacznie niemcow opluwac?
                          Dodaj odpowiedź 37 4
                            Odpowiedzi: 0
                          • brzoza smolenska IP
                            Treść została usunięta
                            Dodaj odpowiedź 4 82
                              Odpowiedzi: 1
                            • Anzelm IP
                              walesa to smiec,a i michnik tez.
                              Dodaj odpowiedź 36 3
                                Odpowiedzi: 0
                              • komando kiboli IP
                                To teraz rozumiem miłość Neumana z platfusiarni do Niemców. Coś jednak w genach Neumana zostało. Tylko dlaczego on mieni się Polakiem ?
                                Dodaj odpowiedź 32 2
                                  Odpowiedzi: 0