Wołyń„Operacja kułacka”. Tajny rozkaz NKWD nr 00447

„Operacja kułacka”. Tajny rozkaz NKWD nr 00447

Materiał partnera
Rozkaz nr 00447; Nikołaj Jeżow
Rozkaz nr 00447; Nikołaj Jeżow / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano 10
MARCIN MAJEWSKI, IPN | W latach 1937–1938 terror w ZSRS osiągnął niespotykane dotąd rozmiary. Jak wyliczył francuski historyk i sowietolog Nicolas Werth, „w ciągu niespełna szesnastu miesięcy, od sierpnia 1937 do listopada 1938, po parodii procesów przed doraźnymi sądami skazano na śmierć i rozstrzelano 750 tys. sowieckich obywateli. Daje to prawie 50 tys. egzekucji miesięcznie, 1600 dziennie”. Badacze przedmiotu są zgodni, uznając za dwie najważniejsze operacje NKWD w latach 1937–1938 „operację polską”, która stanowiła swoisty wzorzec dla działań przeciwko mniejszościom narodowym, oraz „operację kułacką”, czyli wymordowanie ludzi uważanych za wrogów klasowych.

Eskalację masowych mordów „przeciwników władzy sowieckiej” zapoczątkowała decyzja kierownictwa partii komunistycznej z 2 lipca 1937 r. Na podstawie informacji zebranych przez terenowe oddziały NKWD założono, że z miejsc osadzenia zbiegło nawet 600 tys. represjonowanych kułaków. Przypomnijmy, że podczas tzw. kolektywizacji na początku lat trzydziestych XX w. pod hasłem „wyeliminujemy kułaków jako klasę”, w sowieckich obozach koncentracyjnych uwięziono 300 tys. rosyjskich chłopów, a deportowano w odległe rejony Związku Sowieckiego 2,2 mln. Dysponując informacjami tajnej policji politycznej, Józef Stalin podjął decyzję o ostatecznym rozprawieniu się z kułakami i innymi osobami uznawanymi za przeciwników władzy sowieckiej. Aresztowanych zalecano podzielić na dwie kategorie: pierwszą, podlegającą rozstrzelaniu, i drugą, podlegającą uwięzieniu. Następnie szef NKWD Nikołaj Jeżow rozesłał do obwodów wytyczne z nakazem nadsyłania danych. Dokonano przeglądu ewidencji obserwowanych ludzi i wytypowano tzw. limity dla pierwszej oraz drugiej kategorii.

Kilka dni później, 30 lipca 1937 r., Jeżow wydał rozkaz nr 00447. Wymieniał w nim następujące grupy, które miały podlegać represjom:

– tzw. kułacy (zamożniejsi chłopi), którzy powrócili do swoich miejscowości po odbyciu kary (deportowani w ramach „operacji rozkułaczania” na początku lat trzydziestych), zbiegli z miejsc przymusowego osiedlenia, łagrów lub ukryli się przed „rozkułaczeniem”, a także uczestniczyli w buntach i powstaniach antysowieckich;

– członkowie antysowieckich partii politycznych (jak np. Partia Socjalistów-Rewolucjonistów – PSR, Ittihad-islam, Musawat, Armeńska Federacja Rewolucyjna), żołnierze antysowieckich oddziałów rosyjskich (tzw. biali), funkcjonariusze carskiej policji politycznej (ochrany), urzędnicy carscy, policjanci i żołnierze formacji asystencyjnych (pacyfikacyjnych), osoby, które nielegalnie przekroczyły granicę, repatrianci, zbiegowie z więzień i osoby, które uniknęły represji;

– członkowie białogwardyjskich organizacji kozackich, tzw. powstańczych, a także szpiegowsko-dywersyjnych;

– aktywni przeciwnicy władzy spośród „kułaków”, białych, cerkowników (duchownych i wierzących wszystkich wyznań i wspólnot religijnych) oraz sekciarzy;

– różne grupy recydywistów kryminalnych (czyli osoby np. już skazane, także za przestępstwa polityczne) i osoby z powyższych kontyngentów, które w momencie wydania rozkazu znajdowały się w łagrach czy więzieniach.

Rozpoczęta, w zależności od regionu ZSRS, między 5 a 15 sierpnia 1937 r. „operacja kułacka” pierwotnie miała trwać jedynie cztery miesiące. Przerwano ją jednak dopiero… 17 listopada 1938 r. Główną rolę w jej przygotowaniu i zaplanowaniu oraz kierowaniu jej przebiegiem odegrał Michaił Frinowski, od kwietnia 1937 r. zastępca Jeżowa. Frinowski „wsławił się” likwidacją partyzantki anarchisty Nestora Machno, gen. Jurija Tiutiunnyka i atamanów „Chołodnego Jaru” na Ukrainie. Bezwzględny, szybko piął się po szczeblach kariery – w 1933 r. znalazł się w moskiewskiej centrali. Zdobył zaufanie Jeżowa, ale wkrótce stał się ofiarą rozgrywki między Ławrientijem Berią – nowym zastępcą ludowego komisarza spraw wewnętrznych – a Jeżowem. Z tej potyczki, dzięki poparciu Stalina, Beria wyszedł zwycięsko. Niebawem, we wrześniu 1938 r., Frinowski został odsunięty od prowadzenia operacji, a wiosną następnego roku trafił za kraty. Tak z oprawcy stał się ofiarą, zdaną na łaskę i niełaskę niedawnych podwładnych.

Katalog wrogów

Akcją represjonowania objęto tzw. bywszych, a więc osoby reprezentujące dawny system Rosji imperialnej (byli urzędnicy, byli policjanci itd.), przeciwko któremu walkę prowadzili bolszewicy, ale także osoby reprezentujące system Rosji po rewolucji lutowej 1917 r. Dla sowieckiego dyktatora Stalina oraz Biura Politycznego partii komunistycznej całkowite wyeliminowanie przeciwników politycznych oraz przedstawicieli klasy tzw. posiadaczy i obszarników stało się obsesją i absolutnym priorytetem. Do przeciwników władzy zaliczono duchowieństwo, bogatych i średniozamożnych chłopów, aparat administracyjny carskiej Rosji, w tym policyjny, oraz partie polityczne aktywne w tamtym systemie. Ze szczególną nienawiścią, jak do nieprzejednanego wroga, władze bolszewickie odnosiły się do duchownych oraz eserów, czyli członków PSR. Ci byli bezwzględnie tępieni.

Dlaczego przedstawiciele partii socjalistycznej, aktywni zarówno podczas rewolucji lutowej, jak i październikowej 1917 r., zostali tak znienawidzeni przez kierownictwo partii komunistycznej? Program Partii Socjalistów-Rewolucjonistów przewidywał przekształcenie Rosji w republikę demokratyczną z szeroką autonomią dla niektórych obwodów, a nawet pewną formą federacji. Ideolodzy PSR opowiadali się za socjalizacją ziemi (przekazaniem wspólnotom wiejskim), oponując wobec pomysłów nacjonalizacji ziemi, a więc programu bolszewików. Partia domagała się przeprowadzenia szerokiej reformy rolnej, przez m.in. konfiskatę ziemi wielkich właścicieli. PSR była największą siłą polityczną Rosji po rewolucji lutowej 1917 r. Liczyła około miliona członków, a jej przedstawiciele – Aleksander Kiereński i wiceminister wojny Borys Sawinkow – weszli do Rządu Tymczasowego. Tak zwana prawica PSR była bezwzględnie zwalczana przez bolszewików po obaleniu przez nich premiera Kiereńskiego 7 listopada 1917 r. Wykluczona przez Komitet Centralny PSR z szeregów tzw. lewica PSR początkowo wsparła bolszewików, ale potem także przeszła do opozycji, próbując wzniecić bunt antybolszewicki, a także organizując zamach na Włodzimierza Lenina. Po klęsce w wojnie domowej, podczas której eserzy wspierali wojska białych przeciwko bolszewikom, pod naciskiem policji politycznej członkowie PSR rozwiązali w 1923 r. swoje struktury. Wydarzenie to poprzedził specjalnie przygotowany moskiewski proces „prawicy eserów” (lato 1922 r.), do złudzenia przypominający proces PPS-WRN z 1947 r. Gwoździem do trumny PSR było podstępne zwabienie do bolszewickiej Rosji jednego z przywódców emigracji – Sawinkowa. Stracono go po procesie. Stalinowi to jednak nie wystarczyło. Uwięziono (a w 1941 r. rozstrzelano) czołową działaczkę lewicy PSR Marię Spirydonową, ikonę rewolucji październikowej. W drugiej połowie lat trzydziestych XX w. przyszła kolej na wszystkich pozostałych przy życiu eserów, także tych, którzy przeszli do partii komunistycznej.

Oprócz socjalistów, Stalin uderzył najsilniej w duchowieństwo chrześcijańskie, ale także niechrześcijańskie. Dla przykładu Cerkiew prawosławna została zdziesiątkowana – represjonowano 35 tys. duchownych.

Przekroczone limity

Od samego początku w przypadku „operacji kułackiej” mamy do czynienia ze wspomnianymi limitami, czyli wyznaczonymi odgórnie w Moskwie liczbami osób do rozstrzelania i uwięzienia. Jeśli lokalne organy bezpieczeństwa chciały je przekroczyć, musiały zwrócić się do centrali z prośbą o zgodę. Co najmniej dwukrotnie na prośbę regionalnych instytucji Moskwa zwiększała limity – w październiku 1937 i w styczniu 1938 r. Dochodziło także do sytuacji, kiedy lokalne zarządy NKWD samowolnie zwiększały limity. Do takiego przypadku miało dojść m.in. w Turkmenistanie (przypomnijmy, że w operacjach narodowościowych limitów nie było). Największe limity przygotowano dla obwodu moskiewskiego i Moskwy: 35 tys., z czego 5 tys. do rozstrzelania, a następnie dla Ukraińskiej SRS: prawie 29 tys., z czego 8 tys. do rozstrzelania. Według Wertha zaplanowano represjonowanie 269 tys. obywateli Kraju Rad, z tego 76 tys. osób miało zostać zamordowanych. Limity zostały jednak zwiększone, w efekcie czego zginęło 387 tys. z ogólnej liczby 767 tys. represjonowanych. Ponad 50 proc. skazanych zostało zamordowanych i zagrzebanych przez grupy operacyjne NKWD w specjalnie do tego przygotowanych miejscach, na ogół poza miastami, w parkach, lasach i na poligonach.

Jeśli procesy czołowych działaczy bolszewickich były nagłaśniane jako swoisty spektakl dla społeczeństwa i zagranicznych korespondentów, to działania „trójek” w ramach rozkazu 00447 były objęte najściślejszą tajemnicą. Według wspomnianego Wertha, w całym ZSRS wiedzę o operacji miało nieco ponad stu działaczy partyjnych i funkcjonariuszy. Sprawy były rozpatrywane przez specjalnie powołane do tego celu organy pozasądowe. Zgodnie z poleceniem Stalina, aresztowanych w ramach rozkazu 00447 skazywano w trybie posiedzeń „trójek” NKWD. W ich skład wchodzili: ludowy komisarz spraw wewnętrznych (lub zastępca) jako przewodniczący, prokurator i przedstawiciel kierownictwa partii (I sekretarz) jako członkowie. Nie wszystkie „trójki” miały taki skład – w niektórych nie było prokuratorów, w niektórych przedstawiciela partii. Nie wszystkie funkcjonowały w pierwotnym składzie przez cały okres Wielkiego Terroru. Na przykład w Moskwie „trójką” początkowo kierował naczelnik zarządu NKWD obwodu moskiewskiego Stanisław Redens – Polak urodzony w Tykocinie. Ale później i on został zgładzony. Nie pomogło mu nawet to, że jego żona i małżonka Stalina były siostrami. Co ciekawe, skład moskiewskiej „trójki” zaproponował Stalinowi szef komitetu miejskiego partii Nikita Chruszczow. On sam także wchodził w skład moskiewskiej „trójki” w 1937 r. Po śmierci Stalina stał się pierwszym krytykiem jego kultu, ujawniając, jak mordował on bolszewików w latach 1937–1938. Chruszczow dysponował w tym względzie pełną wiedzą, bo sam podpisywał wyroki śmierci.

Obecność całej „trójki” w czasie posiedzeń była często fikcją. Te odbywały się w ścisłej tajemnicy w gmachach NKWD i można założyć, że niejednokrotnie w ich przebiegu uczestniczył jedynie reprezentant NKWD i sekretarz pochodzący z NKWD, który następnie biegł uzyskać podpisy w komitecie partii czy też w prokuraturze. Oskarżanego skazywano in absentia bez udziału obrońcy. Tempo pracy było tak błyskawiczne, że w rzeczywistości nie było czasu na czytanie akt. Po prostu podpisywano wyrok. Po jego zatwierdzeniu „trójka” przekazywała protokół posiedzenia z wyrokami do kierownika grupy operacyjnej NKWD, który następnie wykonywał je, „obowiązkowo zachowując ścisłą tajemnicę miejsca i czasu wykonania wyroku”. Mordowano przeważnie w kazamatach NKWD, a ciała grzebano w tzw. strefach specjalnych, m.in. na poligonie butowskim pod Moskwą, w podkijowskiej Bykowni, Parku Miejskim w Winnicy czy też gliniankach pod Żytomierzem. Wiele miejsc pochówków trwale zniszczono, urządzając tam wysypiska śmieci. Część ciał ofiar palono w krematorium cmentarza Dońskiego w Moskwie. Obsesja zachowania tajemnicy spowodowała, że ani skazani, ani ich rodziny nie byli informowani o zasądzonej karze śmierci. Niektórym udzielano kłamliwej odpowiedzi, że aresztowany został skazany na dziesięć lat bez prawa do korespondencji. Niejednokrotnie potwierdzenie rozstrzelania męża, ojca czy matki bliscy uzyskiwali w drugiej połowie lat pięćdziesiątych.

„Operacja kułacka” dosięgła przedstawicieli wielu narodów zamieszkałych w ZSRS, w tym także Polaków. Niedawno opublikowane dokumenty wskazują, że np. w Gruzińskiej SRS więcej Polaków zostało zamordowanych w „operacji kułackiej” niż w „polskiej”. Polacy byli skazywani na śmierć lub łagry za tzw. szeptaną propagandę – szkalowanie ZSRS i jego przywódców, podtrzymywanie wiary katolickiej (np. uczęszczanie do kościoła) czy – też nierzadko – po donosie sąsiada.

W wyniku trwającej ponad piętnaście miesięcy operacji skazano blisko 800 tys. osób, w tym ponad 380 tys. na karę śmierci i drugie tyle na karę wieloletniego więzienia lub obozu pracy. Pamiętajmy, że większość skazanych na łagry już z nich nie powróciła. Trzeba także pamiętać, że w ramach „operacji kułackiej” zamordowano do 30 tys. więźniów i łagierników – zatwardziałych przeciwników władzy sowieckiej – odsiadujących kary w obozach koncentracyjnych podległych GUŁagowi. Złamano odwieczną zasadę prawa rzymskiego – osoby skazane otrzymały ponowne wyroki za przestępstwa, za które już kiedyś je osądzono.

„Operacja kułacka” była jedną z kilku, a nawet kilkunastu prowadzonych w latach 1937–1938 przez NKWD, ale niewątpliwie jedną z najkrwawszych. Stalin rozprawił się w niej z dawną Rosją, tą sprzed bolszewickiego przewrotu.


BIBLIOGRAFIA

Bolszewistskij poriadok w Gruzii, red. M. Junge, B. Bonwiecz, t. 1: Bolszoj tierror w maleńkoj kawkazskoj riespublikie, t. 2: Dokumienty i statistika, Moskwa 2015.
Junge M., Binner R., Kak tierror stal bolszim. Siekrietnyi prikaz nr 00447 i tiechnołogija jego ispołnienija, Moskwa 2003.
Junge M., Bordiugow G., Binner R., Wiertikal bolszogo tierrora. Istorija opieracyi po prikazu NKWD nr 00447, Moskwa 2008.
Werth N., Les Procès de Moscou (1936–1938), Bruxelles 2006.
Werth N., Państwo przeciw społeczeństwu. Przemoc, represje i terror w Związku Sowieckim, [w:] Czarna księga komunizmu. Zbrodnie, terror, prześladowania, Warszawa 1999.
Werth N., Przemyśleć na nowo lata Wielkiego Terroru, [w:] T. Kizny, D. Roynette, Wielki Terror 1937–1938, Warszawa 2013.
Werth N., The NKVD Mass Secret Operation n° 00447 (August 1937 – November 1938),
http://www.sciencespo.fr/mass-violence-war-massacre-resistance/en/document/nkvd-mass-secret-operation-n-00447-august-1937-november-1938 [dostęp: 22 VI 2017 r.].
Wełykyj teror w Ukrajini. „Kurkulśka operacija” 1937–1938 rr., cz. 1–2, red. M. Junge, S. Kokin, Kyjiw 2010.
Wielki Terror w sowieckiej Gruzji 1937–1938. Represje wobec Polaków, Warszawa – Tbilisi 2016.

 10
  • klioes vel pislamista IP
    447 to jakaś pechowa dla nas liczba.
    Taki sam numer nosi amerykańska ustawa o mieniu bezspadkowym, w dodatku uchwalona 9go maja!
    Żydowska kabała? Żydzi niszczą nas według niej?
    Dodaj odpowiedź 3 0
      Odpowiedzi: 0
    • smętek IP
      " Jak wyliczył francuski historyk i sowietolog Nicolas Werth, „w ciągu niespełna szesnastu miesięcy, od sierpnia 1937 do listopada 1938, po parodii procesów przed doraźnymi sądami skazano na śmierć i rozstrzelano 750 tys. sowieckich obywateli. Daje to prawie 50 tys. egzekucji miesięcznie, 1600 dziennie.”
      Nadzwyczajne? No to przypomnijmy, co zrobiła rewolucja francuska z wiejską ludnością Wandei w zachodniej Francji:
      ”Nie ma już Wandei, obywatele republikanie. Wraz ze swymi kobietami i dziećmi zginęła ona pod naszą wolną szablą. Grzebię ją w bagnach i lasach Savenay. Zgodnie z rozkazami, któreście mi dali, miażdżyłem dzieci kopytami koni, masakrowałem kobiety. Tępiłem wszystkich (…) My nie bierzemy jeńców, trzeba by im było dawać chleb wolności, litość to zaś nie rewolucyjna sprawa” – donosił do Paryża gen. Westermann dzień po zwycięstwie. "
      Wojska republiki francuskiej zabiły wówczas w Wandei 300 tys. Francuzów. Sowieci mieli z kogo brać przykład i się nie krępowali. Francuzi do tej pory nie mogą wyjść z podziwu dla rewolucji bolszewickiej i Rosji w ogóle.
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • prawdziwek IP
        447 to nasz "szczęśliwy numerek". :-/
        Dodaj odpowiedź 16 6
          Odpowiedzi: 0
        • Lucjan Marzec IP
          Mojego stryja Marzec Andrzeja zamordowano w dole śmierci na Butowskim poligonie.Po aresztowaniu żył tylko trzy dni i jako Polak musiał być zastrzelony przez żydowskich siepaczy NKWD.Musiał zginąć jako Polak.Dopiero od Memoriału dowiedziałem sie o zbrodni i gdzie jest zbiorowej mogile /dole wykopanym przez spychacz "konsomolec"którym ryli rowy śmierci a potem zasypywali warstwa po warstwie zamordowanych..Zona była w łagrze do śmierci zbrodniarza Stalina.Nie długo żyła bo bardzo chorowała.Dzieci odebrano rodzicom i umieszczono jako wrogów ludu w sierocińcu.Córkę udało sie wyrwać z sierocińca natomiast syn wywieziony prawdopodobnie do Gruzji zaginął bez wieści.Obecnie zyją wnuki stryja w Moskwie.Okropne to wspomnienia a będąc w Moskwie po 70 latach na mogile stryja mogłem zrobić tyle by rozwinąć baner z napisem Polska i złożyć kwiaty.Obecnie na Butowie postawiono mur pamięci z wyrytymi nazwiskami i jest tam nazwisko mojego stryja Andrzeja Marzec.Pokój ich duszom i wieczne odpoczywanie racz im dać Panie Boże.
          Dodaj odpowiedź 47 4
            Odpowiedzi: 1
          • Marek IP
            "Ciekawy" zbieg okoliczności ? Uchwała Kongresu USA w sprawie roszczeń żydowskich też nosi numer 447 !!!
            Dodaj odpowiedź 38 1
              Odpowiedzi: 0
            • Fezuj IP
              Co na to wszystko może powiedzieć Włodzimierz Cimoszewicz..?.
              Dodaj odpowiedź 99 2
                Odpowiedzi: 2

              Więcej historii