Dwudziestolecie międzywojenneZapomniana agresja Litwy

Zapomniana agresja Litwy

Dodano 3

W Kownie zaczęto snuć plany odgórnie przyszykowanego powstania Litwinów kłajpedzkich, które miało dać pretekst wojskom prezydenta Aleksandrasa Stulginskisa do „wyzwolenia braci zza Niemna”.

Styczniowe uderzenie

Dyplomacja litewska zaczęła przygotowania do inwazji od cichych negocjacji z Berlinem i Moskwą. Najważniejsze było oczywiście zielone światło znad Szprewy. Niemcy uznali, że Litwa jest na tyle uzależniona politycznie od Niemiec, iż przejęcie Memellandu przez rząd z Kowna nie jest najgorszym rozwiązaniem. Tak samo myśleli Sowieci, którzy uznawali Litwę za wygodne państwo buforowe w rejonie bałtyckim.

Co ciekawe, zarówno Berlin, jak i Moskwa – dając zgodę Kownu na akcję zbrojną - wciąż nie były pewne, czy Kłajpeda nie trafi wskutek presji Paryża pod władzę znienawidzonej Polski. Z dzisiejszej perspektywy wizja stworzenia polskiej enklawy na terenach ze znikomą liczbą ludności polskiej jawi się dość fantastycznie, ale casus Gdańska pobudzał wyobraźnię dyplomatów Rzeszy.

Tak jak każdą tego typu akcję operację w kraju kłajpedzkim Litwini zaczęli od powołania komitetu powstańczego. Ogłosił on swe istnienie 9 stycznia 1923 r. w Szyłokarczmie. W manifeście powstańczym ogłoszono, że Litwini kraju kłajpedzkiego uznają się za jedyną prawowitą władzę w całym okręgu i chcą zjednoczenia z Litwą. Siły powstańcze liczyły początkowo 500 powstańców. Dzień później, 10 stycznia 1923 r., po wejściu na teren Memellandu doborowej jednostki litewskiej, wzrosły one do 1,5 tys. osób.

Berlin rozkazał zakonspirowanym niemieckim organizacjom paramilitarnym zaniechanie oporu, więc siły litewskie bez trudu zajęły kłajpedzką prowincję. Nieliczne garnizony francuskie z mniejszych miejscowości wycofały się do Kłajpedy. Wysoki komisarz Gabriel Petisné uznał atak litewski za agresję, w spontaniczność powstania słusznie nie uwierzył i rozkazał żołnierzom francuskim podjąć walkę z Litwinami.
Pech jednak chciał, że krótko przed akcją litewską, w grudniu 1922 r., liczebność garnizonu francuskiego zmniejszono do stanu 200 osób, a na dodatek żołnierze nie palili się do walki w tym zupełnie obcym dla nich zakątku Europy. Siły litewskie zaczęły więc przenikać od Kłajpedy i podejmować walkę z siłami okupacyjnymi. Niemcy nienawidzący francuskich żołnierzy z radością kibicowali walce z „okupantami”. Londyn i Paryż zachowywały się niezdecydowanie. Najpierw wezwano Kowno do zakończenia interwencji, a potem bez pomysłu na konkretną akcję czekano na reakcje władz Litwy.

15 stycznia siły litewskie otoczyły punkty oporu Francuzów. Unikano jednak eskalacji walk. W końcu Paryż nakazał ich wstrzymanie i zabarykadowanie się w koszarach. Było to faktyczne zwycięstwo Litwinów, którzy przejęli najważniejsze gmachy w mieście. Niemcy kłajpedzcy obserwowali zajścia z dystansem, ani nie okazując radości, ani nie przeszkadzając siłom podległym Kownu. Wysłane z Francji okręty wojenne stanęły w porcie, ale nie zdecydowano się na odbicie miasta.

19 stycznia w Szyłokarczmie Litewski Komitet Wyzwolenia ogłosił zjednoczenie z Litwą, jednocześnie wykonując gest wobec Niemców w postaci zapowiedzi daleko idącej autonomii, m.in. z zasadą dwujęzyczności na zdobytych terenach.

Chwilowy depozyt


Francuzi pogodzili się z faktami dokonanymi. Okręty odpłynęły, wojska zaczęły się szykować do powrotu. 17 lutego Paryż i Londyn uznały aneksję. Dwa dni potem, 19 lutego, francuskie wojska zapakowano na przysłane do Kłajpedy transportowce. Ostateczne uznanie zmiany granic nastąpiło 8 maja 1924 r., gdy w Paryżu podpisano konwencję kłajpedzką, w której uznano jurysdykcję Kowna nad nowymi ziemiami, ale i potwierdzono autonomię dla ludności Memellandu.

Dla Polski miało to pewną korzyść. Wobec agresji litewskiej Rada Ambasadorów uznała włączenie Wileńszczyzny do Polski. Był to prztyczek w nos dla Litwinów - kara za samowolną wojenkę.

Okres lat 1923-1938 to próby lituanizacji regionu, które jednak nie przyniosły większych efektów. Tak idealizowani w Kownie rodacy z „Małej Litwy” głosowali w większości na niemieckie partie i często wybierali w spisach ludności status „Klaipediškiai”, czyli „tutejszych”.

W 1939 r. okazało się, że otrzymanie przez Litwę od Niemców Kłajpedy „na tacy” po latach się zemściło. W marcu 1939 r. III Rzesza – równolegle z aneksją Czech – zażądała od Litwy oddania Memellandu, grożąc zbombardowaniem Kowna. 23 marca 1939 r. Hitler wjechał do Kłajpedy witany przez rozhisteryzowane tłumy.


Litwini podkreślają, że aneksja portowego miasta opłaciła się po II wojnie światowej. W 1945 r. miasto włączono na nowo do Litewskiej Republiki Socjalistycznej. Gdyby przed wojną port był wolnym krajem, a potem znów trafił do Niemiec, z pewnością wszedłby w skład obwodu kaliningradzkiego, podległego Rosyjskiej Federacyjnej Republice Sowieckiej. Polakom sprawa Kłajpedy przypomina, że w pierwszych latach po I wojnie światowej wszyscy grali brutalnie o ziemie, które uważali za swoje. Warto to naszym litewskim braciom grzecznie, ale stanowczo przypominać.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 8/2017
Artykuł został opublikowany w 8/2017 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 3
  • aras39@tlen.pl IP
    Panie Semka - trzymam Pana za słowo.
    Wszyscy grali brutalnie w międzywojniu. Polacy też.
    Zostaliśmy mocno poturbowani, wręcz okaleczeni, przez działania II wojny światowej i wydarzenia z nią związane.
    Powoduje to ( niestety) iż mamy olbrzymi problem przyjąć do wiadomości, że inne nacje ucierpiały z naszej ręki w tamtym okresie. Że mogą mieć rację.
    I to też nie wszystko.
    Zabory oraz danina krwi w II WŚ , spowodowały, że widzimy się w roli ofiar, narodu zdradzonego, opuszczonego.
    WYŁĄCZNIE !!!
    Dodaj odpowiedź 5 22
      Odpowiedzi: 1