Dwudziestolecie międzywojenneRuscy bracia. Zapomniani sojusznicy Polski w wojnie z bolszewikami

Ruscy bracia. Zapomniani sojusznicy Polski w wojnie z bolszewikami

Dodano 12

Traktat ryski Polska zawarła nie tylko z bolszewicką Rosją, lecz także bolszewicką Ukrainą. Oznaczało to porzucenie, zdradę ukraińskiego sojusznika. Polska nie miała już sił materialnych ani moralnych, by kontynuować wojnę. Bardzo bolał nad tym Józef Piłsudski. Żołnierze ukraińscy – około 20 tys. – musieli być internowani w Polsce. Podczas odwiedzin obozu w Szczypiornie Piłsudski, zwracając się do żołnierzy ukraińskich, wypowiedział, w imieniu swoim, ale też państwa polskiego, słynne słowa: „Panowie, ja was przepraszam, ja was bardzo przepraszam”.

Piłsudski nie zapomniał o ukraińskich sojusznikach. Gdy w wyniku przewrotu majowego doszedł do władzy, powstał tajny sztab Armii Ukraińskiej Republiki Ludowej. Miał on przygotować organizację ukraińskich oddziałów na wypadek wojny między Polską a Związkiem Sowieckim. Do wojska polskiego zaczęto przyjmować ukraińskich oficerów kontraktowych. Było ich kilkudziesięciu.

Kłopoty z Rosjanami

Cennymi sojusznikami w wojnie z bolszewicką Rosją mogli być oficerowie i żołnierze rosyjscy, którzy znaleźli się na terytorium państwa polskiego. Niestety, niechęci z obu stron spowodowały, że udział Rosjan w wojnie polsko-bolszewickiej był znacznie mniejszy, niż mógłby być. Rosyjska gazeta emigrantów w Warszawie wzywała do zgłaszania się w szeregi oddziału narodowościowego 9. dywizji piechoty WP gen. Antoniego Listowskiego, byłego oficera carskiej armii. Jak jednak pisał Jacek Jaworski w artykule „Rosjanie w Wojsku Polskim” („Pamięć.pl”, 2/2016), choć Polska stawała do walki z Rosją bolszewicką osamotniona i każde wsparcie było bezcenne, „wszystkie grupy polityczne kontestowały dobieranie sobie sojusznika w postaci białogwardyjskiej formacji wojskowej”.

Pod tym naciskiem władze wojskowe kazały rozwiązać oddział rosyjski w dywizji Listowskiego. Jednak dowództwo dywizji zręcznie obeszło tę decyzję, przemianowując Rosyjską Ochotniczą Drużynę Oficerską na Piński Batalion Ochotniczy. Liczył on etatowo 1116 żołnierzy, choć faktyczny stan był większy. Jednak z tym oddziałem było wiele kłopotów. Niestety, „przeważali tu bandyci spośród zdemoralizowanych byłych czerwonoarmistów”. Dochodziło do napadów rabunkowych na chłopów i Żydów. Na dodatek oficerowie uważali, że ziemie litewskie i białoruskie powinny należeć do Rosji. Po zwycięstwach gen. Denikina doszło wręcz do antypolskich demonstracji.

Dlatego nie można się dziwić obiekcjom do takiego oddziału wysuwanym przez polskie partie. Ostatecznie dowództwo dywizji „podjęło decyzję, by żołnierzy odesłać z honorami do Denikina, bandytów pozamykać do więzień, miejscowych zaś wcielić do Wojska Polskiego lub wysłać do domów” – pisał Jacek Jaworski.

W lutym 1920 r. pod naciskiem Armii Czerwonej weszło na terytorium Polski 20 tys. żołnierzy armii gen. Bredowa. Zostali internowani. Jednak tylko 2 tys. spośród nich zdecydowało się zaciągnąć do oddziałów ukraińskich i kozackich walczących ramię w ramię z Polakami.

Próba Sawinkowa

Niemal w krytycznym momencie wojny polsko-bolszewickiej, w lipcu 1920 r., zaczęto tworzyć oddziały rosyjskie z inicjatywy Rosyjskiego Komitetu Politycznego, kierowanego przez Borysa Sawinkowa, znanego lewicowego działacza rosyjskiego. Józef Piłsudski widział w nim przedstawiciela „trzeciej Rosji” – demokratycznej, z którą w przeciwieństwie do białej Rosji będzie można dojść do porozumienia w sprawie granic. I walczyć przeciw czerwonej Rosji. Sawinkow skarżył się Piłsudskiemu, że propaganda ludzi gen. Bałachowicza w obozach jeńców i internowanych odciąga ludzi od wstępowania do rosyjskich oddziałów. W ich szeregach znalazło się ok. 5 tys. żołnierzy. Byli to głównie bredowowcy, ale także jeńcy bolszewiccy. Jednak kolejni dowódcy generałowie Glazenap i Boboszko nie palili się do walki wraz z Polakami. Woleli przyłączyć się do gen. Wrangla na Krymie. Ostatecznie oddziały rosyjskie znalazły się na froncie tuż przed zawarciem rozejmu. Gdy nastąpił, walczyły jeszcze krótko, pod dowództwem gen. Piermikina, na własną rękę. Generał liczył, że przebiją się na Krym. Ulegając Armii Czerwonej, oddziały rosyjskie przeszły na terytorium polskie i zostały internowane.

Kozacy z Armii Czerwonej

W wojnie polsko-bolszewickiej wzięli udział Kozacy, którzy – wcieleni siłą do Armii Czerwonej – zdezerterowali. „Odbieranie przez »czerwonych« kozackiej ziemi, dumy, a nawet prawa do noszenia tradycyjnych lampasów, ba, używania nazwy »Kozak« budziło głęboką wrogość wobec nowych porządków w Rosji” – pisał Jacek Jaworski.

Z Kozaków, którzy przeszli na stronę polską, została zorganizowana Samodzielna Brygada Kozaków Dońskich pod dowództwem esauła Aleksandra Salinikowa. Liczyła ona prawie 900 żołnierzy i wzięła udział w walkach.

Z oddziałem Kozaków kubańskich przeszedł na stronę polską syn Borysa Sawinkowa. „Prawie wszyscy Kozacy mieli schowane polskie »przepustki do niewoli« – karteczki, których okazanie (zgodnie z tym, co na nich napisano) gwarantowało czerwonoarmistom dobre obchodzenie się z nimi ze strony Polaków” – wspominał kpt. Wiktor Sawinkow.

Czytaj także:
Polscy czerwonoarmiści. Ich dowódcy zapłacili za zdradę straszną cenę

Z bolszewikami walczyła też brygada esauła Jakowlewa złożona z ochotników i jeńców, lecz były z nią kłopoty. Z powodu pijaństwa oficerów poniosła porażkę pod Tyszowcami. Izaac Babel w „Dzienniku 1920” pod datą 28 sierpnia pisał o Komarowie: „Wczoraj byli tu Kozacy esauła Jakowlewa. Urządzili pogrom”. Zginęło 15 Żydów.

Niegotowi Białorusini

Nie udało się formowanie liczebniejszych oddziałów białoruskich, mimo że zgodzono się na przechodzenie do nich oficerów i żołnierzy pochodzenia białoruskiego służących w Wojsku Polskim. Białorusini w przeciwieństwie do Ukraińców nie mieli silnie rozwiniętej tożsamości narodowej i myśl o własnym państwie dla niewielu była ważna.

Powstała jednostka miała 150 ludzi. Krystyna Gomułka pisała w książce „Między Polską a Rosją”, że Polacy z Mińszczyzny oceniali, iż ludność miejscowa jest zmęczona wojną i nie chce wstępować do oddziałów białoruskich. Poza tym przestrzegali, że tworzenie ich jest niebezpieczne, gdyż oficerami są głównie Rosjanie, a oddziały te mogą być ostatecznie użyte w walkach przeciw Polsce.

Jednostka białoruska w chwili wymarszu na front liczyła 75 oficerów i żołnierzy. Nie wzięła udziału w walkach, a zapisała się, niestety, grabieżami i została rozwiązana.

Gdy 11 października 1920 r. Polacy zajęli Słuck, powstała tam brygada Białoruskiej Republiki Ludowej, licząca ok. 1 tys. żołnierzy. Po walkach, nazwanych powstaniem słuckim, w grudniu 1920 r. została rozbita przez Armię Czerwoną.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 12/2016
Artykuł został opublikowany w 12/2016 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 12
  • Rotor IP
    Tego lajdaka Kule który próbował rozbijać Korpus Polski w Rosji to gen. Dowbor-Musnicki późniejszy dowódca powstania Wielkopolskiego powinien powiesić. Dziady Pilsudzkiei z 1 Brygady nigdy sami nie walczyli z Niemcami. Ale Korpus Polski w Rosji chcieli zniszczyć próbując zaatakować Niemców. Na szczęście nikt prowokatora Kuli nie posłuchał i żołnierze przydali się w 1920r.
    Dodaj odpowiedź 1 1
      Odpowiedzi: 0
    • qaduq IP
      Jak widać, z białymi nigdy nie było po drodze. Petlura, pochodzący z Zadnieprza, nie został akceptowany na Ukrainie. I tak kolejny raz upadla szansa na wcześniejszą ukraińską niepodległość. Parafrazując powiedzenie jednego z polskich narodowców, lepsza żadna Ukraina,niz powstała w sojuszu z Polską.
      Dodaj odpowiedź 9 5
        Odpowiedzi: 0
      • Bezpaństwowiec IP
        I po co nam ta wojna była? Krzyże 20-to latków ciągną się na Powązkach Wojskowych aż po horyzont. Trzeba było ich puścić na ten Berlin, to może nie byłoby 39 i 44.
        Dodaj odpowiedź 8 30
          Odpowiedzi: 2
        • SpokoGostek IP
          U Wrangla na Krymie latem 1920 strzelały korki od szampanów "Za wzięcie Warszawy"
          Dodaj odpowiedź 6 17
            Odpowiedzi: 1
          • historyk IP
            Warto dodać że tzw. zachodni Ukraińcy uważali Petlurę za zdrajce , niektórzy nawet sprzymierzyli się z Armią Czerwoną inni uciekli do Pragi gdzie szykowali się do antypolskich akcji które rozpoczęli w 1922.
            Rosjanie byli nastawieni do Polaków wrogo, jedynym wyjątkiem byli socjaliści-rewolucjoniści skupieni wokół Sawinkowa mający stare kontakty z ludźmi z PPS i środowiskiem piłsudczyków.
            O reszcie nie warto wspominać.

            Warto wspomnieć że w szeregach Armii Czerwonej walczyły różne polskie pułki ostatecznie po scaleniu stworzono 52 Dywizję Strzelców, działało też kilka samodzielnych batalionów i szwadronów.
            Dodaj odpowiedź 25 1
              Odpowiedzi: 0