Dwudziestolecie międzywojenneTajemnica śmierci Róży Luksemburg. Jak zginęła słynna polska komunistka?

Tajemnica śmierci Róży Luksemburg. Jak zginęła słynna polska komunistka?

Róża Luksemburg w swoim domu w Berlinie, 1907 r.
Róża Luksemburg w swoim domu w Berlinie, 1907 r. / Źródło: Wikipedia /
Dodano
Czy w tym grobie rzeczywiście pochowano ciało rewolucjonistki z Zamościa?

Ciało odnalezione w podziemiach szpitala jest pozbawione głowy, dłoni i stóp. Leżało tam od 90 lat, a wcześniej przez kilka miesięcy gniło w kanale. Zaawansowane stadium rozkładu nie pozwalało wówczas na identyfikację. Dla Michaela Tsokosa nie tylko to jest fascynujące. Badając zwłoki, odkrywa kolejne szczegóły – uszkodzenie biodra, które powodowało, że kobieta miała nogi różnej długości i utykała, artretyzm. Okazuje się, że zmarła w wieku 40–50 lat. Badający szczątki tomografem komputerowym Tsokos szybko łączy fakty i dochodzi do wstrząsającego wniosku. Wkrótce jego ustalenia obiegną media na całym świecie.

„Czerwona Róża”

Ostatnie miesiące 1918 r. były w Niemczech czasem wyjątkowo ponurym. Zniszczony wojną kraj stracił na frontach ponad 2 mln ludzi, dwa razy tyle odniosło rany – często poważne. Weterani byli wyniszczeni fizycznie i psychicznie, na każdym kroku można było spotkać ludzi okaleczonych w okopach, z oderwanymi kończynami. Zdemobilizowani żołnierze, nawet jeśli mieli szczęście należeć do mniejszości, która wyszła z okopów cało, nie mieli pracy ani perspektyw. Potrafili za to zabijać, a lata spędzone na wojnie skutecznie pozbawiły wielu z nich skrupułów.

Wysiłek wojenny odbił się także na cywilach. Brak żywności i chleb wypełniony trocinami – to, co w zasobnych do niedawna Niemczech, wydawało się niemożliwe, teraz było normą. W dodatku państwo straciło w przegranej wojnie część terytorium, a 27 grudnia w Poznaniu wybuchło powstanie wielkopolskie, które ku zaskoczeniu Niemców Polacy wygrywali. Jeśli rewolucja komunistyczna w Niemczech miała kiedykolwiek szanse powodzenia, to właśnie w pierwszych miesiącach po I wojnie światowej.

Czytaj także:
Pierwsza rewolucja marksistowska. Zbrodnie Komuny Paryskiej

Do takiego wniosku doszli również lewicowi radykałowie z Różą Luksemburg na czele. Urodzona w Zamościu Polka była znaną w Niemczech intelektualistką. Kobieta z tytułem doktora uchodziła wówczas za ewenement. Wojnę spędziła w więzieniach, m.in. we Wrocławiu. Powodem aresztowań była działalność w Związku Spartakusa – komunistycznej organizacji, która sprzeciwiała się wojnie. Była przeciwniczką idei państw narodowych, nie chciała również niepodległości dla Polski. Jednocześnie krytykowała rosyjskich bolszewików z Leninem na czele m.in. za tworzenie dyktatury.

Na wolność wyszła 8 października 1918 r. Wspólnie z Karlem Liebknechtem i innymi działaczami Spartakusa wróciła do działalności politycznej. Związek zamierzał wywołać w Niemczech proletariacką rewolucję. Miała to być część światowej rewolucji komunistycznej, która rozpoczęła się w Rosji. Róża Luksemburg była głównym ideologiem organizacji.

„Związek Spartakusa nie jest partią, która pragnie dorwać się do władzy ponad masą robotniczą lub przy jej pomocy – pisała. – Związek Spartakusa jest tylko najbardziej świadomą celu częścią proletariatu, wskazującą szerokim warstwom klasy robotniczej jej zadanie historyczne w każdym czynie, reprezentującą w każdym poszczególnym stadium rewolucji ostateczny cel socjalistyczny, we wszystkich sprawach narodowych – interesy wszechświatowej rewolucji proletariackiej”.

Członkowie związku postanowili odciąć się od socjalistów z SPD. 1 stycznia 1919 r. założyli Komunistyczną Partię Niemiec. 5 stycznia podjęli próbę wzniecenia w Berlinie powstania, które miało obalić socjalistyczny rząd. Zryw ten przeszedł do historii jako powstanie Spartakusa.

W odpowiedzi m.in. na te wydarzenia następnego dnia niemiecki rząd z socjalistą Friedrichem Ebertem na czele zalegalizował Freikorpsy – nacjonalistyczne paramilitarne organizacje tworzone głównie przez zdemobilizowanych żołnierzy. Grupy szybko rozrosły się do kilkuset tysięcy członków. To właśnie ten dziwny mariaż – socjalistycznych polityków i nacjonalistycznych żołnierzy – pozwolił w krótkim czasie rozbić komunistyczną rewolucję.

15 marca Róża Luksemburg ukrywała się wspólnie z Karlem Liebknechtem w mieszkaniu przy Mannheimer Strasse 43. Liderzy niemieckiej partii komunistycznej zdawali sobie sprawę ze swojego marnego położenia, nie chcieli jednak opuszczać Berlina. Na propozycję wyjazdu i ukrywania się komunistka odpowiedziała ironicznie: „Tak, uciekniemy, ja przebiorę się w ubranie Karla, a Karl w moje”. Luksemburg była wykończona. Czytała właśnie drugą część „Fausta” Goethego, gdy do mieszkania wkroczyli ludzie z Freikorpsu.

Liebknecht i Luksemburg zostali przewiezieni do luksusowego hotelu Eden, gdzie byli bici i torturowani. Ich schwytanie zakończyło powstanie Spartakusa. Los liderów komunistycznej partii był przesądzony. Mieli zostać zamordowani.

Zatrzymanie Luksemburg i Liebknechta zaczęło wzbudzać zainteresowanie, a wieczorem przed hotelem zaczęli gromadzić się ludzie. Według oficjalnej wersji komunistka miała zostać zaatakowana przez tłum. Uratowali ją strażnicy, wciągając do samochodu, jednak nieznany sprawca zastrzelił ją, gdy znajdowała się w aucie. Następnie kolejni nieznani sprawcy zatrzymali samochód z ciałem Luksemburg niedaleko Landwehrkanal i wyciągnęli zwłoki, których nie odnaleziono. Było to oczywiste kłamstwo wymyślone przez Waldemara Pabsta, który osobiście wydał rozkaz morderstwa. Wersja ta była początkowo powtarzana przez część mediów, szybko jednak upadła. Mimo niepowodzenia powstania sytuacja w całych Niemczech była napięta. Przez kilka kolejnych miesięcy walki wybuchały w kolejnych regionach. Władzom zależało więc na tonowaniu nastrojów.

W rzeczywistości Róża Luksemburg została uderzona kolbą karabinu w głowę. Silny cios powalił kobietę na ziemię, nie był jednak śmiertelny. Została zastrzelona strzałem w głowę z bliskiej odległości. Za spust pociągnął Kurt Vogel lub Hermann Souchon. Jej ciało wrzucono do Landwehrkanal. Z rąk Freikorpsu zginął także Liebknecht.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 5/2018
Artykuł został opublikowany w 5/2018 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

Od północy z 10 na 11 lipca trwa cisza wyborcza [Ustawa z dnia 5 stycznia 2011 r. – Kodeks wyborczy (Dz. U. z 2017 r. poz. 15)], która potrwa do końca głosowania w niedzielę 12 lipca. Zakaz obowiązuje także w internecie, w związku z czym, w trakcie ciszy wyborczej w portalu DoRzeczy.pl wyłączona zostanie możliwość dodawania komentarzy.