Dwudziestolecie międzywojenneTajemnicze proroctwo i Cud nad Wisłą. Co naprawdę widzieli na niebie bolszewicy?

Tajemnicze proroctwo i Cud nad Wisłą. Co naprawdę widzieli na niebie bolszewicy?

Jerzy Kossak „Cud nad Wisłą”.
Jerzy Kossak „Cud nad Wisłą”. / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano 121
Na kilka dni przed rozpoczęciem kontrofensywy, rozpoczętej 16 sierpnia, Marszałek stwierdził, że rezultat jest niepewny, a wszystko znajduje się w rękach Boga. Mawiał też później, że ręka Boża go prowadzi i osłania. Skoro tak uważał, nie ma sprzeczności między twierdzeniem, że w sierpniu 1920 roku wydarzył się cud w znaczeniu religijnym, a tym, że architektem zwycięstwa był Józef Piłsudski.

Najbardziej znanym obrazem Jerzego Kossaka jest „Cud nad Wisłą”. Nazywa się tak nie bez powodu, gdyż artysta umieścił, powyżej walczących polskich żołnierzy, Matkę Boską na niebie. Mieli ją bowiem widzieć przerażeni czerwonoarmiści walczący na przedpolach Warszawy, także i pod Ossowem, gdzie poległ ksiądz Ignacy Skorupka, kapelan złożonego z ochotników 236. Pułku Piechoty.

Endeccy przeciwnicy marszałka Józefa Piłsudskiego używali określenia „Cud nad Wisłą”, by go zdyskredytować i przypisać zwycięstwo interwencji niebios. Określenie to ma swój początek w artykule „O cud Wisły” endeckiego publicysty Stanisława Strońskiego. Wyrażał w nim przekonanie, że polski żołnierz nie zniesie, by „dziki sołdat i mużyk miał pohulać w stolicy odrodzonej Polski”., jednak nadprzyrodzona pomoc będzie mu potrzebna.

Stroński pisał dalej: „Gdy w jutrzejszą niedzielę zbiorą się miliony ludności polskiej w kościołach i kościółkach naszych, ze wszystkich serc popłynie modlitwa: »Przed Twe ołtarze zanosim błaganie: Ojczyznę, Wolność, zachowaj nam Panie«. Błogosławiony tą modlitwą ojców, matek, sióstr i małej dziatwy o ziszczenie się cudu Wisły, żołnierz polski pójdzie naprzód z tym przeświadczeniem, że oto przypadło mu w jednej z najcięższych chwil w naszych tysiącletnich dziejach być obrońcą Ojczyzny”.

Podczas jednej z pielgrzymek Jana Pawła II do Polski, papież mówił o bitwie warszawskiej, że „było to zwycięstwo wojsk polskich, tak wielkie, że nie dało się go wytłumaczyć w sposób czysto naturalny i dlatego nazwane zostało Cudem nad Wisłą. To zwycięstwo zostało poprzedzone żarliwa modlitwą narodową”.

Lord Egdar Vincent d' Abernon, członek Międzysojuszniczej Misji do Polski przebywający latem 1920 roku w Warszawie, zwrócił uwagę na częste i liczne procesje. Kończyły one modlitwy, adoracje i litanie w kościołach, nakazane od 6 sierpnia przez arcybiskupa warszawskiego, kardynała Aleksandra Kakowskiego.

„A potem, od 7 sierpnia zaczyna się na Jasnej Górze nowenna błagano pokutna, która kończy się w uroczystość Wniebowstąpienia Najświętszej Maryi Panny. Czy to właśnie zbieg okoliczności, że w tym właśnie dniu ma zwycięstwo naszego wojska?” – zapytywał Wincenty Łaszewski, autor książki „Zwycięstwa z pomocą nieba”.

To zwycięstwo miało być przepowiedziane. 15 sierpnia 1873 roku Wandzie Malczewskiej ukazała się Matka Boska – Królowa Korony Polskiej, a jej przekaz brzmiał:

„Uroczystość dzisiejsza niezadługo stanie się świętem narodowym dla was Polaków, bo w tym dniu odniesiecie świetne zwycięstwo nad wrogiem waszym dążącym do zagłady waszej”.

Po kilku dniach zażartych bojów o Radzymin, który przechodził z rąk do rąk, oddziały dowodzone przez generała Lucjana Żeligowskiego zajęły Radzymin 15 sierpnia 1920 roku i utrzymały go, mimo podjętego dzień później bolszewickiego kontruderzenia. Był to niewątpliwie punkt zwrotny w walkach na przedpolu Warszawy. Próba zdobycia polskiej stolicy przez Armię Czerwoną załamała się.

Czy Józef Piłsudski modlił się, gdy zatwierdzał jako Wódz Naczelny plan manewru znad Wieprza, inspirowany jego pomysłem głębokiego, mocnego przeciwuderzenia? Nie wspomniał o tym. O religijności Piłsudskiego mówiono różnie. Nie można było go zaliczyć do ludzi gorliwie praktykujący. Kardynał Aleksander Kakowski, który go dobrze znał, powiedział, że Marszałek jest typowym Polakiem, który co do istnienia Pana Boga ma wątpliwości, ale jest zarazem gorącym wyznawcą Matki Boskiej.

Piłsudski wyznał kiedyś w prywatnej rozmowie, że on, socjalista, przed powzięciem każdej ważnej decyzji radzi się jej. I chociaż Marszałek, według znanego powiedzenia, wysiadł z czerwonego tramwaju na przystanku niepodległość (a właściwie sporo wcześniej), to nie rozstawał się z wizerunkiem Matki Boskiej Ostrobramskiej. Tak więc niewykluczone, że takiej rady zasięgał również, zanim w sierpniu 1920 roku podjął chyba najważniejszą decyzję w swoim życiu.

Na kilka dni przed rozpoczęciem kontrofensywy, rozpoczętej 16 sierpnia, Marszałek stwierdził, że rezultat jest niepewny, a wszystko znajduje się w rękach Boga. Mawiał też później, że ręka Boża go prowadzi i osłania. Skoro tak uważał, nie ma sprzeczności między twierdzeniem, że w sierpniu 1920 roku wydarzył się cud w znaczeniu religijnym, a tym, że architektem zwycięstwa był Józef Piłsudski. Cuda, jak stwierdzał autor „Zwycięstw z pomocą nieba” wymagają bowiem współdziałania człowieka. A dziś już chyba nikt nie wiąże określenia „Cud nad Wisłą” z dążeniem do umniejszenia roli marszałka Piłsudskiego, ani nie pamięta, że sto lat temu właśnie w tym celu się nim posługiwano.

 121