Dwudziestolecie międzywojenneKresy bez dworków? Niemożliwe!

Kresy bez dworków? Niemożliwe!

Monitory Flotylli Pińskiej
Monitory Flotylli Pińskiej / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano 1
To nie miała być kolejna typowa książka o Kresach. Miało być – o czym zaraz na wstępie uprzedzają autorki – bez „dworków, koni i sopranu”. W okładkowej recenzji Dariusz Rosiak zachwyca się, że piszą one o Kresach „bez zadęcia i historycznych pretensji”. To miała być książka o Kresach nowoczesnych. Jak wyszła?

Agnieszka Rybak i Anna Smółka przedstawiają po kolei sześć obrazków z przedwojennej Polski, na których grubą kreską odcięto sielską, ziemiańsko-ludową, pachnącą sianem i owioniętą mgłami z rozlewisk Prypeci legendę, od kilku nowoczesnych projektów, które obraz ten miały zmienić. Pokazują czytelnikowi Flotyllę Pińską, fabrykę odbiorników radiowych Elektrit w Wilnie i wileńską rozgłośnię radiową, odbudowę Brześcia nad Bugiem – najbardziej zniszczonego w czasie I wojny światowej miasta II RP, kamieniołomy bazaltu w Janowej Dolinie wraz z przyległym osiedlem robotniczym, uzdrowisko w Zaleszczykach i zakłady braci Konopackich produkujące sklejkę w Mostach pod Grodnem.

Zadanie trudne. W zasadzie z wymienionych wyżej prawdziwie nowoczesna – i to na światowym poziomie – była jedynie fabryka radioodbiorników Elektrit, założona zresztą przez polskich Żydów. Flotylla Pińska powstała raczej jako zbieranina różnej maści cywilno-wojskowych statków i okrętów. W pińskich warsztatach portowych budowano tylko niewielkie kanonierki. Większe monitory powstawały w stoczni w Gdańsku, a potem w istniejących od stulecia zakładach Zieleniewskiego w Krakowie.

Fakt, że z warsztatów tych wyszła jedna z najlepszych przedwojennych jednostek pływających. Nowoczesna pod względem konstrukcji i zastosowanego materiału – alupolonu. Niestety, jak to często w Polsce bywało, doskonały ścigacz rzeczny KU-30 powstał tylko w jednym, de facto prototypowym egzemplarzu. Podobnie, czyż za nowoczesną można uznać odbudowę miasta, czy założenie rozgłośni radiowej?

Odbudowa Brześcia, pomyślana z głową i z zapałem przeprowadzona, nie wyróżniała się jednak pod tym względem na tle podobnych przedsięwzięć w kraju czy w Europie. Wileńskie Radio powstałe w 1928 r. było dobrych kilka lat do tyłu za innymi europejskimi miastami. Wydobywanie bazaltu w Janowej Górze odbywało się technikami znanymi od stuleci, a zastosowanie budulca również było tradycyjne. Nowatorska była za to budowa robotniczej kolonii przy kamieniołomach. Uzdrowisko w Zaleszczykach, chociaż było fenomenalnym miejscem zapewniającym odpoczynek kuracjuszom i potężne ożywienie gospodarcze regionu, nie różniło się pod tym względem od innych, znanych od lat kurortów. Sklejka braci Konopackich posłużyła do budowy kolejnego prototypu - polskiego myśliwca Wyżeł, który - pech chciał - nie został ukończony przed wybuchem wojny. Podobną technologię i wiedzę polskich inżynierów wykorzystano również przy produkcji doskonałego samolotu de Havilland Mosquito z czasów II wojny światowej, ale był to jedynie wyjątek, potwierdzający regułę, że „drewniane” samoloty należą już do przeszłości. A więc owa opisywana „nowoczesność” miała mocno względny charakter.

Co więc z tymi Kresami? Czy naprawdę były aż tak zacofane, że stanowiły kulę u nogi II RP, którą opłacało się wymienić, na „podarowane” przez Stalina i jego jałtańskich przyjaciół Ziemie Odzyskane? Książka - co jest jej zaletą albo i wadą - nie odpowiada na to pytanie, a autorki starają się unikać taniego sentymentalizmu. Przede wszystkim traktuje o tym, jak trudno nadrabiać cywilizacyjne zapóźnienia. I jak trudno to robić bez gromadzonych od pokoleń środków finansowych albo pomocy państwa. Większość opisywanych projektów to inwestycje państwowe albo samorządowe.

Odbudowa Brześcia w dużej mierze sfinansowana została przez państwo. Podobnie kopalnia bazaltu w Janowej Dolinie była inwestycją rządową, szczegółowo zaplanowaną i perfekcyjnie wykonaną. Z kinem, teatrem, boiskiem klubu piłkarskiego, prądem, wodą, kanalizacją i wyłącznością na handel dla sklepów sieci „Społem”, w których nie sprzedawano alkoholu. Inwestycje w Zaleszczykach - przede wszystkim plaże - to również głównie zasługa miejskich władz, chociaż stanowiły koło zamachowe dla inicjatyw mieszkańców, którzy przerabiali domy na pensjonaty, zakładali jadłodajnie i restauracje, otwierali wypożyczalnie kajaków.

Zakłady Elektritt zostały stworzone dzięki wykształceniu wspólników i niewielkiemu wówczas kapitałowi początkowemu, pozwalającemu na wejście do nowej, a szybko rozwijającej się branży. Zakłady sklejki braci Konopackich to z kolei przykład genialnego zmysłu handlowo- przemysłowego ich twórców, chociaż nie obeszło się tutaj bez rodzinnego majątku.

Czym wyróżniały się owe inwestycje? Można powiedzieć, że przede wszystkim ich punktowością. Kresy zajmowały niemal połowę terytorium II RP, a naprawdę „nowoczesnych” miejsc było zaledwie kilka. Były natomiast zasobne w nieprzetworzone, przynoszące niewielki dochód bogactwa naturalne, jak żyzna ziemia z niewydajnym rolnictwem, lasy czy wody. Bez inwestycji w przemysł trudno było osiągać z nich istotny dochód. Niewiele tam było owej nowoczesności i wcześniej, a II RP zaczynała dopiero modernizację tych terenów. W planach szeroko zakrojoną.

Czytaj także

 1
  • Akmola IP
    "Bulwar Flotylli Pińskiej" - nazwały zakamarek do 40 metrów w Warszawie to prosto znęcanie ....się z pamięci polskich marynarzy... . ..... Hańba Władzy Warszawy.
    Myślę księga była by ciekawsza i pełniejsza gdyby skorystały się wspomnieniami dzieci oficerów Flotylli Pińskiej.Aż oni są żywe i żyją w Warszawie .
    Dodaj odpowiedź 6 1
      Odpowiedzi: 0