Dwudziestolecie międzywojenneKatastrofa polskiego lotnictwa rozpoczęła się wiele lat przed wojną

Katastrofa polskiego lotnictwa rozpoczęła się wiele lat przed wojną

Dodano 7

Należy pamiętać, że Departament Lotnictwa był to tzw. tor pokojowy. Nie znajdziemy obiektywnych imperatywów zmuszających do wydzielenia dwóch torów dowodzenia: pokojowego i wojennego. Dodatkowo tor wojenny w przypadku lotnictwa długo nie istniał. Nikt tak wtedy nie robił i cała odpowiedzialność spoczywa tu na marszałku Piłsudskim.

Próby reformy

Marszałek Edward Rydz-Śmigły twierdził, że odziedziczył armię po Piłsudskim w opłakanym stanie. Wprowadzał powoli konieczne reformy, za jego czasów utworzono Sztab Lotniczy, a generał Józef Zając został mianowany Inspektorem Obrony Powietrznej Państwa. Generał Zając zaczął patrzeć na lotnictwo z punktu widzenia działań wojennych.

Pierwsze pytanie, jakie się tu nasuwa, to realne możliwości bojowe floty dwustu bombowców. W czasie pokoju mogła stanowić siłę odstraszająca, np. agresorzy mogliby obawiać się ataku na Polskę, ponieważ moglibyśmy w odwecie zbombardować Berlin na zachodzie lub Smoleńsk na wschodzie. W warunkach przewagi nieprzyjaciół pomysły bombardowania Szczecina czy Berlina były jednak nierealne. Bombowiec dwusilnikowy nie był więc potrzebny, wystarczyły maszyny jednosilnikowe. Z lotnictwem wroga należało walczyć w powietrzu, a nie bombardując lotniska. Stąd pewna zmiana sposobu patrzenia na lotnictwo, niestety spóźniona.

Galeria:
Wojna z Niemcami w polskiej prasie
Czytaj także:
Pościgowce - nieukończona broń polskiego lotnictwa

Badając wojskowość II Rzeczpospolitej rysuje się nam pewna dwoistość: nie tylko dwa tory: wojenny i pokojowy. Wytwórnie lotnicze cierpią na nadmiar zamówień i niedobór zamówień. Owszem, Polska byłą krajem zniszczonym przez I wojnę światową, z rozlicznymi problemami gospodarczymi, ale z drugiej strony mieliśmy być zdolni do wyposażenia lotnictwa wyłącznie w samoloty produkowane i zaprojektowane w kraju, wyposażone w polskie silniki. Czyli jesteśmy mocarstwem technologiczno-przemysłowym na poziomie USA, Wielkiej Brytanii i Francji. W owym czasie ZSRS i Niemcy korzystały z licencji. Wymogu takiej niezależności w warunkach wojny nie udało się utrzymać nawet Ameryce, która montowała w Mustangach licencyjne angielskie Merliny. Podstawy do tak ambitnych planów usamodzielnienia (autarkizacji) polskiego lotnictwa nie zostały do tej pory należycie objaśnione w literaturze przedmiotu. Nie ma tu dobrego wyjścia: albo rację ma gen. Rayski, utrzymujący, że byliśmy bez mała Ameryką, albo jego teraźniejsi obrońcy, twierdzący, że Polska była prawie trzecim światem.

Podchodząc do problemu dogmatycznie, oparcie sił lotniczych na samodzielnie skonstruowanych i produkowanych maszynach było możliwe, jednak za cenę wzrastającego zapóźnienia naszych sił powietrznych względem innych państw. Oto kształtuje się koncepcja Wilka, przez półtora roku zwlekają z budową prototypu, gdyż czekają na silniki. A przecież prototyp nie musi być wyposażony w docelowe motory. Można dać zastępcze, aby sprawdzić podstawowe elementy konstrukcji w locie. Do roku 1939 Francuzi zdołali przetestować dokładnie koncepcję niewielkiego dwusilnikowca myśliwskiego: najbardziej zbliżony do Wilka Hanriot H 220 zaczynał z dwoma rzędowymi silnikami chłodzonymi powietrzem o mocy 450 KM. Ponieważ były to jednostki realnie istniejące, dało się zamienić je na gwiazdowe motory Gnome Rhone GR 14M o mocy ok. 700 KM. I samolot ten został skreślony. Rodzina Potezów 630 z takimi samymi motorami GR 14M osiągała prędkość około 450 km/h, dominowały odmiany rozpoznawcze, szturmowe i lekkie bombowce. Rodzina Breguetów 690 weszła do służby jako szturmowce i samoloty rozpoznawcze osiągające prędkość około 500 km/h. Napędzane były one, podobnie jak Potezy, silnikami z rodziny GR 14M. W 1939 roku rozpoczęto budowę wersji myśliwskiej z silnikami GR 14N o mocy ponad 1000 KM.

Francuzi w roku 1939 pracowali już nad myśliwcami napędzanymi motorami o mocy ponad tysiąc koni mechanicznych, znacznie mocniejszymi niż siedemsetkonne GR 14M, mające być zastosowanymi w Lamparcie. W Polsce zdołano zbudować w tym czasie dwa prototypy Wilka, a prototyp Lamparta, mogący być przecież konstruowany równolegle, nie został nawet ukończony i oblatany. A w roku 1939 już był przestarzały.

Czytaj także:
Pearl Harbor Stevena Krawczyka

Nieudanego Wilka miał zastąpić PZL 50 Jastrząb. Mimo upływu czasu nie zmieniono założeń mocy maksymalnej (840 KM) co uczyniło ten samolot przestarzałym już w momencie oblotu. W Niemczech w tym samym roku oblatano Fw 190, który osiągał prędkość w granicach 600 km/h. W Anglii Hawker Tornado osiągnął prędkość ponad 600 km/h, jednak dopiero jesienią. Teoretyczne osiągi Jastrzębia były słabsze od produkowanych już seryjnie w 1939 roku samolotów Bf 109E, Supermarine Spitfire, Dewoitine D 520. Choć takie maszyny jak Fokker DXXI czy Gloster F.5/34 dowodzą, że było możliwe zbudowanie udanego myśliwca napędzanego silnikiem gwiazdowym Bristol Mercury, to Jastrząb okazał się niezdolnym do służby pierwszoliniowej i produkcję ograniczono do 30 sztuk szkolnych.

Szukanie odpowiedzialnych za ten stan rzeczy napotyka obecnie na pewne trudności. Zaczynając od samej góry: pomysł rezygnacji z myśliwca podstawowego (jednomiejscowy, jednosilnikowy) został wysunięty przez Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych marszałka Piłsudskiego? Z pewnością nie. Przez Sztab Główny? Ministra Wojny? Czy aby idea ta ukształtowała się w samym Departamencie Aeronautyki, gdzie jej promotorem stał się gen. Rayski? Wspomniane wyżej przeze mnie instytucje zaniedbały swoje rozumienie spraw lotniczych, przez co nie były w stanie pohamować radosnej twórczości koncepcyjnej Departamentu Lotnictwa. Zaległości z początku lat 30. nie udało się potem odrobić.

Czytaj także

 7
  • Wojciech Sopel IP
    @Sasza
    No jest to tekst niestety niezwykle aktualny. Napiszę tekst analogiczny o współczesności.

    @bachus81

    Suma, która ostatecznie zamykała kwotę budżetu rezerwy zaopatrzenia, wynika-
    ła z redukcji „maksymalistycznych” – z punktu widzenia budżetu państwa – planów KSUS
    i Sztabu Głównego. Ostatecznie to generalny inspektor sił zbrojnych – po konferencjach na 
    ten temat z ministrami skarbu i spraw wojskowych oraz szefem administracji armii – ustalał
    kwotę przeznaczoną na rezerwę zaopatrzenia
    103
    . Następnie kwota ta była rozdzielana przez
    szefa Sztabu Głównego
    104
    . Z relacji Wiatra wynika, że (...)
    Potrzeby na dany rok budżetowy
    ujęte w  1 redakcji projektu budżetu referowanego przeze mnie Szefowi Sztabu Gł.
    były sta-
    le wyższe, niż  ostateczna cyfra budżetu
    (a były one i  tak niższe niż  wynikałoby z  uchwał
    KSUS; podkreśl. – D.K.)
    105
    . Paradoksem było to, że z jednej strony generalny inspektor sił
    zbrojnych podpisywał, bez słowa komentarza, wszystkie uchwały KSUS, a następnie prze-
    znaczał na ich wykonanie zbyt małe kwoty
    106
    http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Przeglad_Historyczno_Wojskowy/Przeglad_Historyczno_Wojskowy-r2011-t12_(63)-n2_(235)/Przeglad_Historyczno_Wojskowy-r2011-t12_(63)-n2_(235)-s97-126/Przeglad_Historyczno_Wojskowy-r2011-t12_(63)-n2_(235)-s97-126.pdf

    O Jastrzebiu:
    http://samolotypolskie.blogspot.com/2015/01/dlaczego-jastrzab-zawiod-czesc-i.html
    I następne części.

    O protoypie:
    Np. prototyp Bf 109 latał z Kestrelem. Pierwsze serie BF 110 miały silniki zastępcze. Wilk powinien być budowany od razu i nie czekać na silniki. Oblatać go powinni z dostepnymi motorami o masie ok 200 kg.

    O Rayskim:
    Zachęcam do lektury moich innych tekstów. Tak właśnie było - Rayski był torem pokojowym i z punktu widzenia pokojowego patrzył. No jednak chyba Malaka sobie poczytamy co nie?
    Generalnie uważnie czytaj dostępny materiał, bo gen. Rayski obsmarowuje resztę, reszta jego itp.
    Jedni drugich pogrążają.

    @all
    Pod tekstem Doktryna Rayskiego Marek Pacyński napisał elaborat bez żadnego konkretu. Emocjonalne wynurzenia. Staram się nie pisać o owych współczesnych kontrowersjach, aby skupić się na tematyce. Malaka nie wystarczy czytać, trzeba rozumieć. Macie tu efekt krytycznej analizy tekstu.

    II
    Ramy tekstu pozwalają na sygnalizowanie jedynie problematyki, np. rewolty gen. Zająca. Czy chciał on w ogóle skasować Łosie?
    Dodaj odpowiedź 1 0
      Odpowiedzi: 0
    • Wojciech Sopel IP
      Pamiętajcie o ograniczeniach wielkości artykułu. Tu zostało ok 50% treści.
      Gwoli refleksji przytaczam:
      Zakłady PZL były w stanie opanować technologię produkcji samolotów metalowych pod koniec lat XX dwudziestego wieku. Podjęcie decyzji o produkowanie wyłącznie bojowych samolotów metalowych sprawiło, że tylko w PZL można było produkować maszyny wojenne. Co prawda produkcja tam w zasadzie była wystarczająca pod względem ilościowym, ale były problemy z jednoczesnym produkowaniem kilku typów na raz. Z bliżej niejasnych powodów inne wytwórnie, jak PWS nie mogły otrzymać licencji na samoloty metalowe i opanować ich produkcji. Z silnikami było podobnie. Nie jest do końca jasne, czy możliwa była jednoczesna produkcja motorów dwóch rodzajów: z jednej strony rzędowej PZL Foki a z drugiej gwiazdowych Pegazów i Merkurych. Być może mamy tu do czynienia z typowymi problemami rozwijającego się planowania socjalistycznego: monopolistyczne wytwórnie zaniżały swoje możliwości a zawyżały ceny. Dlatego Łoś opuszczający wytwórnię to był w zasadzie półprodukt, wymagający włożenia wielu roboczogodzin do wykończenia. A w zasadzie czemu silników nie ujednolicić jeszcze bardziej i nie wyposażyć Łosia w cztery Foki? Wtedy rozłożyliby też program budowy tego bombowca.
      Dodaj odpowiedź 8 1
        Odpowiedzi: 0
      • Sasza IP
        Nic w tym biedakiblu sie nie zmienilo od 100 lat
        Dodaj odpowiedź 11 6
          Odpowiedzi: 0
        • bachus81 IP
          Bardzo niesprawiedliwy i ogólnikowy, z ogromem błędów artykuł.

          "zapóźnione było również zaplecze, czyli transport zaopatrzenia i budowa lotnisk. "

          Kogo była to wina ? Proszą przeczytać co zrobił z francuską pożyczką, "bohater" NDecji gen. Zagórowski. Jak zmarnował olbrzymie pieniądze. Część środków ukradł , afera "Frankopolu". Polskiemu lotnictwu zabrakło funduszy oraz czasu, które zmarnował protegowany Sikorskiego.

          "Z niejasnych powodów inne wytwórnie, jak PWS nie mogły otrzymać licencji a samoloty metalowe i opanować ich produkcji."

          Bardzo ciekawe bo PWS dostał zlecenie na całkowicie metalowe P.11g "Kobuz". LWS rozpoczął produkcję LWS-3 "Mewa" , który był konstrukcją mieszaną.

          "Podobnie było z silnikami."

          PWS i LWS nie miały budować silników ! Silniki budowały : PZL WS-1 oraz PZL WS-2.

          "Być może mamy tu do czynienia z typowymi problemami rozwijającego się planowania socjalistycznego: " Bełkot. W jakim stanie był polski przemysł lotniczy przed majem 1926 roku ?

          "Postulowane pościgowce skończyły się na nieudanych prototypach," Wilka zabił brak silnika, który uwzględniono w projekcie. Pomysł samoloty wielozadaniowego, jakim miał być Wilk, by bardzo odważny oraz nowatorski. Zawiodło planowanie. Budowę płatowca, opiera się o konkretny i istniejący silnik. Wilka można podsumować stwierdzeniem, że Rayski miał genialny plan, który beznadziejnie zepsuł.

          to w sytuacji opóźnienia produkcji pościgowców, rzucamy najpierw wszystkie środki na wytworzenie bombowce, a potem nadrabiamy problemy z myśliwcami."

          Doktryna licznego lotnictwa bombowego, nie była polskim pomysłem. W połowie lat 30tych, była bardzo popularna. Gwałtowny rozwój silników, spowodował, że miała sens w połączeniu z silnym lotnictwem myśliwsko-eskortowym.

          "Generalny Inspektor Sił Zbrojnych (GISZ) marszałek Edward Rydz-Śmigły obcinał środki na projekty moderizacyjne skierowane do realizacji przez Komitet do spraw Uzbrojenia i Sprzętu (KSUS). " oraz 

          "Generał Rayski kreując swoje wizje był też nieco skrępowany realiami. Musiał też spełnić pewne wymogi formalne, np. złożyć formalny wniosek o zgodę na budowę prototypu."

          Bzdura. gen Rayski miał całkowitą swobodę w zakresie lotnictwa. Nikt mu środków nie obcinał.

          " Generał Zając zaczął patrzeć na lotnictwo z punktu widzenia działań wojennych." Rayski patrzył na lotnictwo z perspektywy pokojowej ?

          "Bombowiec dwusilnikowy nie był więc potrzebny, wystarczyły maszyny jednosilnikowe."
          Tak i nie. Był potrzebny, lecz nie był niezbędny. Zdecydowanie lepszym wyborem, byłaby realizacja projektów P.50 "Jastrząb" oraz P.46 "Sum" .

          "A przecież prototyp nie musi być wyposażony w docelowe motory" Ciekawe ? Kazus Wilka, pokazuje że musiał.

          "W Polsce zdołano zbudować w tym czasie dwa prototypy Wilka, a prototyp Lamparta, mogący być przecież konstruowany równolegle, nie został nawet ukończony i oblatany."

          Równolegle powinien być konstruowany P.50.

          to Jastrząb okazał się niezdolnym do służby pierwszoliniowej i produkcję ograniczono do 30 sztuk szkolnych." haha bzdura na biegunach. Po wprowadzeniu niezbędnych poprawek, lato 1939 roku, Jastrząb został skierowany do produkcji. Zamówienie opiewało na 300 sztuk !!! We wrześniu prawie ukończono 5 sztuk.

          "Zaległości z początku lat 30. nie udało się potem odrobić." Zaległości nie udało się nadrobić, ale nie lat 30tych. W pierwszej połowie lat 30tych ,polski przemysł lotniczy wyprodukował bardzo udane konstrukcje np. P.7, P.11, P.24, P-23 .
          Dodaj odpowiedź 33 6
            Odpowiedzi: 1