Dwudziestolecie międzywojenneKatastrofa polskiego lotnictwa rozpoczęła się wiele lat przed wojną

Katastrofa polskiego lotnictwa rozpoczęła się wiele lat przed wojną

Samolot PZL-37
Samolot PZL-37 "Łoś" z cywilnymi znakami rozpoznawczymi SP-BNL podczas lotu nad Warszawą. Widoczna Wisła i zabudowa Gocławia. Rok 1939 / Źródło: NAC
Dodano 7
Próby modernizacji polskiego lotnictwa pod koniec lat 30. zakończyły się katastrofą. Polskie dowództwo wybierało kierunki rozwoju inne niż pozostałe państwa tworzące siły powietrzne. Zrezygnowano m.in. z budowy jednomiejscowych, jednosilnikowych myśliwców, które w nadchodzącej wojnie okazały się decydujące w starciu o dominację w powietrzu.

Podjęcie decyzji o produkowaniu wyłącznie metalowych samolotów bojowych sprawiło, że tylko w PZL można było produkować maszyny wojenne. Produkcja ta była w zasadzie wystarczająca pod względem ilościowym, ale pojawiły się problemy z produkcją kilku typów samolotów jednocześnie. Z niejasnych powodów inne wytwórnie, jak PWS nie mogły otrzymać licencji a samoloty metalowe i opanować ich produkcji. Podobnie było z silnikami. Nie jest również jasne, czy możliwa była jednoczesna produkcja motorów dwóch rodzajów - rzędowej PZL Foki i gwiazdowych Pegazów i Merkurych.

Być może mamy tu do czynienia z typowymi problemami rozwijającego się planowania socjalistycznego: monopolistyczne wytwórnie zaniżały swoje możliwości produkcyjne, a zawyżały ceny. Dlatego Łoś opuszczający wytwórnię był w zasadzie półproduktem, wymagającym włożenia wielu godzin pracy w wykończenia. W zasadzie dlaczego nie ujednolicić silników jeszcze bardziej i wyposażyć Łosia w cztery Foki. To rozłożyłoby też program budowy tego bombowca.

Doktryna odstraszania bombowego

Realizacja planów modernizacji lotnictwa z lat 1932-34 - po pięciu latach narad, wytycznych, planów – zaowocowała wprowadzeniem linii 36 średnich bombowców Łoś, zresztą nie w pełni wyposażonych. Nie wszystkie miały systemy łączności pokładowej. Nie zdołano przeprowadzić kompensacji części busol. Ogólnie zbudowano prawie sto Łosi, z których kilka się rozbiło. Maszyny znajdujące się w szkolnictwie były skompletowane jeszcze gorzej, niż liniowe. Części nie zdołano wyposażyć.

Postulowane pościgowce skończyły się na nieudanych prototypach, zapóźnione było również zaplecze, czyli transport zaopatrzenia i budowa lotnisk. Powstaje więc pytanie: czy faktycznie sanacja robiła wszystko, co możliwe w celu modernizacji lotnictwa? Albo nie było zaniedbań i faktycznie realne możliwości Polski były tak niewielkie, albo ówcześni decydenci traktowali lotnictwo po macoszemu i z ulgą zabierali konieczne do jego rozbudowy środki. Pretekstem było zaś opóźnienie w konstruowaniu nowych samolotów. Wydaje się logiczne, że jeśli do roku 1942 mamy wyprodukować 200 bombowców i 300 pościgowców, to w sytuacji opóźnienia produkcji pościgowców, rzucamy najpierw wszystkie środki na wytworzenie bombowce, a potem nadrabiamy problemy z myśliwcami.

Galeria:
Wojna z Niemcami w polskiej prasie
Czytaj także:
Doktryna Rayskiego

Generalny Inspektor Sił Zbrojnych (GISZ) marszałek Edward Rydz-Śmigły obcinał środki na projekty moderizacyjne skierowane do realizacji przez Komitet do spraw Uzbrojenia i Sprzętu (KSUS). Nie informował o tych cięciach owego KSUS-u, co obciąża poważnie sanacyjne zarządzanie wojskiem. Z drugiej strony gen. Rayski starał się zaspokoić potrzeby lotnicze tegoż wojska jak najniższym kosztem. Stąd wykreowanie tzw. lotnictwa towarzyszącego o zerowej wartości bojowej, a także pomysły na niskopułapowy pseudomyśliwiec nie nadający się do walki, o zerowej bądź znikomej wartości bojowej (PZL 39 i następcy). Jak widać przede wszystkim kierował się takimi kryteriami, jak koszt godziny lotu szkoleniowego. Inną sferą zainteresowania były prestiżowe osiągnięcia w międzynarodowym środowisku lotniczym. Wystawienie niedziałającego Wilka na Międzynarodowym Salonie w Paryżu było mimo wszystko pewnym sukcesem.

Generał Rayski kreując swoje wizje był też nieco skrępowany realiami. Musiał też spełnić pewne wymogi formalne, np. złożyć formalny wniosek o zgodę na budowę prototypu. Czy faktycznie budowa takiego prototypu musiała czekać na wydanie tej zgody przez Sztab Główny? Wydaje się że jednym z podstawowych problemów badawczych było przywiązywanie wagi do pewnych formalności, które musiały być dopełnione. Rezygnacja z jednosilnikowych jednomiejscowych myśliwców była zaś autorskim pomysłem Departamentu Aeronautyki, który to pomysł nie spotkał się z należytą krytyką wyższych szczebli. Nikt na świecie tak nie robił i gdyby myśliwce faktycznie okazały się bojowo niesprawne, gen. Rayski zostałby okrzyknięty lotniczym wizjonerem. Ponieważ było dokładnie odwrotnie: myśliwce się sprawdziły, a niewielkiego dwusilnikowca ze słabymi silnikami nie udało się zbudować w ogóle, Rayskiemu przysługują określenia zgoła przeciwne.

 7
  • Wojciech Sopel IP
    @Sasza
    No jest to tekst niestety niezwykle aktualny. Napiszę tekst analogiczny o współczesności.

    @bachus81

    Suma, która ostatecznie zamykała kwotę budżetu rezerwy zaopatrzenia, wynika-
    ła z redukcji „maksymalistycznych” – z punktu widzenia budżetu państwa – planów KSUS
    i Sztabu Głównego. Ostatecznie to generalny inspektor sił zbrojnych – po konferencjach na 
    ten temat z ministrami skarbu i spraw wojskowych oraz szefem administracji armii – ustalał
    kwotę przeznaczoną na rezerwę zaopatrzenia
    103
    . Następnie kwota ta była rozdzielana przez
    szefa Sztabu Głównego
    104
    . Z relacji Wiatra wynika, że (...)
    Potrzeby na dany rok budżetowy
    ujęte w  1  redakcji projektu budżetu referowanego przeze mnie Szefowi Sztabu Gł.
    były sta-
    le wyższe, niż  ostateczna cyfra budżetu
    (a były one i  tak niższe niż  wynikałoby z  uchwał
    KSUS; podkreśl. – D.K.)
    105
    . Paradoksem było to, że z jednej strony generalny inspektor sił
    zbrojnych podpisywał, bez słowa komentarza, wszystkie uchwały KSUS, a następnie prze-
    znaczał na ich wykonanie zbyt małe kwoty
    106
    http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Przeglad_Historyczno_Wojskowy/Przeglad_Historyczno_Wojskowy-r2011-t12_(63)-n2_(235)/Przeglad_Historyczno_Wojskowy-r2011-t12_(63)-n2_(235)-s97-126/Przeglad_Historyczno_Wojskowy-r2011-t12_(63)-n2_(235)-s97-126.pdf

    O Jastrzebiu:
    http://samolotypolskie.blogspot.com/2015/01/dlaczego-jastrzab-zawiod-czesc-i.html
    I następne części.

    O protoypie:
    Np. prototyp Bf 109 latał z Kestrelem. Pierwsze serie BF 110 miały silniki zastępcze. Wilk powinien być budowany od razu i nie czekać na silniki. Oblatać go powinni z dostepnymi motorami o masie ok 200 kg.

    O Rayskim:
    Zachęcam do lektury moich innych tekstów. Tak właśnie było - Rayski był torem pokojowym i z punktu widzenia pokojowego patrzył. No jednak chyba Malaka sobie poczytamy co nie?
    Generalnie uważnie czytaj dostępny materiał, bo gen. Rayski obsmarowuje resztę, reszta jego itp.
    Jedni drugich pogrążają.

    @all
    Pod tekstem Doktryna Rayskiego Marek Pacyński napisał elaborat bez żadnego konkretu. Emocjonalne wynurzenia. Staram się nie pisać o owych współczesnych kontrowersjach, aby skupić się na tematyce. Malaka nie wystarczy czytać, trzeba rozumieć. Macie tu efekt krytycznej analizy tekstu.

    II
    Ramy tekstu pozwalają na sygnalizowanie jedynie problematyki, np. rewolty gen. Zająca. Czy chciał on w ogóle skasować Łosie?
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Wojciech Sopel IP
      Pamiętajcie o ograniczeniach wielkości artykułu. Tu zostało ok 50% treści.
      Gwoli refleksji przytaczam:
      Zakłady PZL były w stanie opanować technologię produkcji samolotów metalowych pod koniec lat XX dwudziestego wieku. Podjęcie decyzji o produkowanie wyłącznie bojowych samolotów metalowych sprawiło, że tylko w PZL można było produkować maszyny wojenne. Co prawda produkcja tam w zasadzie była wystarczająca pod względem ilościowym, ale były problemy z jednoczesnym produkowaniem kilku typów na raz. Z bliżej niejasnych powodów inne wytwórnie, jak PWS nie mogły otrzymać licencji na samoloty metalowe i opanować ich produkcji. Z silnikami było podobnie. Nie jest do końca jasne, czy możliwa była jednoczesna produkcja motorów dwóch rodzajów: z jednej strony rzędowej PZL Foki a z drugiej gwiazdowych Pegazów i Merkurych. Być może mamy tu do czynienia z typowymi problemami rozwijającego się planowania socjalistycznego: monopolistyczne wytwórnie zaniżały swoje możliwości a zawyżały ceny. Dlatego Łoś opuszczający wytwórnię to był w zasadzie półprodukt, wymagający włożenia wielu roboczogodzin do wykończenia. A w zasadzie czemu silników nie ujednolicić jeszcze bardziej i nie wyposażyć Łosia w cztery Foki? Wtedy rozłożyliby też program budowy tego bombowca.
      Dodaj odpowiedź 5 1
        Odpowiedzi: 0
      • Sasza IP
        Nic w tym biedakiblu sie nie zmienilo od 100 lat
        Dodaj odpowiedź 7 5
          Odpowiedzi: 0
        • bachus81 IP
          Bardzo niesprawiedliwy i ogólnikowy, z ogromem błędów artykuł.

          "zapóźnione było również zaplecze, czyli transport zaopatrzenia i budowa lotnisk. "

          Kogo była to wina ? Proszą przeczytać co zrobił z francuską pożyczką, "bohater" NDecji gen. Zagórowski. Jak zmarnował olbrzymie pieniądze. Część środków ukradł , afera "Frankopolu". Polskiemu lotnictwu zabrakło funduszy oraz czasu, które zmarnował protegowany Sikorskiego.

          "Z niejasnych powodów inne wytwórnie, jak PWS nie mogły otrzymać licencji a samoloty metalowe i opanować ich produkcji."

          Bardzo ciekawe bo PWS dostał zlecenie na całkowicie metalowe P.11g "Kobuz". LWS rozpoczął produkcję LWS-3 "Mewa" , który był konstrukcją mieszaną.

          "Podobnie było z silnikami."

          PWS i LWS nie miały budować silników ! Silniki budowały : PZL WS-1 oraz PZL WS-2.

          "Być może mamy tu do czynienia z typowymi problemami rozwijającego się planowania socjalistycznego: " Bełkot. W jakim stanie był polski przemysł lotniczy przed majem 1926 roku ?

          "Postulowane pościgowce skończyły się na nieudanych prototypach," Wilka zabił brak silnika, który uwzględniono w projekcie. Pomysł samoloty wielozadaniowego, jakim miał być Wilk, by bardzo odważny oraz nowatorski. Zawiodło planowanie. Budowę płatowca, opiera się o konkretny i istniejący silnik. Wilka można podsumować stwierdzeniem, że Rayski miał genialny plan, który beznadziejnie zepsuł.

          to w sytuacji opóźnienia produkcji pościgowców, rzucamy najpierw wszystkie środki na wytworzenie bombowce, a potem nadrabiamy problemy z myśliwcami."

          Doktryna licznego lotnictwa bombowego, nie była polskim pomysłem. W połowie lat 30tych, była bardzo popularna. Gwałtowny rozwój silników, spowodował, że miała sens w połączeniu z silnym lotnictwem myśliwsko-eskortowym.

          "Generalny Inspektor Sił Zbrojnych (GISZ) marszałek Edward Rydz-Śmigły obcinał środki na projekty moderizacyjne skierowane do realizacji przez Komitet do spraw Uzbrojenia i Sprzętu (KSUS). " oraz 

          "Generał Rayski kreując swoje wizje był też nieco skrępowany realiami. Musiał też spełnić pewne wymogi formalne, np. złożyć formalny wniosek o zgodę na budowę prototypu."

          Bzdura. gen Rayski miał całkowitą swobodę w zakresie lotnictwa. Nikt mu środków nie obcinał.

          " Generał Zając zaczął patrzeć na lotnictwo z punktu widzenia działań wojennych." Rayski patrzył na lotnictwo z perspektywy pokojowej ?

          "Bombowiec dwusilnikowy nie był więc potrzebny, wystarczyły maszyny jednosilnikowe."
          Tak i nie. Był potrzebny, lecz nie był niezbędny. Zdecydowanie lepszym wyborem, byłaby realizacja projektów P.50 "Jastrząb" oraz P.46 "Sum" .

          "A przecież prototyp nie musi być wyposażony w docelowe motory" Ciekawe ? Kazus Wilka, pokazuje że musiał.

          "W Polsce zdołano zbudować w tym czasie dwa prototypy Wilka, a prototyp Lamparta, mogący być przecież konstruowany równolegle, nie został nawet ukończony i oblatany."

          Równolegle powinien być konstruowany P.50.

          to Jastrząb okazał się niezdolnym do służby pierwszoliniowej i produkcję ograniczono do 30 sztuk szkolnych." haha bzdura na biegunach. Po wprowadzeniu niezbędnych poprawek, lato 1939 roku, Jastrząb został skierowany do produkcji. Zamówienie opiewało na 300 sztuk !!! We wrześniu prawie ukończono 5 sztuk.

          "Zaległości z początku lat 30. nie udało się potem odrobić." Zaległości nie udało się nadrobić, ale nie lat 30tych. W pierwszej połowie lat 30tych ,polski przemysł lotniczy wyprodukował bardzo udane konstrukcje np. P.7, P.11, P.24, P-23 .
          Dodaj odpowiedź 27 2
            Odpowiedzi: 1

          Więcej historii