Dwudziestolecie międzywojenneSeks, narkotyki, Łempicka. Tajemnice życia bogini art déco

Seks, narkotyki, Łempicka. Tajemnice życia bogini art déco

"Autoportret w zielonym bugatti", obraz Tamary Łempickiej / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano 15
Jej swoboda obyczajowa nawet dziś szokuje. Jednak obrazy malarki osiągają zawrotne ceny.

Tamara Łempicka była „nienasycona seksualnie, teatralna, elegancka, bystra i utalentowana”, a do tego „romansowała z każdym mężczyzną i każdą kobietą, których uznała za pięknych”. Nie brakowało też seksu grupowego w oparach kokainy i alkoholu oraz romansów z prostytutkami i marynarzami. Jak większość kobiet tamtej epoki konsekwentnie się odmładzała, konfabulując przy okazji na temat swojego pochodzenia. Twierdziła, że urodziła się i wychowała w Warszawie, podczas gdy naprawdę przyszła na świat w 1898 r. w Moskwie. I chociaż zawsze uważała się za Polkę, to w rzeczywistości była jednym z trojga dzieci zamożnego żydowsko-polskiego małżeństwa. Często podróżowała do Petersburga, gdzie mieszkała siostra matki wraz z mężem, zamożnym prawnikiem Maurycym Stifterem. Tam też poznała Tadeusza Łempickiego, za którego niebawem miała wyjść za mąż.

Miłość i rewolucja

Ojcem jej wybrańca był przedstawiciel Towarzystwa Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej w Petersburgu. Tadeusz ukończył prawo, nigdy jednak nie należał do mężczyzn nadmiernie pracowitych. Lubił kobiety i dobrą zabawę, najwyraźniej uważał, że dżentelmen po prostu ma pieniądze, a nie musi się o nie starać. Był nieprawdopodobnie przystojny i nigdy nie narzekał na brak adoratorek.

Rodzina miała jednak problemy finansowe, natomiast Tamara miała obiecany duży posag, co było poważnym argumentem dla pozbawionego pieniędzy Tadeusza. Dziewczyna sprawnie to wykorzystała i Stifter wystąpił w roli pośrednika. „Wyłożę karty na stół – powiedział w rozmowie z Tadeuszem. – Jesteś eleganckim mężczyzną, ale nie masz dużo pieniędzy. Mam siostrzenicę, Polkę, którą chciałbym wydać za mąż. Jeśli się z nią ożenisz, dam jej posag. W każdym razie już ją znasz”.

Tamara chciała mieć jednak pewność, że narzeczony nie zrezygnuje ze ślubu, i zaszła z nim w ciążę. W tej sytuacji Łempicki nie miał już wyjścia i musiał poślubić kochankę, aby uniknąć skandalu. Ich jedyna córka Kizette przyszła na świat we wrześniu 1916 r.

Młoda pani Łempicka nie była jednak wierną żoną i w jej życiu szybko pojawili się inni mężczyźni. Jeszcze podczas wesela poznała „oszałamiająco przystojnego dyplomatę z Syjamu”, w którego łóżku wylądowała zaraz po zakończeniu miesiąca miodowego. Bezpruderyjność Tamary przydała się jednak po aresztowaniu męża przez bolszewików. Chcąc go ocalić, trafiła do szwedzkiego konsula, który zażądał, aby w zamian została jego kochanką, wyjaśniając, że jest to „usługa za usługę”.

Oboje dotrzymali słowa, dzięki czemu Łempiccy po kilkunastu miesiącach mogli spotkać się w Paryżu. Tam Tamara stwierdziła, że partner nie był już tym samym człowiekiem, którego znała. Stał się małomówny, apatyczny, często nawiedzała go depresja. Pomimo fatalnej sytuacji finansowej nie zamierzał podjąć pracy. Nie zrobiło na nim wrażenia nawet to, że ostatni klejnot Tamary – ślubny złoty pierścionek z trzykaratowym brylantem i rubinami – trafił pod zastaw w tanim hotelu w Paryżu.

Stolica świata

Miasto nad Sekwaną szybko powracało do życia po wojennym koszmarze i niebawem znów stało się centrum światowej kultury. Zakończenie konfliktu wywołało eksplozję niezwykłej radości życia, znikały dotychczasowe normy obyczajowe. Eksperymentowano z narkotykami, zapanowała swoboda erotyczna, a przyjęcia towarzyskie przekształcały się w seksualno-alkoholowe orgie. W jednej z takich imprez, zorganizowanej przez studentów Akademii Sztuk Pięknych, wziął udział Artur Rubinstein w towarzystwie skrzypka Jaschy Heifetza.

„Cała ogromna sala była zatłoczona – wspominał pianista. – Pośrodku znajdowała się okrągła estrada. Dziewczęta, przeważnie modelki, miały na sobie lekkie tuniki korzystnie uwydatniające ich nagie ciała. […] W miarę upływu czasu następowało coraz większe rozpasanie. Wiele tunik porzucono w loży na galerii będącej zaimprowizowaną garderobą. Taniec zamienił się w inny rodzaj zabawy doprowadzanej artystycznie do końca. Była to rzymska orgia, w porządku, jednakże wyobraźnia paryskich studentów według mnie znacznie przewyższyła wyobraźnię starożytnych Rzymian, z którymi chcieli rywalizować. Heifetz, lekko przerażony, patrzył na wszystko szeroko otwartymi oczami. Ujrzawszy śliczną modelkę gwałconą na estradzie przez dwóch przedsiębiorczych studentów […], chciał już iść do domu w obawie, że za chwilę zjawi się policja, by aresztować »zbrodniarzy«. Uspokoiłem go i zabrałem do garderoby, gdzie można było także wypić czarną kawę, tam jednak natknęliśmy się na osobliwą scenę – niemłoda już kobieta pilnująca garderoby chętnie pozwalała nastawać na swoją cnotę kilku nader ochoczym amateurs. Bardzo mnie to ubawiło, ale Jascha z wrażenia omal nie zemdlał”.

Tamarę pociągał artystyczny świat Paryża, a o jej losach zadecydowała rozmowa z młodszą siostrą. Adrianna przypomniała jej, że przecież od dzieciństwa przejawiała zdolności plastyczne, a w Petersburgu brała lekcje rysunku i malarstwa. Dlatego też zaproponowała, aby Tamara wznowiła naukę w Paryżu, gdyż tworząc portrety na zamówienie, mogłaby zarabiać przyzwoite pieniądze. Projekt sfinansował Maurycy Stifter.

Początkowo studiowała u Maurice’a Denisa, przyjaciela Paula Gauguina, a następnie przeniosła się do André Lhote’a. Miała dużo szczęścia, gdyż Lhote był obrońcą kubizmu łączącym tradycję z nowymi prądami w sztuce. Fuzja nowoczesności z dorobkiem poprzednich epok doskonale wpisywała się w gust zamożnej paryskiej klienteli i styl Łempickiej został natychmiast zaakceptowany. Tamarę okrzyknięto jedną z największych gwiazd nurtu art déco, a jedną z jej prac przyjęto do Salonu Jesiennego zaledwie trzy lata po rozpoczęciu przez nią nauki malarstwa. Pani Łempicka miała naprawdę niezwykły talent…

Sztuka i skandal

Pierwsze sukcesy stały się dla Tamary bodźcem do pracy. Każdego dnia kilka godzin spędzała na szkicowaniu, a malowała od północy do świtu. Wyprowadziła się z taniego hoteliku i kupiła niewielkie, trzypokojowe mieszkanie na Montparnassie. A chociaż nigdy się do tego nie przyznała, w zakupie bardzo pomogło jej to, że Tadeusz dostał nieźle płatną posadę w Banque de Commerce.

Podstawą sukcesu był właściwy dobór klienteli. Wprawdzie Tamara malowała wiele osób anonimowych, które zafascynowały ją swoją urodą, ale dobrze za obrazy płacili tylko ludzie zamożni i wpływowi. Łempicka doskonale to rozumiała, dlatego zabiegała o odpowiednią klientelę i portretowała wielu arystokratów, przemysłowców czy finansistów.

Duży wpływ na karierę Tamary miała jej znajomość z Natalie Barney. Amerykanka była stałą bywalczynią podejrzanych nocnych klubów nad Sekwaną, które chętnie odwiedzali tacy ludzie jak „natarczywa lesbijka księżna de la Salle”. Jej goście „pracowicie rozcierali haszysz i wsypywali go do musującej tarniówki”, a efektem takich wieczorów były „liczne spotkania wyznaczane sobie przez kobiety, które poczuły do siebie sympatię”.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 6/2017
Artykuł został opublikowany w 6/2017 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 15
  • Paweł IP
    Dzisiejsza prawica (Do Rzeczy etc.) to tylko wczorajsza lewica. Tekst pełen ochów i achów nad zdrożnością i obsceną, a przy tym bezkrytyczne podejście do średniego sortu twórczości Łempickiej. Co to w ogóle za bełkot "panie – kobiety wyzwolone z dawnych przesądów". Te dawne przesądy to katolicka moralność. Rozumiem, że "panie", o których mowa w ten sposób usprawiedliwiały swoją rozwiązłość, ale autor nie musi owych bredni powtarzać. No, chyba, że tak jak wspominane "damy" uwolnił się z pod katolickiej moralności.
    Dodaj odpowiedź 26 26
      Odpowiedzi: 1
    • LupaToBuc IP
      Nadużywanie zaimków dzierżawczych i błędy wszelkiego typu (nie "tarniówka", tylko TARNINÓWKA, Nie "de Lempicka", tylko LEMPICKA...) oraz masa źle przełożonych wklejek z internetu i brak redakcji = "ciekawy" tekst o niby wytwornej, a w istocie ultra komercyjnej topornej (vide: obrazy) zdegenerowanej Żydówce. Rozumiem, że to tak na pożegnanie roku...? Brawo.
      Dodaj odpowiedź 10 27
        Odpowiedzi: 2
      • ŻYD POLSKI IP
        Treść została usunięta
        Dodaj odpowiedź 5 22
          Odpowiedzi: 3
        • don marco IP
          Ciekawe, gdzie pani Tamara jest dzisiaj?
          Dodaj odpowiedź 12 4
            Odpowiedzi: 3

          Więcej historii