Dwudziestolecie międzywojenneCiężkie pobicie za obrazę Marszałka

Ciężkie pobicie za obrazę Marszałka

Dodano 26

Ten z wykształcenia rolnik, oficer Legionów i fanatyczny wielbiciel swego Komendanta, wpadł we wściekłość. Generał, jak sam zeznawał – już w czasie wojny, gdy przebywał na Zachodzie – »wobec umieszczenia w artykule przez Cywińskiego wyrażenia o marszałku Piłsudskim «kabotyn», jako kawaler orderu Virtuti Militari, stojąc na straży honoru zmarłego marszałka, kazałem oficerom 1. Dywizji Legionowej, odznaczonej orderami Virtuti Militari na sztandarach, ukarać przez pobicie po mordzie [sic! – przyp. M.W.] wyżej wspomnianego Cywińskiego oraz współwinnego wydawcę «Dziennika Wileńskiego», Zwierzyńskiego. Jako najwyższy rangą i stanowiskiem wojskowy w Wilnie powziąłem decyzję ukarania najmocniejszego po «mordzie»«”.

Napad ludzi w mundurach

„Dałem wytyczne – mówił Stefan Dąb-Biernacki – że w pobiciu wyżej wymienionych mają wziąć udział oficerowie tych pułków garnizonu wileńskiego, które są odznaczone orderami Virtuti Militari, uważając, że te pułki w pierwszym rzędzie muszą stać na straży honoru i czci zmarłego marszałka, te grupy oficerów z poszczególnych pułków miały być prowadzone przez oficerów sztabowych, odznaczonych orderami Virtuti Militari. Wykonanie planu powierzyłem wykonawcom mojej decyzji, nie wyznaczając poszczególnych osób, wychodząc z założenia, że oficerowie wezmą udział w powyższym ochotniczo. O wykonaniu mego rozkazu dowódcy poszczególnych grup pułków mieli mi złożyć meldunek”.

Czytaj także:
Czesi ratują agentów. Przykład, z którego nie skorzystał polski wywiad

W dniu 14 lutego 1938 r. rozkazy zostały wydane. W dowództwie 1. Dywizji Legionów mieli stawić się wyznaczeni oficerowie z pułków wileńskich – ubrani służbowo, z bronią krótką i szablami przy bokach oraz orderami na piersiach. Tam poinformowano ich, iż w „Dzienniku Wileńskim” pojawił się artykuł szkalujący Józefa Piłsudskiego i w związku z tym – z rozkazu gen. Stefana Dęba-Biernackiego – żołnierze muszą zaprotestować oraz wymierzyć sprawiedliwość, gdyż „cześć marszałka Piłsudskiego została zbezczeszczona”. Oficerów podzielono na cztery grupy. Jedna z nich miała udać się do mieszkania prof. Stanisława Cywińskiego. Kolejne – pojechać do mieszkań Aleksandra Zwierzyńskiego i dr. Zygmunta Fedorowicza. Ostatnia do redakcji dziennika.

Aleksander Zwierzyński oprócz tego, że był wówczas wydawcą „Dziennika Wileńskiego”, był także wcześniej posłem trzech kadencji, wicemarszałkiem Sejmu i jednym z działaczy ścisłego kierownictwa Stronnictwa Narodowego. Doktor Fedorowicz w okresie tzw. Litwy Środkowej został wybrany głosami ludu Wileńszczyzny do Sejmu Wileńskiego. Został jego wicemarszałkiem. To przede wszystkim usilnym zabiegom dr. Fedorowicza wilnianie zawdzięczali to, że ich ziemia bez żadnych warunków dodatkowych została włączona w skład Państwa Polskiego. Był on również dyrektorem Gimnazjum Zygmunta Augusta, wileńskim kuratorem oświaty, radnym z ramienia Stronnictwa Narodowego oraz redaktorem „Dziennika Wileńskiego”.

Czytaj także:
Polskie imperium kolonialne

Oficerowie wtargnęli do mieszkania prof. Cywińskiego. Według świadectwa Zygmunta Fedorowicza, który zapewne znał okoliczności napadu od poszkodowanego, „jeden z przybyłych oficerów oświadczył Cywińskiemu – »Pan ośmielił się obrazić marszałka Piłsudskiego«. Po tym oświadczeniu wszyscy oficerowie w liczbie 5–6 rzucili się na Cywińskiego, poczęli go bić, obalili na podłogę, bijąc i kopiąc leżącego aż do zemdlenia. Dokonawszy tego wyczynu, opuścili lokal. Dodajmy, że bili go na oczach przerażonej żony i 14-letniej córki.

Na Mostowej

Dwie kolejne grupy udały się pod wskazane adresy marszałka Zwierzyńskiego i dr. Fedorowicza. Nie zastawszy ofiar w mieszkaniach, zostały odwołane. Najliczniejsza grupa, korzystając z wojskowych aut, przybyła do redakcji „Dziennika Wileńskiego”, mieszczącej się przy ulicy Mostowej 1 w centrum miasta. Przebieg napaści na redaktorów i pracowników narodowej gazety możemy odtworzyć na podstawie tzw. materiałów dochodzeniowych zebranych przez sędziego Piotra Siekanowicza, w ramach powołanej w 1941 r. na uchodźstwie „Komisji w związku z wynikiem kampanii wojennej 1939 r”., wspomnień dr. Zygmunta Fedorowicza, a także kopii zeznania jednej z poszkodowanych – Zofii Kownackiej, złożonego 21 lutego 1938 r. Była ona działaczem Obozu Wielkiej Polski oraz SN w Wilnie, a także redaktorem „Dziennika Wileńskiego”.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 1/2015
Artykuł został opublikowany w 1/2015 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 26
  • szary starzec IP
    Pytanie do Autora: Czy czasem nie jest Pan od zawsze związny z endecją a jej wroga nie upatruje wśród piłsudczyków? Bo tak Pana pamiętam z Wilna sprzed wielu lat, a i potem z Warszawy:)...
    Dodaj odpowiedź 2 0
      Odpowiedzi: 0
    • szary starzec IP
      Był niedawno głośny taki facet, co to opluwał tragiczną śmierć człowieka zasłużonego dla Polski. Pewny wpływowy segment mediów robił z owego faceta filozofa, sprawnego działacza gospodarczego, nadzieję młodego pokolenia i wzorzec moralny. Ów wzorzec zachęcał do plucia na zmarłych, szydził z ich żałobników, rzucał potwarze na Bogu ducha winnych ludzi i twierdził że Polska bedzie rajem, jeśli z niej (...) się inaczej niż on myślących. Niestet, Polacy, zamiast spuścić mu (...), udawali że deszczyk pada - facet nie poniósł żadnych konsekwencji... Cóż, piłudczyków już nie ma, Dąb-Biernacki nie żyje... Mamy nowe obyczaje, dajemy (...) Obcym, Obcych traktujemy wspaniałomyślnie i mamy za swoich, Obcy dyktują nam standardy swojej tolerancji, szydzą z naszej historii i wyciagają z niej nasze grzechy, bo przecież w ojczyźnie Obcych, i poza Polską, była i jest idylla, nikt nikogo nie krzywdzi a ludzie okazują sobie miłość na każdym kroku. Życie polityczne u Obcych nie zna tajnych likwidacji wrogów, tajnych bezwzględnych ze względu na stopień zagrożenia operacji i gier wywiadowczych, działania hybrydowego za pomocą mediów i wykorzystywania pożytecznych idiotów oraz ludzi naiwnych, promowania i lansowania karierowiczów itd. Przeciez w krajach Obcych w toaletach nie ma fekaliów ale tylko płatki róży, i zamiast smrodu pachnie tam lawendą i lasem sosnowym, nie ma tam wysypisk śmierdzących śmieci tylko pola eko, pachące żywicą jak u Fiedlera. Ech, ta nasza straszna historia, ten straszny Dąb-Biernacki, ci straszni piłsudczycy, brrrr... Piekło:(...
      Dodaj odpowiedź 5 0
        Odpowiedzi: 1
      • Władysław Droh-Drohojewski IP
        Komuniści w PRL-u, bardzo dbali o publikacje podobnych do tego artykułów. Chodziło im o skonfliktowanie środowisk prawicy niepodległościowej i narodowej. I ciągłe tego przypominanie...i do dziś jątrzą.
        Prawda jest trochę inna. Piłsudski cenił Narodową Demokrację za potencjał patriotyzmu, który w niej drzemał, a Dmowski miał wiele szacunku dla poczynań państwowotwórczych Marszałka. Po 1935 roku, nastąpiło (dzięki Rydzowi-Śmigłemu) zbliżenie sanacji i środowisk narodowych. Powstawały kluby 11 listopada, łączące piłsudczykowski etos niepodległościowy z hasłami Narodowej Demokracji. Niestety, agentura sowiecka starała się za wszelka cenę doprowadzić do konfliktu. Zjednoczona prawica patriotyczno-narodowa, nie dawała cienia szans na zwycięstwo sił komunistycznych w Polsce.
        Nie popełniajmy starych błędów. Łączmy siły. Środowiska prawicy niepodległościowej i narodowej posiadają ważną wspólną cechę: kochają Polskę i to powinno ich łączyć, na pohybel lewakom.
        Dodaj odpowiedź 8 3
          Odpowiedzi: 0
        • Czas prawdy IP
          Z jednej strony, ludzie Marszalka i ich prostacka wizja odrodzonej Polski, z drugiej, Dmowski i jego rozumne ukladanie porzadku bez afer i przewalek. I taka byla wlasnie ta nowowskrzeszona Polska. Trudna, ale nasza i niepodlegla. Oczywiscie na tym zerowaly mniejszosci narodowe i obce agentury, jak komunisci i V-kolumna Hitlera. Dzis zeruja glownie obce agentury i ich filie w postaci sejmowej opozycji i wielomilionowych nakladow niemieckich gazet i niemieckie telewizje dla Polakow.
          Dodaj odpowiedź 20 4
            Odpowiedzi: 1
          • gonzo IP
            I dokładnie w ten sam sposób powinno się podejść do posłów totalnej w Brukseli za szkalowanie kraju 5-eczka a co:) A w ramach uprzywilejowania płci"pięknej" p Róży podwójnie
            Dodaj odpowiedź 18 16
              Odpowiedzi: 0