Hańba Marszałka

Wiceminister spraw wewnętrznych Kazimierz Stamirowski podczas składania zeznań w procesie brzeskim, 26 października 1931 r.
Wiceminister spraw wewnętrznych Kazimierz Stamirowski podczas składania zeznań w procesie brzeskim, 26 października 1931 r. / Źródło: NAC
Dodano 7
Mój dziadek Stanisław, choć były żołnierz Legionów, ilekroć słyszał to nazwisko, czerwieniał, uderzał pięścią w stół czy co tam było pod ręką i krzyczał: „Gdzie jest gen. Zagórski, bandyto?!”

Mało kto zauważył – przynajmniej do chwili, gdy piszę te słowa – złożony przez Polskie Stronnictwo Ludowe projekt ustawy rehabilitującej skazanych w procesie brzeskim w 1933 r. działaczy ludowych i socjalistycznych. Rzecz ponoć wymaga aż ustawy, albowiem Ministerstwo Sprawiedliwości – do którego skierowano analogiczny wniosek w 2005 r. – orzekło wówczas, że prześladowanie przez rząd sanacyjny opozycji zgodne było z obowiązującym wówczas Kodeksem karnym z 1903 r. Witos, Ciołkosz, Kiernik i pozostali rzeczywiście bowiem „aktywnie sprzeciwiali się zwierzchności”, co właśnie kodeks ów karał więzieniem. Formalnie więc wszystko było w porządku.

Oczywiście nie jest w porządku, że rząd niepodległej Polski posłużył się w walce z legalnie działającą opozycją właśnie owym przepisem, po 1918 r. nigdy wcześniej niewykorzystywanym, a swego czasu napisanym specjalnie po to, by móc wygodniej karać Polaków za działalność niepodległościową. W tym także Piłsudskiego i jego bojowców, wśród których niepoślednią rolę odgrywał „najwierniejszy z wiernych” Walery Sławek – ten sam, który jako minister spraw wewnętrznych podpisał lewe nakazy aresztowania (lewe, bo pod pretekstem rzekomych kradzieży, których potem nawet już nie próbowano udowadniać, zmieniając zarzuty na polityczne) i inne dokumenty czyniące go formalnie głównym odpowiedzialnym za tę hańbę. I jak Wacław Kostek-Biernacki, który jako komendant twierdzy brzeskiej odpowiadał za wszystkie szykany, upokorzenia i wymyślne tortury, jakim przez trzy lata poddawano tam osadzonych polityków. Sędziwy już wówczas i schorowany premier Rządu Jedności Narodowej z 1920 r. zmuszany był do czyszczenia gołymi rękami latryn, innych wyprowadzano na pozorowane egzekucje, bito, przetrzymywano podczas mrozu w nieopalanych celach, uniemożliwiano załatwianie potrzeb fizjologicznych – wszystkie te sposoby pomysłowy Kostek rozwijał zresztą później, gdy awansował – m.in. za sprawą powyższych zasług – na naczelnika Berezy Kartuskiej.

Nie widzę potrzeby, by się szerzej o sprawie brzeskiej rozpisywać, bo doczekała się ona wystarczającej liczby rzetelnych i wyczerpujących opracowań. Problem w tym, że owe opracowania jak gdyby nie są przyjmowane do wiadomości. Piłsudski stał się dla naszego świętowania niepodległości tym, czym dla Halloween jest dynia, a dla Gwiazdki brzuchaty, czerwony na gębie opój w stroju krasnala, nie wiadomo dlaczego nazywany „świętym Mikołajem”. O Piłsudskim opowiada się i zadaje do recytowania wzniosłe kawałki dzieciom, pod portretem Piłsudskiego, najlepiej konnym, pstrzącym ściany wszystkich możliwych instytucji, fotografują się z zamiłowaniem politycy itd.

Łatwiej byłoby mi to znieść, gdyby śmierć zamknęła Piłsudskiemu oczy przed rokiem 1926. Niestety, ten ostatni, gangsterski rozdział jego politycznego życiorysu i wyczyny jego legionowych bandytów to niezaprzeczalne, historyczne fakty. Fakty, o których pamiętają tylko ludzie dziedzicznie obciążeni, tacy jak ja – mój dziadek Stanisław, jak mi opowiadał Tato, choć były żołnierz Legionów (twierdził, że II Brygady, ale na jednym zachowanym zdjęciu jest w mundurze I – ciekawe, może poprawił ten szczegół swej biografii?), ilekroć słyszał to nazwisko, czerwieniał, uderzał pięścią w stół czy co tam było pod ręką i krzyczał: „Gdzie jest gen. Zagórski, bandyto?!”.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 3/2016
Artykuł został opublikowany w 3/2016 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 7
  • Maciek z Gdyni IP
    Gdyby w taki sposób patrzeć na ikony polskiej historii, należałoby skreślić chyba wszystkie. Kazimierz Wielki - gwałciciel, porywacz. Chrobry - człowiek bez honoru łamiący swoje słowo. Połowa (jak nie więcej) królów i książąt piastowskich - bratobójcy, spiskowcy, zdrajcy. Inni królowie/ przywódcy? Można nawet Kościuszkę ocenić jako amerykańskiego szpiega. Prawda jest taka, że jak chciało się rządzić skutecznie, trzeba było brudzić ręce. Im bardziej niebezpieczne czasy - tym na większą skalę. A co do skutków rządu marszałka - tu trzeba sobie zadać pytanie jaką ponosi odpowiedzialność za klęskę państwa polskiego (a więc najważniejsze - skuteczność polityczna)? Nie wiemy. Bo wtedy nie żył, nie miał więc wpływu na posunięcia naszego kraju w momencie kiedy historia przyspieszyła. A znane są jego próby rozpętania wojny prewencyjnej. Kto wie? Może gdyby nie był schorowany i nie tracił powoli kontaktu z rzeczywistością to by wypaliło i EU zupełnie inaczej by wyglądała? Marszałek przestrzegał również Becka by ten nie opierał swojej polityki na ,,zgniłym zachodzie". Miał rację? Miał. I pewnie z taką wiedzą podejmowałby zupełnie inne decyzje niż późniejsi rządzący. Marszałka nie można oceniać zero-jedynkowo. Rozwadowski - twórca ,,cudu nad Wisłą"? Okay. Ale niech mi ktoś powie - czy fakt otaczania się kompetentnymi doradcami/dowódcami nie jest cechą prawdziwych przywódców? Także z niszczeniem wizerunku Piłsudskiego byłbym ostrożny. Wiadomo, wiele brudu ma za paznokciami, ale kto się bawi w politykę i rządzenie - ten zawsze ma ubrudzone dłonie. Proszę o tym pamiętać i oceniając takie ruchy jak np. ,,znikanie" pewnych ludzi, zadawać sobie pytania: dlaczego? Po co? Czym dany osobnik zawinił? Bo argumentacja w stylu ,,marszałek go nie lubił, bo on znał jego mroczne sekrety" czy też ,,marszałek go usunął, ponieważ bał się utraty władzy i popularnośći"... No mówiąc szczerze do mnie nie przemawia. Mówi Pan o tym, że Piłsudski ma sztucznie rozdmuchany wizerunek. Niech się Pan zastawni czy swoimi teoriami nie rozdmuchuje Pan wizerunku innych osób. A tak na osłodę - ważny głos w dyskusji na temat czym naprawdę jest polityka i władza. Machinacje na szczytach i pewne zagrywki socjologiczne/propagandowe. Prawda to nie do podważenia. Dziękuję za ten, jakże barwny głos w całej dyskusji an ten temat.
    Dodaj odpowiedź 8 2
      Odpowiedzi: 0
    • Jechwoparch IP
      Niemiecki agent i sługusy kapitalistów, wykonywał polecenia swych panów jednak za wczesnie wykitował i nie w pełni wykonał plan swego kumpla Adolfa i jego mocofwców
      Dodaj odpowiedź 0 20
        Odpowiedzi: 1
      • rybak wiślany IP
        Odpowiedzi na pytanie dziadka szukało wielu. Choć to nie jest ważne a ważne jest dlaczego ?.Zagórski to kanciarz,kombinator i zdolny intrygant.Swoimi machinacjami i intrygami stworzył w Polsce ćoś w rodzaju mafi. Nie bez zresztą a pomocy gen. Ronge .Proces wytoczony mu skompromitował by wielu szacownych wówczas obywateli i wojskowych a do tego marszałek dopuścić nie mógł.Więc go sprzątnął .Zagorski mając w zanadrzu prawdziwe i podrobione dokumenty austriackie i francuskie mógł skompromitować i skorupować każdego
        Dodaj odpowiedź 18 7
          Odpowiedzi: 0
        • emili IP
          Nie rozumiem o co chodzi. ......
          Dodaj odpowiedź 4 5
            Odpowiedzi: 1
          • Szacki IP
            Marszałek był jedną z ostatnich najwybitniejszych postaci w historii Polski na przestrzeni ostatnich dwóch - trzech stuleci. Kto wie czy i nie ostatnim, takim wielkim człowiekiem, bo po nim nie było nikogo takiego.
            Dodaj odpowiedź 28 13
              Odpowiedzi: 0

            Więcej historii