Dwudziestolecie międzywojenneBigamia po polsku, czyli kto w II RP brał dwie żony

Bigamia po polsku, czyli kto w II RP brał dwie żony

"Życie Bytomskie"
Dodano 1
Obecnie bigamia zagrożona jest karą pozbawienia wolności do lat dwóch. A jak było dawniej? Tuż po odzyskaniu niepodległości przez Polskę w 1918 roku dochodziło do tzw. legalnego dwużeństwa. Pięć systemów prawnych w jednym kraju doprowadzało do tego typu patologii.

Chaos prawny, jaki powstał na terenach II Rzeczpospolitej po odzyskaniu suwerenności, miał często kuriozalne implikacje. Jednym z przykładów jest tzw. legalność bigamii, widoczna szczególnie w zaborze rosyjskim. Dodatkowo sprawę komplikowała wieloreligijność społeczeństwa – a to ona nierzadko była głównym powodem „bigamii”. Nie brakowało również sprytnych mężczyzn, którzy porzucając jedną rodzinę, setki kilometrów dalej zakładali nową.

Tworzenie nowego prawa

Aby zrozumieć skomplikowaną rzeczywistość połączonych ziem, należy przyjrzeć się, jakie ustawy dotyczące małżeństwa obowiązywały na poszczególnych terenach. I tak na wschodnich terenach II RP, niewchodzących w skład Królestwa Polskiego, obowiązywał tom X Zwodu Praw Cesarstwa Rosyjskiego, z kolei w zaborze rosyjskim funkcjonował ukaz cara Mikołaja z 1836 roku „Prawo o małżeństwie” z późniejszymi zmianami. Zachodnie ziemie, będące pod kontrolą Prus, były pod prawodawstwem Bürgerliches Gesetzbuch oraz prawa o aktach stanu cywilnego z 1875 roku. W Galicji od 1811 roku obowiązywał Allgemeines Bürgerliches Gesetzbuch, a na Spiszu i Orawie funkcjonowały zapisy ustaw węgierskich.

Niespełna rok po wywalczeniu niepodległości, początkiem czerwca 1919 roku, powołano komisję, która miała zunifikować istniejące prawo, a więc w efekcie stworzyć od podstaw nowe ustawy. Prace nad poszczególnymi kodeksami trwały wiele miesięcy, a niektóre z nich zakończyły się dopiero w latach 30. XX wieku. Do momentu wejścia w życie nowej ustawy, obowiązywało prawo danego zaborcy. Nie było ono jednak traktowane jako „obce”, ale jako polskie prawo dzielnicowe.

Galeria:
Plaże II RP

Przykładem komplikacji prawnych w zaborze rosyjskim mogą być związki małżeństwa prawosławnych. W przypadku małżonka wyznania prawosławnego, wstępującego w związek mieszany, jedynym organem mającym kompetencje do rozpoznania nieważności małżeństwa bądź rozwiązania związku małżeńskiego były prawosławne sądy duchowne. Mimo że Konstytucja z 1921 roku wprowadzała zasady równouprawnienia wyznań, przepisy rosyjskiej ustawy z 1836 roku obowiązywały nadal.

Przepisy zaborców

Główną kwestią w prawie małżeńskim funkcjonującym pod jurysdykcją rosyjską była sprawa świeckości i religijności instytucji małżeństwa. Dla carskiej władzy małżeństwo było przede wszystkim religijne, toteż sprawy dotyczące małżeństwa zostały oddane odpowiednim sądom kościelnym. Jednocześnie nie istniało pojęcie „małżeństwa cywilnego” – przepisy dokładnie określały, że zawarcie związku małżeńskiego możliwe jest wyłącznie przed duchownym. Instytucja małżeństwa była nierozerwalnie związana z religijnością. Tym samym kwestie dotyczące unieważnienia małżeństwa były regulowane przez wewnętrzne przepisy danego kościoła.

Inaczej było w zaborze austriackim. Kodeks cywilny z 1811 roku, czyli Allgemeines Bürgerliches Gesetzbuch, uznawał małżeństwo przede wszystkim w ujęciu cywilnym i wszelkie kwestie z nim związane były regulowane przez organizacje świeckie. Choć w przepisach odwoływano się do instytucji religijnych, miały one znikome możliwości w unieważnieniu bądź rozwiązaniu małżeństwa.

Austriackie prawo przewidywało jednak osobne przepisy dla katolików, wyznawców innych wyznań chrześcijańskich, żydów oraz niepodlegających żadnej religii. Małżeństwo religijne było więc zaraz małżeństwem cywilnym. Małżeństwo cywilne było dopuszczalne tylko w kilku przypadkach: kiedy w związek małżeński wstępowały osoby nieprzynależącego do żadnego z wyzwań albo w przypadku braku możliwości udzielenia ślubu religijnego z powodu przeszkody uznawanej przez Kościół, a nieuznawanej przez państwo.

 1
  • Bumar SA IP
    Ujednolicanie prawa w odrodzonej Rzeczypospolitej szło powoli.
    Jednolity dla całej Polski Kodeks Karny zaczął obowiązywać dopiero w roku 1932.
    Kodeks Handlowy (normujący reguły życia gospodarczego - zresztą znakomicie napisany: nie przez żadną tam komisję, lecz przez jednego mądrego profesora, za niebagatelne honorarium) - został podpisany przez Prezydenta Mościckiego dopiero w roku 1934.
    Prawa cywilnego (w tym małżeńskiego) nie skodyfikowano aż do samego końca II RP.
    Lecz ja się pytam: czy rzeczywiście taki to wielki powód do utyskiwań? Moim zdaniem - to tylko taka sobie ciekawostka.
    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
    Kiedy sławny tenor Jan Kiepura wchodził w związek małżeński z ukochaną Márthą Eggerth - nie czynił tego w rodzinnym Sosnowcu, lecz w odległych o ok. 10 km Katowicach. Dlaczego? Bo Sosnowiec to byłe Królestwo Kongresowe, gdzie z nadania cara obowiązywał Kodeks Cywilny Królestwa Polskiego (w istocie będący przepisanym Kodeksem Napoleona). Na jego mocy, w Królestwie uznawano wyłącznie małżeństwa wyznaniowe. Tymczasem narzeczeni byli odmiennego wyznania. Kiepura był katolikiem (acz z matki żydówki), zaś piękna Eggerth była ewangeliczką. Dziś nam się to może wydawać różnicą bez znaczenia, ale wtedy antagonizm katolicko-protestancki był o wiele ostrzejszy. Któreś z narzeczonych musiałoby się złamać i udać się do nieswojej świątyni. Tymczasem w Katowicach, stolicy autonomicznego Województwa Śląskiego - obowiązywał pruski kodeks cywilny, uznający małżeństwo zawarte w magistracie (późniejsze, PRL-owskie regulacje małżeńskie były ewidentnie wzorowane na tym prawie pruskim).

    No i co z tego, że ówczesna prasa sensacyjna miała o czym pisać?
    Dodaj odpowiedź 3 3
      Odpowiedzi: 0

    Więcej historii