Dwudziestolecie międzywojenneWielki spór o II RP. Federacja czy inkorporacja?

Wielki spór o II RP. Federacja czy inkorporacja?

"Piłsudski versus Dmowski"
Dodano 7
Sto lat temu starły się w Polsce dwie koncepcje. I dwie wielkie osobowości – Józef Piłsudski i Roman Dmowski.

Piotr Zychowicz

W 1918 r. wytworzyła się wymarzona koniunktura dla Polski. Jednoczesny upadek wszystkich trzech potęg zaborczych – Rosji, Niemiec i Austrii – otworzył przed naszymi przodkami wielką szansę na odbudowę państwa. Przystąpili do tego dzieła z wielkim zapałem, ale od razu pojawiło się przed nimi fundamentalne pytanie: Jaka ta Polska ma właściwie być?

Wbrew pozorom odpowiedź nie była wcale oczywista. W epoce, o której mowa, ścierały się bowiem dwie wizje Polski, dwie koncepcje. Pierwsza zakładała, że Rzeczpospolita musi się odrodzić w swoim kształcie historycznym. A więc jako mocarstwo, które byłoby ojczyzną wszystkich narodowości mieszkających na olbrzymich przestrzeniach rozciągających się między Niemcami a Rosją. Ojczyzna Litwinów, Polaków, Rusinów, Białorusinów, Ukraińców, Żydów, Tatarów i innych. Druga koncepcja zakładała, że Polska odrodzi się jako zupełnie nowy i inny twór. Jako zwarte państwo narodowe. Nacjonalistyczna Polska dla Polaków. Zwolennikiem koncepcji pierwszej był Józef Piłsudski. Zwolennikiem koncepcji drugiej – Roman Dmowski. Dwaj najwięksi Polacy swojej epoki. Starcie tych dwóch koncepcji było więc jednocześnie starciem dwóch wielkich osobowości.

Inkorporacja

Zacznijmy od koncepcji drugiej. Narodziła się na przełomie XIX i XX w. A najlepiej wyłożył ją w swojej programowej książce – „Myśli nowoczesnego Polaka” (1902) – Roman Dmowski. „Patriotyzm starej daty – pisał – stara się o to, żeby wszystkim zamieszkującym obszar dawnej Rzeczypospolitej zależało na jej odbudowaniu, żeby i nie-Polacy byli silnie zjednani dla idei niepodległej Polski”. Myślenie takie Dmowski odrzucał i owych „patriotów starej daty” proponował zastąpić „narodowcami nowej szkoły”. „Państwo może stworzyć tylko naród zdrowy, silny, liczny – podkreślał – spójny i silnie do swej odrębności przywiązany. Państwo polskie stworzy przede wszystkim naród polski, z rdzennie polskiej ludności złożony, polską żyjący kulturą”.

Sporą satysfakcję musieli czuć Rosjanie, gdy w 1914 r. usłyszeli w Petersburgu z ust Dmowskiego i jego towarzyszy: „Polacy, którzy jeszcze w pierwszej połowie zeszłego stulecia uważali Litwę, Wołyń, Podole i Ukrainę za ziemie polskie, teraz litewskie i ruskie ziemie nie uznają za polskie dzielnice. Polacy nie żądają wcielenia tych ziem w obszar Polski. Polacy w obecnych czasach, mówiąc o Polsce, rozumieją Polskę etnograficzną”.

Czytaj także:
Polski atak na Rosję. Dlaczego uderzyliśmy pierwsi?

A oto wypowiedź Dmowskiego z roku 1919: „To, co na wschodzie tracimy, czego się zrzekamy w porównaniu z obszarem Rzeczypospolitej z 1771 roku, to odchodzi do Rosji. Przykrym to jest naturalnie, że zmniejszamy w ten sposób dawny nasz obszar. Skróćmy tę Polskę trochę, ale zrobimy ją jakąś całością możliwą do istnienia”. Takie argumenty wywoływały opór polskich konserwatystów. Słusznie przewidywali oni bowiem, że stanie się na odwrót: pomniejszona Rzeczpospolita będzie państwem słabym, które nie zdoła się utrzymać między dwoma kolosami – Niemcami i Rosją. Aby przetrwać w tym sąsiedztwie, kolosem powinna być również Polska.

„Polskie ziemie etnograficzne – dowodził Stanisław Cat-Mackiewicz – dają nam Polskę zbyt słabą. Jeśli Anglia wobec mocarstw kontynentalnych rządziła się zasadą two powers standard, to znaczy dążyła do posiadania floty o sile równej siłom dwóch najsilniejszych potęg kontynentalnych – zasadą polityki polskiej, położonej pomiędzy Rosją a Niemcami, musi być dążenie do stworzenia organizmu politycznego o sile równej albo Rosji, albo Niemcom. A tego etnograficzna Polska dać nam nie może”. Istniał jeszcze jeden zasadniczy problem. Stworzenie homogenicznej etnicznie Polski dla Polaków było o tyle trudne, że na wschodzie Polacy żyli przemieszani z przedstawicielami innych narodów Rzplitej – na północy z Litwinami i Białorusinami, na południu z Ukraińcami. Modelowym przykładem był Lwów. Polskie miasto otoczone ukraińskimi wsiami. „Nie można sobie wyobrazić kraju w Europie – przyznawał Dmowski – w którym by panowała większa kasza. Z jednej strony elementu litewskiego, z drugiej elementu białoruskiego, z trzeciej pół antypolskiej, pół bolszewickiej anarchii żydowskiej, i wreszcie z czwartej – ludności polskiej opartej w przeważnej mierze na większej własności ziemskiej, która musi tam prędko zniknąć. Kolonizacja nasza na wschodzie nie szła żadnym planem: potworzyły się wyspy ludności polskiej daleko, a w pobliżu są obszary etnograficzne nie nasze”.

Upraszczając, na wschód od Bugu znajdowały się dwa pasy, na których Polacy dominowali lub stanowili spory odsetek mieszkańców. Jeden, północny, ciągnął się przez Grodno, Lidę, Święciany aż do Dyneburga. Drugi, południowy, przebiegał (z przerwami) przez Galicję i Podole. Nawet Dmowski zdawał sobie sprawę z tego, że w tej sytuacji utworzenie jego wymarzonej narodowej Polski stworzyłoby terytorialnego dziwoląga. Polska wyglądałaby jak łeb ślimaka, który wyciąga czułki daleko na wschód.

Granice takie byłyby oczywiście nie do obrony. Ze strategicznego punktu widzenia byłby to absurd. „Jeżeli chcemy posiadać Wilno z jednej strony, a z drugiej wschodnią Galicję – mówił przywódca endecji – to nie możemy pozwolić, aby się nam obce terytorium werżnęło aż po Bug”. Aby rozwiązać ten dylemat, Dmowski wpadł na pomysł, żeby terytorium położone między tymi dwoma pasami inkorporować. Czyli wcielić do Polski. Należało to jednak – według Dmowskiego – zrobić na tyle ostrożnie, żeby w granicach państwa polskiego nie znalazło się zbyt wielu Rusinów i Białorusinów. Przedstawicieli tych narodowości należało „wziąć” tylko tylu, aby można ich było w przeciągu kilkudziesięciu lat zasymilować i „zamienić w Polaków”. Zmusić ich do wyrzeczenia się ich własnej kultury, języka, narodowości i zamienić w Polaków. Spolonizować. W literaturze przedmiotu często pojawia się tzw. linia Dmowskiego, czyli przebieg wschodniej granicy Polski zaproponowany przez przywódcę endecji na konferencji pokojowej w Paryżu. Wydaje się jednak, że linia ta była blefem. Pozycją wyjściową do negocjacji i ustępstw.

Federacja

Przyjrzyjmy się teraz drugiej koncepcji urządzenia Europy Środkowo-Wschodniej, czyli idei federacyjnej Józefa Piłsudskiego. W przeciwieństwie do „pana Romana” Naczelnik Państwa nie wyrzekł się praw do całego terytorium przedrozbiorowej Rzeczypospolitej. Uznając – a często przeceniając – zmiany, jakie w ostatnich kilkudziesięciu latach zaszły na Litwie i Ukrainie, zamierzał pomóc tym młodym narodom zbudować własną państwowość, a następnie chciał dokleić te twory do Polski i połączyć całość więzami federacji. Gdyby udało mu się zrealizować ten plan, odtworzyłby przedrozbiorową Rzeczpospolitą. Tyle że ubraną w nowy kostium.

Najważniejszym założeniem Piłsudskiego było to, by całe terytorium przedrozbiorowej Rzeczypospolitej znalazło się pod kontrolą Warszawy. I ani jeden jego skrawek nie trafił pod but bolszewików. „Na przełomie 1919 i 1920 roku – pisał współpracownik Naczelnika Bogusław Miedziński – dojrzała w myśleniu Piłsudskiego koncepcja Rzeczpospolitej federacyjnej. Była ona nawrotem do starych tradycji jagiellońskich i do ich, niewykonanego niestety, przedłużenia, jakim była Umowa Hadziacka”. Przeciwnicy Piłsudskiego oskarżali go o to, że kierował się sentymentem. Sentyment, jeżeli oczywiście tym słowem można określić miłość do ziemi ojczystej, bez wątpienia odgrywał tu dużą rolę. Chodziło jednak o coś znacznie ważniejszego – o geopolityczną konieczność. „Polska – mówił Naczelnik Państwa – ma stać się środkowym punktem między chaosem rosyjskim a znienawidzonymi Niemcami, punktem oparcia dla tych, którzy nareszcie chcą wyjść z tej sytuacji”. Jak konkretnie wyobrażał sobie federację Piłsudski? Podstawowym jej rdzeniem miały być: Polska, Ukraina oraz Wielkie Księstwo Litewskie. Ten ostatni kraj byłby zorganizowany podobnie jak Szwajcaria, czyli podzielony na trzy kantony. Północny dla etnicznych Litwinów (Kowno), środkowy dla Polaków (Wilno) oraz południowy dla Białorusinów (Mińsk). Myśl o powołaniu odrębnej Białorusi, wobec słabości tamtejszego żywiołu narodowego, uznawał Naczelnik Państwa za nierealną. Według wariantu maksimum w skład federacji miały wejść Estonia i Łotwa. Wśród jej sojuszników miały się zaś znaleźć: Finlandia (na lewej flance), Rumunia (na prawej flance) oraz Azerbejdżan, Gruzja i Armenia (miękkie podbrzusze Rosji). Przywódczą rolę w związku Piłsudski przewidywał, ze względu na największy potencjał, oczywiście dla Polski.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 11/2018
Artykuł został opublikowany w 11/2018 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 7
  • Szwejk XXI IP
    Nie zapomnijmy o tak zasłużonej postaci dla naszych starań niepodległościowych jak David Lloyd George, życzliwych dokerach, idiotach politycznych białej Rosji, skrótowo przywołanych "założycielach" wschodnich sąsiadów, którzy jak Ukraina do dzisiaj myśli, że Ugodę perejasławską obowiązuje a skutki ponosiliśmy i w najbliższej przyszłości będziemy ponosić. Miejmy nadzieję, że w 2118 odtworzymy Austro-Węgry bez Austrii. Ale na to musimy spełnić założenie, że :" wielkie czasy wymagają wielkich ludzi".
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Muleq IP
      Ciężko tworzyć federację z Litwą, której zajmuje sie stolicę. Ciężko tworzyć federację z Ukrainą, która większego wroga widzi w Polsce niż w Rosji. Cała koncepcja federacyjna oparta była na błędnym założeniu i niestety pokutuje do dzisiaj, czego najlepszym dowodem jest polska polityka wschodnia zwłaszca wobec Ukrainy.
      Dodaj odpowiedź 9 0
        Odpowiedzi: 0
      • bbbbbbbbbb IP
        Piłsudski był tak naprawdę kresowym, drobnoszlacheckim konserwatystą, jego mentalność zatrzymała się na XVII/XVIII i wyidealizowanym obrazie RON. Trudno go nazwać socjalistą, nie był jakimś wybitnym ideologiem, Piłsudski i Sawinkow byli podobni obaj raczej przypadkowo trafili do ruchu socjalistycznego.Jego artykuł w Robotniku, szkoda gadać.
        Paradoksalnie polscy socjaliści uważali że zbyt daleko wysunięta granica na wschodzie jest na dłuższą metę nie do obrony, a zbyt duża liczba mniejszości będzie przyczyną niestabilności Polski.Daszyński po rozpoczęciu ofensywy kijowskiej przestrzegał przed entuzjazmem wskazując min że Petlura ma niewielkie poparcie.

        Piłsudski otoczony przez klikę piłsudczyków i poparty przez żubry kresowe min, Radziwiłłów ,Zamoyskich przeforsował swoje koncepcje wbrew endekom-chadekom,ludowcom,socjalistom
        Dodaj odpowiedź 6 1
          Odpowiedzi: 0
        • albert zwajsztajn IP
          Polska przegrała z Pilsudskim....bo postawiła na złego gracza. To marnie wykształcony, o mentalności trepa wojskowego zamachowiec majowy, agent niemiecki podrzucony Polsce jak Lenin Rosji w pociągu, Socjalista o zapędach dyktatorskich, co zgnoił w więzieniu bohatera gen. Tadeusza Jordan Rozwadowskiego architekta zwycięstwa w bitwie warszawskiej oraz obrońcy Lwowa. Czemu zatem ludkowie czczą Piłsudskiego ?...bo to dowód na to iż w Kosmosie dominuje Ciemna Materia
          Dodaj odpowiedź 12 5
            Odpowiedzi: 0
          • Gen. Kufel IP
            Ostry apel 100 jenerałów na 100-lecie odzyskania Niepodległości. "Nie pozwólmy zniszczyć Polski w ktorej nie nozna krasc i ponizac Polakow"! Podpisali: Gocuł, Cieniuch, Wilecki, Majewski, Różański, Bondaryk, Czempiński, Anklewicz, Dukaczewski, Janicki, Rapacki.
            Dodaj odpowiedź 4 3
              Odpowiedzi: 0
            • cogito-ergo-sum IP
              INTERNET NIE ZAPOMINA i wiemy np. że najbliżsi współpracownicy szefa PO G. Schetyny, posłowie S. Neumann i A. Halicki też niedawno manifestowali z racami -- patrz np. tutaj:
              https://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,trzymali-race-na-marszu-wolnosci-brhalicki-i-neumann-straca-immunitet,260799.html
              FASZYŚCI W CENTRALNYCH WŁADZACH PO?
              TEN PRZEKAZ MUSI TRAFIĆ DO BRUKSELI! DOTYCZY TO BOWIEM PARTII PO, TJ. JEDNEJ Z NAJWIĘKSZYCH FRAKCJI PE …
              Dodaj odpowiedź 5 0
                Odpowiedzi: 0
              • Szacki IP
                Obaj przyczynili się do odzyskania niepodległości. Obaj byli największymi geniuszami w nowożytnej historii Polski. I obaj Panowie zasługują na wdzięczną pamięć pokoleń. Osobiście uważam, że w tamtym czasie realną koncepcją była inkorporacja, z tym że mniejszości powinny otrzymać autonomię wzorowaną na Statusie Organicznym Województwa Śląskiego. Federacja nie była możliwa, bo ani Litwini, ani Białorusini, ani tym bardziej Ukraińcy nie mieli ochoty na federalizację z Polską. Ostatecznie powstał wariant mieszany. Tym niemniej zarówno Marszałek Piłsudski jak i Prezes Dmowski, choć byli politycznymi przeciwnikami (prywatnymi też) to ojcowie niepodległości Polski.
                Dodaj odpowiedź 9 3
                  Odpowiedzi: 0

                Więcej historii