Dwudziestolecie międzywojenne„Idylla prysła”, czyli niemieckie spojrzenie na narodziny II RP

„Idylla prysła”, czyli niemieckie spojrzenie na narodziny II RP

Powstańcy śląscy, 1921 r.
Powstańcy śląscy, 1921 r. / Źródło: Wikimedia Commons / Centralne Archiwum Wojskowe
Dodano 5
Trudno się oprzeć wrażeniu, że książka „Wojna domowa. Nowe spojrzenie na odrodzenie Polski” została napisana pod określoną tezę. Wyraźnie pobrzmiewa w niej tęsknota za utraconym imperium.

Kiedyś zdarzyło mi się wziąć udział w dyskusji z Czechem i Niemcem na tematy historyczne. Jako że panowie byli erudytami, a dyskusja zakrapiana nalewką na pędach polskiej sosny, szła ona wartko i głęboko. W pewnym jednak momencie herr regierungsdirektor (bo taki miał tytuł
w niemieckiej administracji) zaczął skarżyć się na niewdzięczność małych środkowoeuropejskich narodów jak Polska (sic) czy Czechy (już bardziej), które wolały w 1918 r. uzyskać niepodległość, zamiast pozostawać w granicach cesarskich imperiów. Na szczęście nie doszło do rękoczynów, ale natychmiast zawiązała się polsko - czeska koalicja, broniąca decyzji podjętych przez pradziadków. Nie rozbiło jej nawet stwierdzenie, że zanim na dobre odzyskaliśmy niepodległość, już zdążyliśmy stoczyć wojnę o Śląsk Cieszyński. Zostało natychmiast odparte celną uwagą, że było to jakieś tam polsko-czeskie kopanie po kostkach, nie warte uwagi w kontekście choćby tego, co działo
się wówczas na ulicach niemieckich miast.

Podobnie jest z nową książką Jochena Böhlera, którą na stulecie niepodległości sprezentowało czytelnikom wydawnictwo Znak Horyzont. Böhler, autor „Zbrodni Wehrmachtu w Polsce” i „Najazdu 1939” próbuje się w niej rozprawić z polskimi mitami na temat wydarzeń z l. 1918 - 1921. Założeniem, z którego wychodzi jest fakt, że działania prowadzone przez polskie formacje zbrojne w tamtym czasie, były częścią „środkowoeuropejskiej wojny domowej", jaką miały toczyć ze sobą narody do niedawna podlegające władzy trzech cesarzy.

Teoria błyskotliwa i na pierwszy rzut oka nowatorska, prowadzi do zaskakujących rezultatów. Pół biedy, że autor wybija wszystko, co nie przysłużyło się polskiej niepodległości, jak walki frakcyjne pomiędzy ugrupowaniami politycznymi w Kongresówce, spory Piłsudski-Dmowski, niski poziom świadomości narodowej zwłaszcza wśród chłopów i - jakżeby inaczej - polski antysemityzm.

Czytaj także:
Wielkopolska Walcząca

Pal sześć, że do zdarzeń sprzed stu laty przykłada dzisiejsze miary społeczne i kulturowe. Gorzej, że często swoje wywody opiera na wątłych podstawach i dochodzi do kontrowersyjnych, a czasem sprzecznych ze sobą wniosków. Najpierw stwierdza na przykład, że polscy chłopi mieli świadomość kompletnie miejscową i regionalną, żeby za chwile zarzucać polskim działaczom niepodległościowym żądania od nich wyzbycia się swojej „imperialnej, wielokulturowej tożsamości”.

Wywody o polskiej tożsamości i jej wpływie na odzyskanie niepodległości są w ogóle najsłabszą częścią książki. W przypadku świadomości mieszkańców wsi, autor wprost np. przyznaje, że polegał na „domysłach” i lekturze... „Chłopów” Reymonta. Podobnie jest, kiedy to przypisuje powstanie polskiej świadomości narodowej nie polskim organizacjom, ale... zaborcom. Być może jest to spowodowane bardzo krytycznym stosunkiem do endecji, widocznym w całej książce.

 5
  • Anallityk IP
    Pogrobowcy Fryderyka II, Prus jeszcze marzą o imperialnej rzeszy niemieckiej.
    Dobrym obrazem negacji polskich interesów, polskiej racji stanu jest bitwa pod Sadową, gdzie "Duża część żołnierzy poległych w bitwie po obu stronach była narodowości polskiej" (Wiki). - Mięsa armatniego i niewolników każde imperium potrzebuje. Imperia po zlikwidowaniu mniejszych narodów walczą ze sobą, vide: dwie wojny światowe. To nie nasz interes.
    Wyznawany przez nas Polaków system wartości jest inny niż Niemców, Rosjan czy Żydów i to jest nierozwiązywalny problem.
    Dodaj odpowiedź 7 0
      Odpowiedzi: 0
    • trochę historii IP
      Oczywiście że niemiecka przemoc freikorpsów i niemieckiej Armii Czerwonej potem przemianowanych na Stahlhelm,SA,SS czy Rote Front albo Antifa nie ma sobie równych ani w Austrii ani Włoszech z ich Schutzbund,Heimwehr,Czarnymi Koszulami,Odziałami Ludowymi. Nie ma również równie zaciętych walk w Polsce tym nie mniej bajówki takie jak socjalistyczne Milicja Ludowa,Akcja Socjalistyczna czy komunistyczne Sekcje Wojskowo-Bojowe oraz nacjonalistyczne 3xP,H2O, Związek Rycerzy Faszyzmu,Straż Narodowa,Narodowa Organizacja Bojowa istniały i stosowały przemoc, na o wiele mniejszą skalę ale z ofiarami śmiertelnymi
      Dodaj odpowiedź 4 0
        Odpowiedzi: 0
      • Szwejk XXI IP
        „чтобы ничего не осталось от этого уродливого детища”. Jednak od 31 października 1939 pewien postęp jest, ( pamiętajmy postęp jest wtedy gdy przód idzie do przodu a tył idzie do tyłu). Może dożyją choć nasze wnuki, że w Berlinie i Moskwie będzie się mówić o zakamuflowanej opcji polskiej. Na dziś nasza Soft power jest nieadekwatna do potencjału nie mówiąc
        o "wishful thinking". Poddany Najjaśniejszego Pana..
        Dodaj odpowiedź 2 1
          Odpowiedzi: 0
        • Krytyk IP
          Zaden bełkot. Imaczej sie po prpstu nie da opisac tej ksiazki. Autor widzi w Polakach jakies zzagubione zuczki, ktore niewiadomo po co sprobowaly pojsc wlasna drogą. Przeciez tp jest jakies imperialne spojrzenie.
          Dodaj odpowiedź 14 0
            Odpowiedzi: 0
          • Oberschlesien IP
            Ale bełkot. Tekst pod tezę świetych Polaków, którzy nie wywali swoich zielonych ludzików wszędzie gdzie się dało by destabilizować jak Putin Krym i Donbas. Na szczęście pamięć zbrodni kriowiorzy na Śląsku jest wciąż żywa i taki bełkot jak powyżej tego nie zmieni.
            Dodaj odpowiedź 0 21
              Odpowiedzi: 0

            Więcej historii