Powstanie wielkopolskieNalot Wielkopolan na Frankfurt

Nalot Wielkopolan na Frankfurt

Materiał partnera
Dodano 14

6 stycznia w ręce Polaków trafiło kilkadziesiąt samolotów, z których – według różnych źródeł – od 30 do 50 było przygotowanych do natychmiastowego startu. Tego samego dnia powstańcy przejęli również halę Zeppelina. Znajdowało się tam – tu źródła znów nie są zgodne – 200–300 samolotów przeznaczonych do zmontowania. Poza samymi samolotami przejęto również dużą liczbę części zamiennych, amunicji i kilkadziesiąt karabinów maszynowych. Cały sprzęt miał wartość 160–200 mln marek. Była to jedna z najcenniejszych zdobyczy wojennych w historii Polski, która stała się jedną z podstaw całego, tworzonego właśnie polskiego lotnictwa.

Przeciw mocarstwu

Jeszcze tego samego dnia niemieckie lotnictwo dokonało ataku z powietrza na oddziały powstańcze pod Nakłem. Do ataków dochodziło również w innych miejscach, m.in. w Budzyniu i Chodzieży. Na początku stycznia nie mieli jednak realnej szansy odzyskania Ławicy i utraconych samolotów, dlatego postanowili zniszczyć maszyny i budynki. 7 stycznia z lotniska we Frankfurcie nad Odrą wystartowała eskadra, której celem stała się Ławica. Niemieckim pilotom udało się zaskoczyć powstańców. Zrzucili 18 bomb, zabili jednego Polaka i ranili dwóch kolejnych. Następnego dnia zorganizowano kolejny nalot. Niemieckie ataki nie spowodowały poważnych zniszczeń, ale wywołały panikę wśród mieszkańców Poznania.

Jeszcze przed rozpoczęciem walk Polacy służący w bazie lotniczej przygotowali się do zorganizowania oddziałów, które miały zostać utworzone w czasie powstania. Polacy mieli więc pilotów, nawigatorów, mechaników i cały niezbędny sprzęt do przeprowadzenia ataku lotniczego.

9 stycznia sześć samolotów LVG C.V. dowodzonych przez Wiktora Pniewskiego wystartowało z Ławicy w kierunku Frankfurtu. Po ponad godzinie spokojnego lotu dotarli nad cel, kompletnie zaskakując obrońców. Polscy piloci zabrali po sześć 25-kilogramowych bomb do każdej z maszyn. W ciągu kolejnej godziny ręcznie zrzucili wszystkie ładunki – w sumie 900 kg bomb – zawracając nad miastem przy każdym kolejnym podejściu do ataku. Zniszczyli hangar i jeden samolot, straty Niemców nie były więc wielkie. Bombardowanie było wielkim sukcesem z innego powodu – Niemcy nie odważyli się już na dokonanie kolejnego nalotu na lotnisko w Ławicy. Cel został więc osiągnięty.

Polski rajd bombowy na Frankfurt odbył się bez wiedzy i zgody dowództwa. Otrzymali za to reprymendę, nie ponieśli jednak żadnych konsekwencji. Stojący na czele Sił Zbrojnych w byłym zaborze pruskim mjr Stanisław Taczak rozumiał doskonale, w jakiej sytuacji znajdują się dowodzeni przez niego powstańcy. Chociaż nalot na Frankfurt przyniósł zamierzony skutek, prowadzenie kolejnych bombardowań poza Wielkopolską mogłoby niekorzystnie wpłynąć na szanse powodzenia powstania. Przysłany do Wielkopolski przez Józefa Piłsudskiego gen. Józef Dowbor-Muśnicki, który 11 stycznia objął dowództwo nad powstaniem (pierwszy rozkaz podpisany jego nazwiskiem pochodzi z 16 stycznia), również nie zamierzał przenosić działań wojennych na terytorium Niemiec.

Z siły przeciwnika zdawał sobie również sprawę Wiktor Pniewski. „Widzę i podziwiam potęgę ducha ówczesnego żołnierza-powstańca – pisał w 1928 r. – który odważył się dla odzyskania niepodległości podnieść broń przeciwko mocarstwu, które przez nieomal cztery lata walczyło z całym światem”.

Gdy powstańcy przejmowali kontrolę nad Poznaniem i dokonywali swojego pierwszego nalotu, na wschodzie Polska prowadziła wojnę z Ukrainą. Trwały właśnie ciężkie walki o Lwów. Największym zagrożeniem była jednak bolszewicka Rosja. 3 stycznia 1919 r. powołano do życia Rewolucyjną Radę Rewolucyjną Polski, która po zajęciu Polski przez bolszewików miała utworzyć marionetkowy komunistyczny rząd kontrolowany przez Lenina. Narastające nastroje rewolucyjne w Niemczech stwarzały zagrożenie, iż marsz Armii Czerwonej na Zachód nie zakończy się na Polsce. Sytuacja Wielkopolski stałaby się wówczas katastrofalna. Dopełnieniem tej i tak już wybitnie trudnej sytuacji militarnej oraz politycznej był konflikt z Czechosłowacją. 23 stycznia 16 tys. czeskich żołnierzy dokonało ataku na Śląsk Cieszyński.

Naczelnik Piłsudski szykował kontrofensywę przeciw najgroźniejszemu z wrogów – bolszewikom. Dlatego tak wielkie znaczenie miał fakt, że Wielkopolanie potrafili samodzielnie wyzwolić się spod niemieckiego panowania oraz rychło wysłać wsparcie dla innych regionów ojczyzny. Wsparciem tym były m.in. samoloty zdobyte na lotnisku w Ławicy. Sformowano z nich cztery eskadry pozostające do dyspozycji Armii Wielkopolskiej.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 12/2017
Artykuł został opublikowany w 12/2017 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 14
  • Geist IP
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Wojtek G. IP
      Warto zastanowić się nad przywołanym w artykule oznakowaniem samolotów. Prawdopodobnie nie były oznakowane szachownicami - bo te były wprowadzone do stosowania zaledwie kilka tygodni wcześniej w "regularnym" wojsku. Druga wątpliwość dotyczy zdjęcia "powstańczego" samolotu. Namalowano na nim szachownicę w obwódce - ten wariant znaku stosowany był od roku 1921.
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Oliveira IP
        Plan odbicia Ławicy był opracowany przez Komendanta MIECZYSŁAWA PALUCHA, on też zorganizował różne jednostki wojskowe biorące udział w akcji (ich dowódcy: A.Kopa, K.Nieżychowski, B.Piniecki, J.Tomaszewski, J.Kalinowski , I.Wierzejewski) Ze wspomnień ppor.Wiktora Pniewskiego, uczestnika walk i pierwszego polskiego komendanta Ławicy:]
        "W listopadzie i grudniu 1918 r., będąc sierżantem pilotem w niemieckiej Stacji Lotniczej na Ławicy, w porozumieniu z Paluchem prowadziłem tajny wywiad i ścisłą obserwację działalności Niemców w Ławicy pod Poznaniem (...).
        Dnia 4 stycznia 1919 r. pod kierownictwem M.Palucha odbyła się narada w Gubernatorstwie przy placu Wolności, gdzie podjęto decyzję o zdobyciu Ławicy (...).
        Późnym wieczorem 5 stycznia 1919 r. w Gubernatorstwie przy placu Wolności odbyła się ostateczna narada przed atakiem na Ławicę. Przewodniczył Mieczysław Paluch, obecni byli: Andrzej Kopa, Wiktor Pniewski, Kazimierz Ciążyński, Kazimierz Nieżychowski, Bronisław Piniecki, Kowalski [pow. być Kalinowski], Jan Tomaszewski i inni.
        Pod osłoną nocy Andrzej Kopa, Kowalski [pow.być Kalinowski] i Piniecki, działając zgodnie z planem Palucha, otoczyli swoimi ludźmi Ławicę, poprzecinali kable elektryczne oraz telefoniczne i przeprowadzono atak. Natarcie trwało około godziny. Zginęło dwóch Niemców i było kilku rannych po naszej stronie. Nieżychowski czuwał przy swoich dwóch armatach. Ponieważ natarcie przedłużało się, Paluch dał rozkaz Nieżychowskiemu i po kilku cennych strzałach artylerii niemiecka załoga Ławicy poddała się. (...)"
        Wspomnienia z Powstania Wielkopolskiego. Wiktor Pniewski: Zdobycie lotniska na Ławicy, red. J.Karwat s.73-78 Poznań, 2007 r.
        Dodaj odpowiedź 1 0
          Odpowiedzi: 0
        • Szacki IP
          I to jest jedno z tych chwalebnych kart historii Polski, o których powinno się mówić głośno i wyraźnie. Chwała Powstańcom Wielkopolskim!!!
          Dodaj odpowiedź 61 3
            Odpowiedzi: 0
          • Potomek powstańca z Inowrocławia IP
            Szkoda, że nie wykorzystano samolotów w innych miejscach, gdzie były potrzebne. Poznań zapewnił sobie bezpieczeństwo, a walki na Kujawach, szczególnie w Inowrocławiu szły opornie. Tam Niemcy naprawdę się bronili. W Poznaniu poddali się praktycznie bez walki, Poznań zapewnił sobie bezpieczeństwo, a reszta regionu się wykrwawiała.
            Dodaj odpowiedź 25 6
              Odpowiedzi: 0